Monthly Archives: Luty 2011

Koniec obsesyjnej konsumpcji i nadejście ery nowego konsumenta?

Ostentacyjna konsumpcja. Zakupy do upadłego. Posiłki spożywane na mieście. Jedzenie bez umiaru. Po II wojnie światowej zachodnie społeczeństwa stały się wygłodniałe dobrobytu. W zamożnych krajach ludzie kupowali za dużo, jedli za dużo, bez ustanku gonili za wciąż nowymi przyjemnościami. Jednak wciąż było im mało. Takie wartości, jak poczucie kontroli, samowystarczalność, osobista odpowiedzialność, poczucie wspólnoty i autentyczność utraciły swoje znaczenie.

Oto 10 trendów, które zwiastują nadejście „ery nowego konsumenta.

Poszukiwanie odpowiednich proporcji

Kryzys wywołuje wiele emocji, ale nie wszystkie muszą być złe.

Dla wielu ludzi utrata wielkich domów, luksusowych samochodów, czy konieczność ograniczenia wydatków mogą okazać się prawdziwie wyzwalające. Następuje przewartościowanie „rozmiaru” – rzeczy nie muszą być wielkie i monumentalne aby sprawiały nam frajdę. Fascynację mogą budzić małe i proste przedmioty.

Konsumenci chcą czuć się dobrze podczas dokonywanych przez siebie wyborów i podejmowanych decyzji. Poszukiwanie odpowiednich proporcji może sygnalizować także ucieczkę od chaosu wielkich centrów handlowych (de-cluttering).

Przemyślana przyjemność zamiast natychmiastowej gratyfikacji

W dobie hiper-konsumpcji najbardziej istotnym źródłem przyjemności była natychmiastowa gratyfikacja – żyliśmy według nieustannie powtarzającego się cyklu: Zobacz-Kup-Wyrzuć.

Zaczynamy poświęcać coraz większą uwagę temu, co naprawdę sprawia nam przyjemność. Podchodzimy do zakupów z większą ostrożnością. Zakupy impulsowe ustępują innym formom – takim, w których większe znaczenie ma długotrwała satysfakcja, wspieranie lokalnych firm, czy troska o naszą planetę.

Powrót do sedna

Nieustanna konsumpcja nie oferowała spełnienia. Żyliśmy w stanie permanentnego nienasycenia i wyobcowania. Obecnie pragniemy bardziej trwałych i autentycznych relacji. Chcemy aby nasze związki z innymi były prawdziwe, głębokie, a nie tylko tymczasowe i koniunkturalne (wynikające, na przykład z chęci zrobienia dobrego interesu, czy zaspokojenia krótkotrwałej fascynacji).

Pojawia się wiele rozmaitych symptomów tego trendu, jak na przykład „świadome odżywianie”, wzrost znaczenia lokalnych producentów i wyrobów, ruch „slow food”, rosnąca świadomość ekologiczna, ręcznie wyrabiane produkty, zmiana w podejściu do podróżowania.

Przyjęcie osobistej odpowiedzialności

Ostatnie dziesięciolecia to okres dominacji osobowości narcystycznej, niedojrzałej. Wielu ludzi chciało za wszelką cenę pozostać „rozkapryszonymi dzieciakami” .

Kryzys nauczył nas większej odpowiedzialności. Chcemy rozwijać indywidualne kompetencje. Bardziej świadomie podchodzimy do wydatków, pragniemy nabyć umiejętności związane z zarządzeniem finansami, utrzymaniem i konserwacją samochodu, czy remontem domu.

Zmieniają się kryteria dokonywania zakupów

Coraz większego znaczenia nabierają inne kryteria, według wybieramy produkty lub usługi. Nie liczy się tylko cena lub wysoka jakość, znana marka, czy snobistyczny klimat. Jako konsumenci chcemy być świadomi konsekwencji swoich decyzji. Dla wielu z nas coraz bardziej liczy się nie tylko to, czy produkt nam się podoba, ale czy firma, która go wyprodukowała postępuje uczciwie i odpowiedzialnie.

W poszukiwaniu naturalności

Obecny świat może wydawać się nam sztuczny i nie prawdziwy. Otaczają nas syntetyczne meble, ludzie z twarzą wypełnioną botoxem, prawdziwe relacje zastępujemy tymi w cyfrowych społecznościach. Powoli wszystko to zaczyna nas męczyć. Zaczynamy poszukiwać autentyczności i bliskich związków z naturą. Martwimy się tym, że oddalamy się od świata przyrody.

Powoduje to wzrost popularności wyrobów rolnych, lokalnych społeczności. Nie boimy się zabrudzić rąk aby uprawiać w domowym ogródku warzyw i innych roślin, których sprzedaż może dodatkowo zasilić nasz budżet.

Wzięcie kosztów na siebie

Kryzys, życie w okresie nieustannych zmian, szalona konsumpcja wywołały wśród wielu mieszkańców świata niepokój, a nawet strach.

Wydaje się być czymś oczywistym, że nie jest możliwe aby pojedyncze osoby lub nawet rodziny mogły czuć się odpowiedzialne za stan światowej gospodarki, ale większość może zdobyć się na wprowadzenie większej kontroli do swoich wydatków i podejmowanych decyzji związanych z zarządzaniem finansami.

Powrót do prostoty

Pomimo, że w ostatnich dziesięcioleciach żyliśmy w otoczeniu nadmiaru dóbr konsumpcyjnych nasze życie nie stało się wcale mniej spokojne, a wręcz przeciwnie narastający stres stał się stałym elementem naszego życia.

W Stanach Zjednoczonych jedna czwarta dorosłych skarży się na wysoki poziom stresu, zaś połowa przeżywa umiarkowany stres.

Nagle „mniej zaczyna znaczyć więcej”. Kiedy w jednym z badań poproszono respondentów o wskazanie 25 różnych cech, które powinien posiadać dla nich dobry produkt to najczęściej wskazywali takie określenia, jak: trwały, użyteczny, praktyczny, godny zaufania i prosty. Najmniej atrakcyjne były natomiast takie cechy, jak: elitarny, prestiżowy, elegancki, czy luksusowy.

Zwrócenie baczniejszej uwagi na pochodzenie

Konsumenci pragną uczciwych relacji, które oparte są na wzajemnym zaufaniu, wspólnych wartościach. Wyniki badań pokazują, że dla połowy amerykańskich nabywców ważne jest aby podczas prowadzenia interesów, nabywaniu produktów, korzystania z usług czuć się dobrze (mieć czyste sumienie?), 57 proc woli kupować od firm, które wyznają podobne do nich wartości.

Ludzie zwracają teraz nie tylko uwagę na to, co firma komunikuje, ale robi i dlaczego tak robi? Czy potrafi przyznać się do błędów i niedociągnięć.

Nowy konsument, czy może chwilowa zmiana strategii

Czy w wyniku kryzysu przestaniemy gonić za konsumpcją, ograniczymy wydatki i powrócimy do prostego życia? Wszak istnieje szereg zjawisk, o których trudno mówić, że wyrażają pragnienie prostoty i powrotu do tradycyjnych wartości.

Nowe postawy konsumentów wobec konsumpcji mogą być skutkiem pogarszającej się sytuacji materialnej, niepewności jutra, czy ograniczeń związanych z dostępem do zasobów w przypadku niektórych grup społecznych.

Pragnienie „powrotu do natury” to być może tymczasowa „racjonalizacja”, krótkotrwała zmiana strategii wymuszona spowolnieniem gospodarki, a nie szczere pragnienie „odnowy duchowej”.

W przypadku niektórych grup prowadzić może to do większego dystansu i umiaru jednak u innych może powodować wzrost napięcia, bezradności, skłonności do wywoływania konfliktów, czy angażowania się w działalność ruchów i organizacji skrajnie prawicowych.


Reklamy
%d blogerów lubi to: