Category Archives: blogi

Co się wydarzy w 2014 roku? Kilka uwag na początek.

How-depression-feels-b3r5n

Mamy tu więcej pytań niż jasnych, klarownych odpowiedzi. Zwykle pod koniec roku i na początku następnego pojawiają się podsumowania i prognozy. Mam jednak wrażenie (może mylne, ale na pewno bardzo subiektywne), że tym razem więcej mamy podsumowań aniżeli prognoz. Zawsze łatwiej pisać o tym, co już było niż próbować przewidzieć to, co dopiero nadejdzie.

Prognoza czasem zakłada jakiś okruch optymizmu, a niekiedy pełne nadziei spojrzenie w przyszłość. Prócz wyliczanki najrozmaitszych zjawisk, trendów traktowanych, jako kolejny krok w kierunku „nowego wspaniałego świata” super-nowoczesnych technologii pojawiają się też pytania i wątpliwości, na które coraz trudniej znaleźć jednoznaczne odpowiedzi.

Gospodarka Nibylandii

Oto zwykle hurraoptymistyczny Witold Gadomski, dziennikarz Gazety Wyborczej pisze esej „Witajcie w czasach nowej normalności” (płatny dostęp) o czasach niby-normalności (trochę tak jakby pisał o Nibylandii), w których nic już nie jest „normalne” ani też nie przypomina starych dobrych zasad ekonomii.

Gavyn Davies z Financial Times stawia pytania, o dalsze koleje polityki FED, o to, czy Chinom uda się zastopować narastające ryzyko krachu na rynku nieruchomości i czy sfera Euro nie pogrąży się w nieustannym stanie stagflacji (spadające ceny i rosnące bezrobocie), a w konsekwencji nie ulegnie rozpadowi? Przytacza też dość niejednoznaczne opinie innych komentatorów i ekonomistów.

Internet nie jest cool

Pełen lukru i umiłowania idei postępu świat innowacji, nowoczesności, krystalicznie sterylnych i ułatwiających życie technologii, wiara w „wolny Internet” mający minimalizować różnice społeczne, szczególnie te dotyczące dostępu do wiedzy powoli stanie się passe. Zaczynają pojawiać się opisy niebywałej koncentracji kapitału i władzy,  rzadziej optymistyczne manifesty. Historia totalnej inwigilacji rozdmuchana przez Snowdena pokazała zupełnie inne, pytanie, czy bardziej „prawdziwe oblicze” Internetu?

„Środowisko Doliny Krzemowej” zaczyna być postrzegane podobnie, jak bohema z Wall Street. Ruchy Ocuppy, czy Anonymous nie przypominające dawnych zhierarchizowanych organizacji, a bardziej chaotyczny rój, rozsiewają tu i ówdzie wirus niezadowolenia, a nawet buntu − tym razem rodzącego się i rozrastającego się w cyberprzestrzeni. Rodzi się protest nie tylko skierowany wobec finansjery, banków, ale również technologicznych bossów.

Kapitalizm przynajmniej w ultraliberalnym wydaniu nie jest już taki cool, jak był jeszcze kilka lat temu. Coraz wyraźniej do świadomości przedostaje się fakt, że bez zadbania o sferę publiczną demokracja nie przetrwa. A sfera publiczna to również myślenie wspólnotowe i dbanie o najuboższych. Co dla wielu aktywnych i umiejących sobie radzić w świecie kapitalistycznym ludzi może być bardzo trudne do zaakceptowania.

Prywatność w centrum uwagi

Ochrona prywatności coraz bardziej staje się problemem. Snowden tylko to rozdmuchał. Na popularności zyskują techniki kryptografii. Mamy do czynienia z rosnącym napięciem. Pojawiają się książki. Wcześniej Cypherpunks. Wolność i przyszłość internetu, autorstwa, Julian Assange, a teraz podobną wydaje Wojciech Orliński. Jego książka nosi tytuł: Internet. Czas się bać. Oba teksty dewaluują dawne postrzeganie Internetu, jako oazy wolności. Rok 2014 będzie tylko kolejnym rozdziałem takich opowieści.

Europejskie zony

W Europie rodzi się opór wobec imigrantów. To już nie tylko partie narodowe, nacjonalistyczne, ale również umiarkowane centrum, czy konserwatyści szczególnie brytyjscy nawołują do poważnych ograniczeń związanych z imigracją. Nie tylko nawołują, ale swoje idee wprowadzają w życie. I wygląda na to, że w nowym roku takich pomysłów będzie znacznie, ale to znacznie więcej. Europa zaczyna podążać w nowym kierunku. Odwraca się od wolnej niczym nie skrępowanej przestrzeni, a zaczyna wprowadzać różne warianty segregacji i limity dostępu. Czy ma inny wybór? Przy kurczących się rynkach pracy, szczególnie w takich krajach, jak Hiszpania, czy Grecja pozostawienie otwartych na oścież wszystkich furtek zrodzi tylko nowe napięcia i konflikty.

W 2014 roku 40% światowej populacji będzie miało możliwość udziału w wyborach. Odbędą się pierwsze wybory od wybuchu kryzysu finansowego do Parlamentu Europejskiego, będziemy mieć wybory samorządowe w Polsce, a poza tym w kilkudziesięciu państwach na świecie odbędą się wybory do parlamentu lub wybory prezydenckie.

Biorąc pod uwagę rosnącą popularność takich ugrupowań, jak SYRIZA i Złotego Świtu w Grecji, Beppe Grillo we Włoszech, czy Partii Niepodległości w Wielkiej Brytanii może to zupełnie zmienić oblicze świata nie tylko w 2014 roku, ale też na kolejne kilka lat. Prawdopodobieństwo wyraźnej „zmiany warty” jest tym razem większe nie tylko przez zmęczenie obecnymi elitami, które dało się odczuć zwłaszcza przez kryzys, ale przede wszystkim przez to, że generalnie poparcie dla demokracji jest coraz słabsze.

the economist_spadek liczby wyborcow

źródło: The Economist

Wszystko w ruchu – ekspansja urządzeń mobilnych

W 2013 roku na świecie sprzedano blisko miliard smartfonów, w porównaniu do 2011 roku liczba ta wzrosła zatem o ponad 100 proc. W 2016 roku ma być w użyciu ponad 2 miliardy smartfonów, zaś w 2018 blisko 3 miliardy. Już w 2011 roku sprzedano więcej tego typu urządzeń niż komputerów osobistych. Równie szybko rośnie rynek tabletów. W 2013 roku sprzedano ich 226 milionów sztuk, w porównaniu do 2011 roku to wzrost rzędu 107%. W 2015 roku liczba ta ma wynieść ponad 414 milionów i przekroczy sprzedaż urządzeń typu desktop (385 milionów sztuk).

unnamed

Przypomina to wszystko dynamikę rozwoju Internetu w pierwszym okresie. Jakie będą tego konsekwencje? Czy wszyscy są gotowi, dostrzegają ten trend i będą potrafić go wykorzystać? Czy też stanie się tak, jak w początkach rozwoju Internetu, że niektórzy zupełnie zignorują raptownie rodzące się zmiany i potem będą musieli w wielkich bólach odrabiać straty?

Nie chodzi pewnie tylko i wyłącznie o gotowość, otwartość na zmiany, ale też szybkie nabycie umiejętności tworzenia i zarządzania treścią na rozmaitych urządzeniach mobilnych. A to, że wcale nie jest to takie łatwe pokazują przykłady wielu firm, które nie tylko mają już witryny mobilne, ale też aplikacje dostępne na wielu urządzeniach. Nie zawsze wszystko sprawnie i szybko działa, oj nie!

48% wszystkich maili w USA jest wysyłanych za pomocą urządzeń mobilnych. Jednocześnie 63% Amerykanów przyznaje, że kasuje maile, które nie mogą dobrze odczytać na swoim urządzeniu mobilnym.

Podobnie, jak Internet, tak samo urządzenia mobilne coraz bardziej będą zmieniać to, jak dokonujemy zakupy. W wielu krajach nie tylko księgarnie, ale małe sklepy, czy nawet kawiarnie i restauracje zaczynają mieć problemy. Sklepy internetowe oferują nie tylko niższe ceny, ale ich szybkość działania jest niewspółmierna do możliwości wyboru. Korzystanie z technologii mobilnych znacznie przyspieszy ten proces.

RAMKA

Aby przetrwać w nowym otoczeniu tradycyjne sklepy będą zmuszone zintegrować sprzedaż off-line ze światem online i mobile, nierzadko też zmniejszyć rozmiary sklepu (bardziej show-room), wprowadzić lub też ujednolicić dostępność kuponów rabatowych online i przez urządzenia mobilne, wprowadzić personalizacje, wykorzystać sprzedaż w modelach outlet lub też limitowany dostęp, pozwolić na wykorzystanie telefonu komórkowego w roli portfela (wirtualizacja półki sklepowej), eksperymentować z analizą danych (skorzystać z technik big-data?) w celu optymalizacji sprzedaży, podwyższeniu marży, zarządzaniu ceną i personalizacją.

oprac. własne na podstawie: 10 Trends Changing How You’ll Shop in 2014

Big data jest, jak kokaina

Big data is like cocaine (Big data jest, jak kokaina, ponieważ czujesz się inteligentny, seksy i mówisz dużo gównianych rzeczy), Big data is like teenage sex (Big data jest jak seks wśród nastolatków, ponieważ wszyscy o tym mówią, ale nikt tak naprawdę nie wie, jak to robić, wszyscy myślą, że każdy to robi, a zatem każdy mówi, że też to robi), Big data is like Brussels sprouts (Big data jest, jak brukselka ponieważ im częściej jej próbujesz tym bardziej jej pragniesz). Oto tytuły przykładowych artykułów, które ukazują nie tylko nadzieję związane z tym tematem, ale też nieco już pewne zniecierpliwienie.

Na pewno temat big data był jednym z tych tematów, które z jednej strony budziły fascynację, z drugiej trwogę i strach.

Wydaje się nieuniknione, że tak duża dostępność różnorodnych danych, która wciąż rośnie zmieni to, jak będzie prowadzony biznes w kolejnych latach. Z pewnością nie tylko biznes, ale też sfera publiczna, czy techniki kontroli obywateli.

big_data_1

źródło: Wikibon blog (http://wikibon.org/blog/)

Rozwój big data będzie miał miejsce równocześnie na trzech obszarach: technologii, ekosystemu i zastosowań. Technologie to przede wszystkim bazy danych, narzędzia analityczne, służące do wizualizacji danych, oprogramowanie, techniki integrowania danych rozmaitego typu (pochodzące z połączeń i rozmów telefonicznych, mediów społecznościowych, ruchu na stronach internetowych, systemów geo-lokalizacyjnych, transakcyjnych, czy w końcu dane biomedyczne i te pochodzące z monitoringu ulic i budynków). To wzrost szybkości przetwarzania danych, rozwój modeli analitycznych lub narzędzi pozwalających na pracę w chmurzę, czy na urządzeniach mobilnych.

Rozwój w ramach ekosystemu to przede wszystkim wzrost liczby firm, dostawców i konsultantów, czy pracowników posiadających odpowiednie kompetencje (data scienists, czyli osób łączących umiejętności myślenia biznesowego, społecznego i sprawnie poruszające się w ramach różnych języków programowania).

Szacuje się, że obecnie rynek usług big data tworzy 70 większych lub mniejszych firm. Jego wartość w 2012 roku wyniosła 11,59 miliarda dolarów, zaś w 2013 roku wzrosła o 61% do 18,1 miliardów dolarów. Prognozuje się wzrost rynku w kolejnych latach na poziomie 31% rocznie.

Ostatni obszar to zastosowania, czyli w jaki sposób i jak szybko technologie big data zmienią różne dziedziny życia społecznego i biznesu. Głośne stały się historie takich tuzów internetu, jak Netflix i Amazon. Obie firmy wykorzystały dostępne dane na temat ruchu na swoich witrynach i poddały je drobiazgowej analizie w celu wyboru konkretnych aktorów do swoich produkcji telewizyjnych. Żmudne castingi przegrały z tajnikami data science.

Big data to kolejne narzędzie kontroli społeczeństwa, które tym razem będzie kontrolowane w sposób permanentny, a jednocześnie niewidoczny. Agendy takiej kontroli to nie tylko agendy rządowe, firmy, czy instytucje, ale również my sami. Głównym cool topic w 2014 roku stanie się wearable technology, setki drobnych urządzeń, gadżetów, zegarków, czy wręcz części garderoby podłączonych do sieci, które umożliwią nam ciągły monitoring tego, jak chodzimy, ile spożywamy kalorii, czy z naszym organizmem jest wszystko w porządku, nie mamy w sobie żadnych niebezpiecznych wirusów, czy nasz sen jest prawidłowy itd., itp.

Blogsfery i nowa odsłona dziennikarstwa

W 2013 roku dało się już zauważyć pierwsze symptomy zmęczenia Facebookiem. Liczba użytkowników nie tylko przestaje dynamicznie rosnąć, ale też ci, którzy korzystają robią to coraz rzadziej. Rośnie zapotrzebowanie na serwisy, które przywiązują uwagę do ochrony prywatności.

W 2014 roku przyspieszy proces profesjonalizacji i komercjalizacji blogów, szczególnie w Polsce, bo w USA jest to doskonale widoczne. Zresztą o gwiazdach blogsfery coraz trudniej mówić, jako o blogerach. Zaczynają tworzyć grupę nowych, sprawnych graczy w obrębie mediów. Właściwe to bardziej pasuje do nich określenie twórcy, eksperci, czy cybernetyczni celebryci. A ostatnio również: działacze (kilku polskich blogerów postanowiło założyć stowarzyszenie). Te i podobne określenia na pewno pasują do wybranych, najbardziej znanych. Poza tym coraz trudniej jest mówić o jednej blogsferze.

Nadal będzie postępować ewolucja i adaptacja do nowych warunków „tradycyjnych” dziennikarzy. Wystarczy przypomnieć o dość udanym (podobno, bo na pewno tego nie wiemy) wprowadzeniu kolejnego modelu płatności za treści przez NYT, czy pojawienie się nowej formy długich, pogłębionych artykułów pisanych specjalnie do internetu i na urządzenia mobilne. Takie teksty, jak opublikowany na internetowych stronach New York Times „Snow fall” , „The Lobotomy Files pokazany na stronach Wall Street Journal, czy też ostatnia produkcja Gazety Wyborczej w tym stylu: „Boskie Światło”. pokazują, że „tradycyjne” dziennikarstwo nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa i zaczyna coraz lepiej rozumieć, jak można wykorzystać internet do pokazania swojej przewagi nad nowymi graczami.

Także wymagające sporego wsparcie dziennikarstwo śledcze nie ustaje w wysiłkach tworzenia nowych form organizacji i modeli finansowania, szczególnie tworząc niezależne organizacje non-profit. Na pewno w 2014 roku takich inicjatyw, jak: Pro Publica, Center for Investigative Reporting w USA, czy The Bureau of Investigative Journalism w Wielkiej Brytanii pojawi się znacznie więcej w różnych częściach świata (por. Global Investigative Journalism: Strategies for Support).

Podkreślana do tej pory wyraźna opozycja między blogerami, a dziennikarzami powoli będzie zanikać. Zmierzać będziemy w kierunku nowego modelu funkcjonowania profesjonalnych treści (płatności albo obniżanie kosztów, por. praca blogerów lub serwisów blogowych).

Por.więcej

10 totalnych trendów

Czy zmiana narracji ożywi gospodarkę, czy może to jedynie cisza przed burzą i będziemy mieć kolejne załamanie -o sytuacji gospodarczej słów kilka

Big Data – mapa jest tym samym, co terytorium

Trendy technologiczne 2014 – komentarz do raportu Gartnera

A Different Outlook For 2014

The 2014 ballot boxes

2013 review the biggest disappointments

Wikibons big data research agenda technology ecosystem and application

 

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Media społecznościowe jako „największe zagrożenie dla społeczeństwa” – wydarzenia w Turcji

istanbul-protest630

Amerykańska dziennikarka napisała dwa-trzy lata temu (nie pamiętam już dokładnie kiedy czytałem jej tekst, ale pamiętam, że zrobił na mnie wstrząsające wrażenie), że Turcja coraz bardziej przypomina czasy schyłku republiki Weimarskiej przed dojściem Hitlera do władzy. Mieszkając w Turcji już od kilku lat miała wrażenie, że wśród jej znajomych pewnych rzeczy nie wypada mówić, zwłaszcza tych dotyczących władzy. Mimo coraz lepszego poziomu życia i zdawałoby się rozwoju nowoczesnej demokracji na wzór zachodni, miała wrażenie, że w tureckim powietrzu narasta napięcie, a nawet strach. Krążyły plotki, że ktoś kto miał zbyt dług język po prostu znikał, rozpływał się w niebycie.

Ciekawe. Pewnych rzeczy nie można mówić, chociaż wszyscy i tak to wiedzą. Nie da się ukryć informacji w dobie internetu i nieokiełznanych serwisów społecznościowych, czy mikroblogów.  To, co dzieje się obecnie w Turcji to powtórka tego, czego mogliśmy się dowiedzieć w czasie Arabskiej Wiosny. Dzisiejsze rewolucje nie są widoczne w telewizji one są widoczne i rozprzestrzeniają się dzięki mediom społecznościowym. Groźny, nieokiełznany żywioł, który z niewielkiej iskry, lokalnego protestu może wywołać ogólnonarodowe powstanie. To druga strona medalu nowoczesnych technologii, które mogą być używane do infiltracji obywateli, ale mogą być używane przez obywateli do obalania rządów.

tv i social media

Na południu Turcji trwa regularna wojna domowa, panuje chaos – w Syrii rządzonej od kilku dekad przez rodzinę dyktatorów giną ludzie, leje się krew. Turcja chociaż popiera syryjskich rebeliantów to jednak zachowuje się, jak przysłowiowa francuska dziwka: chciałaby, ale się boi, boi się, że protest wykorzystają do swoich celów Kurdowie, których w Syrii jest też całkiem sporo.

A teraz wystarczyła iskra. Pojawiła się nagle i nie wiadomo skąd w samym centrum stolicy Turcji – Stambule. Protest niewielkiej grupki młodych ludzi przeciw zbudowaniu na terenie parku Gezi nowoczesnego centrum handlowego, potem meczetu (nieprawdziwe skreślić) bardzo szybko przekształcił się w prawdziwy pożar. Rząd oskarża młode pokolenie, które nagle poczuło się, że ma „za dobrze” albo „za ciasno” w zbyt konserwatywnej republice. Premier na pewno nie ma miękkiego serca. To przysłowiowy ojciec narodu (miłość ojca to nie cukierek). Ostatnie doniesienia wskazują, że podobnie, jak dyktator Syrii zdolny jest do użycia przemocy i to prawdziwie brutalnej przemocy aby tylko stłumić protest w samym jego zarodku.

A jeśli to nie tylko przejaw niezadowolenia, zbuntowanej, rozpuszczonej młodzieży tylko zapowiedź zupełnie nowych zmian? I zmian nie dotykających tylko Turcji? Starcie różnych, coraz bardziej odmiennych, oddalających się od siebie sposobów przeżywania, poznawania świata. Przecież Erdogan i jego partia dwukrotnie wygrali wybory w Turcji mają za sobą blisko 50% poparcie tureckiego społeczeństwa. W czym rzecz?

Być może w tym, że druga połowa tureckiego społeczeństwa znajduje się już gdzie indziej, ma inne aspiracje, do czego innego dąży. Jej światem nie jest hermetycznie zamknięty islam, a nie mająca granic sieć, swoboda poruszania się, wolność wypowiedzi, poczucie odpowiedzialności i społeczne zaangażowanie.

W pewnym momencie turecki kanał CNN Turkey, pokazywał, pokazy kulinarne i pingwiny, z drugiej strony mieliśmy relacje CNN International na temat protestów w Turcji, ale można rzec dość „ugrzecznioną”. Zupełnie inne obrazy i informacje napływały i wciąż napływają od strony mediów społecznościowych. Niektóre z nich z pewnością nie nadają się do oglądania przez widzów w wieku poniżej 18 lat.

Update: 8 czerwca 2013 r.

Premier Turcji wycofał się z budowy centrum handlowego.

Zob.więcej:

A breakout role for Twitter in the Taksim Square protests?

 

Otagowane , , , , , , ,

Trend Scout znowu w akcji!

Upływa już prawie siedem miesięcy od ostatniego wpisu na tym blogu. Czy to dużo, czy mało? Niektórzy blogerzy zamieszczają kilka wpisów dziennie, inni piszą systematycznie raz na miesiąc, a z kolei jeszcze inni piszą jakim wypadnie.

Nie przywykłem się tłumaczyć. Ale…

Przez ostatnich kilka miesięcy nie próżnowałem. Z roli obserwatora trendów stałem się praktykiem – postanowiłem wykorzystać trend, jakim jest digitalizacja książki do prowadzenia własnego biznesu.

I tak powstała firma Inpingo, która dostarcza innowacyjne oprogramowanie dla wydawców, ale nie tylko – bo równie dobrze mogą z niego korzystać niezależni autorzy, self-publisherzy, studia graficzne, blogerzy.

Oferujemy rzecz, która jest czymś unikalnym na polskim rynku. Każdy kto chce przygotować książkę, broszurę, katalog, czy jakikolwiek inny dokument dostępny nie tylko w „papierze” ale też na dowolnym urządzeniu cyfrowym (mam tu na myśli e-czytniki , tablety, laptopy, smartfony itp.) może tego dokonać wykorzystując nasze oprogramowanie.

Do tej pory aby przygotować książkę dostępną np. na Kindle (czytnik elektronicznych książek oferowany przez Amazon) trzeba było dokonywać konwersji. Może to nie był zbyt duży problem, ale zawsze trzeba było takie oprogramowanie wpierw odnaleźć, no i efekt nie zawsze był zadowalający.

Możliwości Inpingo są dużo większe. Oferujemy także automatyczną dystrybucję do wielu serwisów zajmujących się sprzedażą treści elektronicznych zarówno w kraju, jak i na świecie. Udostępnimy narzędzia, które pozwalają zapanować nad wciąż rosnącymi zasobami treści. Cała zabawa odbywa się w tzw. „chmurze”.

Wszystkich zainteresowanych naszym projektem zapraszam do odwiedzenia naszej strony www.inpingo.pl Tam także prowadzę bloga, który jest poświęcony technologiom cyfrowym na rynku wydawniczym, jak też rozwiązaniom oferowanym przez naszą firmę.

Czy zagoszczę tu na dobre i zacznę systematycznie pisać? Nie obiecuję, ale postanowiłem, że spróbuję. Poczułem  pragnienie pisania. Jednak wciąż największym moim wyzwaniem jest, jak zwykle N.B.K (czytaj: notoryczny brak czasu).

Fotografia trendów

Przytaczam za blogiem Cultural Espionage. Krótka, ale wyglądająca na ciekawą książka – przewodnik po fotografii trendów. Ciekawe również jest to, że została napisana przez autorkę wyżej wymienionego bloga.

„Be connected”, czyli bardzo wszechstronna obserwacja świata – wywiad z Renatą Chomicz

Przedstawiam kolejny wywiad z osobą zajmującą się badaniem trendów. Tym razem rozmawiam z Renatą Chomicz, która jest odpowiedzialna za kontakty z polskimi firmami z ramienia Promostyl – jednej z wiodących na świecie firm zajmujących się przewidywaniem trendów.

Jeśli chcecie poznać, kim są YAWN’si, jak zaczęła się peoplemania, na czym polega proces poszukiwania i rozpoznawania nowych trendów, co jest trendbook i jaki wpływ wywrze kryzys na konsumentów w okresie najbliższych lat koniecznie musicie przeczytać ten wywiad.

Jest to inny punkt widzenia na dynamicznie rozwijającą się dziedzinę, jaką jest śledzenie nowych trendów, a który do tej pory w Polsce chyba dość rzadko jeszcze wykorzystywano (przynajmniej w takiej skali). Gorąco zapraszam do lektury.

Podstawowe informacje o firmie Pomostyl

Promostyl zajmuje się identyfikowaniem i przewidywaniem nowych trendów w zakresie stylu i design’u. Oferuje także szereg usług doradczych w zakresie strategii komunikacji, marketingu, design’u oraz poszukiwania innowacyjnych rozwiązań względem rozmaitych produktów i usług. Jego klientami są firmy działające w takich branżach, jak: odzież, bielizna , obuwie, kosmetyki, produkty dla dzieci, nowoczesne technologie, firmy sportowe i oferujące odzież sportową.

Główne produkty i usługi:

Raporty na temat trendów kulturowych i społecznych

Trendbooki

Projekty dedykowane

Warsztaty i projekty doradcze

Lokalizacje i liczba biur na świecie

Główna siedziba firmy znajduje się  w Paryżu, ale firma posiada sieć współpracowników i biur praktycznie na całym świecie – 43 lokalizacje.

Zarząd

Szefem firmy jest Hervé Clerchon, właścicielem Michel Glize.

Pracownicy

Pracownikami firmy są specjaliści z rozmaitych dziedzin, jak: socjologowie, psycholodzy, projektanci, graficy. Najważniejsze działy to międzynarodowe i lokalne zespoły odpowiedzialne za przygotowanie trendbooków oraz zespół konsultantów. Prócz tego Promostyl współpracuje z wieloma freelancer’ami (artyści, graficy, historycy sztuki, kuratorzy galerii) i konsultantami niezależnymi.

Najważniejsze trendy i przyszłość blogsfery

Znaczenie blogów

W okresie ostatnich kilku lat blogi stały się integralnym elementem współczesnego świata mediów. Są cytowane, przywoływane, stanowią inspirację, znalazły stałe miejsce na stronach wielu serwisów prasowych i wydań gazet online, zaś niektóre blogerki i blogerzy zagościły na salonach w roli gwiazd (przynajmniej w określonych środowiskach).

Chyba już mało kto, no może poza najbardziej zatwardziałymi przedstawicielami starych mediów, kwestionuje ich znaczenie i pozytywny wpływ, jaki wywierają na pozostałe media, internet i w końcu na samych blogerów i ich czytelników (możliwość samorealizacji, poszerzanie wiedzy, budowanie społeczności). Na pewno znacznie wzrosła ich wiarygodność i opiniotwórczość.

Blogi, można traktować, jak jeszcze jeden nośnik tekstu, tak samo, jak kiedyś były nim zwoje papirusu, czy książki. Przy czym ich forma jest znacznie bardziej otwarta i praktycznie nieskończona, no chyba, że ktoś postanowi zakończyć pisanie, ale i wtedy przecież blog może wciąż żyć: przywoływany przez innych, cytowany, traktowany, jako inspiracja do własnych poszukiwań i działań w internecie (zresztą nie tylko tam).

Najważniejsze trendy w blogsferze

Profesjonalizacja

mam tu na myśli nie tylko tego, że blogi zaczęli pisać profesjonaliści, ale też to, że blogerzy z czasem nabyli nowych doświadczeń i wiedzy. Jeśli piszę się bloga kilka lat to chcąc nie chcąc poszerza się własną wiedzę i nabywa się nowych umiejętności. Wielu blogerów zaczęło też przywiązywać większą uwagę do redagowania i staranności w publikowaniu własnych tekstów.

Blogi zostały w wielu wypadkach uznane za pełnoprawne i wartościowe źródła informacji, a także, co ważniejsze, tworzący je ludzie zaczęli działać jak dziennikarze: „selekcjonować informacje, oceniać wiarygodność źródeł, uzupełniać tekst nagłówkami, robić zdjęcia, pracować nad stylem, brać pod uwagę oczekiwania czytelników, budować grono odbiorców, oceniać teksty pod kątem ryzyka prawnego i niekiedy przeprowadzać własne śledztwa dziennikarskie”.

Por. książka Stuarta Allana „Newsy w sieci”

Rosnąca symbioza z innymi mediami

od początku blogerzy czerpali i zresztą nadal czerpią wiele informacji z mediów mainstreamowych. Ale coraz bardziej widoczny staje się też proces odwrotny. Blogsfera niejednokrotnie nie tylko wywiera wpływ na media tradycyjne w tym sensie, że je na bieżąco komentuję (a przez to sama staje się obiektem komentarzy), ale traktowana jest przez pozostałe media, jako źródło informacji i inspiracji.

Komercjalizacja

Wraz z rosnącą profesjonalizacją blogsfery, ale przede wszystkim z powodu jej rosnącej popularności wśród czytelników blogi stały się jeszcze jednym z wielu kanałów marketingowej komunikacji. Reklamodawcy dostrzegli siłę blogsfery – w Stanach Zjdenoczonych i krajach Europy Zachodniej stało się to już kilka lat temu, zaś w Polsce zaczynamy obserwować początek tego procesu, chociaż już wśród polskich blogerów znajdują się też tacy, którzy czerpią już tego tytułu dość przyzwoite profity.

Rosnąca dywersyfikacja

Od początku blogi starano się opisać i scharakteryzować przy pomocy rozmaitych typologii. Mogliśmy spotkać się z podziałem blogów ze względu na

Typ i kanał dystrybucji treści, jak: blog, fotoblog, vlog, moblog, audiolog, linklog, comicsblog, sketchblog, tumbleblog, splog, flog – por. media cafe polska

Zakres i typ publikowanych treści – blogi opiniotwórcze, blogi newsowe, blogi zasobowe, blogi wiedzowe, por. kaznowski blog

Powody, dla których piszę się bloga: blogi osobiste, blogi zawodowe, blogi opisujące świat, blogi związane z hobby, blogi relacyjne.

Poniższa prezentacja zawiera jeszcze inny przykład typologii blogów. Może ona stanowić jednocześnie ciekawą inspirację zarówno dla tych, którz chcą lepiej zrozumieć blogsferę (także dla celów komercyjnych), jak i dla tych, którzy dopiero, co przymierzają się do blogowania.

Wpływ na inne dziedziny życia

Blogi zaczynają wywierać wpływ nie tylko dla dziennikarzy, ale też marketerów, designerów, stylistów, projektantów mody. Bogactwo treści, postaw, obrazów, jakie możemy odnaleźć w blogsferze to niezwykle cenne źródło informacji i inspiracji na temat współczesnych społeczeństw i zjawisk, które w nich zachodzą.

Już nikt ze znanych projektantów lub przedstawicieli firm odzieżowych nie ukrywa, że jeden z z blogerów stał się niezwykle ważnym miejscem dla inspiracji do nowych kolekcji. Sartorialist, bo o nim mowa, przyciąga tak samo dużą uwagę, jeśli już nie większą, jak wiele serwisów i blogów pisanych przez profesjonalistów.

Przyszłość blogów

Trudno sobie wyobrazić aby blogi nagle zakończyły swój żywot i zupełnie przeszły do historii (przynajmniej w najbliższym czasie).

Posiadają one niesłychaną zdolność do adaptacji w nowym środowisku serwisów społecznościowych i mikroblogów. Te ostatnie niejednokrotnie są wykorzystywane właśnie, jako jeden z kanałów do promowania własnej blogowej twórczości. Oba rodzaje treści żyją w symbiozie niż stanowią konkurencję.

Z pewnością będziemy mieć do czynienia jeszcze z innymi, nowymi formami blogów. Blogsfera ma bowiem niezwykłą i niesamowitą zdolność do ewoluowania i ciągłych zmian.

Na pewno, coraz trudniej też będzie nam określić i zdefiniować jednoznacznie, czym blog jest, a czym nie jest. Jego granice, forma będą stawać się coraz bardziej płynne i niewyraźne. Czy blog pisany przez kilku autorów, aktualizowany kilka razy dziennie, zawierający zdjęcia, ilustrację, materiały video – to nadal blog, czy może już profesjonalny serwis internetowy?

Następnym kierunkiem, co już teraz można zaobserwować na przykładzie reblogów to wykorzystanie głównie cytatów i odniesień do innych blogów, krótkiego komentarza, fragmentów wypowiedzi znanych osób itp.

I mimo, że niektóre z blogów to już prawdziwy mainstream to nadal blogsfera będzie przyciągać nowe niszowe grupy i społeczności, bo jest tu nadal miejsce dla niespokojnych duchów i pasjonatów.

Konkurs Blog roku 2009

Wszystkich tych, których mój blog zachwycił, zaciekawił, zainspirował, wciagnął, zaskoczył, rozłożył na łopatki, sprowokował do zadawania pytań i komentowania,  ale nie znudził proszę o oddanie na niego głosu w tego rocznej edycji Blog Roku 2009.

Wystarczy wysłać SMS o treści B00180 na numer 7144 (koszt SMS, to 1,22 zł brutto).

W treści SMSa należy umieścić jedynie numer bloga, nie należy umieszczać w niej żadnych dodatkowych znaków ani spacji.

Link linkowi nierówny – wywiad z Dominikiem Batorskim

Czy zajmowanie się trendami to zajęcie przypominające wróżenie z fusów? Dla niektórych na pewno tak, ale dla innych to już część codziennej pracy. Postanowiłem rozpocząć publikowanie na swoim blogu wywiadów z osobami, które mają coś do powiedzenia właśnie na ten temat.

Na pierwsze spotkanie udałem się do Dominika Batorskiego, który jest socjologiem i od lat zajmuje się m.in. badaniem dyfuzji informacji i innowacji w sieciach społecznych, ale jest także członkiem Rady Monitoringu Społecznego, przygotowującej cykl badań Diagnoza Społeczna, gdzie odpowiada za część badania poświęconą uwarunkowaniom, sposobom i konsekwencjom korzystania z nowych technologii.

Autor kilkudziesięciu publikacji i raportów, uczestnik wielu konferencji związanych z badaniami internetu i analiz sieci społecznych. Współzałożyciel firmy badawczo-doradczej SmartNet Research & Solutions.

Gorąco zapraszam do lektury, zwłaszcza, że chyba jest to pierwszy wywiad z Dominikiem na temat metod rozpoznawania i śledzenia trendów, jaki ukazał się w Polsce. Dotychczasowe dotyczyły przede wszystkim „Diagnozy Społecznej” i sposobów korzystania z internetu oraz problemów związanych z tzw. wykluczeniem cyfrowym.

Czytaj dalej…

——————————————————————————————————————-

Inne wybrane wywiady z Dominikiem Batorskim, które ukazały się w polskich mediach.

Inne ciekawe teksty

Informacja w czasie rzeczywistym – z serii trendy 2010

Biznes związany z dostarczaniem narzędzi służących do wyszukiwania informacji w czasie rzeczywistym to jedna z najbardziej rozwijających się branż na świecie. Konkurencja jest tu ostra. Na pewno przyczyniło się do tego powstanie Google i jej ambicje zeskanowania wszystkiego, co się rusza na bity informacji, chociaż większą rolę miało bardziej powstanie twittera, czy facebooka.

Można mieć wrażenie, że prawie, co miesiąc na rynku pojawia się nowa firma oferująca (nieraz nawet darmowe) aplikacje do śledzenia nowych trendów, popularnych słów, tematów, o których dyskutuje się na serwisach społecznościowych, chociaż nie tylko (zobacz też). Problem dotyka dostępu do informacji, których pożądamy coraz więcej i coraz szybciej.

Mój komentarz:

Coraz częściej można spotkać się z opiniami podnoszącymi kwestie etyczne, czy chcąc dowiedzieć się wszystkiego nie ujawniamy też za dużo na swój temat? Internet może być kijem o dwóch końcach: z jednej strony oferuję łatwy dostęp do informacji dla wszystkich, którzy tego chcą, z drugiej coraz częściej może stanowić skuteczne narzędzie kontroli i manipulacji wykorzystywane przez rządy i duże korporacje.

Jeszcze jedno. Dostępność do informacji „just moment” prowadzić może do kompulsywnych wymagań wobec marek, wzrostu niecierpliwości i braku koncentracji. Nie tak dawno mieliśmy epokę teledysku teraz nadchodzi epoka  „nie możesz mi dać tego teraz to nie możesz mi tego dać w ogóle”.

Na podstawie trendwatching

Umarł blog? – Niech żyję reblog!!!

Czy blogi odchodzą do przeszłości? Jeszcze nie tak dawno uważano, że ich koniec miały przypieczętować mikroblogi, ale nic takiego się nie stało. Wyłania się jednak nowy rywal, który wykorzystuje popularną wśród internautów formę zachowania – „copy-paste”.

Dla pryncypialnych wyznawców zasady „all right reserved” internet zawsze był prawdziwą zmorą, ale teraz będa chyba naprawdę przerażeni – bo oto w internecie pojawiły się reblogi.

Idea rebloga jest bardzo podobna do pisania bloga, różnica jest tylko jedna, ale zasadnicza – cała jego zawartość składa się z materiałów, które pochodzą z innych blogów, czy serwisów dostępnych w sieci.

Autor rebloga nie musi się już krygować i zastanawiać się o czym pisać lub jak zredagować materiał – wszystko oparte jest właśnie na zasadzie „copy-paste”. Bardzo często nawet tego nie trzeba robić – wiele reblogów wyposażonych jest w przycisk, który po naciśnięciu automatycznie kopiuję interesującą nas treść, którą potem możemy wkleić do swojego rebloga. Wielokrotnie jest to proces zupełnie automatyczny – wystarczy wybrać określone kryteria, według których oprogramowanie przypominające czytnik rss ma pobierać treści i reblog gotowy. Jedyną zasadą jest podanie źródła.

Ale czy mamy tu tylko i wyłącznie z kopiowaniem? To znowu forma remixu, bo musimy tak, czy owak dokonać wyboru tematyki, co chemy kopiować i w jakiej kolejności. W efekcie może powstać coś zupełnie nowego. Zresztą sami zobaczcie. Podaje – moim zdaniem – przykłady dwóch facynujących reblogów.

Katherine This Recording


%d blogerów lubi to: