Tag Archives: big data

Co się wydarzy w 2014 roku? Kilka uwag na początek.

How-depression-feels-b3r5n

Mamy tu więcej pytań niż jasnych, klarownych odpowiedzi. Zwykle pod koniec roku i na początku następnego pojawiają się podsumowania i prognozy. Mam jednak wrażenie (może mylne, ale na pewno bardzo subiektywne), że tym razem więcej mamy podsumowań aniżeli prognoz. Zawsze łatwiej pisać o tym, co już było niż próbować przewidzieć to, co dopiero nadejdzie.

Prognoza czasem zakłada jakiś okruch optymizmu, a niekiedy pełne nadziei spojrzenie w przyszłość. Prócz wyliczanki najrozmaitszych zjawisk, trendów traktowanych, jako kolejny krok w kierunku „nowego wspaniałego świata” super-nowoczesnych technologii pojawiają się też pytania i wątpliwości, na które coraz trudniej znaleźć jednoznaczne odpowiedzi.

Gospodarka Nibylandii

Oto zwykle hurraoptymistyczny Witold Gadomski, dziennikarz Gazety Wyborczej pisze esej „Witajcie w czasach nowej normalności” (płatny dostęp) o czasach niby-normalności (trochę tak jakby pisał o Nibylandii), w których nic już nie jest „normalne” ani też nie przypomina starych dobrych zasad ekonomii.

Gavyn Davies z Financial Times stawia pytania, o dalsze koleje polityki FED, o to, czy Chinom uda się zastopować narastające ryzyko krachu na rynku nieruchomości i czy sfera Euro nie pogrąży się w nieustannym stanie stagflacji (spadające ceny i rosnące bezrobocie), a w konsekwencji nie ulegnie rozpadowi? Przytacza też dość niejednoznaczne opinie innych komentatorów i ekonomistów.

Internet nie jest cool

Pełen lukru i umiłowania idei postępu świat innowacji, nowoczesności, krystalicznie sterylnych i ułatwiających życie technologii, wiara w „wolny Internet” mający minimalizować różnice społeczne, szczególnie te dotyczące dostępu do wiedzy powoli stanie się passe. Zaczynają pojawiać się opisy niebywałej koncentracji kapitału i władzy,  rzadziej optymistyczne manifesty. Historia totalnej inwigilacji rozdmuchana przez Snowdena pokazała zupełnie inne, pytanie, czy bardziej „prawdziwe oblicze” Internetu?

„Środowisko Doliny Krzemowej” zaczyna być postrzegane podobnie, jak bohema z Wall Street. Ruchy Ocuppy, czy Anonymous nie przypominające dawnych zhierarchizowanych organizacji, a bardziej chaotyczny rój, rozsiewają tu i ówdzie wirus niezadowolenia, a nawet buntu − tym razem rodzącego się i rozrastającego się w cyberprzestrzeni. Rodzi się protest nie tylko skierowany wobec finansjery, banków, ale również technologicznych bossów.

Kapitalizm przynajmniej w ultraliberalnym wydaniu nie jest już taki cool, jak był jeszcze kilka lat temu. Coraz wyraźniej do świadomości przedostaje się fakt, że bez zadbania o sferę publiczną demokracja nie przetrwa. A sfera publiczna to również myślenie wspólnotowe i dbanie o najuboższych. Co dla wielu aktywnych i umiejących sobie radzić w świecie kapitalistycznym ludzi może być bardzo trudne do zaakceptowania.

Prywatność w centrum uwagi

Ochrona prywatności coraz bardziej staje się problemem. Snowden tylko to rozdmuchał. Na popularności zyskują techniki kryptografii. Mamy do czynienia z rosnącym napięciem. Pojawiają się książki. Wcześniej Cypherpunks. Wolność i przyszłość internetu, autorstwa, Julian Assange, a teraz podobną wydaje Wojciech Orliński. Jego książka nosi tytuł: Internet. Czas się bać. Oba teksty dewaluują dawne postrzeganie Internetu, jako oazy wolności. Rok 2014 będzie tylko kolejnym rozdziałem takich opowieści.

Europejskie zony

W Europie rodzi się opór wobec imigrantów. To już nie tylko partie narodowe, nacjonalistyczne, ale również umiarkowane centrum, czy konserwatyści szczególnie brytyjscy nawołują do poważnych ograniczeń związanych z imigracją. Nie tylko nawołują, ale swoje idee wprowadzają w życie. I wygląda na to, że w nowym roku takich pomysłów będzie znacznie, ale to znacznie więcej. Europa zaczyna podążać w nowym kierunku. Odwraca się od wolnej niczym nie skrępowanej przestrzeni, a zaczyna wprowadzać różne warianty segregacji i limity dostępu. Czy ma inny wybór? Przy kurczących się rynkach pracy, szczególnie w takich krajach, jak Hiszpania, czy Grecja pozostawienie otwartych na oścież wszystkich furtek zrodzi tylko nowe napięcia i konflikty.

W 2014 roku 40% światowej populacji będzie miało możliwość udziału w wyborach. Odbędą się pierwsze wybory od wybuchu kryzysu finansowego do Parlamentu Europejskiego, będziemy mieć wybory samorządowe w Polsce, a poza tym w kilkudziesięciu państwach na świecie odbędą się wybory do parlamentu lub wybory prezydenckie.

Biorąc pod uwagę rosnącą popularność takich ugrupowań, jak SYRIZA i Złotego Świtu w Grecji, Beppe Grillo we Włoszech, czy Partii Niepodległości w Wielkiej Brytanii może to zupełnie zmienić oblicze świata nie tylko w 2014 roku, ale też na kolejne kilka lat. Prawdopodobieństwo wyraźnej „zmiany warty” jest tym razem większe nie tylko przez zmęczenie obecnymi elitami, które dało się odczuć zwłaszcza przez kryzys, ale przede wszystkim przez to, że generalnie poparcie dla demokracji jest coraz słabsze.

the economist_spadek liczby wyborcow

źródło: The Economist

Wszystko w ruchu – ekspansja urządzeń mobilnych

W 2013 roku na świecie sprzedano blisko miliard smartfonów, w porównaniu do 2011 roku liczba ta wzrosła zatem o ponad 100 proc. W 2016 roku ma być w użyciu ponad 2 miliardy smartfonów, zaś w 2018 blisko 3 miliardy. Już w 2011 roku sprzedano więcej tego typu urządzeń niż komputerów osobistych. Równie szybko rośnie rynek tabletów. W 2013 roku sprzedano ich 226 milionów sztuk, w porównaniu do 2011 roku to wzrost rzędu 107%. W 2015 roku liczba ta ma wynieść ponad 414 milionów i przekroczy sprzedaż urządzeń typu desktop (385 milionów sztuk).

unnamed

Przypomina to wszystko dynamikę rozwoju Internetu w pierwszym okresie. Jakie będą tego konsekwencje? Czy wszyscy są gotowi, dostrzegają ten trend i będą potrafić go wykorzystać? Czy też stanie się tak, jak w początkach rozwoju Internetu, że niektórzy zupełnie zignorują raptownie rodzące się zmiany i potem będą musieli w wielkich bólach odrabiać straty?

Nie chodzi pewnie tylko i wyłącznie o gotowość, otwartość na zmiany, ale też szybkie nabycie umiejętności tworzenia i zarządzania treścią na rozmaitych urządzeniach mobilnych. A to, że wcale nie jest to takie łatwe pokazują przykłady wielu firm, które nie tylko mają już witryny mobilne, ale też aplikacje dostępne na wielu urządzeniach. Nie zawsze wszystko sprawnie i szybko działa, oj nie!

48% wszystkich maili w USA jest wysyłanych za pomocą urządzeń mobilnych. Jednocześnie 63% Amerykanów przyznaje, że kasuje maile, które nie mogą dobrze odczytać na swoim urządzeniu mobilnym.

Podobnie, jak Internet, tak samo urządzenia mobilne coraz bardziej będą zmieniać to, jak dokonujemy zakupy. W wielu krajach nie tylko księgarnie, ale małe sklepy, czy nawet kawiarnie i restauracje zaczynają mieć problemy. Sklepy internetowe oferują nie tylko niższe ceny, ale ich szybkość działania jest niewspółmierna do możliwości wyboru. Korzystanie z technologii mobilnych znacznie przyspieszy ten proces.

RAMKA

Aby przetrwać w nowym otoczeniu tradycyjne sklepy będą zmuszone zintegrować sprzedaż off-line ze światem online i mobile, nierzadko też zmniejszyć rozmiary sklepu (bardziej show-room), wprowadzić lub też ujednolicić dostępność kuponów rabatowych online i przez urządzenia mobilne, wprowadzić personalizacje, wykorzystać sprzedaż w modelach outlet lub też limitowany dostęp, pozwolić na wykorzystanie telefonu komórkowego w roli portfela (wirtualizacja półki sklepowej), eksperymentować z analizą danych (skorzystać z technik big-data?) w celu optymalizacji sprzedaży, podwyższeniu marży, zarządzaniu ceną i personalizacją.

oprac. własne na podstawie: 10 Trends Changing How You’ll Shop in 2014

Big data jest, jak kokaina

Big data is like cocaine (Big data jest, jak kokaina, ponieważ czujesz się inteligentny, seksy i mówisz dużo gównianych rzeczy), Big data is like teenage sex (Big data jest jak seks wśród nastolatków, ponieważ wszyscy o tym mówią, ale nikt tak naprawdę nie wie, jak to robić, wszyscy myślą, że każdy to robi, a zatem każdy mówi, że też to robi), Big data is like Brussels sprouts (Big data jest, jak brukselka ponieważ im częściej jej próbujesz tym bardziej jej pragniesz). Oto tytuły przykładowych artykułów, które ukazują nie tylko nadzieję związane z tym tematem, ale też nieco już pewne zniecierpliwienie.

Na pewno temat big data był jednym z tych tematów, które z jednej strony budziły fascynację, z drugiej trwogę i strach.

Wydaje się nieuniknione, że tak duża dostępność różnorodnych danych, która wciąż rośnie zmieni to, jak będzie prowadzony biznes w kolejnych latach. Z pewnością nie tylko biznes, ale też sfera publiczna, czy techniki kontroli obywateli.

big_data_1

źródło: Wikibon blog (http://wikibon.org/blog/)

Rozwój big data będzie miał miejsce równocześnie na trzech obszarach: technologii, ekosystemu i zastosowań. Technologie to przede wszystkim bazy danych, narzędzia analityczne, służące do wizualizacji danych, oprogramowanie, techniki integrowania danych rozmaitego typu (pochodzące z połączeń i rozmów telefonicznych, mediów społecznościowych, ruchu na stronach internetowych, systemów geo-lokalizacyjnych, transakcyjnych, czy w końcu dane biomedyczne i te pochodzące z monitoringu ulic i budynków). To wzrost szybkości przetwarzania danych, rozwój modeli analitycznych lub narzędzi pozwalających na pracę w chmurzę, czy na urządzeniach mobilnych.

Rozwój w ramach ekosystemu to przede wszystkim wzrost liczby firm, dostawców i konsultantów, czy pracowników posiadających odpowiednie kompetencje (data scienists, czyli osób łączących umiejętności myślenia biznesowego, społecznego i sprawnie poruszające się w ramach różnych języków programowania).

Szacuje się, że obecnie rynek usług big data tworzy 70 większych lub mniejszych firm. Jego wartość w 2012 roku wyniosła 11,59 miliarda dolarów, zaś w 2013 roku wzrosła o 61% do 18,1 miliardów dolarów. Prognozuje się wzrost rynku w kolejnych latach na poziomie 31% rocznie.

Ostatni obszar to zastosowania, czyli w jaki sposób i jak szybko technologie big data zmienią różne dziedziny życia społecznego i biznesu. Głośne stały się historie takich tuzów internetu, jak Netflix i Amazon. Obie firmy wykorzystały dostępne dane na temat ruchu na swoich witrynach i poddały je drobiazgowej analizie w celu wyboru konkretnych aktorów do swoich produkcji telewizyjnych. Żmudne castingi przegrały z tajnikami data science.

Big data to kolejne narzędzie kontroli społeczeństwa, które tym razem będzie kontrolowane w sposób permanentny, a jednocześnie niewidoczny. Agendy takiej kontroli to nie tylko agendy rządowe, firmy, czy instytucje, ale również my sami. Głównym cool topic w 2014 roku stanie się wearable technology, setki drobnych urządzeń, gadżetów, zegarków, czy wręcz części garderoby podłączonych do sieci, które umożliwią nam ciągły monitoring tego, jak chodzimy, ile spożywamy kalorii, czy z naszym organizmem jest wszystko w porządku, nie mamy w sobie żadnych niebezpiecznych wirusów, czy nasz sen jest prawidłowy itd., itp.

Blogsfery i nowa odsłona dziennikarstwa

W 2013 roku dało się już zauważyć pierwsze symptomy zmęczenia Facebookiem. Liczba użytkowników nie tylko przestaje dynamicznie rosnąć, ale też ci, którzy korzystają robią to coraz rzadziej. Rośnie zapotrzebowanie na serwisy, które przywiązują uwagę do ochrony prywatności.

W 2014 roku przyspieszy proces profesjonalizacji i komercjalizacji blogów, szczególnie w Polsce, bo w USA jest to doskonale widoczne. Zresztą o gwiazdach blogsfery coraz trudniej mówić, jako o blogerach. Zaczynają tworzyć grupę nowych, sprawnych graczy w obrębie mediów. Właściwe to bardziej pasuje do nich określenie twórcy, eksperci, czy cybernetyczni celebryci. A ostatnio również: działacze (kilku polskich blogerów postanowiło założyć stowarzyszenie). Te i podobne określenia na pewno pasują do wybranych, najbardziej znanych. Poza tym coraz trudniej jest mówić o jednej blogsferze.

Nadal będzie postępować ewolucja i adaptacja do nowych warunków „tradycyjnych” dziennikarzy. Wystarczy przypomnieć o dość udanym (podobno, bo na pewno tego nie wiemy) wprowadzeniu kolejnego modelu płatności za treści przez NYT, czy pojawienie się nowej formy długich, pogłębionych artykułów pisanych specjalnie do internetu i na urządzenia mobilne. Takie teksty, jak opublikowany na internetowych stronach New York Times „Snow fall” , „The Lobotomy Files pokazany na stronach Wall Street Journal, czy też ostatnia produkcja Gazety Wyborczej w tym stylu: „Boskie Światło”. pokazują, że „tradycyjne” dziennikarstwo nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa i zaczyna coraz lepiej rozumieć, jak można wykorzystać internet do pokazania swojej przewagi nad nowymi graczami.

Także wymagające sporego wsparcie dziennikarstwo śledcze nie ustaje w wysiłkach tworzenia nowych form organizacji i modeli finansowania, szczególnie tworząc niezależne organizacje non-profit. Na pewno w 2014 roku takich inicjatyw, jak: Pro Publica, Center for Investigative Reporting w USA, czy The Bureau of Investigative Journalism w Wielkiej Brytanii pojawi się znacznie więcej w różnych częściach świata (por. Global Investigative Journalism: Strategies for Support).

Podkreślana do tej pory wyraźna opozycja między blogerami, a dziennikarzami powoli będzie zanikać. Zmierzać będziemy w kierunku nowego modelu funkcjonowania profesjonalnych treści (płatności albo obniżanie kosztów, por. praca blogerów lub serwisów blogowych).

Por.więcej

10 totalnych trendów

Czy zmiana narracji ożywi gospodarkę, czy może to jedynie cisza przed burzą i będziemy mieć kolejne załamanie -o sytuacji gospodarczej słów kilka

Big Data – mapa jest tym samym, co terytorium

Trendy technologiczne 2014 – komentarz do raportu Gartnera

A Different Outlook For 2014

The 2014 ballot boxes

2013 review the biggest disappointments

Wikibons big data research agenda technology ecosystem and application

 

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dawne reguły już nie obowiązują!

Mam dla Was pytanie. Czy jak widzicie szybką zmianę trendu to zwykle uważacie, że ta tendencja będzie się jeszcze utrzymywać, czy też jesteście zdania, że to już koniec i za chwilę nastąpi zwrot w drugą stronę?

W analizie trendów pojawiają się trzy ważne słowa: nasycenie, przełamanie i kontynuacja (tendencji trendu).

Mary Meeker, partner w firmie Kleiner Perkins Caulfield & Byers zaprezentowała na konferencji D11 kilka kluczowych trendów na temat internetu i ich konsekwencji dla światowej gospodarki. O wielu z nich wiedzieliśmy już dużo wcześniej (nawet dobrych klika lat wcześniej), że nadchodzą. Mimo to, że wydawałoby się, że już niedługo mogą osiągnąć stan nasycenia to, jak pokazuje Meeker w swojej prezentacji wciąż zyskują na znaczeniu.

Liczba użytkowników sieci wciąż rośnie, liczba telefonów komórkowych też, a nowe typy urządzeń, jak tablet, czy smartfon nie tylko sprzedają się coraz lepiej, ale wywracają reguły gry na rynku IT. Następuje istotne przetasowanie głównych graczy. Firm, które do nie dawna odgrywały rolę liderów już praktycznie nie ma, a ich miejsce zajęły firmy do niedawana mające znaczenie – delikatnie mówiąc – niszowe.

Druga rzecz, na co warto zwrócić uwagę to, że wraz ze wzrostem nasycania naszego świata technologią rośnie coraz mocniej znaczenie liderów rynkowych. Takie firmy, jak Facebook, czy Google od początku funkcjonujące w sieci uzyskują coraz większy zasięg na innych rynkach. Mimo, że ich pozycja na rodzimym amerykańskim rynku jest nadal bardzo silna to najwięcej użytkowników pozyskują w innych krajach czyszcząc rynek z lokalnej konkurencji. Dzieje się to trochę na zasadach kuli śniegowej: im jesteś większy tym szybciej stajesz się jeszcze większy!

Prezentacja Mary Meeker pokazuje na przykład, że liczba treści (dokumentów tekstowych, filmów, plików audio) pojawiających się w sieci wzrosła 9-krotnie w ciągu ostatnich pięciu lat i nadal rośnie. Zmienia się jeszcze jedno. W porównaniu do początków rozwoju sieci kiedy internauci mogli pozostać anonimowi dziś widać nie tylko każdy nasz ruch, ale i naszą tożsamość. Bardzo dobrze ilustruje to jeden ze slajdów prezentacji Mary Meeker.

427080_10151471699987005_1025833210_n

Zmieniają się warunki brzegowe funkcjonowania nie tylko różnych segmentów rynkowych, ale też wszelkich dziedzin naszego życia. Na naszych oczach powstają nie tylko nowe reguły gry. Mamy do czynienia z punktem przełamania. Jesteśmy zmuszeni porzucić nasze dotychczasowe doświadczenie i wiedzę, bo świat, który nadchodzi (a tak naprawdę ten świat już nadszedł) wymusza na nas zupełnie inne spojrzenie i strategie.

Przy okazji prezentacji Mary Meeker warto sobie przypomnieć inną prezentacje, którą w 2010 roku opublikował znany bank inwestycyjny Morgan Stanley (znamienne, że wśród jego autorów znajdowała się także Mary Meeker). Analitycy banku już wtedy trafnie prognozowali kierunek tych zjawisk i ich natężenie, o których mówi najnowsza prezentacja Meeker. Ale nie tylko to jest ciekawe. Wykazali równocześnie, że rozwój każdej technologii tworzy kolejne technologie, które nie tylko wywołują gigantyczne zmiany na rynkach (punkt przełamania), ale rozwijają się coraz szybciej (zarówno pod względem liczby użytkowników, ale też generowanych przychodów).

Tylko to ostatnie zjawisko dotyczy też głównych liderów. Nie tylko jest ich coraz mniej, ale coraz szybciej stają się coraz więksi.

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , ,

10 totalnych trendów

Oto dziesięć trendów, które nie tylko rządzą ale i będą rządzić naszym życiem w przyszłości. Należy się spodziewać ich intensyfikacji, rozmaitych, często nie zawsze przyjemnych konsekwencji i wpływu na rozmaite dziedziny społecznego i gospodarczego życia.

Wszystko we własnych rękach.

majsterkowanie_1

Początki tego trendu nikną w pomrokach dziejów. Pewnie dobrym przykładem jest tu Ikea, ale można znaleźć przykłady innych firm, które postanowiły część pracy potrzebnej na wytworzenie produktów przerzucić na klientów. Alexander Bard zauważył kiedyś, że być może początkiem oddania tak dużej  kontroli (naprawdę dość pozornej) w ręce konsumentów był dość pragmatyczny manewr firm telekomunikacyjnych, które poszukiwały nowego źródła contentu (treści tworzone przez użytkowników to przecież prawie zupełny brak kosztów, a dodatkowe przychody z reklamy).

Media ulegają indywidualizacji, blogi, serwisy społecznościowe to nie tymczasowe zjawiska, ale przejaw znacznie większego trendu. Mamy tu też drukarki 3D, zrób to sam (DIY), self-publishing, pochwała roweru jako środka komunikacji miejskiej, a na rynku usług turystycznych wzrost zainteresowania wyjazdami indywidualnymi, czy pojawienia się „mody” na nomadyzm.

Czy to czasem nie kolejna odsłona prywatyzacji? Próba przeniesienia kosztów? Jakie są tego konsekwencje? Wystarczy spojrzeć, co się dzieje z rynkiem pracy. Obok postępującej automatyzacji i robotyzacji podobnie, jak inne dziedziny ulega też wirtualizacji. Wraz zanikaniem całych branż znikają miejsca pracy, a wśród modeli biznesowych zaczynają mieć znaczenie: wszystko za darmo lub freemium.

Jak to przekłada się na zawody? Znany serwis rekrutacyjny pracuj.pl stwierdził, że teraz najbardziej poszukiwanymi na rynku pracy są takie profesje, jak: content designer, bloger, specjalista od nowoczesnych technologii, trendsetter, sex coach. Prawie wszystkie są związane internetem lub eksplorują tereny związane z ludzkimi przyjemnościami (dogadzanie, które widać też w popularności serwisów i blogów kulinarnych, seks), albo też są odpowiedzią na rosnący clutter reklamowy (trendsetter). A zatem jeśli już to w sieci możemy pracować, poza nią potrzebni są zawodowcy od umilania życia (couching).

Nasz status społeczny budowany jest już teraz w dużym zakresie na bazie naszej aktywności online. Pisałem już o tym na blogu. Piszę o tym także Marina Gorbis, dziennikarka Fast Company w artykule Your Reputation Will Be The Currency Of The Future. Bardzo „nowoczesne” i „przerażające” zarazem! Bo trudno mi sobie wyobrazić, że wszyscy pewnego dnia osiągniemy status internetowego celebryty, sławnego blogera, czy vlogera (w 2020 roku 40% Amerykanów ma pracować w charakterze freelansera).

Wieczna tymczasowość. Gdy wyschło źródło utrzymania stabilne i przewidywalne konieczna jest zmiana perspektywy, ruszenie się z miejsca. Przemieszczanie się z miasta do miasta, z kraju do kraju tam gdzie jest praca. Internet, urządzenia mobilne także stymulują ruch i wieczną migrację nie tylko zresztą za pracą. Małe mieszkania stają się cool. Tymczasowe staje się też to z kim mieszkamy, co robimy, przebieg kariery, który przestaje być liniowy, a przyjmuje postać rozmaitą: cyklów, wzlotów i upadków, zmiany profesji, intensywnej pracy przeplatanej z okresami bezczynności, spokoju, odpoczynku.

W krajach wysokorozwiniętych do niedawna powodem była chęć poszukiwania „nowego”, spełnienia w samej podróży teraz w niektórych państwach mamy zjawisko „zwijania się klasy średniej”, rośnie liczba emigrantów, którzy podróżują z konieczności, za pracą, aby utrzymać swoje rodziny. Dobrym przykładem jest Hiszpania, gdzie widać migracje w odwrotnym kierunku niż bywało to kiedyś, tym razem z metropolii do dawnych kolonii (Ameryka Południowa).

Wszystko musi zostać sfotografowane. Piękne zdjęcia, piękne widoki. Twórcy serwisu Pinterest wyczuli to idealnie. Nie tylko następuje skrócenie wypowiedzi tekstowych (twitter, czy facebook), ale słowa zastępują obrazy i infografiki.

foto_n

Dzisiaj fotografia to nie tylko efekt kolekcjonerskich pasji i rejestracja rodzinnych wydarzeń, pamiątek, ale „upiększanie życia”, propagowanie określonego stylu, czy postaw. Fotografia, która kiedyś poszukiwała inspiracji w malarstwie teraz zapożycza narracje i rozmaite figury z reklamy. Jest zapisem rozmaitych projektów artystycznych, fetyszyzuje codzienne przyjemności (design jedzenia), ale przede wszystkim stanowi źródło danych (techniki rozpoznawania twarzy). Stanowi cyfrowy zapis naszych emocji przeżywanych nie tylko w sytuacjach ważnych, ale nawet w najdrobniejszych chwilach każdego dnia (zdjęcia wyrażające zdziwienie, smutek, dumę i wiele innych emocji).

Tęsknota za starymi dobrymi czasami i… spokojem. W stronę minimalizmu i ograniczenia konsumpcji. To vintage, styl retro, czy szerzej idealizowanie dawnych czasów. To opozycja do dynamicznie rozwijającego się świata cyfrowych technologii, szybkiego życia w wielkich aglomeracjach. Kryje się tu tęsknota za spokojem, zwolnieniem, zawieszenia potrzeby ciągłego biegu, presji uzyskiwania coraz to wyższego statusu materialnego.

Zbliżone znaczenie mają tu takie zjawiska, jak: Slowly Life, Slowly Fashion, Slowly Food.  Paradoksalnie ta sama cyfrowa rzeczywistość daje nam do rąk coraz więcej narzędzi, które pozwalają nam obcować z przeszłością (archiwalne zdjęcia, filmy, blogi koncentrujące się na przeszłości) – nie tylko mix tego, co rzeczywiste i wirtualne, ale też tego, co obecne i przeszłe. Pisał o tym Manuel Castells, bezczasowy czas, wszystko dzieje się tu i teraz, w tym samym momencie: jesteśmy „tutaj” i jednocześnie gdzieś indziej w innych czasach.

Skrawki, wycinki, skanowanie rzeczywistości. Konsekwencje przyjęcia hipertekstu i jego wpływ na kulturę staje się coraz bardziej widoczny. To już nie tylko, jak czytamy, co czytamy, ale też co i jak piszemy. Przykłady można mnożyć. O tym m.in pisze Ewa Stusińska w swoim tekście Książka po książce .

Budzą się obawy, że niedługo nie będziemy zdolni przeczytać jakiegokolwiek dłuższego tekstu. Potwierdzają to także badania pokazujące zmiany w naszych mózgach, jakie w ostatnich latach miało spowodować częste korzystanie z internetu.

Trudno nie zauważyć pewnej dozy lęku w tych komentarzach, obserwacjach i przypuszczeniach. Czy czasem nie są to obawy przed zmianą, która z pewnością ma miejsce, ale która nie koniecznie musi przyjmować tylko jeden określony kierunek (narastanie debilizmu), a być jedynie przejawem jakiś większych i znacznie szerszych zmian w sposobie, w jaki przyswajamy dziś wiedzę i które mogą na przykład polegać bardziej na większym zróżnicowaniu pewnych kompetencji i zdolności, których przebieg może teraz odbywać się zupełnie odmiennie w różnych grupach społecznych.

Coraz bardziej widać, że hipertekst staje się też matrycą naszej tożsamości, jest mapą nie tylko tego, jak poruszamy się w sieci, czy nawet już po jakimkolwiek tekście (kartkowanie, skanowanie, a nie dogłębna lektura), ale też jak zaczynamy poruszać się w tzw. rzeczywistości. Nasze „ja” zawsze składało się z jakiś cząstkowych tożsamości, ale były one bardziej związane z funkcją, pełnioną rolą teraz jest to raczej pastisz, czy bricolage.

Nasze tożsamości mogą składać się z dowolnych elementów, wcześniej nawet sobie przeciwstawnych, nie spójnych, jak na przykład młode eleganckie dziewczyny przyjmujące poglądy konserwatywne. Nie jest jednak to już ten, klasyczny, „sędziwy” konserwatyzm to raczej pewien sztafaż potrzebny aby się na zagubić w tym coraz bardziej płynnym, i nie określonym świecie, funkcjonujący tak samo i na podobnych zasadach, jak feminizm, magia, new age, czy okultyzm. Zresztą grupy aktywnie poszukujące swojej tożsamości, a zwykle są to młodzi ludzie, wzajemnie się przenikają, ich relacje są tymczasowe, ale wzorce i zasady funkcjonowania wobec siebie na wzajem, czy wobec świata bardzo podobne.

Cyfrowa osmoza, internet rzeczy, Big Data.

Podglądamy i jesteśmy podglądani. Społeczny wojeryzm stał się naszym naturalnym środowiskiem. Nie musimy już zaczajać się w krzakach aby zobaczyć ukradkiem zakochanych. Każdego dnia każdy nasz ruch rejestrują coraz bardziej inteligentne kamery, które już nie tylko potrafią rejestrować obraz ale też przewidywać nasze zachowanie.

Cyfrowa osmoza  definiuje prawie każdą relację pomiędzy ludźmi, ich doświadczenia z przedmiotami, czy też  komunikacje w świecie przedmiotów i rozmaitych urządzeń. To nie tyle epoka Wielkiego Brata, ale ekosystem, którego nośniki naturalnej komunikacji (zapachy, feromony) przyjmują cyfrową postać. Nasz system nerwowy, układ odpornościowy, czy wręcz relacje społeczne reprodukowane są w cyberprzestrzeni.

Świat staje się pozbawiony centrum. Stąd wzrost popularności rozmaitych teorii spiskowych, które próbują uchwycić, odnaleźć główne ośrodki władzy. Metafora Wielkiego Brata jest coraz mniej adekwatna do opisu obecnych zmian w zakresie kontroli i władzy, zakłada bowiem istnienie jakiegoś wyraźnego centrum. Natomiast władza staje się doraźna, zależna od kontekstu, zmienna i płynna, podobnie tak jak cała sieć.

Obraz 000

Sublimacja przemocy

Już od bardzo długiego czasu obserwujemy w krajach Zachodu lub innych wysokorozwiniętych państwach systematyczny spadek przemocy, szczególnie, tej która jest związana ze śmiercią. Pokazują to także statystki związane z liczbą zabójstw w dużych aglomeracjach wskazujące systematyczny spadek liczby takich przestępstw. Oczywiście jest to wynik szeregu czynników i uwarunkowań związanych z procesami cywilizacyjnymi (pisali m.in. o tym Norman Elias, Michel Foucault), na pewno znaczenie ma tu szereg strategii zapobiegania przestępczości, czy narastający proces monitoringu i nadzoru.

Należy spodziewać się kontynuacji tego trendu. Na przykład gry komputerowe często oskarża się za stymulowanie przemocy, szczególnie tej o brutalnym charakterze. Jednak w dłuższej perspektywie prawdziwa przemoc przyjmować będzie właśnie postać fantazji, co wcale nie oznacza, że nasz świat stanie się jej pozbawiony. Stanie się ona nieuchwytna, precyzyjna albo wręcz spektakularna. Dlatego też mimo spadających statystyk dotyczących zabójstw będziemy świadkami kolejnych głośnych masowych morderstw z użyciem broni palnej (często wzorowanej na bohaterach gier komputerowych, czy innych postaci znanych z mediów, czy filmów). Równolegle odbywać się będzie cichy, niewidoczny proces śmierci zadawanej przy użyciu komputerów i zdalnie sterowanych dronów.

Lęk przed starością

Fakt demograficznego starzenia się społeczeństw oraz wydłużania się życia ludzkiego, zauważalny niemal we wszystkich krajach europejskich, uznaje się za jedno z palących wyzwań współczesności. Badacze szacują, iż w 2020 roku liczba ludzi starych osiągnie blisko 30% całej populacji. W tym samym roku w Polsce, zgodnie z prognozami Głównego Urzędu Statystycznego, około 24% mieszkańców przekroczy 60 rok życia, stanowiący umowną granicę między średnią a późną dorosłością. Okres późnej dorosłości charakteryzuje się wieloma zmianami, zachodzącymi we wszystkich obszarach funkcjonowania osoby: fizycznym, intelektualnym, emocjonalnym, społecznym, religijnym, moralnym i duchowym.

Konferencja „Oblicza starości we współczesnym świecie” 15 czerwca 2013 r., Lublin

Mamy różne obrazy starości, a ściślej lęku przed starością. Ten najdłużej panujący to zdjęcia twarzy celebrytów sukcesywnie wypełnianych botoxem. Inne to starsi panowie udający nastolatków, czy starsze panie ubierające w stylu przedstawicielek młodzieżowych subkultur. Niektórzy mówią o zacieraniu widocznej granicy, która oddziela poszczególne kategorie wiekowe pod względem dopuszczalnych (lub nie) symboli, insygniów, czy wzorów zachowania. Tak się działo w czasach kiedy jeszcze społeczeństwa były pełne optymizmu i radosnej konsumpcji. Niedługo będą pojawiać się inne obrazy. Nie tylko lęk przed zniedołężniałym i pomarszczonym ciałem, ale też obawa przed upadkiem systemu ubezpieczeń społecznych i emerytalnych, brakiem dostępu do służby zdrowia i rynku pracy.

Na pewno na zasadzie kont-trendu wciąż będzie widać obrazy propagujące akceptacje starości i promowanie samorealizacji w podeszłym wieku.

Media stają się światem samym dla siebie. Światłem odbitym.

Dziennikarstwo śledcze zamienia się na dziennikarstwo interacyjne  oparte tylko i wyłącznie na materiałach opublikowanych w innych mediach bez należytej weryfikacji. Dopiero w momencie protestów, czy pojawienia się nowych, innych informacji dokonuje się zmiany, redefinicji, updatów itd. Totalne PR – przyjmuje się, że już 60-80% zawartości niektórych tytułów prasowych to materiały tworzone przez agencje Public Relations, storytelling, treść dla wydawców tworzona przez marki (sic!), przechodzenie dziennikarzy do agencji PR.

Przy niebywałym wręcz wzroście dywersyfikacji kanałów dostępu do rozmaitych treści obserwujemy wciąż rosnącą konsolidację na rynku mediów.

Wojny walutowe

currency-wars-chart

stały się obok hackerskich napadów i bitew rozgrywanych w cyberprzestrzeni, wywiadu online i szpiegostwa stałym elementem współczesnej globalnej polityki. System finansowy stał się wirtualny: platformy transakcyjne działające 24 godziny na dobę, programy komputerowe zastępujące ludzi w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.  Spekulacja na własnej walucie w celu, chociażby krótkotrwałego i minimalnego jej osłabienia jest tylko kolejnym przykładem wirtualizacji polityki gospodarczej. Tu liczy się każdy pips, delikatna, mało uchwytna zmiana powoduje echo trwające znacznie dłużej w sferze tzw. realnej gospodarki.

Rozmaite sfery kultury nowoczesnych społeczeństw coraz słabiej funkcjonują jako autonomiczne obszary, a coraz częściej stają się sumą wypadkową strategii i decyzji podejmowanych przez „niewidocznych”, jak hackerzy inwestorów.

Wojny walutowe były prawdopodobnie jedną z ważniejszych przyczyn wybuchu I i II wojny światowej.

Zobacz też:

Iluzja wyboru

Koniec obsesyjnej konsumpcji i nadejście ery nowego konsumenta?

Starość już przeżywana inaczej niż dawniej

Otagowane , , , , , , , , , , , , , ,

Trend Big Data – mapa jest tym samym, co terytorium

data-center-13

Nowa farma serwerów i baz danych firmy Facebook

Trend zwany BIG DATA staje się coraz bardziej nośnym tematem w mediach, podczas zażartych dyskusji w serwisach społecznościowych, trendbooków, czy też rozmaitych konferencji. Obok trendu CLOUD COMPUTING, który swoje chwile chwały przeżywał jakieś dwa-trzy lata temu, BIG DATA to na pewno jeden z ważniejszych obecnie cool-topic. Wzrost zainteresowania tym tematem potwierdzają też dane uzyskane na bazie google trends (czerowna linia – zainteresowanie cloude computning, niebieskia – big data).

trend big data_cloud computing

Liczba zapytań w wyszukiwarce google słów: „Big Data” i „Cloud Computing” w latach 2004-2013

Wielkie hurtownie i bazy istniały już w latach 90-tych. Idea aby integrować i analizować wiele różnych rodzajów danych, na przykład dotyczących sprzedaży, relacji z klientami, zmian cen i wykorzystać je w trakcie procesu decyzyjnego pojawiła się pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku [1]. Rozwój rynku komputerów osobistych i dedykowanego oprogramowania służącego do analiz dużych zbiorów danych wykreował w latach 90-tych praktycznie nową dziedzinę wiedzy – data mining (eksploracja danych). Obok zaawansowanych technik statystycznych zaczęto wykorzystywać sieci neuronowe, algorytmy genetyczne, czy nawet sztuczną inteligencję.

To co wyróżnia trend BIG DATA to sposób, w jaki dane obecnie są zbierane i analizowane. Wcześniej dane były pozyskiwane dzisiaj powstają w każdej sekundzie. Rozwój technologii cyfrowych wykreował świat, w którym każda nasza czynność, podejmowana decyzja, kupowane produkty, oglądane strony www, filmy, czy zmiany w naszym położeniu stanowią gotowy zbiór danych. Nasze zachowanie, czy w końcu całe życie zostawia ślady, w postaci ciągłego i nieustannie odnawialnego strumienia danych.

Big Data często określany jest, jako tzw. 3V: Volume, Velocity, Variety:

  1. Volume (rozmiar) – każdego dnia na świecie powstaje 2,5 kwintylionów bytów danych, szacuje się, że od 1980 roku pojemność danych podwaja się co trzy lata. Tak szybki wzrost ilości danych wyprzedza możliwości obliczeniowe i analityczne obecnych działów IT nawet największych korporacji. Liczba danych ma rosnąć w kolejnych latach w tempie 40%, zaś wzrost inwestycji w IT na poziomie 5%.
  2. Velocity (szybkość) – danych przybywa coraz szybciej. Wraz z przyrostem sieci internetowej, ilości urządzeń mobilnych, nowych modeli biznesowych, zmian w zachowaniu potencjalnych klientów konieczne jest przyjęcie zupełnie nowych technik zbierania i analizowania danych i to najlepiej takich, które umożliwiają to w czasie rzeczywistym.
  3. Variety (różnorodność) – wraz z przyrostem liczby danych rośnie ich różnorodność. To nie tylko dane z terminali transakcyjnych, dane sprzedażowe, ale też obejmujące informacje o poruszaniu się na stronach www, wypowiedzi na mediach społecznościowych, pliki video i audio. Ale też informacje o ruchu drogowym, rejestracja obrazów za pomocą kamer, dane biometryczne itd. itp.

Źródła trendu BIG DATA

Wszystkiemu winna jest szeroko pojęta digitalizacja. Zamiana analogowego świata na bity. Krok po kroku postać cyfrową przyjmują: handel, usługi, produkcja, media, systemy wspierające zarządzanie (nie tylko firm, ale organizacji, miast, czy rynków finansowych i państw).  Nawet jeśli wzrost liczby użytkowników internetu w niektórych krajach już zwalnia to nadal rośnie czas jaki spędzamy w sieci, czy liczba rozmaitych usług, z których możemy korzystać dzięki sieci.

Jednak kluczowym driverem przyspieszającym rozwój i wzrost popularności modelu BIG DATA są dwa silnie wpływające na siebie zjawiska. Pierwsze to dynamiczny wzrost popularności urządzeń mobilnych (tablety, smartfony, e-czytniki, czy też inne urządzenia z dostępem do sieci, jak GPS-y itd.). Drugie to rozwój mediów społecznych (serwisy społecznościowe, blogi).

Oba te zjawiska praktycznie w czasie rzeczywistym pozwalają zbierać i analizować olbrzymi zasób danych zarówno dotyczących naszych poglądów, opinii, ale też relacji i związków z innymi. Dane uzyskane dzięki korzystaniu z urządzeń mobilnych pozwalają na wgląd, jak nasze życie cyfrowe przekłada się na życie offline, jak to, co piszemy w sieci odnosi się do zachowania i podejmowanych decyzji poza siecią (dane geo-lokalizacyjne, sieci znajomych, połączenia telefoniczne, dokonywane zakupy).

Rośnie moc obliczeniowa, powstają nowe modele i techniki analityczne, następuje rozwój oprogramowania do zbierania i analizowania nowych rodzajów danych (Brand24, Sotrender). Na pewno bardzo dużą rolę odgrywa tu także cloud computing pozwalający na gromadzenie i analizowanie rosnącej liczby danych.

Nie tylko ilość ale jakość

Obok dostępności i różnorodności rośnie jakość danych. Oprócz danych transakcyjnych, informacji ze strony klientów mamy do dyspozycji dane semantyczne (aktywność w mediach społecznych), dane na temat połączeń telefonicznych, historii rachunków bankowych, czy nawet informacje pochodzące z baz danych instytucji pożytku publicznego (elektrownie, gazownie, spółdzielnie mieszkaniowe).

Obecnie dane tworzone są w czasie rzeczywistym (real-time), są dobrowolne, tworzone przez samych użytkowników (voluntary), wiarygodne (credible), opisujące zachowanie, będące bezpośrednim wskaźnikiem zachowania (behavioral), kontekstowe (contextual), dużym stopniu złożoności (complex).

diagram2_2_pop_zm

Dywersyfikacja rodzajów danych: od danych strukturalnych do danych nie-strukturalnych, od danych transakcyjnych (ale też danych opartych na deklaracjach) do danych behawioralnych.

BIG DATA – główne problemy, wyzwania

Wszystko to może wygląda dość przerażająco. Niektórzy już wieszczą nadejście epoki, w którym antyutopie w rodzaju powieści Rok 1984 Orwela będą jedynie bladym odbiciem rzeczywistości. Jednak nie jest to tak proste i oczywiste. Możliwości śledzenia, analizowania, czy w końcu podglądania naszego prywatnego życia są na pewno zatrważające. Wciąż to jednak bardziej wielkie ambicje działów marketingu, czy rządów niż realne możliwości.

Zagrożenie rosnącym chaosem i brakiem stabilności

Olbrzymia liczba danych może prowadzić do chaosu i paraliżu decyzyjnego. Rodzi brak stabilności rozmaitych systemów (bańki finansowe, memy, wirusy, wojny cybernetyczne). Kluczowe jest posiadanie spójnej strategii, pozyskiwania danych i ich wykorzystania. Waga posiadania takiego planu jest dzisiaj ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Kłania się stara prawda: „jeśli wrzucimy śmieci na wejściu do uzyskamy również śmieci na wyjściu”.

Strategia pozyskiwania danych musi zostać w pełni zintegrowana z ogólną strategią firmy. Już teraz wykorzystuje się wiele elementów modelu BIG DATA jednak znaczna część firm gubi się w szumie danych i podejmuje jedynie działania ad-hoc. Bardzo ważna jest odpowiedź na pytanie, czy koszty wprowadzenia strategii BIG DATA przyniosą rzeczywiste korzyści firmie, a przede wszystkim jej klientom? Czy koniecznie musimy korzystać z wszystkich możliwych do pozyskania danych? Czego tak naprawdę chcemy się dowiedzieć? Czy chcemy zwiększyć przychody dzięki pozyskaniu nowych, precyzyjnie zdefiniowanych grup klientów, czy też zwiększyć prawdopodobieństwo spłaty zobowiązań kredytowych lub też lojalność obecnych klientów dzięki poprawie jakości obsługi? Bez precyzyjnych odpowiedzi na te i podobne pytania firma może utonąć w prawdziwej inflacji danych.

Wzrost znaczenia kontekstu, rozumienia danych

Nawet dane mające te samo źródło (szczególnie dotyczy to wypowiedzi na serwisach społecznościowych) mogą znacznie się różnić w zależności od lokalnych uwarunkowań, trendów kulturowych, czy społecznych. Decydujące znaczenie ma tu kontekst – te same słowa, frazy mogą co innego znaczyć w innym czasie, podczas dyskusji na temat przebiegu meczu piłkarskiego, czy też opinii związanych z konkretną książką, czy filmem. Szczególną rolę odgrywają wypowiedzi odnoszące się do emocji. Wiele firm zajmujących się monitoringiem mediów społecznych ogranicza się do automatycznej klasyfikacji dzieląc je na wypowiedzi pozytywne, negatywne, czy neutralne, a przecież istnieje znacznie więcej emocji, a każda może mieć swoje indywidualne natężenie, kierunek, czy w końcu znaczenie.

Moc obliczeniowa i integracja danych

Aby móc wykorzystać w pełni możliwości trendu BIG DATA konieczny jest model ich integracji, czy później także analizy. Często na przeszkodzie stoi moc obliczeniowa komputerów, wykorzystywane oprogramowanie, przyzwyczajenia i firmowa rutyna.

Ograniczenia w pozyskiwaniu danych

Tu na pewno duże znaczenie mają kwestie prawne związane z dostępem do danych. Regulacje pod tym względem są inne w Europie, w Stanach Zjednoczonych, czy w takich krajach, jak Indie, czy Chiny. Podczas gdy w państwach europejskich dostęp do wielu baz danych chronią ustawy związane z ochroną danych osobowych (m.in. ostatni wprowadzony wymóg informowania użytkowników o tym, że strony www zbierają cookies) to w USA, czy w innych częściach świata takich regulacji nie ma. Szacuje się na przykład, że około 75% danych zbieranych przez amerykańskie serwisy internetowe jest potem odsprzedawanych innym firmom.

Ograniczenia mają też charakter biznesowy. Niektóre firmy z racji działania akurat w takiej, a nie innej branży mają naturalny dostęp do pewnego rodzaju danych (np. banki i informacje o aktywności kredytowej), a nie mają do dostępu do innych ich rodzajów (supermarkety i dane o transakcjach).

Konsekwencje trendu BIG DATA

Wzrost znaczenia ochrony prywatności

Największe obawy związane z rozwojem trendu BIG DATA na pewną są związane z ochroną prywatności użytkowników. Powstają różnego rodzaju instytucje, które monitorują i próbują nadzorować niepokojące zjawiska (jak np. międzynarodowa organizacja Privacy International, czy polska fundacja Panoptykon), powstaje też wiele inicjatyw, projektów artystycznych, społecznych, czy nawet produktów chroniących prywatność. Pojawiają się pomysły stworzenia specjalnych programów edukacyjnych związanych z budowaniem świadomości po stronie użytkowników i klientów w zakresie technik i umiejętności związanych z ochroną własnej prywatności. Chociaż nadal wielu użytkowników jest gotowych na rezygnacje z własnej prywatności w zamian za wzrost jakości rozmaitych produktów, czy usług.

Przetasowania w obrębie sektorów rynkowych

Możemy także spodziewać się rosnącej fuzji lub wchodzenia w rozmaitego rodzaju partnerstwa, czy porozumienia. Firmy, które do tej pory działały w różnych, często dalekich od siebie branżach, jak na przykład firmy telekomunikacyjne i banki lub nawet supermarkety będą dążyć do pozyskania dostępnych źródeł danych (dane finansowe i dane o zakupach plus dane dotyczące połączeń i rozmów telefonicznych).

Za rozwojem wdrażania strategii opartej na wykorzystaniu Big Data kryje się zmiana modeli biznesowych na rynku bankowym (odchodzenie od rynku detalicznego w kierunku korporacyjnego, koncentracja na wąskich, bardzo dokładnie wyselekcjonowanych segmentach klientów, od sprzedaży usług bankowych off-line do sprzedaży online i coraz częściej mobile). W związku z tym postępuje przetasowanie struktury zawodowej (badania pokazują, że mimo, iż polski rynek bankowy przeżył ostatnio silną falę zwolnień to jednak była to w mniejszym stopniu redukcja etatów, a bardziej mierze migracja z jednych do innych stanowisk).

Redefinicja i zanik w dotychczasowym kształcie branży badań rynkowych

Zanik branży badań rynku, przynajmniej istniejącej w dotychczasowym kształcie (badania ankietowe, dane deklaratywne), takie profesje, jak badacz rynku, czy ankieter staną się zbędne lub mało istotne.  Coraz więcej danych będzie miało charakter obserwacyjny (dane z kamer), behawioralny (dane na temat naszego poruszania się po sieci, czy w rzeczywistym świecie), tekstowy (dane z wypowiedzi zostawianych przez nas w cyfrowym świecie), neuronalny (dane na temat pracy naszego mózgu), czy w końcu nawet biologiczny (kod genetyczny, dane biometryczne).

Skoro coraz więcej danych będzie zbieranych praktycznie w czasie rzeczywistym i w czasie rzeczywistym będą mogły być analizowane wzrośnie znaczenie umiejętności zawiązanych z analizą danych lub nawet kompetencji programistycznych. Na znaczeniu będą zyskiwać zawody analityka, programisty, językoznawcy, lingwisty, czy specjalisty od neuromarketingu, nie wspominając już o rosnącym znaczeniu fizyków i matematyków.

Powstaną zupełnie nowe rodzaje firm zajmujących się pozyskiwaniem danych na temat konsumentów (firmy analizujące szum na temat marek w sieci, wykorzystujące analizy sieci społecznych, agencje monitoringu przestrzeni publicznej), firm wyspecjalizowanych tylko i wyłącznie w pogłębionych analizach danych, czy dostarczających technologie cloud computing.

Redefinicja modelu konsumenta

Na początku rola konsumenta była znikoma, liczył się produkt, który kierowany był do szerokiej masy odbiorców, później pojawiły się różnego rodzaju podejścia definiowania grup docelowych i modele segmentacji, w końcu na popularności zyskał marketing oparty na relacjach, czy pojęcie prosumenta. Na kanwie rodzącego się trendu big data konsument sprowadzony zostanie do wzorców zachowania i preferencji, roli, jaką odgrywa w sieci społecznej, czy nawet – jak prezentują to dane neuro-marketingu – wiązki impulsów.

Nadchodzi świat, w którym dane rodzą się w każdym ułamku sekundy. Świat, w którym nie będzie już żadnej różnicy między mapą a terytorium.

Na podstawie raportu Grail Research Big Data Just Got Bigger

oraz tekstów na serwisie McKinsey: Making Data Analytics Work

Zobacz także:

Nie masz jeszcze swojego hobby – kup sobie drona i szpieguj sąsiadów

Nowoczesne technologie w służbie badań rynkowych

Co to znaczy wirtualnie – wyłanianie się nowego porządku społecznego

iPhone i etnografia

Wywiad z Dominikiem Batorskim

Chmury, magia i śmierć pecetów

Otagowane , , , , , , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: