Category Archives: sztuka

Trendy w designie stron www

Prezentacja ukazująca zmiany w projektowaniu serwisów internetowych.

Otagowane , ,

Cienkie czarne linie

Japoński butik Nendo prezentuje swoiste podejście do projektowania mebli. Projekty przypominają szkice lub rysunki i są inspirowane japońską kaligrafią. Kolekcja nosi tytuł „Thin Black Lines” i jest do obejrzenia w galerii Phillips de Pury & Company w Londynie.

Prace zostały wykonane ze stalowych rur. Zamysłem projektantów było przekroczenie trój-wymiarowej przestrzeni i sprowadzenie fizycznych obiektów do świata dwuwymiarowego.

Prawie nagie ciała

Hiszpański artysta José Bautista ukończył konserwatorium w Barcelonie oraz studiował fotografię w Madrycie. W swojej twórczości często łączy muzyke i fotografię lub wspołpracuję z fotografami lub innymi muzykami.

Poniżej jeden z jego projektów muzycznych – „Almost Naked”. Autorem zdjęć jest chiński fotograf Shen Wei. Jak mówi przysłowie: jeden obraz jest wart więcej niż tysiąc słów. Prawda ta jeszcze mocniej uwidacznia się kiedy oglądamy zdjęcia na tle wspaniałej muzyki. Mam wrażenie, że wówczas mogę zobaczyć, jako widz (podglądacz?) znacznie więcej. Nie tylko zobaczyć, ale i zrozumieć (wczuć się).

W pracach Shen Wei widać (w mikroskali) to, co dzieje się z ludźmi, ich emocje, otoczenie, przestrzeń, w której żyją, relacje, w których się znajdują. Artysta eksploruje krajobrazy dużych miast lub wnetrza mieszkań, czy innych pomieszczeń. Ciało jest tu tylko pretekstem, zwłaszcza ciało, które jest częściowo odkryte (zakryte). Zdaniem artysty:

„Almost Naked” to poszukiwania tożsamości i seksualności w Ameryce. Inspirowane przez moje wychowanie w konserwatywnych Chinach i uzasadnione moją pasją zrozumienia złożoności emocji, pragnień, introspekcji i instynktów.


Sztuka i biznes – trudna droga w poszukiwaniu synergii

Dla producenta wina Château Mouton – Rothschild pracowało ponad 12 znanych artystów. Znaleźć można wśród nich takie sławy, jak: Jean Cocteau (1947), Marie Laurencin (1948), Léonor Fini (1952), Georges Braque (1955), Salvador Dali (1958), Henry Moore (1964), Joan Miró (1969), Marc Chagall (1970), Wassily Kandinsky (1971), Pablo Picasso (1973), Andy Warhol (1975), Hans Hartung (1980) i John Huston (1982).

W krajach Zachodniej Europy i USA współpraca między artystami, a biznesem ma już długą historię. Dlaczego w Polsce tak rzadko można się z nią spotkać?

Równie dobrze można zadać sobie pytanie dlaczego w Polsce tak rzadko można spotkać się z prawdziwie innowacyjnym podejściem do biznesu? Zresztą nie tylko do biznesu – ów brak nowatorskich rozwiązań, niewielką chęć do przełamywania utartych schematów działania można zaobserwować w obrębie bardzo różnych dziedzin.

Zdaniem artysty Andrzeja Pągowskiego

…to kwestia pewnego rodzaju lęku […] Przyczyną jest obawa działów marketingu o wyjście poza schemat myślenia czysto sprzedażowego i nieustannie zadawanych pytań: czy ludzie będą to kupowali i jak na to zareagują?

Według mnie przyczyna tkwi jednak dużo głębiej. Kryją się tutaj trzy zjawiska:   

  • Niski poziom zaufania;
  • Zachowawczość;
  • Brak wizji.

Niski poziom zaufania

Chociaż Polska w ciągu ostatnich 20 lat przeżywała dynamiczny rozwój to psycholog społeczny Janusz Czapiński ostrzega, że niedługo staniemy przed poważną barierą wzrostu. Na drodze stanie deficyt kapitału społecznego. W Polsce zaufanie do innych ludzi jest na bardzo niskim poziomie i od wielu już lat praktycznie nie ulega zmianie. Jesteśmy nastawieni na własny, indywidualny sukces, a nie na kooperacje.

Świat sztuki i biznesu kieruje się innymi wartościami i realizuje odmienne cele. Niski poziom zaufania współpracę tą tylko utrudnia.

Zaufanie można jednak budować. Na przykład, w Norwegii powstały tzw. klastry kreatywne – specjalne miejsca, w których spotykają się przedstawiciele sztuki i biznesu, aby szukać możliwości wspólnego działania.

Najważniejsze w klastrze jest zaufanie, po norwesku tillit, które pięknie i symbolicznie można czytać z lewej do prawej lub z prawej do lewej. Bo przecież zaufanie ma być dwustronne.

Lokomotywa. Biznes w kulturze. Kultura w biznesie.

Zachowawczość

Ową zachowawczość można wyrazić w dwóch zdaniach:

  1. Po co mam tworzyć coś nowego, oryginalnego skoro skuteczne jest to, co już stworzyłem?
  2. Po co mam tworzyć coś nowego skoro mogę zrobić to taniej, szybciej kopiując pomysły od konkurencji (lub kupując konkurenta)?

Zdaniem Zuzanny Skalskiej – trendwatcherki w holenderskiej agencji VanBerlo Design Strategy istnieje wyraźna różnica w postawach wobec traktowania design’u między polskimi firmami, a przedsiębiorstwami w krajach zachodnich.

Zachodni producenci kupują technologię do tego, co chcą wyprodukować, zaś polskie firmy produkują to, na co pozwala im dostępna technologia.

Postawa zachowawcza ma silny związek także z

Brakiem wizji rozwoju

Liczy się szybki zysk. Można to zauważyć na przykładzie, jak w Polsce prowadzi się badania rynku (to, czego nie można zmierzyć, tym nie można zarządzać!!!), reklamy (wykorzystanie sprawdzonych motywów), stosunku wobec pracowników, czy podwykonawców (ludzie to koszt, a nie długofalowa inwestycja).

Niby nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież bussines is bussines – chodzi przede wszystkim o pieniądze. Ale jeżeli jest to jedyna miara sukcesu trudno tworzyć jakiekolwiek innowacje. Bo innowacja powstaje wtedy, gdy spogląda się nieco dalej. Trzeba mieć wizje rozwoju i umieć być otwartym, co zwiększa szansę na zwielokrotnienia przychodów w przyszłości.

Potrzebna jest dogłębna wiedza na temat marki i konsumenta. Nie wystarczy zwracać tylko na statystyki. Istotny jest także kontekst kulturowy, w tym potrzeby estetyczne odbiorców.

Polska – światłem odbitym Zachodu

Wszystkie trzy zjawiska wynikają generalnie z dominującej w polskim społeczeństwie orientacji na przeszłość (tradycja) i teraźniejszość (życie chwilą). Wciąż rzadko można spotkać się z orientacją na przyszłość (planowanie i przewidywanie) i otwartością (gotowość do eksperymentowania i zmiany).

Powoli to się zmienia, co prawda owe zmiany mają na razie dość powierzchowny charakter. Wynikają z chęci bycia „trendy”, czy „na czasie”. W konsekwencji mamy do czynienia bardziej ze „światłem odbitym” tego, co dzieje się na Zachodzie niż z działaniami opartymi na refleksji, które rzeczywiście tworzyłyby nowe i unikalne rozwiązania.

Problem nie dotyczy jedynie oporów między artystami, a biznesem. Silne obawy i brak otwartości można zaobserwować również na styku gospodarki i polskiej nauki.

Brak zaufania między sferą „kreatywną”, a sferą „produkcyjną” jest przedłużeniem tego, co dzieje się na poziomie społecznym. Często podobne relacje spotkać można pomiędzy zwykłymi ludźmi i to nawet w obrębie rodziny (zamykamy się we własnym świecie, lubimy to, co znane i bliskie, trudno nam wyjść poza tradycyjny podział ról).

Czy jest nadzieja na zmiany?

Według Maji Ganszyniec – product designer w firmie Touch:

obecnie jesteśmy na etapie, w którym przedsiębiorcy dopiero przekonują się do pracy z designerami. Przekonanie, że dobrze zaprojektowany produkt zwiększa konkurencyjność firmy, musi stać się czymś oczywistym, wówczas pojawi się potrzeba nawiązania współpracy z artystami. Na razie jest ona bardzo sporadyczna, przy okazji limitowanej serii produktu, czy podczas eventu itp.

Nadzieją napawają wyniki badania, które zostały zrealizowane na zlecenie firmy TOUCH. Badanie zostało wykonane na próbie 177 menedżerów zaangażowanych w marketing strategiczny w polskich firmach.

Zdaniem badanych w najbliższej przyszłości wzrośnie znaczenie tzw. „radykalnych innowacji” – nowatorskich produktów i usług (tak uważa 43% badanych) oraz niekonwencjonalnej komunikacji marketingowej (pozytywna opinia 38% badanych).

Uzyskane odpowiedzi wskazują, że przedstawiciele polskiego biznesu zaczynają dostrzegać konieczność zmian.

Warto wspomnieć też o takich instytucjach, jak COMMITMENT TO EUROPE arts & business, która jest propagatorem idei arts & business. Organizuje ona spotkania i konferencje. Jedna z ostatnich odbyła pod hasłem „Sztuka (w) innowacji – jak wykorzystać kulturę i sztukę w budowaniu przewagi konkurencyjnej firmy”. Padło tam zdanie, że żyjemy obecnie w erze kreatywności, stąd obecność sztuki w biznesie staje się nie tylko wymagana, ale także niezbędna.

Czy zatem możemy spodziewać się zmian w obrębie relacji między artystami, a biznesem? Perspektywy są obiecujące. Na rynek pracy wchodzi nowe pokolenie. Wyniki badań pokazują, że młodzi ludzie inaczej mają odmienne postawy niż starsze pokolenia.

Oprócz możliwości zrobienia kariery i satysfakcjonujących zarobków liczą się dla nich nowe wyzwania, chęć robienia czegoś nowego, odwaga i zdecydowanie w dążeniu do celu. Czas pokaże, czy te pro-innowacyjne postawy pozwolą na większą otwartość między sztuką, a biznesem, czy też tradycja i stare nawyki nadal będą mieć znaczenie.

Tak, czy owak, konieczna jest twórcza destrukcja, a przede wszystkim większa otwartość i wzajemne zaufanie. Dopiero upowszechnienie się takich postaw umożliwi narodziny na polskim gruncie prawdziwie innowacyjnych pomysłów, które czerpać będą także inspirację z pracy artystów.

Zobacz więcej:

Wywiad z Andrzejem Pagowskim

Wywiad z Januszem Czapińskim

Wypowiedź Zuzanny Skalskiej

Lokomotywa. Biznes w kulturze. Kultura w biznesie.

COMMITMENT TO EUROPE arts & business

Trendy w budowaniu marek – wyniki badania zrealizowanego na zlecenie firmy TOUCH Ideas

Swojsko-obce miasta i fenomen miejskiej turystyki

Od niedawna zainteresowanie miastem stało się bardzo sexy. Powstaje wiele projektów, inicjatyw i działań skupionych na mieście.

Wystarczy wspomnieć o internetowym przewodniku po Warszawie warsawsun.pl, który próbuje oswoić mieszkańców stolicy z mało znanymi, a nieraz wręcz „dzikimi” miejscami. Znajdziemy tam opuszczone domy, uliczną sztukę, miejskie rzeźby i instalacje, ale też szereg propozycji na wycieczki i knajpiane eskapady. Twórcy serwisu organizują też imprezy dziejące się w mieście – podchody i gry uliczne.

Innym projektem jest, trwający od lutego b.r „The Promised City”. Jego głównymi pomysłodawcami i inicjatorami jest Goethe Instytut w Warszawie i Instytut Polski w Berlinie. To inicjatywa prawdziwe „totalna”, mająca ambicje spenetrowania nie tylko Berlina i Warszawy, ale też Mumbaju w Indiach.

Nie tylko zasięg owego projektu jest imponujący, ale też interdyscyplinarny charakter, bo znajdziemy tu wędrujących dziennikarzy, pisarzy, fotografów, artystów i twórców teatralnych. Wszyscy postawili sobie jeden cel – zrozumieć i poznać (na nowo???) współczesne metropolie.

Art Space Tokyo to jeszcze inny przykład „miejskiego przewodnika”. Jego autorzy Ashley Rawlings (redaktor projektu) i Craig Mod (projektant) oraz Nobumasa Takahashi (autor rysunków) postanowili stworzyć przewodnik po artystycznych galeriach stolicy Japonii.  Obok wersji drukowanej czytelnicy mogą korzystać z  zawartości poprzez iPada. Dzięki temu zyskują możliwość wirtualnej podróży, podczas której obok konkretnych informacji na temat poszczególnych galerii mogą poczytać eseje, artykuły, wywiady z artystami, czy obejrzeć materiały video.

Twórcy i uczestnicy owych projektów to prawdziwi miejscy podróżnicy. Starają się poznać, miejsca, w których od lat mieszkają, albo też udają się z misją poznania obcego sobie miasta. Niektórzy z nich robią to, nie tylko dla swojej ciekawości, bynajmniej, ale przede wszystkim aby móc je zaprezentować tubylcom.

Czyżby już tak słabo znamy własne miasta, że jesteśmy skorzy wybrać się na wycieczkę po najbliższym skwerze razem z przewodnikiem, który jest obcokrajowcem? Czego chcemy się dowiedzieć lub odnaleźć? Zagubioną lokalność, swojskość, poczucie, że miasto, w którym żyjemy nie jest obcym i zimnym molochem, a miejscem, które może być bliskie i przyjazne?

Swoją obietnicą szczęścia i sukcesu wielkie metropolie przyciągają ogromne rzesze ludzi. Od 2007 roku w miastach mieszka na świecie więcej mieszkańców niż na wsi. Powstają wciąż nowe aglomeracje i pewnie rosnąć będą przez następnych kilkadziesiąt lat, chociaż wyczerpnie złóż ropy może ten proces zahamować, a nawet odwrócić.

Jednocześnie miasta stają się coraz bardziej sprywatyzowane. Kurczy się przestrzeń publiczna, granice między „światem bogactwa”, a „światem biedy” nabierają ostrości. Zamknięte osiedla segmentują wolną wcześniej przestrzeń.

Jeśli nawet mieszkamy na tradycyjnym osiedlu (nie potrzebujemy kilkunastu różnych kluczy aby dostać się do swojego lokum) to i tak bardzo mało wiemy o naszym najbliższym otoczeniu, coraz mniej nas ono interesuje. Ustalone arterie komunikacyjne powodują koncentrację ludności jedynie na określonej przestrzeni lub powstają luksusowe suburbia poza miastem.

Nic zatem dziwnego, że rozglądamy się za mapą, która pomogłaby nam oswoić ten miejski świat.

Może jest tego jeszcze jeden powód? Wszystko staje się tak wirtualne, że miejsca znajdujące się w innych krajach, wydają nam się bardziej znajome i swojskie niż najbliżej znajdujące się skrzyżowanie ulic przez które codziennie przejeżdżamy w drodze do pracy.

Warsawsun.pl

The Promised City

Art Space Tokyo

Zamknięte osiedla czyli gettoizacja przestrzeni miejskiej (część 1)

Zamknięte osiedla czyli gettoizacja przestrzeni miejskiej (część 2)

Gated community

Oak Park Stories

Jesteśmy przyzwyczajeni, że jak jest badanie to powstaje raport z tego badania. To stała praktyka wszelkich nauk, w tym również nauk społecznych. Ale, czy tak musi być zawsze?

Można spotkać projekty badań, które się „dzieją” – nie mają wyraźnego zakończenia. Teraz szczególnie częściej – internet pozwala odkrycia badacza na bieżąco „zapisać”, „zarchiwizować” i udostępnić innym.

Niektóre blogi są przez swoich autorów wykorzystywane do pisania książek, zbierania uwag na ich temat, komentarzy ze strony przyszłych czytelników. Nawet później, kiedy już książka została oprawiona w okładki i wydana owi autorzy nadal zbierają uwagi i oceny czytelników, prowadzą z nimi dyskusje i wymianę opinii na temat wydanej książki.

Sytuacja wygląda zgoła inaczej, gdy podejmujemy się realizacji badań, których nie zamierzamy zakończyć jednym raportem. Dobrym przykładem jest projekt Oak Park autorstwa amerykańskiego antropologa Jay Ruby na temat jego miasta, w którym się urodził, wychował i nadal przez większość czasu mieszka. Projekt ten jest interaktywnym i nie-linearnym zapisem obserwacji etnograficznych autora.

Projekt Oak Park przypomina blog. Autor zapisuje chronologicznie swoje obserwacje i odkrycia. Z miesiąca na miesiąc, z kwartału na kwartał możemy przeczytać o tym, co zauważył, co przykuło jego uwagę. Od czasu do czasu pisze artykuły na temat wybranych aspektów życia w badanej społeczności i publikuje w czasopismach naukowych.

Celem projektu amerykańskiego antropologa było uchwycenie zmian, którym podlegała badana społeczność, a nie wyczerpujący opis i wnioski. Jay Ruby od samego początku chciał udostępnić wszystkie efekty swojej pracy badawczej. Znajdziemy tu opis metodologii, notatki terenowe, wywiady z autorem, krótkie podsumowania, dłuższe artykuły, czy wręcz listę dyskusyjną z mieszkańcami. Zebrany materiał został wzbogacony także przez zdjęcia i filmy z „terenu”.

Cytując autora projektu:

Oak Park Stories to seria eksperymentalnych, refleksyjnych badań etnograficznych opartych na technologiach cyfrowych, które starają się przeanalizować czterdziestoletni eksperyment społeczny w Oak Park na przedmieściach Chicago.

Jego eksperymentalny charakter wynika z faktu, iż nie podążyłem tradycyjną drogą kończącą się wydaniem książki lub filmu, lecz tworzyłem raczej dzieło interaktywne i nielinearne, współtworzone zarówno przez tekst, jak i film.

Jego refleksyjność polega na tym, że przedmiotem badań jest moje miasto rodzinne.[…] Cyfrowy charakter oparty jest z kolei na sposobach rozpowszechniania – na płytach DVD, z wykorzystaniem filmów w formacie QuickTime oraz dokumentów html.

Stworzyłem Oak Park Stories w sposób nielinearny; w przeciwieństwie do filmu czy książki nie mają one konkretnie zdefiniowanego początku, środka i końca. Oglądanie/czytanie może rozpoczynać się w dowolnym miejscu, może również pomijać wszystko to, co nie leży w zainteresowaniach widzów/czytelników.

Zamieściłem wiele odnośników do materiałów, które pozwolą każdemu zainteresowanemu na głębsze wniknięcie w temat. Nielinearny sposób tworzenia w dużym stopniu uwolnił mnie od dotychczasowych ograniczeń.

Na podstawie książki: „Metody badań jakościowych”, tom 2, redakcja Norman K. Denzin, Yvonna S.Lincoln, PWN, 2009 Warszawa

Struktura trendów

Ominąć szum – etnograficzne badania nad komunikacją

Już po raz drugi Agencja Associated Press zaangażowała antropologów do zbadania zmian, jakie zachodzą na rynku treści i reklam. Pierwszy projekt zrealizowany przez firmę specjalizującą się w badaniach etnograficznych Context-Based Research Group ujawnił, że ludzie – wbrew obiegowej opinii – nie koncentrują się jedynie na krótkich tekstach, ale są zainteresowani lekturą obszernych i pogłębionych artykułów i komentarzy.

Nowa edycja badania pokazuje, że osoby korzystające z mediów oczekują dwustronnej komunikacji zamiast bombardowania ich reklamami opartych na perswazji. Niby rzecz oczywista, ale czy aby na pewno?

Wbrew pozorom konsumenci wcale nie chcą świata bez reklam. Doceniają ich przydatność. Jednak oczekują otwartości i większego zaangażowania – ze strony reklamodawców. Pragną rozmawiać w sposób otwarty i uczciwy. Tak, jak ma to miejsce pomiędzy ludźmi, którzy sobie ufają. To jest dla nich najważniejsze, a nie tylko wartościowa treść, czy użyteczność przekazu reklamowego.

Na podstawie lektury raportu (gorąco polecam lekturę całego raportu, bo jest niezwykle interesujący) można zaobserwować, że mamy do czynienia z kolejnym ważnym trendem w obrębie komunikacji reklamowej.

Do niedawna uważano, że najbardziej skuteczne są reklamy o silnym, perswazyjnym charakterze, liczył się zasięg i właśnie bardziej „przymus” aniżeli otwartość na współpracę.

Następnie rozpoczęto poszukiwania miejsc, odpowiedniego kontekstu dla reklam tak aby najcelniej móc trafić w potrzeby i zainteresowania odbiorców (tzw. planowanie kontekstowe, czy wykorzystanie w internecie narzędzi do planowania behawioralnego). Obecnie, na skutek dynamicznego rozwoju serwisów społecznościowych pojawia się nowy model. Należy „…

oswoić przestrzeń zanim wykorzystasz ją do zarabiania pieniędzy”, twierdzi Robbie Blinkoff, antropolog z firmy Context i dodaje: Rozwiązaniem nie jest tworzenie bardziej angażującego przekazu, ale kreowanie bardziej angażującego środowiska, miejsca dla tego przekazu.

Na razie niewiele firm potrafi rozmawiać – tak zupełnie po ludzku, bez owijania w bawełnę – ze swoimi konsumentami. To prawda zaczęto dostrzegać siłę serwisów społecznościowych, jednak wykorzystuje się je przeważnie do „handlu” znajomymi, czy budowania „zasięgu”, a bardzo rzadko właśnie do rozmowy.

W swojej analizie badacze wykorzystali pojęcie Communitas autorstwa Victora Turnera. Zdaniem Jima Kennediego z APS pozwala to spojrzeć na komunikację marketingową z punktu widzenia teorii kultury, co jest niezwykle inspirujące.

Communitas charakteryzują się egalitarną wymianą informacji. To miejsca, w których konsumenci czując się komfortowo, spontanicznie angażują się w wymianę informacji między swoimi przyjaciółmi i znajomymi. Uczestnicy rozmowy mają tu równe prawa. Ważne są lojalność i zaufanie. Zdobycie umiejętności poruszania się w tym świecie może mieć decydujące znaczenie w przebiciu się przez szum informacji , jaki panuje dzisiaj na rynku mediów – twierdzą autorzy raportu.

Fotografia trendów

Przytaczam za blogiem Cultural Espionage. Krótka, ale wyglądająca na ciekawą książka – przewodnik po fotografii trendów. Ciekawe również jest to, że została napisana przez autorkę wyżej wymienionego bloga.

Graffiti 2.0

Graffiti analysis pozwala na tworzenie wzorów i przenoszenie ich do świata wirtualnego. Przestrzeń miasta zastąpiona zostaje tutaj przestrzenią ekranu komputera lub iPhona.

Projekt został stworzony przez Evan’a Roth’a, który jest artystą i badaczem koncentrującym się na nowych technologiach, rozwoju programów open source i kulturze popularnej. Jest autorem takich prac, jak: L.A.S.E.R. Tag and LED Throwies (razem z Graffiti Research Lab), White Glove Tracking, EyeWriter, Explicit Content Only.

Graffiti analysis jest rozwinięciem i udoskonaleniem graffiti 1.0 polegającym przede wszystkim na rzutowaniu szablonów przy wykorzystaniu projektora.

Obecny projekt umożliwia aktualizacje, śledzenie, odtwarzanie, kontrolę i tworzenie wszelkiego typu elementów graficznych wykorzystywanych przy tworzeniu graffiti. Oparty jest na otwartym kodzie źródłowym, co umożliwia rozwój własnych autorskich projektów (pliki do pobrania dla systemów Windows, Mac i Linux). Podłączony jest do otwartej bazy danych zawierającej wzory przygotowane przez znanych writerów.

Dla zainteresowanych został opracowany praktyczny przewodnik.

%d blogerów lubi to: