Tag Archives: planowanie scenariuszowe

Innowacje nie powstają w próżni

piasek-pustynia-wydmy

Któregoś pięknego, letniego dnia Marek Staniszewski, znany strateg i marketer napisał tekst o przewidywaniu przyszłości. Tekst w naszym kraju znamienny, bo chociaż trendy i w Polsce stały się trendy to wciąż niewiele z tego wynika. Znany strateg pisze tekst, w którym podkreśla znaczenie myślenia i prób zmierzenia się z przyszłością. Proponuje nawet zabawę w planowanie scenariuszowe. To również sytuacja w naszym kraju dość wyjątkowa. Wystarczy bowiem przejrzeć, ile jest tekstów w polskim internecie na ten temat aby szybko przekonać się, że u nas to raczej temat dla zagorzałych pasjonatów (tak na marginesie również Marek Staniszewski jest jednym z niewielu autorów, który pisał w polskiej sieci na temat planowania scenariuszowego).

Może i przyszłość rzeczywiście da się przewidzieć, ale czy będziemy umieli, a przede wszystkim mogli taką wiedze wykorzystać? Liczy się nie tylko umiejętność prognozowania przyszłości, kreatywne myślenie, ale też kontekst, w którym to wszystko się odbywa.

Marek Staniszewski odwołuje się do teorii „osobliwości” (singularity), którego twórcą jest Raymond Kurzwiel – amerykański naukowiec, pisarz i futurolog. W pewnym momencie będziemy świadkami tak szybkich zmian, że przyszłość zleje się z teraźniejszością, a samo prognozowanie przyszłości straci zupełnie sens lub stanie się zajęciem permanentnym. Tu kłania się Virillo ze swoją książką „Bomba informacyjna” lub Dick ze swoją powieścią „Ubik”, w której praca w charakterze „wizjonera” jest profesją taką samą, jak każda inna. Ale czy takie przyspieszenie rzeczywiście będzie wszechobecne, czy raczej mieć będziemy do czynienia z totalnym rozjazdem czasów, będą regiony, które rozwijać się będą bardzo szybko, będą takie, w którym czas się zatrzyma, a może nawet i takie, w których czas zacznie się cofać?

Rozwój sieci ma w sobie wpisany naturalny mechanizm selekcji, centra stają się coraz większe, a ich rozmiary rosną coraz szybciej niż peryferyjne obszary sieci. Jest to zasługa pozytywnego sprzężenia zwrotnego, stąd tak duży wzrost nierówności, stąd tak duża niestabilność na rynkach finansowych.

Sprzężenie zwrotne i sieci, zarówno fizyczne, jak i wirtualne, odgrywają ogromną rolę w nowej gospodarce, dzięki powszechności mediów komunikacyjnych i coraz większej ilości powiązań, co tłumaczy, dlaczego tak szybki jest rozwój „epidemii społecznych” i rozrost wirtualnych sieci.

Pętle pozytywnego sprzężenia zwrotnego wzmacniają niewielkie zmiany, tworzące efekt lawiny: sukces rodzi sukces, a porażka – porażkę; mocni zazwyczaj stają się coraz mocniejsi, a słabi – coraz słabsi. Wzrost  – lub rozpad – postępuje coraz szybciej.

Kieran Levis „Twórcy i ofiary ery internetu”, s. 252, Muza SA, Warszawa 2010.

To oczywiste, że inaczej będziemy przygotowani na nowe wyzwania, jeśli spróbujemy wytyczyć potencjalne ramy, w jakich świat będzie się rozwijał w przyszłości niż tego nie zrobimy. W pierwszym wypadku znacznie lepiej przygotujemy się na wyzwania przyszłości, staniemy się otwarci na nadchodzące zmiany, a nawet gotowi do wprowadzenia innowacji, czy jakiegokolwiek działania pro aktywnego, w drugim pewnego dnia zostaniemy zmuszeni do opuszczenia sceny z pustymi rękoma.

Myślenie, prognozowanie przyszłości musi mieć jednak pewien sens w kontekście możliwych działań, które możemy dokonać. Każde myślenie o przyszłości musi owocować korzyścią dla naszej firmy. Nie może być jedynie wróżeniem z fusów. Trzeba to powiedzieć jasno: Polska stanowi kraj peryferyjny, a takim kraju dominuje określony styl myślenia, działania i podejmowania decyzji zupełnie odmienny niż w krajach uważanych z centra innowacji:

Istota pułapki imitacyjnej jest przyjmowanie przez peryferie priorytetów rozwojowych centrum jako swoich własnych. Ze zjawiskiem tym wiążę się tendencja do mylenia przez peryferyjnych obserwatorów powierzchownych przejawów organizacji społeczności wysoko zorganizowanych z istota mechanizmów, które są źródłem ich szczególnych przewag i statusu. W efekcie uzależnione mentalnie od centrum peryferie niezwykle często nie tylko przyjmują bezwiednie jako własne cele obce rozwojowe. Często skupiają się obsesyjnie na reprodukcji symboli statusu społecznego, które wydają im się istotą prestiżu jakim cieszy się centrum. Dążąc do tak określonych celów nie tylko narażają się na nierzadko zupełnie niezamierzona śmieszność w oczach otoczenia, ale przede wszystkim działają wbrew swoim własnym interesom.

Tomasz Zarycki, Pułapka imitacji w A.Kuklinski, K.Pawłowski (red.) Przyszłosc Europy – wyzwania globalne – wybory strategiczne. Wydawnictwo “Rewasz”, Wyzsza Szkoła Biznesu National Louis University, Nowy Sacz-Warszawa, 2006

Czy w świecie peryferii warsztaty z kreatywności i planowanie scenariuszowe nie są pustymi sloganami, hasłami, czymś w rodzaju rytuału, bez świadomości i możliwości realnej mocy sprawczej? Jakie realne korzyści mogą mieć firmy w Polsce, że będą inwestować w innowacje, ale nie tylko firmy, ale też pracownicy, lokalne społeczności, młode, dopiero wchodzące na rynek pracy pokolenia?

Na razie myślenie o innowacji ma tu charakter swoistego „przeszczepu”. Wiemy, że jest niezbędny dla utrzymania się przy życiu i dalszego rozwoju, ale nie za bardzo chce się „przyjąć” lub zostać zaakceptowany przez organizm, na który składa się struktura instytucjonalna, czy system finansowania. Nawet w przypadku pozyskania sporych pieniędzy z funduszy unijnych wydatki na innowacje w polskich firmach systematycznie maleją. Nie tylko maleją, ale są – wcale nie tak rzadko – wydawane zupełnie nieracjonalnie. Na przykład pewna biblioteka pozyskała kwotę przeszło 20-tu milionów złotych na przeprowadzenie „digitalizacji”, polegającą na tym, że książki drukowane zostały zeskanowane i „zamknięte” w formacie, jak dejviu. Dla niewtajemniczonych: dejviu to format, który wiernie zachowuje wygląd książki, ale nie nadaje się do odtwarzania na urządzeniach mobilnych.

Cierpimy na deficyt zasobów kapitałowych, co powoduje, że prowadzenie biznesu oznacza przede wszystkim umiejętność lawirowania w świecie wrogich instytucji, wciąż trzeba myśleć o ograniczaniu kosztów i zręcznym dobieraniu sobie dobrze „usytuowanych” przyjaciół.

Ale aby móc „robić” innowacje potrzebna jest „ciekawość” – podyktowana zwykłym ludzkim dążeniem do szczęścia, ciągłym poszukiwanie rozwiązań, jak łatwiej i wygodniej żyć, jak efektywniej i krócej pracować, a przy tym zarabiać większe pieniądze. Ciekawość oznacza otwartość, pozwala lepiej przygotować się na różnorakie zagrożenia, ale też możliwości.

W Stanach Zjednoczonych potrzeba innowacji jest immanentnie wpisana w kulturę. Zwykle też duże znaczenie ma współpraca. Na pewno „dobrze sytuowani” przyjaciele są równie istotni, ale liczy się ich efektywność i skuteczność w drodze do naszej własnej niezależności i budowania silnej pozycji, a nie tylko szukanie „silnych pleców”.

– Żaden z tych, którym się udało, nie traktuje początkujących protekcjonalnie, bo wie, że to wśród nich będzie szukał talentów. Większość z nas stara się spłacić dług wdzięczności temu miejscu i środowisku – mówi Dan. Najpopularniejszą formą jest zakładanie własnych firm albo funduszy wspierających początkujące spółki. Dlatego twórcy MySpace’a czy BitTorrenta wnieśli część swoich pieniędzy do I/O Ventures. Poza zyskiem chodzi im o coś jeszcze. Niektórzy idą w czystą filantropię, jak Peter Thiel, współtwórca PayPala, czy Laura Arrillaga-Andreessen, żona 40-letniego Marka Andreessena, twórcy m.in. przeglądarki Netscape. Prowadzi ona fundusz Silicon Valley Social Venture Fund, który pomaga finansować stypendia dla zdolnych uczniów oraz organizuje letnie obozy. Sam Marc Andreessen doradza wielu początkującym firmom, podobnie jak Chad Hurley, współtwórca YouTube’a. W innych branżach stosunek do nowicjuszy jest odmienny: do – świadczeni menedżerowie boją się, że młodzi ich wygryzą, i zamiast pomagać, blokują ich. Dlaczego gwiazdy Doliny Krzemowej zachowują się inaczej? Bo są tak bogate? – Nie. Bo wierzą, że dostęp do wiedzy i informacji powinien być nieograniczony i kolejnego wielkiego odkrycia może dokonać każdy. Czasem potrzeba kogoś naprawdę młodego, by stwierdzić: to jest nowy rynek i nowe możliwości. Wchodzimy w to – tłumaczy Dan.

Vadim Makarenko „Zawód Zwycięzca”

Ciekawość nie zazna spełnienia bez współpracy. Innowacja bez odpowiedniego społecznego kontekstu nie będzie mogła się narodzić i rozwinąć. A zatem albo liczy się ciekawość i zdobywanie nowych światów albo utrzymanie status quo. Państwa odgrywające rolę centrów są silne ponieważ wcześniej wyruszyły na podbój, peryferia są słabe ponieważ wcześniej były zależne i wciąż broniły swojej integralności. To historia i społeczny kontekst w dużym stopniu decydują, gdzie i kiedy pojawiają się nowe, przełomowe wynalazki, nawet jeśli są tworzone przez zapalonych nonkonformistów, naukowców-pasjonatów, artystów itd. itp. Tylko, jak uwolnić się od historii i przełamać status quo społecznych rytuałów i oczekiwań? Tworząc kolejne wzorując się tych, którym się udało?

Otagowane , , , , , ,

Prognozowanie przyszłości – znaczenie historii

Harappa

Do prognozowania przyszłości używa się różnych technik, narzędzi, wykorzystuje się rozmaite podejścia teoretyczne. Jednak prognoza osadzona jest zawsze w tym, co już wiemy na temat przeszłości. Posiadamy określone doświadczenia, nawyki, a nasze myślenie uzależnione jest od określonej perspektywy, według której nauczyliśmy patrzeć się na świat. Najczęściej widzimy to, co jesteśmy w stanie zobaczyć i to, co oczekujemy zobaczyć. W prognozowaniu przyszłości świadomość naszych doświadczeń i wiedza na temat historii odgrywają niebagatelną rolę.

Możemy sobie wyobrazić dwuwymiarowym świat, w którym żyją Płaszczaki. Są to stworzenia, które nauczyły się doświadczać świata jedynie w dwóch wymiarach. Czy kiedykolwiek będą zdolne do tego aby zobaczyć świat w trzech wymiarach? Albo inny przykład, patrzymy na wykres i widzimy, że tendencja przebiega w ściśle określonym kierunku, na przykład wzrostowym. Zakładamy zatem, że również w przyszłości tendencja będzie podobna. Jednak wystarczy, że pojawi się nowa technologia, zdarzy się jakaś katastrofa, powódź, czy nieoczekiwany krach na giełdach, a wszystko nagle, praktycznie w jednej chwili ulega zmianie. Wykres, który do tej pory stanowił dla nas „wyrocznie” przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

Oba te przykłady jednak wcale nie muszą dewaluować znaczenia historii. Jest wręcz przeciwnie. Właśnie dobrze znając historię możemy rozumieć to, jaki może mieć wpływ na nasze zachowanie i myślenie teraz i w przyszłości. Historia może być także doskonałą skarbnicą analogii, perspektyw przydatnych lub nie w przygotowywaniu scenariuszy przyszłości.

Stephen M. Millett uważa, że badanie przeszłości i przyszłości mają ze sobą znacznie więcej wspólnego niż się wydaje. Twierdzi, że każdy kto zajmuje się prognozowaniem przyszłości może bardzo dużo nauczyć się od tego, w jaki sposób pracuje historyk. W swoim eseju przedstawił pięć zasad, które warto wziąć pod uwagę podczas naszych wędrówek w przyszłość.

Zasada I Przyszłość to połączenie ciągłości i zmiany.

Analizując jakieś wydarzenie post-factum zwykle poszukujemy jakiś przyczyn, które mają wyjaśnić jego powstanie. Staramy się na nie spojrzeć z perspektywy znacznie dłuższego czasu i próbujemy odnaleźć jakiś odpowiedzialny za taki, a nie innych rozwój wypadków proces. Ale wiemy równie dobrze, że główni aktorzy uczestniczący w tym wydarzeniu mogli podjąć inne decyzje, ba nawet często się nad nimi zastanawiali, mogli równie dobrze nic nie robić. W ten sposób można traktować dane wydarzenie, jako nieuniknione. W rzeczywistości, to nasze podejście zakłada taki determinizm i nie koniecznie stanowi rzeczywistą przyczynę pojawienia się wydarzenia.

Przyszłość zawsze będzie synergią ciągłości i nieciągłości. Zrozumienie, na jakich zasadach takie połączenie funkcjonuje jest niezwykle trudne. Dlatego podczas identyfikacji trendów nigdy nie należy ślepo zakładać, że przyszłość to nic innego, jak powtórzenie i zwielokrotnienie tego wszystkiego, co dzieje się obecnie. Oczywiście należy uwzględnić dotychczasowe trendy i to, co wydarzyło się w przeszłości – to jest nasz punkt wyjścia, nasza baza, innej po prostu nie mamy. Ale jednocześnie należy zastanowić się, jak obecne warunki i na jakich zasadach mogą lub nie odgrywać rolę w przyszłości.  Stephen M. Millett uważa, że analiza tendencji jest „koniecznym, ale niewystarczającym” warunkiem prognozowania przyszłości; to samo odnosi się do wyobrażania sobie tych wszystkich zmian, które mogą lub nie wystąpić w przyszłości.

Zasada II Prognozy są zawsze osadzone w pewnym kontekście.

Chociaż przyszłości nie można dokładnie przewidzieć, można spodziewać się określonych wydarzeń, o różnym stopniu niepewności, w zależności od warunków. Obojętnie, jak będzie wyglądać przyszłość zawsze mamy jakieś względem niej oczekiwania, nawet jeśli są to tylko jakieś magiczne zaklęcia. Wszystkie zdarzenia w przyszłości będą prawie na pewno występować w kontekście określonych warunków.

Możemy nie być w stanie przewidzieć dokładnie wszystkich zdarzeń, ale możemy dobrze przemyśleć nasze oczekiwania wobec przyszłych wyników, uwzględniając określone warunki i scenariusze wydarzeń. Na przykład zadając pytanie: kiedy Polska osiągnie roczny wzrost PKB na poziomie 7% lub więcej? trudno nam będzie sobie dokładnie wyobrazić, że jest to w ogóle możliwe, ale już to samo pytanie, postawione nieco inaczej: w jakich warunkach można byłoby oczekiwać, że w Polsce nastąpi wzrost PKB na poziomie 7% lub więcej? stawia problem zupełnie inaczej, uruchamia inny sposób myślenia, pozwala zobaczyć przyszłość od różnych stron, w kontekście określonych warunków.

dubaj1(1)

Zasada III Przewidywanie przyszłości i tworzenie wizji to różne perspektywy spoglądania na przyszłość, które mogą się wzajemnie uzupełniać.

Należy zawsze pamiętać, że czym innym jest przewidywanie przyszłości, zajmowanie się budowaniem prognoz, a czym innym jest tworzenie wizji przyszłości. Zajmowanie się przewidywaniem przyszłości, czy – bardziej współcześnie należałoby mówić – identyfikacją nowych trendów to poszukiwanie możliwych scenariuszy, które powinny wydawać nam się w jakimś stopniu wiarygodne, prawdopodobne. Staramy się opracować takie scenariusze biorąc pod uwagę określone warunki. Poszukujemy związków, głównych, znaczących aktorów, kluczowych technologii, czy badamy kontekst społeczny, ekonomiczny.

Tworzenie wizji, opiera się bardziej na naszych aspiracjach wobec przyszłości. To jest dokładnie to wszystko, co chcemy zobaczyć w przyszłości, wszystko to, co chcemy aby się zdarzyło, do czego dążymy. Opieramy się tu bardziej na naszym systemie wartości, celach, dążeniach niż na chłodnej analizie obecnie występujących tendencji, czy warunków.

Oczywiście, to, że chcemy pewnej przyszłości wcale nie musi oznaczać, że ona nastąpi.
Niekiedy planowanie strategiczne jest przejawem tworzenia takiej wizji. Jeśli dana organizacja lub firma nie zajmuje się prognozowaniem na bazie rygorystycznych założeń, czy metod, samo planowanie strategiczne może okazać się jedynie pobożnym życzeniem. Firmy często nie umieją odróżnić od siebie tych dwóch podejść i popadają w myślenie życzeniowe. Jednak są to dwie osobne i różniące się od siebie podejścia. Co nie zmienia faktu, że zarówno planowanie przyszłości, jak i tworzenie wizji są równie ważne i powinny iść ręka w rękę, należy tylko być świadomym, czym naprawdę się zajmujemy i dlaczego.

Zasada IV Każda prognoza, scenariusz powinny być dobrze przemyślane, oparte na dobrze udokumentowanych i rzetelnych analizach.

Należy pamiętać, że oprócz różnych metodologii prognozowania trendów istnieją trzy główne obszary, którymi zajmuje się trendwatching. Są to: diagnoza sytuacji, analiza trendu i planowanie scenariuszowe. Diagnoza obecnych zjawisk i tendencji polega na dokładnym zrozumieniu, co z czym się wiąże i dlaczego, skąd w ogóle się to wzięło. Na bazie diagnozy poszukuje się tych wszystkich śladów i znaków, które obrazują (lub mogą obrazować) początki nowych trendów.

W końcu trzecia sprawa: planowanie scenariuszowe, czyli przedstawienie kilku (najczęściej czterech) różnych, często wykluczających się scenariuszy wydarzeń, które w mniejszym stopniu stanowią ilościową prognozę pewnych zjawisk (co oczywiście nie zakłada, że nie mogą takich prognoz zawierać), a bardziej są pewną historią, która dopiero ma się wydarzyć. Szczególnie tu przydatna jest ugruntowana wiedza historyczna, nie koniecznie w tym sensie, że na jej bazie próbujemy przewidzieć przyszłość, ile bardziej, jako właśnie – wspomniany już wcześniej – zbiór analogii, pomysłów, czy inspiracji do naszych opowieści z przyszłości. Zresztą historyczne metody badawcze mogą odgrywać ważną rolę w każdym z tych wymienionych, wyżej obszarów.

Nasze prognozy opierają się zawsze na tym, czym dysponujemy teraz lub tym, co uda nam się odszukać w historii, nie mamy żadnych danych dotyczących przyszłości. Nie możemy wiedzieć, czy nasza prognoza okaże się „prawdziwa”, „dokładna” lub nawet „bliska prawdzie”, lub jakakolwiek inna, ale powinniśmy być dogłębnie świadomi i umieć przekonująco bronić na jakiej podstawie ją „wymyśliliśmy” . Nasze podejście powinno opierać się rzetelnych założeniach i konkretnym podejściu teoretycznym. Ważna jest wiedza na temat praktyk badawczych, wykorzystywanych w naukach społecznych, chociaż możemy poszukiwać inspiracji także w fizyce, czy biologii (np. wiedza na temat powstawania i rozprzestrzeniania się wirusów, czy epidemii).

Zasada V Nie ma czegoś takiego jak niezmienna prognoza

Każda prognoza jest przemyślanym oczekiwaniem określonych wydarzeń w przyszłości, świadomą spekulacją, czy zbiorem hipotez. Jednak zawsze powstaje w określonym czasie, warunkach. Należy zatem traktować prognozowanie przyszłości nie, jako raz na zawsze ustaloną wyrocznie, ale bardziej, jako proces, który podlega nieustannym zmianom. Badania przyszłości podobnie, jak badania przeszłości nigdy nie są zakończone. W miarę upływu czasu coraz więcej wiemy na temat historii, jak i naszej przyszłości.

Znamy dobrze takie powiedzenia, jak historia lubi się powtarzać lub nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Paradoksalnie oba mogą okazać się prawdziwe, zależnie od czasu, zmieniających się warunków, czy kulturowych wzorów.

[…] wiedza o historii jest bardzo silnie powiązana z badaniem przyszłości. Podczas 40 lat pracy, jako historyka wielokrotnie byłem zaangażowany w badanie przyszłości. Używałem przeszłości aby odkrywać przyszłość. Podobnie jak w badaniu historii, przewidywanie przyszłości jest silnie oparte na faktach, dowodach, solidnych badaniach i logice – wbrew pozorom mamy tu znacznie więcej nauki niż science fiction.

Prognozowanie można określić, jako „historię stosowaną”, innymi słowy chodzi o wykorzystanie wiedzy historycznej do rozwiązywania teraźniejszych problemów. Kluczowe jest tu powiązanie odpowiedzi na pytanie „co się stało i dlaczego?” z odpowiedzią na inne pytanie „jak może to wyglądać w przyszłości i jakie będą tego konsekwencje?” Prognozowanie, przynajmniej w kontekście zarządzania, łączy historię stosowaną z innymi dziedzinami nauki: matematyką, czy analizą systemów. Głównym celem jest identyfikacja możliwych scenariuszy rozwoju wydarzeń. W konsekwencji ma nam to pomóc w podejmowaniu takich decyzji, które będą miały pozytywne konsekwencje w przyszłości. W języku biznesu, prognozowanie jest wyrazem należytej staranności w zarządzania ryzykiem.

Historia dostarcza wskazówek co do przyszłości. Identyfikacja trendów historycznych pozwala nam uchwycić i zrozumieć wzory i długoterminowe konstelacje w kulturalnym zachowaniu.

Stephen M. Millett Five Principles of Futuring as Applied  History

Wpis powstał na podstawie tekstu:

Stephen M. Millett Five Principles of Futuring as Applied  History

Zobacz też:

Managning Future Forecasting Strategic Planning

Zmierzch demokracji i średniowiecze 2.0

obrazki ze stron Nowa Atlantyda i sw-extreme

Otagowane , , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: