Monthly Archives: Marzec 2014

Trudno o tym nie napisać. Co się stanie z Ukrainą?

00s

Wydarzenia na Ukrainie pokazały, że czasy zimnej, bezwzględnej polityki opartej na ochronie własnych strategicznych interesów wcale nie przeszły do historii. Historia się nie skończyła, jak twierdził Francis Fukuyama. Właśnie jesteśmy w samym jej środku. A przekonanie, że dzisiaj wojna w Europie nie jest możliwa okazało się złudzeniem.

Autorzy raportu „Świat w 2025. Scenariusze Narodowej Rady Wywiadu USA„, który ukazał się w 2009 roku, co prawda bardziej obawiali się konfliktów mających miejsce na Bliskim Wschodzie, czy w Azji Centralnej jednak również w Rosji widzieli zagrożenie. Byli zdania, że kraj ten wykorzystując kontrolę nad surowcami energetycznymi, jako środka nacisku i manipulacji może w pewnym momencie sięgnąć także po środki militarne.

Prawdziwej wojny jeszcze nie ma. Ale toczy się inna wojna – informacyjna. Rośnie napięcie i niepewność, zawirowania na rynkach finansowych. Stan bifurkacji, w którym nawet najbardziej banalny gest, drobny ruch, lokalny i z początku mało widoczny konflikt może uruchomić lawinę. Doczekaliśmy się bolesnej odsłony zadającej kłam dotychczas ustalonym regułom i przekonaniom, nie tyle na poziomie działań, ale przede wszystkim na poziomie wyobraźni. Oto nasze wyobrażenia o dotychczasowych regułach, porządku stały się iluzoryczne.

Na razie trwa nieustająca gra wykierowana w stronę naszej wyobraźni, mająca na celu urobienie, ukształtowanie naszych emocji i postaw, czy to pro-ukraińskich, pro-europejskich, czy w końcu pro-rosyjskich. Każda klisza, historia tworzona jest przez określone agendy i centra informacyjne. Mamy do czynienia z przedstawieniem, które rozpoczyna się z wolna, aby potem szybko przejść w stan wzmożonego napięcia, by ponownie rozpłynąć się w morzu innych informacji. Każdy taki ruch, każda zmiana i forma informacji tworzy osobny stan emocjonalny skutkujący oczywiście fluktuacjami na rynkach finansowych, a czasem nawet jest przez nie wyprzedzana.

Jedno jest pewne i bardzo już wyraźne. Dotychczasowe wydarzenia na Ukrainie, a potem spotęgowane działania Rosji wymierzone w ochronę swojej strefy wpływów nie tyle wzbudziły niepokój, ile zdziwienie i totalne zaskoczenie u wielu obserwatorów, polityków, czy intelektualistów, którzy przez długi czas nie mogli dojść po tych wydarzeniach do siebie i odnaleźć się jakby w zupełnie dla nich „nowym świecie”.

Nie było dnia, w którym nie pojawiały się zupełnie nowe i często sprzeczne interpretacje najpierw ukraińskich wydarzeń, a potem akcji para-militarnej Rosji. Odwoływano się do tradycji, historii, zasobów kulturowych, próbowano zrozumieć społeczeństwo ukraińskie dzieląc je na rozmaite, często zupełnie nie istniejące w rzeczywistości segmenty. Porównywano obecne wydarzenia do konferencji w Monachium, nowej Wiosny Ludów, emancypacji ukraińskiego społeczeństwa, czy wieszczono narodziny prawdziwej demokracji na Ukrainie.

A tak naprawdę to nowe rozdanie kart w polityce międzynarodowej. Rosja, jak dotąd nie zrezygnowała i pewnie jeszcze długo nie zrezygnuje ze swojej polityki imperialnej. Ukraina to integralna część jej sfery wpływów. Pytanie, czy też Polska nie będzie kolejnym elementem jej układanki? A może już nim jest?

Na pewno czasy imperiów się nie skończyły. Zaczyna się jedynie kolejny etap w ich historii. Spróbujmy sobie wyobrazić, jakie scenariusze wydarzeń mogą rozegrać się w najbliższej przyszłości na terenie i w najbliższym sąsiedztwie Ukrainy.

Strategia „wczesnej Katarzyny”

Warto sobie przy tej okazji przypomnieć politykę ekspansji Rosji pod koniec XVIII wieku. Dominowały wówczas dwa podejścia. Pierwsze reprezentowane przez ugrupowanie militarystyczne, zakładające militarną inwazję i natychmiastowe wchłonięcie w skład imperium danego kraju, drugie zaś reprezentowane przez Panina – głównego doradcę Carycy Katarzyny w sprawach zagranicznych, który był zwolennikiem bardziej zakonspirowanych reguł gry, która polegała, m.in. na rozbrojeniu rywala obietnicami zapewnienia mu ochrony: „ofiara nie była łapczywie pożerana, lecz zjadana powoli i spokojnie – kawałek po kawałku” (por. Norman Davis „Boże Igrzysko. Historia Polski”, wydawnictwo Znak, Kraków 1991, ss. 673-674). W początkowym okresie panowania Katarzyna była zwolenniczką właśnie tego drugiego podejścia.

Właśnie takie podejście zakładam w tym scenariuszu. Rosja bardziej straszy niż prowadzi do rzeczywistego konfliktu o charakterze militarnym. Krym niby uzyskuje autonomię, ale de facto staje się integralną częścią Rosji (taką strategię Rosja już stosowała w innych częściach swojego imperium). Pozostała część Ukrainy, szczególnie ta wschodnia i południowa zaczyna być silnie penetrowana przez rosyjskie służby specjalne. Celem Putina jest utrzymanie politycznej niestabilności i silnej zależności Ukrainy wobec Rosji (przez reglamentacje dostępu do jej surowców). W konsekwencji tak prowadzonych działań powstaje kolejny rząd na Ukrainie zupełnie uzależniony od Moskwy.

Strategia „nadgryzionego jabłka”.

Prócz przyłączenia Krymu Rosja prowadzi do przejęcia rzeczywistej kontroli nad wschodnimi i południowymi częściami Ukrainy. Dokonuje tego albo przez inwazje militarną albo też przygraniczne konflikty i prowokacje. Stosuje przy tym ten sam zabieg propagandowy, co w przypadku Krymu argumentując konieczność interwencji zbrojnej ochroną mniejszości rosyjskiej zamieszkującą ów terytoria. Kolejnym etapem jest przejęcie kontroli nad zachodnią częścią Ukrainy wykorzystując zależności gospodarcze wśród oligarchów ukraińskich (łapówki, korupcja, szantaż) bądź i jednocześnie własną sieć agentów. Równolegle prowadzi działania destabilizujące, prowokuje zamieszki i niepokoje społeczne wykorzystując pogarszającą się sytuację gospodarczą Ukrainy.

Co robi Zachód?

Zachód jak zwykle głośno „krzyczy”, zwołuje konferencje, sympozja, debaty, ale w konsekwencji działania te są kolejną grą pozorów (Zachód oprócz może wyłączenia Rosji z formalnego uczestnictwa z grupy krajów G8 nie może za wiele zrobić, gdyż łączy go z Rosją zbyt wiele zależności gospodarczych). W efekcie z pozoru pozycja Rosji słabnie, ale w rzeczywistości jej pozycja w tej części Europy staje się jeszcze silniejsza. Nie ulega wątpliwości, że kolejnym etapem strategii Rosji będą kraje nadbałtyckie (już coś jest na rzeczy jeśli chodzi o Estonię i Łotwę), a potem może i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, jak Słowacja, Mołdawia, czy nawet Polska.

Jak na razie nie widać też żadnych perspektyw większej integracji w zakresie wspólnych działań państw Europy Środkowo-Wschodniej, por. chociażby neutralna postawa Węgier wobec ekspansywnej polityki Moskwy. W ostatnim okresie można obserwować nawet silniejsze zbliżenie Węgier i Rosji w zakresie polityki energetycznej.

Zdjęcie za Zylat (świetny blog o Ukrainie pisany z Ukrainy, też czasami po angielsku)

Zobacz też:

Wojna będzie i tak   Wywiad z Georgiem Friedmanem

Zmiana reguł gry i co z tego wynika

Czarny łabędź wylądował. Pomyślmy o konsekwencjach

Bełdzikowski: Krym a sprawa polska

Rosyjskie wojsko podnosi się z kolan. Miliardy od Putina, ćwiczenia jak za zimnej wojny

Global Trends 2025: A Transformed World

Global Trends 2030: Alternative Worlds

How The Western Press Is Getting It Terribly Wrong In Ukraine

5 Things You Should Know About Putin’s Incursion Into Crimea

Otagowane , , , , , ,
%d bloggers like this: