Category Archives: sieci społeczne

Innowacje nie powstają w próżni

piasek-pustynia-wydmy

Któregoś pięknego, letniego dnia Marek Staniszewski, znany strateg i marketer napisał tekst o przewidywaniu przyszłości. Tekst w naszym kraju znamienny, bo chociaż trendy i w Polsce stały się trendy to wciąż niewiele z tego wynika. Znany strateg pisze tekst, w którym podkreśla znaczenie myślenia i prób zmierzenia się z przyszłością. Proponuje nawet zabawę w planowanie scenariuszowe. To również sytuacja w naszym kraju dość wyjątkowa. Wystarczy bowiem przejrzeć, ile jest tekstów w polskim internecie na ten temat aby szybko przekonać się, że u nas to raczej temat dla zagorzałych pasjonatów (tak na marginesie również Marek Staniszewski jest jednym z niewielu autorów, który pisał w polskiej sieci na temat planowania scenariuszowego).

Może i przyszłość rzeczywiście da się przewidzieć, ale czy będziemy umieli, a przede wszystkim mogli taką wiedze wykorzystać? Liczy się nie tylko umiejętność prognozowania przyszłości, kreatywne myślenie, ale też kontekst, w którym to wszystko się odbywa.

Marek Staniszewski odwołuje się do teorii „osobliwości” (singularity), którego twórcą jest Raymond Kurzwiel – amerykański naukowiec, pisarz i futurolog. W pewnym momencie będziemy świadkami tak szybkich zmian, że przyszłość zleje się z teraźniejszością, a samo prognozowanie przyszłości straci zupełnie sens lub stanie się zajęciem permanentnym. Tu kłania się Virillo ze swoją książką „Bomba informacyjna” lub Dick ze swoją powieścią „Ubik”, w której praca w charakterze „wizjonera” jest profesją taką samą, jak każda inna. Ale czy takie przyspieszenie rzeczywiście będzie wszechobecne, czy raczej mieć będziemy do czynienia z totalnym rozjazdem czasów, będą regiony, które rozwijać się będą bardzo szybko, będą takie, w którym czas się zatrzyma, a może nawet i takie, w których czas zacznie się cofać?

Rozwój sieci ma w sobie wpisany naturalny mechanizm selekcji, centra stają się coraz większe, a ich rozmiary rosną coraz szybciej niż peryferyjne obszary sieci. Jest to zasługa pozytywnego sprzężenia zwrotnego, stąd tak duży wzrost nierówności, stąd tak duża niestabilność na rynkach finansowych.

Sprzężenie zwrotne i sieci, zarówno fizyczne, jak i wirtualne, odgrywają ogromną rolę w nowej gospodarce, dzięki powszechności mediów komunikacyjnych i coraz większej ilości powiązań, co tłumaczy, dlaczego tak szybki jest rozwój „epidemii społecznych” i rozrost wirtualnych sieci.

Pętle pozytywnego sprzężenia zwrotnego wzmacniają niewielkie zmiany, tworzące efekt lawiny: sukces rodzi sukces, a porażka – porażkę; mocni zazwyczaj stają się coraz mocniejsi, a słabi – coraz słabsi. Wzrost  – lub rozpad – postępuje coraz szybciej.

Kieran Levis „Twórcy i ofiary ery internetu”, s. 252, Muza SA, Warszawa 2010.

To oczywiste, że inaczej będziemy przygotowani na nowe wyzwania, jeśli spróbujemy wytyczyć potencjalne ramy, w jakich świat będzie się rozwijał w przyszłości niż tego nie zrobimy. W pierwszym wypadku znacznie lepiej przygotujemy się na wyzwania przyszłości, staniemy się otwarci na nadchodzące zmiany, a nawet gotowi do wprowadzenia innowacji, czy jakiegokolwiek działania pro aktywnego, w drugim pewnego dnia zostaniemy zmuszeni do opuszczenia sceny z pustymi rękoma.

Myślenie, prognozowanie przyszłości musi mieć jednak pewien sens w kontekście możliwych działań, które możemy dokonać. Każde myślenie o przyszłości musi owocować korzyścią dla naszej firmy. Nie może być jedynie wróżeniem z fusów. Trzeba to powiedzieć jasno: Polska stanowi kraj peryferyjny, a takim kraju dominuje określony styl myślenia, działania i podejmowania decyzji zupełnie odmienny niż w krajach uważanych z centra innowacji:

Istota pułapki imitacyjnej jest przyjmowanie przez peryferie priorytetów rozwojowych centrum jako swoich własnych. Ze zjawiskiem tym wiążę się tendencja do mylenia przez peryferyjnych obserwatorów powierzchownych przejawów organizacji społeczności wysoko zorganizowanych z istota mechanizmów, które są źródłem ich szczególnych przewag i statusu. W efekcie uzależnione mentalnie od centrum peryferie niezwykle często nie tylko przyjmują bezwiednie jako własne cele obce rozwojowe. Często skupiają się obsesyjnie na reprodukcji symboli statusu społecznego, które wydają im się istotą prestiżu jakim cieszy się centrum. Dążąc do tak określonych celów nie tylko narażają się na nierzadko zupełnie niezamierzona śmieszność w oczach otoczenia, ale przede wszystkim działają wbrew swoim własnym interesom.

Tomasz Zarycki, Pułapka imitacji w A.Kuklinski, K.Pawłowski (red.) Przyszłosc Europy – wyzwania globalne – wybory strategiczne. Wydawnictwo “Rewasz”, Wyzsza Szkoła Biznesu National Louis University, Nowy Sacz-Warszawa, 2006

Czy w świecie peryferii warsztaty z kreatywności i planowanie scenariuszowe nie są pustymi sloganami, hasłami, czymś w rodzaju rytuału, bez świadomości i możliwości realnej mocy sprawczej? Jakie realne korzyści mogą mieć firmy w Polsce, że będą inwestować w innowacje, ale nie tylko firmy, ale też pracownicy, lokalne społeczności, młode, dopiero wchodzące na rynek pracy pokolenia?

Na razie myślenie o innowacji ma tu charakter swoistego „przeszczepu”. Wiemy, że jest niezbędny dla utrzymania się przy życiu i dalszego rozwoju, ale nie za bardzo chce się „przyjąć” lub zostać zaakceptowany przez organizm, na który składa się struktura instytucjonalna, czy system finansowania. Nawet w przypadku pozyskania sporych pieniędzy z funduszy unijnych wydatki na innowacje w polskich firmach systematycznie maleją. Nie tylko maleją, ale są – wcale nie tak rzadko – wydawane zupełnie nieracjonalnie. Na przykład pewna biblioteka pozyskała kwotę przeszło 20-tu milionów złotych na przeprowadzenie „digitalizacji”, polegającą na tym, że książki drukowane zostały zeskanowane i „zamknięte” w formacie, jak dejviu. Dla niewtajemniczonych: dejviu to format, który wiernie zachowuje wygląd książki, ale nie nadaje się do odtwarzania na urządzeniach mobilnych.

Cierpimy na deficyt zasobów kapitałowych, co powoduje, że prowadzenie biznesu oznacza przede wszystkim umiejętność lawirowania w świecie wrogich instytucji, wciąż trzeba myśleć o ograniczaniu kosztów i zręcznym dobieraniu sobie dobrze „usytuowanych” przyjaciół.

Ale aby móc „robić” innowacje potrzebna jest „ciekawość” – podyktowana zwykłym ludzkim dążeniem do szczęścia, ciągłym poszukiwanie rozwiązań, jak łatwiej i wygodniej żyć, jak efektywniej i krócej pracować, a przy tym zarabiać większe pieniądze. Ciekawość oznacza otwartość, pozwala lepiej przygotować się na różnorakie zagrożenia, ale też możliwości.

W Stanach Zjednoczonych potrzeba innowacji jest immanentnie wpisana w kulturę. Zwykle też duże znaczenie ma współpraca. Na pewno „dobrze sytuowani” przyjaciele są równie istotni, ale liczy się ich efektywność i skuteczność w drodze do naszej własnej niezależności i budowania silnej pozycji, a nie tylko szukanie „silnych pleców”.

– Żaden z tych, którym się udało, nie traktuje początkujących protekcjonalnie, bo wie, że to wśród nich będzie szukał talentów. Większość z nas stara się spłacić dług wdzięczności temu miejscu i środowisku – mówi Dan. Najpopularniejszą formą jest zakładanie własnych firm albo funduszy wspierających początkujące spółki. Dlatego twórcy MySpace’a czy BitTorrenta wnieśli część swoich pieniędzy do I/O Ventures. Poza zyskiem chodzi im o coś jeszcze. Niektórzy idą w czystą filantropię, jak Peter Thiel, współtwórca PayPala, czy Laura Arrillaga-Andreessen, żona 40-letniego Marka Andreessena, twórcy m.in. przeglądarki Netscape. Prowadzi ona fundusz Silicon Valley Social Venture Fund, który pomaga finansować stypendia dla zdolnych uczniów oraz organizuje letnie obozy. Sam Marc Andreessen doradza wielu początkującym firmom, podobnie jak Chad Hurley, współtwórca YouTube’a. W innych branżach stosunek do nowicjuszy jest odmienny: do – świadczeni menedżerowie boją się, że młodzi ich wygryzą, i zamiast pomagać, blokują ich. Dlaczego gwiazdy Doliny Krzemowej zachowują się inaczej? Bo są tak bogate? – Nie. Bo wierzą, że dostęp do wiedzy i informacji powinien być nieograniczony i kolejnego wielkiego odkrycia może dokonać każdy. Czasem potrzeba kogoś naprawdę młodego, by stwierdzić: to jest nowy rynek i nowe możliwości. Wchodzimy w to – tłumaczy Dan.

Vadim Makarenko „Zawód Zwycięzca”

Ciekawość nie zazna spełnienia bez współpracy. Innowacja bez odpowiedniego społecznego kontekstu nie będzie mogła się narodzić i rozwinąć. A zatem albo liczy się ciekawość i zdobywanie nowych światów albo utrzymanie status quo. Państwa odgrywające rolę centrów są silne ponieważ wcześniej wyruszyły na podbój, peryferia są słabe ponieważ wcześniej były zależne i wciąż broniły swojej integralności. To historia i społeczny kontekst w dużym stopniu decydują, gdzie i kiedy pojawiają się nowe, przełomowe wynalazki, nawet jeśli są tworzone przez zapalonych nonkonformistów, naukowców-pasjonatów, artystów itd. itp. Tylko, jak uwolnić się od historii i przełamać status quo społecznych rytuałów i oczekiwań? Tworząc kolejne wzorując się tych, którym się udało?

Reklamy
Otagowane , , , , , ,

Społeczeństwa nieustannego czasu przyszłego

obrazek z bloga trackingthefuture

I do spend time trying to think about what I cannot imagine – Nicholas Negroponte

Trendy stały się naprawdę trendy. Nie przypadkiem. To naturalna konsekwencja wciąż przyspieszających zmian. Każda nowa technologia nie tylko zdobywa szybciej popularność niż technologie, które powstały wcześniej, ale jednocześnie zwiększa możliwość powstania kolejnej. Przyrost ten następuje w tempie wykładniczym.

Zatem już nie sposób opisywać i wyjaśniać rzeczywistości odwołując się do modeli analitycznych, paradygmatów ujmujących świat społeczny, jako powolnego ciągu zdarzeń. Nasza rzeczywistość przybrała formę strumieni, tworzonych przez szereg pomniejszych strumieni i strumyczków. Trendy stały się obowiązkowym składnikiem języka współczesnego marketingu, ale też polityki, socjologii, służby zdrowia, nie wspominając już o modzie i designie.

Jak już wcześniej pisałem coraz rzadziej używamy języka zanurzonego w teraźniejszości (język odwołujący się do przeszłości stał się domeną zawodowych historyków lub przedstawicieli prawicowych stowarzyszeń i organizacji), a coraz częściej opisując nawet codzienne i zawodowe doświadczenia odwołujemy się od razu do przyszłości (planowanie edukacji, kariery). To już nie tyle planowanie, realizacja badań rynku, myślenie o strategii, ale stały wysiłek i koncentracja uwagi na zmianach, które mogą dopiero nadejść.

Myślenie o przyszłości, prognozy, planowanie scenariuszowe stają się obecnie głównym wyznaniem, światopoglądem, poczynając – co jest zupełnie zrozumiałe – od analityków walutowych, dyrektorów marketingu, a nawet – może już znacznie rzadziej – politykach i samorządowcach (ale pewnie jeszcze nie w Polsce), zaś skończywszy na zwykłym Kowalskim panicznie próbującym rozeznać się, w którym kierunku mają kształcić się jego dzieci aby w przyszłości mogły się utrzymać – siebie i swoje rodziny (jeśli je w ogóle zdecydują się je założyć).

Słowo trendy pojawia się, jako myśl przewodnia marek, jest obecne na szyldach sklepów z ubraniami, jedzeniem, tytułach książek na temat biznesu i planowania własnej kariery, czy broszurach reklamowych. Ale czy paradoksalnie nie oznacza to, że za już niedługo poczujemy „przesyt”, i nastąpi początek końca owego trendu na trendy?

Wiadomo, że każdy trend ma swój schyłek w momencie szczytu swojej popularności. Właśnie wtedy kiedy wszyscy o nim mówią i piszą, gdy jest na ustach wszystkich zaczyna się jego koniec –  „wyciera się”, staje się tak czymś oczywistym, aż w końcu następuje znużenie. Coś co jeszcze przed momentem było trendy zamienia się w coś co zaczynamy traktować, jako passe. Czy w takim razie możemy spodziewać się w najbliższych latach, że z naszego języka zniknie słowo trendy? Być może, ale pewnie nie nastąpi to zbyt szybko, a na pewno w sposób gwałtowny, jak jakaś bessa na giełdzie.

Należy raczej spodziewać się ewolucji, paradygmat trendów stanie się jeszcze długo dominującym światopoglądem, może rozpadnie się na szereg drobnych specjalizacji, zostaną udoskonalone metody prognozowania i identyfikacji trendów. Przewidywanie przyszłości stanie się bardziej skuteczne. Już teraz niektórzy twierdzą i mają na to dowody, że pewne zachowania można przewidywać z nawet bardzo dużą trafnością. Albert-László Barabási w jednym ze swoich projektów badawczych odkrył, że znając dane na temat siatki połączeń telefonicznych i miejsc, z których telefonowano można w 80% przewidzieć każdy następny ruch rozmówcy, a w konsekwencji – w jakimś stopniu także jego przyszłe decyzje.

[…] nasze wyniki pokazują, że opracowanie dokładnych modeli predyktywnych dla procesów związanych z ludzką mobilnością, od rozprzestrzeniania się epidemii, przez planowanie miejskie, po inżynierię ruchu, jest możliwe z naukowego punktu widzenia. Schodząc głębiej, do bardziej fundamentalnych kwestii, wyniki te pokazują, że mimo głęboko zakorzenionego w nas pragnienia zmienności i spontaniczności nasza codzienna mobilność w istocie charakteryzuje się głęboko zakorzenioną regularnością.

Na znaczeniu zdobywać będą automatyczne narzędzia do wykrywania anomalii, identyfikujące zmiany w cyberprzestrzeni, co już teraz można obserwować w przypadku technologii rozwijanych przez Google, Facebook, czy inne firmy wyspecjalizowane w monitorowaniu opinii i trajektorii rozchodzenia się memów w mediach społecznych.

Szybkość zmian na pewno nie zwolni, a raczej ulegnie jeszcze przyspieszeniu. Prognostyk trendów stanie się powszechnym zawodem. Jedno jest pewne – zniknie obecny „nimb i splendor” związany z zawodem trendwatchera, czy coolhuntera.

Otagowane , , , , , , , , , ,

Segregacja i miasto

EstesRichardFoundations08

Natura segregacji

Struktura społeczna zakłada relacje, które budowane są w oparciu o status, umiejętności i kompetencje. Segregacja, procesy segregacyjne są immanentnie wpisane w zmiany struktury społecznej (stygmat, dewiacja, wyznaczanie granic grupy, psychiatria, koncepcje psychologiczne i terapeutyczne, religia, czy poszukiwanie tożsamości).

Na każdym z etapów zmiany struktur społecznych (więzi społecznej), jak na przykład: plemiona, klany, rodzina, system feudalnych powinności, nepotyzm, biurokracja, a w końcu sieć (układ klastrów) segregacja tworzona była w oparciu o inne podłoże: mityczne (magiczne), religijne, ideologiczne (para-naukowe) i w końcu techniczne i rynkowe (redukcja kosztów). Segregacja jest też powiązana z władzą (insygnia, dystans, narzędzia kontroli).

Badacze zajmujący się badaniem i analizą sieci społecznych używają pojęcia segregacji, jako jednego z podstawowych pojęć mających opisywać dynamikę sieci społecznych. Przeprowadzono wiele eksperymentów i komputerowych symulacji, które ukazały, że procesy segregacyjne są naturalnym elementem procesów społecznych, często przebiegają zupełnie spontanicznie, jeśli nie napotkają odgórnie nakładanych regulacji, ale nawet i wtedy potrafią je na swój sposób przebudowywać i modyfikować (por. ilustracja poniżej ukazująca jedną z takich komputerowych symulacji).

spatial model_komputerowa segregacja symulacji

This point is ultimately at the heart of the model: although segregation in real life is amplified by a genuine desire within some fraction of the population to belong to large clusters of similar people either to avoid people who belong to other groups, or to acquire a critical mass of members from one’s own group we see here that such factors are not necessary for segregation to occur. The underpinnings of segregation are already present in a system where individuals simply want to avoid being in too extreme a minority in their own local area.

David Easley, Jon Kleiberg Networks, Crowds, and Markets: Reasoning about a Highly Connected World s.127, Cambridge University Press, 2010.

Jednym z obszarów, na którym możemy obserwować procesy segregacyjne jest współczesne miasto (por. ilustracja pokazująca to na przykładzie miasta Chicago).

segregacja rasowa w przestrzeni miasta Chicago w latach 1940-60

Współczesne miasto i segregacja

Przestrzeń współczesnego miasta podzielona jest coraz bardziej na odseparowane od siebie strefy (zony). Niektóre z nich posiadają fizycznie istniejące granice w postaci płotów, ogrodzeń, murów, ekranów wyciszających szum samochodów, a często system monitoringu, kamer i budek ze strażnikami. Inne oddzielone są od siebie jedynie konwencjonalnie ustalonymi strefami wpływów (terytoria działalności gangów) lub granic istniejących jedynie mentalnie w postaci aspiracji lub skrywanej niechęci (modne dzielnice vs. slumsy).

Segmentacja ta przypomina – coraz bardziej boleśnie odczuwaną przez niektórych, a przez innych nawet preferowaną – segregację. Oto mamy dzielnice handlowe, kompleks biurowców, gdzie siedzibę mają duże korporacje i obsługujące je agencje reklamowe, przestrzeń zajmowaną przez hurtownie i drobną przedsiębiorczość (peryferia), odseparowane i sterylne, monitorowane przez 24 godziny na dobę dzielnice mieszkalne.

Każda zona posiada sobie tylko właściwą strukturę, na którą składają się poszczególne elementy o ściśle przypisanych funkcjach. Na przykład dzielnica mieszkaniowa obejmuje supermarket, bazar, przedszkola i szkoły oraz bogaty repertuar miejsc rozrywki (puby, restauracje, kina).

Taką segregację wzmacnia polityka władz miasta, która steruje m.in. komunikacją, dodając lub odejmując niektóre linie autobusowe i tramwajowe, budując w określonych miejscach linie metra. Tym samym tak naprawdę tworzy krwiobieg współczesnego miasta, który pozwala na rozwój niektórym zonom, a inne z kolei skazuje na wegetacje i zapomnienie.

Innym znaczącym aktorem są lokalne media, które opisują lub skrywają milczeniem określone knajpy, miejsca lub dzielnice. Tym,co kształtuje siatkę dzielnic, preferencji i antypatii na mapie miasta są trendy, które może ostatnio już coraz rzadziej oddolnie i spontanicznie każą budzić podziw lub traktować, jako passe określone miejsca.

Należy jednak pamiętać, że procesy segregacji nie wyznaczają raz na zawsze, bezwzględnych i sztywnych granic, ale bardziej nieustannie je przesuwają, tak, że nierzadko są trudno uchwytne dla nieobeznanego obserwatora, ale tak czy inaczej wciąż istnieją.

Źródła ilustracji: pradella.arte,

David Easley, Jon Kleiberg Networks, Crowds, and Markets: Reasoning about a Highly Connected World

Zob też:

Przyszłość miast

Swoisko-obce miasta i fenomen miejskiej turystyki

Segregacja w szkole

Wirtualne tożsamości i anty-lokalność

——-

Edukacja segregacja

How segregated is your city

Maps of extreme income segregation in us cites 2012

How subway networks evolve

Otagowane , , , , , , , , , ,

Teorie spiskowe i społeczeństwo sieci

araneomorphae3

Manuel Castells w swojej wielkiej trylogii „Społeczeństwo sieci” przyjmował, że:

[…] społeczeństwa są zorganizowane wokół procesów, w które zaangażowani są ludzie, strukturowanych przez historycznie zdeterminowane stosunki produkcji, doświadczenia i władzy.

Produkcja jest oddziaływaniem rodzaju ludzkiego na materię (naturę) w celu przywłaszczenia jej i przekształcenia dla zawartych w niej pożytków przez otrzymanie produktu, konsumowanie (w nierówny sposób) jego części i akumulowanie nadwyżki dla inwestycji. Zgodnie z rozmaitymi społecznie zdefiniowanymi celami.

Doświadczenie (relacje) jest oddziaływaniem ludzkich podmiotów na samych siebie determinowanych przez interakcje między biologicznymi i kulturowymi tożsamościami i w relacji z ich społecznym i naturalnym środowiskiem.

Władza jest takim stosunkiem między ludzkimi podmiotami, który na bazie produkcji i doświadczenia narzuca wolę niektórych podmiotów na inne przez potencjalne lub rzeczywiste użycie przemocy fizycznej lub symbolicznej.

Instytucje społeczeństwa są budowane tak, by wzmocnić stosunki władzy istniejące w każdym historycznym okresie włączając to kontrolę, ograniczenia i społeczne umowy osiągnięte w walkach o władze.

Manuel Castells Społeczeństwo sieci, PWN, Warszawa 2007

Każdy z tych procesów ulega obecnie usieciowieniu i jest zdeterminowany przez rozwój technologii. Produkcja sama w sobie staje się coraz bardziej wirtualna, zautomatyzowana i  tak naprawdę niewidoczna. Punkt ciężkości przenosi się coraz bardziej na wytwarzanie wiedzy i innowacji.

W kontekście doświadczenia (relacji) wiele badań pokazuje, że funkcjonowanie w internetowych sieciach społecznościowych jedynie reprodukuje już istniejący kapitał społeczny i sieć relacji istniejącą offline. Inne pokazują, że relacje społeczne ulegają atrofii, rośnie tymczasowość wchodzenia w związki. Mamy w końcu trendy demograficzne i społeczne, które zupełnie zmieniają do niedawna funkcjonujący model rodziny (wzrost liczby rozwodów, separacji, wzrost liczby gospodarstw jedno-osobowych, zaś związki między partnerami tej samej płci w wielu krajach ulegają uprawomocnieniu).

Sieciowe relacje nie pozostają także bez wpływu na to, jak postrzegamy siebie i jakie stawiamy sobie cele. Prawdziwym wyzwaniem staję się określenie tożsamości. Nie mamy już jasnej wizji, jak ma przebiegać nasze życie, która wcześniej wypływała na przykład z tradycji i doświadczeń wcześniejszych pokoleń. Rodzi to narastające napięcie i chaos. Ludzie albo są gotowi nieustannie przyjmować nowe tożsamości albo nie są w stanie tego udźwignąć (wzrost przypadków zachorowania na depresje) albo też chcą utrzymać za wszelką cenę dawne tożsamości (nacjonalizm, fundamentalizm religijny).

Jeśli natomiast chodzi o procesy związane z władzą to na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest coraz bardziej w rękach samych uczestników (użytkowników) sieci. To użytkownicy (klienci, obywatele) obecnie dzierżą władzę i mają coraz silniejszy wpływ na firmy, czy nawet rządy. Wystarczy iskra aby niezadowolenie niewielkiej grupy użytkowników zamieniło się w prawdziwy tajfun mogący wywołać poważny kryzys w firmie, czy też silne antyrządowe protesty.

Jednak są to tylko pozory.

Władza staje się coraz bardziej niewidoczna i zdecentralizowana. Co z tego, że użytkownicy mogą się dziś zorganizować i wywrzeć istotny wpływ na to, w jaki sposób postrzega się działania rządów, czy firm. Wszystko dzieje się na „terenie” prywatnym. Działania użytkowników są przecież tylko możliwe za sprawą takich platform internetowych, jak: Facebook, Twitter, czy Google. Czy zawsze są to działania, za którym stoi rzeczywiste niezadowolenie użytkowników, czy też czasem są one inspirowane przez konkurencje, inne organizacje lub firmy?

Rośnie wpływ rozmaitych agend, organizacji, które działają w sposób niejawny lub zupełnie ukryty przed opinią publiczną (jak np. służby specjalne). Sama władza zatem zaczyna przyjmować formę sieciową i tak, jak sieć rozgałęziać się na wszystkie strony bez widocznego centrum (centrum może cały czas istnieć tylko za każdym razem przybiera inną formę i zmienia swoje położenie). Wystarczy podać tu przykłady takich nieformalnych stowarzyszeń i koalicji, jak na przykład Grupa Bilderberg, Grupa Frankfurcką, czy Grupa AAA.

Skoro władza staje się coraz bardziej niewidoczna (coraz trudniej zlokalizować jej centrum, czy nawet jej główne agendy) rośnie znaczenie „tajemnicy”. W efekcie na popularności zyskują rozmaite teorie spiskowe. Zresztą ich przedstawiciele mają sporo przesłanek potwierdzających „prawdziwość” ich teorii, a przynajmniej znaczne prawdopodobieństwo ich prawdziwości.

Grupa Bilderberg poważnie utrudnia dostęp niezależnych dziennikarzy, ukrywając się pod zasłoną „tajemnicy”. Poniżej ciekawy reportaż dziennikarza radia BBC, który próbował się czegoś dowiedzieć, co tak naprawdę się dzieje podczas spotkań Grupy Bilderberg.

zob. też Grupa Frankfurcka, Bilderberg, klub AAA, czyli kto tak naprawdę rządzi Europą

Otagowane , , , , ,

Media społecznościowe jako „największe zagrożenie dla społeczeństwa” – wydarzenia w Turcji

istanbul-protest630

Amerykańska dziennikarka napisała dwa-trzy lata temu (nie pamiętam już dokładnie kiedy czytałem jej tekst, ale pamiętam, że zrobił na mnie wstrząsające wrażenie), że Turcja coraz bardziej przypomina czasy schyłku republiki Weimarskiej przed dojściem Hitlera do władzy. Mieszkając w Turcji już od kilku lat miała wrażenie, że wśród jej znajomych pewnych rzeczy nie wypada mówić, zwłaszcza tych dotyczących władzy. Mimo coraz lepszego poziomu życia i zdawałoby się rozwoju nowoczesnej demokracji na wzór zachodni, miała wrażenie, że w tureckim powietrzu narasta napięcie, a nawet strach. Krążyły plotki, że ktoś kto miał zbyt dług język po prostu znikał, rozpływał się w niebycie.

Ciekawe. Pewnych rzeczy nie można mówić, chociaż wszyscy i tak to wiedzą. Nie da się ukryć informacji w dobie internetu i nieokiełznanych serwisów społecznościowych, czy mikroblogów.  To, co dzieje się obecnie w Turcji to powtórka tego, czego mogliśmy się dowiedzieć w czasie Arabskiej Wiosny. Dzisiejsze rewolucje nie są widoczne w telewizji one są widoczne i rozprzestrzeniają się dzięki mediom społecznościowym. Groźny, nieokiełznany żywioł, który z niewielkiej iskry, lokalnego protestu może wywołać ogólnonarodowe powstanie. To druga strona medalu nowoczesnych technologii, które mogą być używane do infiltracji obywateli, ale mogą być używane przez obywateli do obalania rządów.

tv i social media

Na południu Turcji trwa regularna wojna domowa, panuje chaos – w Syrii rządzonej od kilku dekad przez rodzinę dyktatorów giną ludzie, leje się krew. Turcja chociaż popiera syryjskich rebeliantów to jednak zachowuje się, jak przysłowiowa francuska dziwka: chciałaby, ale się boi, boi się, że protest wykorzystają do swoich celów Kurdowie, których w Syrii jest też całkiem sporo.

A teraz wystarczyła iskra. Pojawiła się nagle i nie wiadomo skąd w samym centrum stolicy Turcji – Stambule. Protest niewielkiej grupki młodych ludzi przeciw zbudowaniu na terenie parku Gezi nowoczesnego centrum handlowego, potem meczetu (nieprawdziwe skreślić) bardzo szybko przekształcił się w prawdziwy pożar. Rząd oskarża młode pokolenie, które nagle poczuło się, że ma „za dobrze” albo „za ciasno” w zbyt konserwatywnej republice. Premier na pewno nie ma miękkiego serca. To przysłowiowy ojciec narodu (miłość ojca to nie cukierek). Ostatnie doniesienia wskazują, że podobnie, jak dyktator Syrii zdolny jest do użycia przemocy i to prawdziwie brutalnej przemocy aby tylko stłumić protest w samym jego zarodku.

A jeśli to nie tylko przejaw niezadowolenia, zbuntowanej, rozpuszczonej młodzieży tylko zapowiedź zupełnie nowych zmian? I zmian nie dotykających tylko Turcji? Starcie różnych, coraz bardziej odmiennych, oddalających się od siebie sposobów przeżywania, poznawania świata. Przecież Erdogan i jego partia dwukrotnie wygrali wybory w Turcji mają za sobą blisko 50% poparcie tureckiego społeczeństwa. W czym rzecz?

Być może w tym, że druga połowa tureckiego społeczeństwa znajduje się już gdzie indziej, ma inne aspiracje, do czego innego dąży. Jej światem nie jest hermetycznie zamknięty islam, a nie mająca granic sieć, swoboda poruszania się, wolność wypowiedzi, poczucie odpowiedzialności i społeczne zaangażowanie.

W pewnym momencie turecki kanał CNN Turkey, pokazywał, pokazy kulinarne i pingwiny, z drugiej strony mieliśmy relacje CNN International na temat protestów w Turcji, ale można rzec dość „ugrzecznioną”. Zupełnie inne obrazy i informacje napływały i wciąż napływają od strony mediów społecznościowych. Niektóre z nich z pewnością nie nadają się do oglądania przez widzów w wieku poniżej 18 lat.

Update: 8 czerwca 2013 r.

Premier Turcji wycofał się z budowy centrum handlowego.

Zob.więcej:

A breakout role for Twitter in the Taksim Square protests?

 

Otagowane , , , , , , ,

Trend Big Data – mapa jest tym samym, co terytorium

data-center-13

Nowa farma serwerów i baz danych firmy Facebook

Trend zwany BIG DATA staje się coraz bardziej nośnym tematem w mediach, podczas zażartych dyskusji w serwisach społecznościowych, trendbooków, czy też rozmaitych konferencji. Obok trendu CLOUD COMPUTING, który swoje chwile chwały przeżywał jakieś dwa-trzy lata temu, BIG DATA to na pewno jeden z ważniejszych obecnie cool-topic. Wzrost zainteresowania tym tematem potwierdzają też dane uzyskane na bazie google trends (czerowna linia – zainteresowanie cloude computning, niebieskia – big data).

trend big data_cloud computing

Liczba zapytań w wyszukiwarce google słów: „Big Data” i „Cloud Computing” w latach 2004-2013

Wielkie hurtownie i bazy istniały już w latach 90-tych. Idea aby integrować i analizować wiele różnych rodzajów danych, na przykład dotyczących sprzedaży, relacji z klientami, zmian cen i wykorzystać je w trakcie procesu decyzyjnego pojawiła się pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku [1]. Rozwój rynku komputerów osobistych i dedykowanego oprogramowania służącego do analiz dużych zbiorów danych wykreował w latach 90-tych praktycznie nową dziedzinę wiedzy – data mining (eksploracja danych). Obok zaawansowanych technik statystycznych zaczęto wykorzystywać sieci neuronowe, algorytmy genetyczne, czy nawet sztuczną inteligencję.

To co wyróżnia trend BIG DATA to sposób, w jaki dane obecnie są zbierane i analizowane. Wcześniej dane były pozyskiwane dzisiaj powstają w każdej sekundzie. Rozwój technologii cyfrowych wykreował świat, w którym każda nasza czynność, podejmowana decyzja, kupowane produkty, oglądane strony www, filmy, czy zmiany w naszym położeniu stanowią gotowy zbiór danych. Nasze zachowanie, czy w końcu całe życie zostawia ślady, w postaci ciągłego i nieustannie odnawialnego strumienia danych.

Big Data często określany jest, jako tzw. 3V: Volume, Velocity, Variety:

  1. Volume (rozmiar) – każdego dnia na świecie powstaje 2,5 kwintylionów bytów danych, szacuje się, że od 1980 roku pojemność danych podwaja się co trzy lata. Tak szybki wzrost ilości danych wyprzedza możliwości obliczeniowe i analityczne obecnych działów IT nawet największych korporacji. Liczba danych ma rosnąć w kolejnych latach w tempie 40%, zaś wzrost inwestycji w IT na poziomie 5%.
  2. Velocity (szybkość) – danych przybywa coraz szybciej. Wraz z przyrostem sieci internetowej, ilości urządzeń mobilnych, nowych modeli biznesowych, zmian w zachowaniu potencjalnych klientów konieczne jest przyjęcie zupełnie nowych technik zbierania i analizowania danych i to najlepiej takich, które umożliwiają to w czasie rzeczywistym.
  3. Variety (różnorodność) – wraz z przyrostem liczby danych rośnie ich różnorodność. To nie tylko dane z terminali transakcyjnych, dane sprzedażowe, ale też obejmujące informacje o poruszaniu się na stronach www, wypowiedzi na mediach społecznościowych, pliki video i audio. Ale też informacje o ruchu drogowym, rejestracja obrazów za pomocą kamer, dane biometryczne itd. itp.

Źródła trendu BIG DATA

Wszystkiemu winna jest szeroko pojęta digitalizacja. Zamiana analogowego świata na bity. Krok po kroku postać cyfrową przyjmują: handel, usługi, produkcja, media, systemy wspierające zarządzanie (nie tylko firm, ale organizacji, miast, czy rynków finansowych i państw).  Nawet jeśli wzrost liczby użytkowników internetu w niektórych krajach już zwalnia to nadal rośnie czas jaki spędzamy w sieci, czy liczba rozmaitych usług, z których możemy korzystać dzięki sieci.

Jednak kluczowym driverem przyspieszającym rozwój i wzrost popularności modelu BIG DATA są dwa silnie wpływające na siebie zjawiska. Pierwsze to dynamiczny wzrost popularności urządzeń mobilnych (tablety, smartfony, e-czytniki, czy też inne urządzenia z dostępem do sieci, jak GPS-y itd.). Drugie to rozwój mediów społecznych (serwisy społecznościowe, blogi).

Oba te zjawiska praktycznie w czasie rzeczywistym pozwalają zbierać i analizować olbrzymi zasób danych zarówno dotyczących naszych poglądów, opinii, ale też relacji i związków z innymi. Dane uzyskane dzięki korzystaniu z urządzeń mobilnych pozwalają na wgląd, jak nasze życie cyfrowe przekłada się na życie offline, jak to, co piszemy w sieci odnosi się do zachowania i podejmowanych decyzji poza siecią (dane geo-lokalizacyjne, sieci znajomych, połączenia telefoniczne, dokonywane zakupy).

Rośnie moc obliczeniowa, powstają nowe modele i techniki analityczne, następuje rozwój oprogramowania do zbierania i analizowania nowych rodzajów danych (Brand24, Sotrender). Na pewno bardzo dużą rolę odgrywa tu także cloud computing pozwalający na gromadzenie i analizowanie rosnącej liczby danych.

Nie tylko ilość ale jakość

Obok dostępności i różnorodności rośnie jakość danych. Oprócz danych transakcyjnych, informacji ze strony klientów mamy do dyspozycji dane semantyczne (aktywność w mediach społecznych), dane na temat połączeń telefonicznych, historii rachunków bankowych, czy nawet informacje pochodzące z baz danych instytucji pożytku publicznego (elektrownie, gazownie, spółdzielnie mieszkaniowe).

Obecnie dane tworzone są w czasie rzeczywistym (real-time), są dobrowolne, tworzone przez samych użytkowników (voluntary), wiarygodne (credible), opisujące zachowanie, będące bezpośrednim wskaźnikiem zachowania (behavioral), kontekstowe (contextual), dużym stopniu złożoności (complex).

diagram2_2_pop_zm

Dywersyfikacja rodzajów danych: od danych strukturalnych do danych nie-strukturalnych, od danych transakcyjnych (ale też danych opartych na deklaracjach) do danych behawioralnych.

BIG DATA – główne problemy, wyzwania

Wszystko to może wygląda dość przerażająco. Niektórzy już wieszczą nadejście epoki, w którym antyutopie w rodzaju powieści Rok 1984 Orwela będą jedynie bladym odbiciem rzeczywistości. Jednak nie jest to tak proste i oczywiste. Możliwości śledzenia, analizowania, czy w końcu podglądania naszego prywatnego życia są na pewno zatrważające. Wciąż to jednak bardziej wielkie ambicje działów marketingu, czy rządów niż realne możliwości.

Zagrożenie rosnącym chaosem i brakiem stabilności

Olbrzymia liczba danych może prowadzić do chaosu i paraliżu decyzyjnego. Rodzi brak stabilności rozmaitych systemów (bańki finansowe, memy, wirusy, wojny cybernetyczne). Kluczowe jest posiadanie spójnej strategii, pozyskiwania danych i ich wykorzystania. Waga posiadania takiego planu jest dzisiaj ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Kłania się stara prawda: „jeśli wrzucimy śmieci na wejściu do uzyskamy również śmieci na wyjściu”.

Strategia pozyskiwania danych musi zostać w pełni zintegrowana z ogólną strategią firmy. Już teraz wykorzystuje się wiele elementów modelu BIG DATA jednak znaczna część firm gubi się w szumie danych i podejmuje jedynie działania ad-hoc. Bardzo ważna jest odpowiedź na pytanie, czy koszty wprowadzenia strategii BIG DATA przyniosą rzeczywiste korzyści firmie, a przede wszystkim jej klientom? Czy koniecznie musimy korzystać z wszystkich możliwych do pozyskania danych? Czego tak naprawdę chcemy się dowiedzieć? Czy chcemy zwiększyć przychody dzięki pozyskaniu nowych, precyzyjnie zdefiniowanych grup klientów, czy też zwiększyć prawdopodobieństwo spłaty zobowiązań kredytowych lub też lojalność obecnych klientów dzięki poprawie jakości obsługi? Bez precyzyjnych odpowiedzi na te i podobne pytania firma może utonąć w prawdziwej inflacji danych.

Wzrost znaczenia kontekstu, rozumienia danych

Nawet dane mające te samo źródło (szczególnie dotyczy to wypowiedzi na serwisach społecznościowych) mogą znacznie się różnić w zależności od lokalnych uwarunkowań, trendów kulturowych, czy społecznych. Decydujące znaczenie ma tu kontekst – te same słowa, frazy mogą co innego znaczyć w innym czasie, podczas dyskusji na temat przebiegu meczu piłkarskiego, czy też opinii związanych z konkretną książką, czy filmem. Szczególną rolę odgrywają wypowiedzi odnoszące się do emocji. Wiele firm zajmujących się monitoringiem mediów społecznych ogranicza się do automatycznej klasyfikacji dzieląc je na wypowiedzi pozytywne, negatywne, czy neutralne, a przecież istnieje znacznie więcej emocji, a każda może mieć swoje indywidualne natężenie, kierunek, czy w końcu znaczenie.

Moc obliczeniowa i integracja danych

Aby móc wykorzystać w pełni możliwości trendu BIG DATA konieczny jest model ich integracji, czy później także analizy. Często na przeszkodzie stoi moc obliczeniowa komputerów, wykorzystywane oprogramowanie, przyzwyczajenia i firmowa rutyna.

Ograniczenia w pozyskiwaniu danych

Tu na pewno duże znaczenie mają kwestie prawne związane z dostępem do danych. Regulacje pod tym względem są inne w Europie, w Stanach Zjednoczonych, czy w takich krajach, jak Indie, czy Chiny. Podczas gdy w państwach europejskich dostęp do wielu baz danych chronią ustawy związane z ochroną danych osobowych (m.in. ostatni wprowadzony wymóg informowania użytkowników o tym, że strony www zbierają cookies) to w USA, czy w innych częściach świata takich regulacji nie ma. Szacuje się na przykład, że około 75% danych zbieranych przez amerykańskie serwisy internetowe jest potem odsprzedawanych innym firmom.

Ograniczenia mają też charakter biznesowy. Niektóre firmy z racji działania akurat w takiej, a nie innej branży mają naturalny dostęp do pewnego rodzaju danych (np. banki i informacje o aktywności kredytowej), a nie mają do dostępu do innych ich rodzajów (supermarkety i dane o transakcjach).

Konsekwencje trendu BIG DATA

Wzrost znaczenia ochrony prywatności

Największe obawy związane z rozwojem trendu BIG DATA na pewną są związane z ochroną prywatności użytkowników. Powstają różnego rodzaju instytucje, które monitorują i próbują nadzorować niepokojące zjawiska (jak np. międzynarodowa organizacja Privacy International, czy polska fundacja Panoptykon), powstaje też wiele inicjatyw, projektów artystycznych, społecznych, czy nawet produktów chroniących prywatność. Pojawiają się pomysły stworzenia specjalnych programów edukacyjnych związanych z budowaniem świadomości po stronie użytkowników i klientów w zakresie technik i umiejętności związanych z ochroną własnej prywatności. Chociaż nadal wielu użytkowników jest gotowych na rezygnacje z własnej prywatności w zamian za wzrost jakości rozmaitych produktów, czy usług.

Przetasowania w obrębie sektorów rynkowych

Możemy także spodziewać się rosnącej fuzji lub wchodzenia w rozmaitego rodzaju partnerstwa, czy porozumienia. Firmy, które do tej pory działały w różnych, często dalekich od siebie branżach, jak na przykład firmy telekomunikacyjne i banki lub nawet supermarkety będą dążyć do pozyskania dostępnych źródeł danych (dane finansowe i dane o zakupach plus dane dotyczące połączeń i rozmów telefonicznych).

Za rozwojem wdrażania strategii opartej na wykorzystaniu Big Data kryje się zmiana modeli biznesowych na rynku bankowym (odchodzenie od rynku detalicznego w kierunku korporacyjnego, koncentracja na wąskich, bardzo dokładnie wyselekcjonowanych segmentach klientów, od sprzedaży usług bankowych off-line do sprzedaży online i coraz częściej mobile). W związku z tym postępuje przetasowanie struktury zawodowej (badania pokazują, że mimo, iż polski rynek bankowy przeżył ostatnio silną falę zwolnień to jednak była to w mniejszym stopniu redukcja etatów, a bardziej mierze migracja z jednych do innych stanowisk).

Redefinicja i zanik w dotychczasowym kształcie branży badań rynkowych

Zanik branży badań rynku, przynajmniej istniejącej w dotychczasowym kształcie (badania ankietowe, dane deklaratywne), takie profesje, jak badacz rynku, czy ankieter staną się zbędne lub mało istotne.  Coraz więcej danych będzie miało charakter obserwacyjny (dane z kamer), behawioralny (dane na temat naszego poruszania się po sieci, czy w rzeczywistym świecie), tekstowy (dane z wypowiedzi zostawianych przez nas w cyfrowym świecie), neuronalny (dane na temat pracy naszego mózgu), czy w końcu nawet biologiczny (kod genetyczny, dane biometryczne).

Skoro coraz więcej danych będzie zbieranych praktycznie w czasie rzeczywistym i w czasie rzeczywistym będą mogły być analizowane wzrośnie znaczenie umiejętności zawiązanych z analizą danych lub nawet kompetencji programistycznych. Na znaczeniu będą zyskiwać zawody analityka, programisty, językoznawcy, lingwisty, czy specjalisty od neuromarketingu, nie wspominając już o rosnącym znaczeniu fizyków i matematyków.

Powstaną zupełnie nowe rodzaje firm zajmujących się pozyskiwaniem danych na temat konsumentów (firmy analizujące szum na temat marek w sieci, wykorzystujące analizy sieci społecznych, agencje monitoringu przestrzeni publicznej), firm wyspecjalizowanych tylko i wyłącznie w pogłębionych analizach danych, czy dostarczających technologie cloud computing.

Redefinicja modelu konsumenta

Na początku rola konsumenta była znikoma, liczył się produkt, który kierowany był do szerokiej masy odbiorców, później pojawiły się różnego rodzaju podejścia definiowania grup docelowych i modele segmentacji, w końcu na popularności zyskał marketing oparty na relacjach, czy pojęcie prosumenta. Na kanwie rodzącego się trendu big data konsument sprowadzony zostanie do wzorców zachowania i preferencji, roli, jaką odgrywa w sieci społecznej, czy nawet – jak prezentują to dane neuro-marketingu – wiązki impulsów.

Nadchodzi świat, w którym dane rodzą się w każdym ułamku sekundy. Świat, w którym nie będzie już żadnej różnicy między mapą a terytorium.

Na podstawie raportu Grail Research Big Data Just Got Bigger

oraz tekstów na serwisie McKinsey: Making Data Analytics Work

Zobacz także:

Nie masz jeszcze swojego hobby – kup sobie drona i szpieguj sąsiadów

Nowoczesne technologie w służbie badań rynkowych

Co to znaczy wirtualnie – wyłanianie się nowego porządku społecznego

iPhone i etnografia

Wywiad z Dominikiem Batorskim

Chmury, magia i śmierć pecetów

Otagowane , , , , , , , , , , , ,

Co to znaczy wirtualnie? Wyłanianie się nowego porządku społecznego

Internet nie jest medium ani jakimś dodatkiem, narzędziem do innych aktywności, czy społecznego życia w ogólności. Internet nie tyle zmienia to życie społeczne, ile on je ogałaca, odziera z wszelkich złudzeń, pozbawiając wszelkich mitów i dotychczasowych symbolicznych protez.

Dzięki specjalnym programom służącym do monitorowania aktywności w sieci można bardzo dokładnie zdiagnozować pozycję społeczną konkretnej jednostki. Nie tylko liczba fanów się liczy, ale też wiele innych rzeczy. Jak np. odpowiedź na pytanie: kto komentuje kogo na FB, ile razy go komentuję, nie tylko same jego posty, wpisy, ale czy również zabiera głos w przypadku jego komentarzy, czyli reaguję na to, co dana osoba mówi, czy wypowiada się pozytywnie, czy też negatywnie, można sprawdzić kto kogo like’uję, ile razy, przez to można obserwować proces wzrostu pozycji społecznej, osiągania apogeum jego popularności, czy w końcu zupełnego jej zaniku. Można sprawdzić, jakie grupy wspierają się najsilniej (komentują własne wypowiedzi), jakich mają liderów i kogo skazują na banicję (chociaż są ich znajomymi to nie zabierają głosu, nie odpowiadają na jego wypowiedzi, pomijają go milczeniem).

Taką samą analizę można przeprowadzić w przypadku firm, czy instytucji, obserwując ich wzajemną współpracę / konkurencję, czy też analizując relacje pomiędzy firmami i osobami (klientami?). Można sprawdzić, od czego zależy pozycja danej osoby, marki, firmy: czy od tego, że wcześniej już ta firma, czy osoba miała silną pozycję offline, była znana, budziła zaufanie, czy też swoją pozycję zbudowała dzięki sprawnej i skutecznej aktywności w sieci. Można praktycznie monitorować minuta po minucie tworzenie się porządku społecznego, powiązań personalnych, czy wręcz instytucjonalnych (zaufanie do instytucji, imprez, konferencji).  Konkluzja jest tu taka, że analiza sieci społecznych może rzeczywiście być (lub już jest) dominującym paradygmatem nauk społecznych (nie tylko zresztą socjologii, ale również ekonomii, czy nauk politycznych).

Druga rzecz, która wypływa z tego faktu to to, że praktycznie nikt kto chce funkcjonować na jako takim poziomie w społeczeństwie musi umieć sprawnie budować swój autorytet, pozycję, powiązania w sieci. Nie ma po prostu innego wyjścia. Mało tego, nikt nie może się usprawiedliwiać, że nie jest w stanie tego zrobić, nie umie tego zrobić, jeśli w ogóle nawet tego nie próbował. Bo praktycznie każdy może teraz być medium, nie tylko może, a wręcz musi. Myśl rzeczywiście obezwładniająca i przerażająca, mająca doniosłe i daleko idące konsekwencje.

Wniosek ten tym bardziej dotyczy też firm i instytucji, które z tej perspektywy patrząc mają coraz większą i złożoną konkurencję, bo nie tylko są zmuszone do konkurowania z innymi firmami, ale też praktycznie z każdym internautą, który zdaje sobie sprawę z zagrożeń i siły internetu.

Wizja zatem przyszłego społeczeństwa jest fascynująca zarazem i barbarzyńska. Oznacza bowiem zanik praktycznie wszelkich dotychczasowych reguł (norm, wartości, budowania relacji, planowania kariery itd. itp.) i powstanie porządku opartego na niezwykle płynnym i chwiejnym środowisku cyfrowym, które w jednej chwili może stworzyć super-gwiazdę i po paru minutach skazać ją na zupełne zapomnienie.

Tego typu społeczeństwo można nazwać społeczeństwem pikseli lub społeczeństwem hiper-społecznym ( czy rzeczywiście jest to adekwatne określenie?). Wymiar społeczny nie jest tu definiowany w oparciu o rzeczywiste relacje i kontakty, tworzenie grup, ile poprzez sprawne funkcjonowanie w środowisku wirtualnym. Autorytet, zasługi uzyskać będzie można tutaj nie za sprawą realnych działań, ile dzięki sprawnemu tworzeniu fikcji, fasady, odpowiadającej potrzebom chwili treści symbolicznych.

Otagowane , , ,

Google zmienia wszystko (infografika)

Kliknij aby powiększyć

Otagowane ,

Odkrywanie kulturowych wzorów i marki – prezentacja

Media – nowy ekosystem

%d blogerów lubi to: