Monthly Archives: Wrzesień 2009

Czasy majestatu i powagi

majestat i powaga_sformatowany

Zwykle w czasach problemów i wstrząsów gospodarczych nie mamy z czego się cieszyć. Wiele osób traci pracę, a niektórzy obawiają się, że nie uda im się spłacić kredytu za mieszkanie, czy samochód, drżą przed spotkaniem z szefem, bo nie są pewni, czy po owym spotkaniu będą jeszcze pracownikami „bezpiecznej” korporacji. Większość z nas nie chce się wychylać i pragnie wtopić się w tłum.

To pierwsza opcja – można schować głowę w piasek i gdzieś się ukryć. Druga to rozejrzeć się i zobaczyć, co się tak naprawdę dzieje i spróbować lepiej zrozumieć otaczający nas świat. Każda z nich prowadzi do kształtowania się nowego klimatu, który charakteryzuje się wzrostem znaczenia klasycznych, nierzadko też „majestatycznych” w wyrazie przedmiotów, objawia się w naszym sposobie prezentacji, wyrażaniu siebie, czy też poprzez nasze zainteresowania.

Niektóre czasopisma mimo rosnącej konkurencji, problemów na rynku prasy, nadal wiernie trzymają się swojej strategii opartej nie tyle na schlebianiu gustów masowego czytelnika, ale dostarczaniu opinii, komentarzy i poważnych analiz.

konserwatywne czasopisma_2

The Economist, Prospect, The Weekly Standard, Harper i The Monthly to magazyny, które piszą poważnie i skupiają się na poważnej problematyce. Nie wszystkie z nich mają duży zasięg, ale potrafią utrzymać uwagę czytelników, a niektóre nawet notują systematyczny wzrost nakładu, jak na przykład The Economist (por. wykres poniżej).

The Economst_2

Podobne tendencje możemy zaobserwować także na rynku książki, gdzie poważna literatura wcale nie traci, a wręcz przeciwnie. Wystarczy wspomnieć o takich pisarkach, czy pisarzach, jak: Zadi Smith, Orhan Pamuk. Podobne tropy można odnaleźć także w ostatnich produkcjach filmowych: por. Droga do Szczęścia, czy Obywatel Milk.

Implikacje

Internet i nowe media wywierają silny wpływ na rynek informacji, które stają się coraz krótsze i jest ich coraz więcej. Nic dziwnego, że jesteśmy często bezradni, tracimy poczucie, że rozumiemy to co się dzieje i coraz trudniej jest nam odnaleźć jakikolwiek sens i znaczenie.

Ludzie zaczynają odczuwać potrzebę zwrócenia się do „przewodników”, którzy nie tyle ograniczają się do relacjonowania wydarzeń i dostarczania gorących „newsów”, ale krytycznie potrafią spojrzeć na świat i nie boją się wyrażać wprost własnego zdania, które nie zawsze musi być zgodne z dominującymi poglądami (jeśli ktoś ma jakieś poglądy). W konsekwencji popyt na poważne analizy i komentarze będzie rosnąć.

Docenianie owej powagi można obserwować także w modzie, która staje się bardziej elegancka i formalna (szczególnie ta przeznaczona do pracy). Niekoniecznie ma to być tylko surowa klasyka, ale też proste i stonowane ubrania, zarówno jeśli chodzi o kolory (czerń, szarość, brąz, ciemna czerwień), jak i fasony (żakiety, kostiumy, dopasowane sukienki), por. ostatnie kolekcje Donny Karan, czy też zainteresowanie stylem żony prezydenta Stanów Zjednoczonych – Michelle Obama.

donna_karan1_1298367i

Możliwości Klasyczne rzeczy i życiowe doświadczenia będą znowu w cenie.

Link Filmy dokumentalne, festiwale literackie, publiczne debaty

Koniec globalizacji???

_45420262_-1

Globalizacja to słowo-wytrych, prawdziwy „worek” bez dna, do którego wrzuca się wiele różnych, zupełnie nieprzystających do siebie zjawisk, nierzadko tylko po to aby zapełnić szpalty gazety, czy napisać „mądry” wpis na blogu (ha, ha !!!!).

Moją poprzednią wypowiedź na tym blogu skomentowała pewna bardzo mądra osoba – twierdząc, że globalizacja to tylko slogan, zjawisko, za którym nic się nie kryje – medialna wydmuszka. Dało mi to trochę do myślenia i dlatego nie chciałbym zostawić tego tematu „sobie a muzom”.

Natłok informacji, nieustanny lans, „myślenie na skróty”, brak czasu na opracowanie materiału powoduje, że wiele pojęć funkcjonuje, w charakterze takich właśnie „worków”. Podobnie, jak słowa „globalizacja” używa się często takich słów, jak: „społeczeństwo”, „wolność”, „Web 2.0”, „nowe media” itd. Mamy do czynienia z wciąż nowymi „modami” na różne koncepcje, słowa i terminy. Świat, w którym żyjemy jest tak spragniony nowości i wciąż zaskakujących odkryć, że tworzy się pewne „klisze”, schematy, które mają nam przynieść Nową Wspaniałą Nowinę, tak zapewne było z „globalizacją”, „Web 2.0”, tak jest teraz z tzw. „mediami społecznościowymi”, „neuromarketingiem” itd. itd.

Poniższe wyniki Google Trends pokazują, że zainteresowanie internautów słowem „globalizacja” systematycznie słabnie – ba, nawet słabło jeszcze przed kryzysem, co rzeczywiście może pokazywać, że do zainteresowania tematem przyczyniają się media, ale chyba jednak nie do końca.

google trends_2

Przyznaję, że pisząc tego bloga często używam słów nie zastanawiając się do końca nad ich znaczeniem, ale robię to zupełnie świadomie. Wychodzę z założenia, że blog to nie naukowy artykuł ani praca doktorska, chociaż wiem – ktoś może mi zarzucić – że to nie żaden argument. To prawda, ale jednak skupiam się bardziej na inspiracji niż na precyzji, na zapisaniu sobie pewnych spraw aby potem do nich móc wrócić niż przygotowuje się do napisania doktoratu, chociaż niektórzy wykorzystują do tego celu także pisanie bloga.

Pewnie można traktować „globalizację”, jako jedynie wytwór świata mediów – można, bo w pewnym momencie słowo to było używane tak często, że zatraciło praktycznie swoje znaczenie. Ale nie wszyscy traktują „globalizację”, jako „słowo-wytrych”, czy uważają, że nie ma sensu w ogóle go używać. Manuell Castells, który nie dawno gościł w Polsce (zapis wykładu, który wygłosił w siedzibie Agory można zobaczyć na blogu Mediafuna), w swojej książce „Społeczeństwo sieci” w pewnym momencie rzeczywiście przyznaje, że:

Choć kapitalizm cechuje niepowstrzymane dążenie do ekspansji, ciągłego przekraczania granic czasu i przestrzeni, to jednak dopiero w końcu XX w. gospodarka światowa mogła przekształcić się w prawdziwie globalną, na bazie nowej infrastruktury dostarczonej przez technologie informacyjne i komunikacyjne oraz przy decydującym udziale polityki deregulacji i liberalizacji, prowadzonej przez rządy i instytucje międzynarodowe. Nie wszystko jednak w tej gospodarce ma charakter globalny: w rzeczywistości większość produkcji, zatrudnienia i firm jest – i pozostanie – lokalna i regionalna.

Ale dalej pisze już tak:

Mimo to możemy twierdzić, że istnieje gospodarka globalna, ponieważ gospodarki na świecie zależą od osiągnięć swego zglobalizowanego rdzenia. Ten globalny rdzeń obejmuje rynki finansowe, handel międzynarodowy, ponadnarodową produkcję oraz, do pewnego stopnia, naukę i technikę oraz specjalistyczną siłę roboczą. System gospodarczy jest powiązany globalnie właśnie przez te zglobalizowane, strategiczne komponenty gospodarki. A zatem, bardziej precyzyjnie […] gospodarka globalna to gospodarka, której główne elementy składowe mają instytucjonalną, organizacyjną i technologiczną zdolność działania jako całość w czasie rzeczywistym lub wybranym, w skali planety.

Czyli tak, czy siak, według Castellsa można mówić o globalizacji, czy bardziej precyzyjnie o „gospodarce globalnej”, a zatem możemy mieć firmy (korporacje), które działają w skali globalnej, jak i też marki dostępne prawie każdym zakątku ziemi. Globalizacja dla Castellsa to rosnąca do niedawna wymiana handlowa, na skutek rosnącej liberalizacji rynków, innowacyjnych technologii zarządzania informacją i komunikacji.

Można dodać, że pewnie także z powodu owej medialnej propagandy, ale też na skutek wytycznych Międzynarodowego Funduszu Walutowego wiele krajów zaczęło otwierać swoje gospodarki na oścież wpuszczając inwestorów, unowocześniając produkcję, stawiając na usługi. Przyczyniało się to do wzrostu gospodarczego i wyraźnej poprawy standardu życia wielu do tej pory bardzo biednych społeczeństw. Ale teraz to wszystko się zatrzymało i nie jest pewne, czy czasem nie będziemy mieć do czynienia z zupełnie czymś odwrotnym – końcem globalizacji (chodzi mi tu przede wszystkim o zmiany w poziomie wymiany handlowej, bo pewnie, jeśli chodzi o zmiany technologiczne to trudno sobie wyobrazić aby mogły ulec stagnacji, podobnie, jeśli chodzi o rozwój mediów).

Przykłady? Proszę bardzo.

  • Singapur do niedawna jeden z największych świecie portów i centrów wymiany handlowej zanotował w I kwartale 2009 roku spadek PKB na poziomie 20% i szacuję się, że mimo pewnych oznak ożywienia gospodarczego rok zamknie na dużym minusie – jego gospodarka skurczy się o 6,5%.
  • Kambodża i Bangladesz jeszcze przed kryzysem, zgodnie z zaleceniami międzynarodowych ekspertów nastawiły się głównie na eksport, specjalizując się w produkcji tanich tekstyliów. W 2006 roku sprzedaż odzieży stanowiła tam 80% całego eksportu i wynosiła 2,5 mld dolarów. Na skutek recesji w Kambodży już straciło pracę 70 tys. ludzi zatrudnionych w przemyśle odzieżowym, zaś wartość eksportu spadła w I kwartale tego roku o 35%.
  • Kraje afrykańskie, zaczęły zgodnie z zaleceniami Banku Światowego wprowadzać zasady wolnego handlu i postawiły na konkurencję. Co dzieje się tam teraz? Można mówić o prawdziwej katastrofie. Na przykład, w Kongu gospodarka zmniejszyła się o ponad połowę, zaś w minionym roku straciło tam pracę co najmniej 300 tysięcy górników.

buy_american_save_jobs_poster-p228039772769123319tdcp_400

Z drugiej strony obserwujemy systematyczne uszczelnianie gospodarek krajów wysoko rozwiniętych i zamożnych. Jednym ze sposobów jest zamykanie rynku pracy przed dopływem pracowników z krajów biedniejszych i to wcale nie tylko tych o niskich kwalifikacjach.

  • Rząd USA przyjął, na przykład niedawno ustawodawstwo, które zachęca firmy korzystające z pakietu finansowego, by zatrudniały tylko Amerykanów. Podobnie postępują inne bogate kraje – Arabia Saudyjska, Malezja zaleciły krajowym przedsiębiorstwom aby w pierwszej kolejności zwalniali obcokrajowców i to właśnie bez względu na kwalifikacje. (na podstawie „Forum„, nr. 35, 31.08 – 6.09.2009).
  • W konsekwencji ów wzrost protekcjonizmu spowodował, że poziom światowego eksportu w I kwartale b.r. w porównaniu do analogicznego okresu rok temu zmalał o 31%, zaś w drugim kwartale mimo, że jego wartość bezwzględna była większa niż w I kwartale ’09 to spadek wyniosł w porównaniu do II kwartału ’08 – 33%. Podobne rzeczy dzieją się z importem.

wykres

A my siedziby sobie tutaj i cieszymy się, że nasza gospodarka, co prawda słabo, bo słabo, ale wciąż rośnie. Ale czy nie jest to czasem jedynie efekt, że jesteśmy trochę zapóźnieni, a jeśli tak to, czy nie powinniśmy spodziewać się eksplozji z opóźnionym zapłonem? Może dopiero wszystko przed nami i prawdziwa recesja dopiero nadchodzi? Bardzo chciałbym aby było to jedynie moje gderanie i szukanie dziury w całym.


Nasze podwórko najważniejsze i basta

2685425459_c34d8d77f2

Obserwujemy rozczarowanie globalizacją – ludzie zaczynają tracić zaufanie do wielkich koncernów, praca w sektorze prywatnym staje się jeszcze mniej pewna i budzi poczucie zagrożenia. Poszukujemy inspiracji we wszystkim, co lokalne i swojskie. Powoli ważniejsze dla nas staje się najbliższe podwórko niż daleki świat. Nie zawsze mamy do czynienia z surowym i jednoznacznym odrzuceniem globalizacji, czy globalnych marek, ale nie są one już tak pociągające i nie budzą w nas tylu pragnień, co kiedyś.

Wiąże się z tym także koncentracja uwagi na najbliższym otoczeniu, w którym mieszkamy. Jak dawniej ludzie angażowali się w kampanię aby powstrzymać różne inicjatywy lokalne, dziś robią to samo aby bronić lokalnych fabryk, angażują się w życie szkoły – robią wszystko aby rozbudzić życie lokalnej społeczności.

Trend ten jest także widoczny, jeśli chodzi o zwyczaje żywieniowe, gdzie inspiracja lokalnością i krajowym pochodzeniem były już widoczne znacznie wcześniej lecz obecnie stają się bardziej wyraźne i wywierają swój wpływ także na wiele innych sfer społecznego życia: od polityki do biznesu.

malina_z_parlina

Implikacje

Zainteresowanie wszystkim, co lokalne. Rosnąć będzie ryzyko wybuchu nagłych protestów w obronie interesów wspólnoty. Niekiedy wystarczy iskra, drobny problem aby wywołać lokalny konflikt i protesty.

Jeśli chodzi o biznes to dodanie szczypty surowości i zapobiegliwości może wywołać wzrost udziału w rynku produktów lub usług na rynku. Z innej strony: można też spodziewać się boomu na podróże po kraju, czy wakacje spędzane w najbliższej okolicy.

———————————————————————————————————————————————————————————

Wszystko to jednak wygląda zupełnie inaczej z perspektywy krajów rozwijających się. Kiedy jeszcze globalizacja była „trendy” paradoksalnie największe protesty budziła wśród społeczeństw wysoko-rozwiniętych. Powstały ruchy antyglobalistyczne o międzynarodowym zasięgu. Organizowano protesty, czy nadal to się robi przeciwko Międzynarodowej Organizacji Handlu, spotkaniom szefów głównych mocarstw itp.

W krajach, w których ulokowane zostały fabryki pracujące dla dużych korporacji trudno było znaleźć objawy buntu. Wiele krajów korzystało z globalizacji, chociaż nie czyniły tego na pewno w sposób przemyślany, koncentrując się jedynie na wybranej gałęzi przemysłu, czy specjalizując się tylko w jednej kategorii usług. Obecnie kiedy bogate państwa jeszcze mocniej zamykają swoje gospodarki przed importem biedniejsze kraje stają się jeszcze biedniejsze, a te, które postawiły tylko na „jednego konia” zostają z niczym i stają na krawędzi załamania swojej gospodarki.

———————————————————————————————————————————————————————————

Możliwości

Uwagę przyciągać będą rzewne historie o miłości, produkty i usługi odwołujące się do ciepła rodzinnego domu.

Link

Protekcjonizm, lokalizm, nacjonalizm, regulacje i narodowe pochodzenie

Przykłady:

przetworzona chlodna

stara warszawa




Samowystarczalność

Ludzie zaczynają być zaniepokojeni stanem środowiska naturalnego, a szczególnie wpływem, jaki wywiera na nie materialistyczny sposób życia. Dlatego niektórzy z nich poczuwają się do osobistej odpowiedzialności za stan przyrody. Samoograniczenie się to rezygnacja z przedmiotów, które wydają się najmniej potrzebne, podjęcie decyzji o tym aby kupować mniej, a za to koncentrować się na wielu codziennych i prostych czynnościach i stąd czerpać radość życia. Oto świat, gdzie liczą się prostota i drobne przyjemności.

Rosie Boycott, była redaktorka gazety, która zamieniła swoje londyńskie życie na małe wiejskie gospodarstwo, jest zdania, że – Żyjemy w kulturze jednorazowego użytku. Wszystko jest zaprojektowane tak, by miało krótki żywot, by zostało wyrzucone i zastąpione. Nikt nie ma pojęcia, jak naprawiać i reperować rzeczy. Nie chodzi tylko o to, że sami tego nie umiemy – prawie niemożliwe jest znaleźć kogoś, kto na przykład naprawi toster, bo tostery zrobiły się śmiesznie tanie. Przez to wszystko ludzie prawie w ogóle nie zastanawiają się nad przedmiotami – skąd pochodzą, i ile wysiłku i energii włożono w ich wykonanie. – Skoro można kupić nową koszulkę za jednego funta, po co zawracać sobie głowę jej zszywaniem, gdy się rozpruje? – dodaje. – Moja mama nauczyła mnie naprawiać rzeczy. Naszywała skórzane łaty na swetrach mojego taty, ale dziś już nie spotkasz mężczyzny, który by takie nosił, no chyba, że naszył je jakiś topowy projektant. The Daily Telegraph, cyt. za onet.pl „Moda na oszczędzanie

Ludzie nadal są gotowi zapłacić są za rzeczy, ale posiadają mniejsze oczekiwania niż wcześniej. Trend ten najlepiej został opisany w książce autorstwa Toma Hodgkinsona „Jak być wolnym”, która mówi o tym, jak wiele można odkryć i zrobić nie posiadając tak wielu rzeczy, jak na początku się nam zdaje, że musimy posiadać.

978-83-7414-686-9_79815_F

Implikacje

Firmy odkryją potencjał w utrzymywaniu i rozwijaniu wartości. Bardziej przykładać będą wagę do uczestniczenia w lokalnych społecznościach, tworzenia szerszej wspólnoty z pracownikami, klientami i dostawcami.

Możliwości

Ludzie będą się starali spędzać więcej czasu z rodziną lub przyjaciółmi. Przez to pojawiają się możliwości dla produktów, które pomagać będą w realizacji prostszego i wolniejszego trybu życia. Jednak produkty lub usługi, które oparte są na specjalistycznej technologii, które oferują ludziom powierzchowny lub zdalny dostęp mogą ponieść porażkę. Przykładem mogą być tu opiekuńcze roboty, które wprowadzone niedawno na rynek japoński nie cieszyły się zbyt dużym zainteresowaniem.

Link

Nabranie dystansu, zachowywanie równowagi pomiędzy życiem prywatnym a pracą, poszukiwanie sensu i znaczenia w swoim życiu.

Przykłady: strona magazynu „The Idler”, czy strona „style will save us.com”


Cyfrowa dieta

by_media_diet_f

Ludzie żyją wśród niezmierzonej rzeszy cyfrowych danych. Coraz bardziej odczuwają przeciążenie mnogością informacji i mają trudności w zapamiętaniu numerów telefonów. Uświadamiają sobie, że są w stanie skontaktować się z mniejszą liczbą osób aniżeli początkowo zamierzali. Rozpoczynają poszukiwania w sieci zbyt wielu cyfrowych przyjaciół. W konsekwencji nie są w stanie odpowiadać na ich zapytania lub nawiązują jedynie powierzchowne i banalne relacje. Nagle dostrzegają, że znajdują się pośród emocjonalnej pustyni albo też, że ich wysiłki nie są warte takiego zachodu – ich życie przez to wcale nie staje się łatwiejsze lub lepsze.

Tak więc chwilowe odłączenie od sieci może stać się coraz bardziej popularnym sposobem na uzyskanie pewnego balansu/zrównoważenia szalonego życia.

Implikacje

Ograniczenie cyfrowego życia może też stać się drogą do oszczędzania pieniędzy lub odzyskania czasu dla rodziny. Jednakże trend ten posiada także wymiar aspiracyjny polegający nie tyle na rezygnacji, ale na powrocie do niektórych aspektów tradycji i dawnego stylu życia.

W taki sam sposób, jak kiedyś posiadanie telefonu komórkowego było postrzegane, jako element statusu teraz jego brak (lub używanie z umiarem) może być widziane, jako znak, że osoba potrafi dokonywać wyborów i ustalać własne priorytety tego, co dla niej w życiu jest ważne, a co nie. Ludzie mogą zadecydować, że niektóre aspekty dawnego stylu życia (przed rewolucją cyfrową) mogą stanowić sposób na bardziej udane życie i w konsekwencji zacząć używać produktów lub korzystać z usług, które nie wymagają zasilania lub stanowią antidotum na szybkie, cyfrowe życie.

Możliwości

Zainteresowaniem zaczną cieszyć się analogowe produkty, jak na przykład: wieczne pióra, tradycyjna fotografia, stacjonarne telefony, notatniki, płyty winylowe.

Link

Post na maile w piątki, zmęczenie Facebokiem, złe samopoczucie od MySpace, wakacje poza dostępem do sieci (wyjazd na kamping, wyprawa na kajaki, piesze wędrówki).

Przykłady: zobacz, co może robić z ludzkim życiem „Nasza-Klasa” albo też krótki poradnik magazynu „Wired”, jak planować sobie różne czynności w sieci – por. obrazek na górze.



Powrót do podstaw

875670583

Musimy pożegnać się ze skomplikowanym produktami i usługami finansowymi – przynajmniej na obecną chwilę. Po fiasku usług typu sub-prime, definitywnie zagości prostota i niechęć do skomplikowanej inżynierii finansowej. To samo dotyczyć będzie lokalnych kredytodawców, których zacznie obowiązywać zasada, że nic nie może być ukryte – wszystko musi być jasne i działać na prostych zasadach. Ale ten powrót do starych dobrych zasad (old skool) stosować się będzie nie tylko do usług finansowych. Niepewność i lęk kreować będą wśród ludzi potrzebę posiadania produktów i usług, które są dla nich zrozumiałe i proste.

Implikacje

Jeżeli ludzie są ograniczani brakiem gotówki zaczną robić wiele rzeczy, których nie robili przed rozpoczęciem recesji. W związku z tym należy oczekiwać ponownie wzrostu zainteresowania świeżymi posiłkami gotowanymi w domu (ponieważ wykonywanie posiłków we własnym zakresie mniej kosztuje niż wizyta w restauracji), wykonywaniem we własnym zakresie ubrań, własnoręcznym robieniem porządków, czy mycia samochodu.

Zachowania takie obserwować będziemy przynajmniej przez jakiś czas, dopóki ludzie nie odczują poprawy własnej sytuacji finansowej i ponownie zaczną odbierać te czynności, jako trudne, czy frustrujące.

Możliwości

Proste produkty i usługi to takie, których zastosowanie jest jasne jak słońce, a sposób użytkowania zrozumiały. Do takiej grupy produktów na pewno można zaliczyć te, które sprzedają supermarkety, szczególnie te, które są tanie i oferowane są pod marką detalisty. Będziemy mogli również obserwować wzrost zainteresowania używaną odzieżą (która i tak już teraz cieszy się dużą popularnością), jeśli chodzi o modę to nadal uznaniem znajdywać będą ubrania w stylu vintage.

Częściej decydować będziemy się na własnoręczne skoszenie przydomowego trawnika niż wykorzystamy w tym celu kosiarki, własnoręcznie umyjemy samochód, czy rower niż skorzystamy z automatycznej myjni. Wszystko zależeć jednak będzie od tego, jak długo obecny kryzys jeszcze potrwa. Jeśli będzie krótkotrwały to możliwe, że ludzie powrócą równie szybko do swoich starych nawyków, jeśli zaś nie – możemy spodziewać się przewartościowania dotychczasowych celów i aspiracji, zaś zachowania odwołujące się do własnej aktywności przenosić się będą na coraz większą liczbę sfer codziennego życia.

Link

Nostalgia, prostota, lokalność, pielęgnacja własnego pochodzenia, rezygnacja z fanaberii, surowość,

Ograniczenie kredytu

2921706962_fa68d28a5a_o

Dotychczasowy tani kredyt i irracjonalna rozrzutność prowadzą obecnie do wzmocnionej kontroli nad pożyczkami i spadku zaufania wobec banków i kredytu.

W czasie spowolnienia gospodarczego instytucje i jednostki będą starały się pozbyć długów tak szybko, jak to jest możliwe. W czasie ostatniej dekady można było zobaczyć bezprecedensowy poziom wydatków, większość była napędzana przez tanie pieniądze i przekonanie, że można wydawać bez końca. Wpływ deregulacji rynków i finansowych innowacji oznaczał również, że więcej ludzi miało dostęp do większych pieniędzy niż kiedykolwiek wcześniej. Nie musi to stanowić problemu kiedy ludzie mają pracę i są w stanie spłacać swoje zobowiązania na bieżąco, ale jeśli tak nie jest to problem długów szybko narasta. Zobacz, co się dzieje już teraz w Polsce.

Implikacje

Organizacje będą starały się zmniejszyć swoją zależność od długu. Oznacza to, że będą pozbywać się swoich aktywów. Dla osób fizycznych taka sprzedaż jest dużo trudniejsza ponieważ zwykle ich najcenniejszym aktywem jest dom lub mieszkanie. Dlatego jedyną dopuszczalną dla nich strategią jest obniżanie wszelkich innych wydatków i kosztów. To prowadzić będzie do tego, że będą wydawać mniej, częściej starać się o naprawę tych przedmiotów, które już mają, wynajem niż zakup nowych.

Dla Richarda Watson’a oznacza to konsolidację rynków i rosnący dystans między dużymi firmami, a małymi – duże stawać się będą jeszcze większe, a małe zmuszone prowadzić walkę o przetrwanie, podobnie może być z konsumentami wśród których rosnąć będą już i tak spore różnice pod względem statusu majątkowego. W sektorze publicznym rosnący dług państwa prowadzić będzie do ograniczania wydatków, często w takich sektorach, jak walka z ociepleniem klimatu, edukacja, ochrona zdrowia, czy transport.

Ale nie wszyscy są zdania, że będziemy mieć do czynienia z powtórką ery wielkich fuzji z okresu lat 80-tych. Na przykład, Chris Anderson uważa, że obecny kryzys oznacza definitywny koniec ery konglomeratów, ale też pracy na cały etat. Według niego ma nastąpić dynamiczny wzrost liczby małych firm, start-upów, freelancerów.

Możliwości

Zawirowania związane z narastającym długiem nie będą rosnąć bez końca, ale prawdopodobnie oznaczają, że wchodzimy w nową erę oszczędności i odłożonych gratyfikacji.

Link

Konsolidacja rynku, odroczona gratyfikacja, oszczędności, używana odzież, second-hands, sprzedaż garażowa, internetowe serwisy ogłoszeniowe i aukcyjne.


Strach i odraza

catastrophe

Ostatnio przeglądałem swoje notatki i adresy pochodzące z „podróży” po sieci i znalazłem niewielkie opracowanie „2009 +. 10 Trends Predictions and Provocations” autorstwa Richarda Watsona. Poniżej próba opracowania mojego autorstwa jednego trendów. Do omówienia pozostalych będę zabierał się w kolejnych wpisach.

Żyjemy w niespokojnych czasach. Syndrom Y2K, 11 września 2001 i zburzenie wierz Wall Trade Center, SARS, AIDS, problem narkomanii, handel „żywym towarem” i ludzkimi narządami, wzrost zachorowań na choroby nowotworowe i choroby serca, otyłość, ptasia grypa, groźba pandemii, strach przed astroidami, wieszczenie zmiany klimatu i ciągłe spekulacje przed powrotem strasznych czasów wielkiego kryzysu z 1929 roku.

Zaczynamy obawiać się o stabilność zatrudnienia, utrzymanie domu, czy w końcu bezpieczeństwo naszej planety.

Implikacje

W sytuacji rosnącego poczucia zagrożenia niektórzy mogą nie wytrzymywać napięcia i zaczną poszukiwać kozłów ofiarnych, na których mogliby zwalić wszystkie swoje problemy. Większość jednak odczuwa silniej potrzebę bezpieczeństwa, wsparcia, otuchy i poczucia kontroli. Na znaczeniu zyskują takie jednostki, instytucje, które są znane i budzą zaufanie.

Popularnością cieszyć się będą bezpieczne formy oszczędzania, jak: obligacje państwowe, czy inne o dużym zabezpieczeniu inwestycje. Będziemy częściej godzić się dłużej pozostawać w pracy, decydować się na to aby kontynuować naukę, czy przekładać pracę w sektorze publicznym nad karierę w prywatnych firmach.

Możliwości

Największe możliwości w rozwoju nowych produktów i usług (czy udoskonalenia tych, które już funkcjonują na rynku) kryją się w dostarczeniu ludziom poczucia bezpieczeństwa i redukcji stresu. To próba stworzenia technologii z ludzką twarzą, dającą poczucie dostępności, a nie dystansu. Na znaczeniu zyskiwać będą produkty, które przywołują poczucie nostalgii, oferują oparcie, czy też sprawiają wrażenie, że jesteśmy w bezpiecznym i przyjaznym otoczeniu.

Link

Strach, niepewność, kredyt, stres związany z płaceniem kredytu, zmiana klimatu, bezrobocie i brak zaufania.

Mój komentarz: konsekwencje tego trendu wcale nie muszą wiązać się tylko ze strachem, ale też z rozmaitymi formami paranoi i potrzeby kontrolowania innych, zobacz pasjonujący artykuł, jak niemieckie koncerny wykorzystują byłych agentów Stasi, czy też tekst o tym dlaczego ludzie oglądają horrory.

%d blogerów lubi to: