Tag Archives: nk

Ukrywanie się za maską – ZABRONIONE !!!!

Wracam do problemu tożsamości, autentyczności w internecie. Nie tylko mamy zarzuty tego typu, że nigdy nie poznamy prawdziwej tożsamości osób, które piszą na forach, czy są autorami blogów, że zawsze ich prezentacja siebie nie jest do końca prawdziwa, a nawet są zdania, że pełna jest fałszywych i nie prawdziwych informacji. Zarzut ten stawia pod znakiem zapytania sensowność badania, analizowania, poznawania wzorów zachowań, opinii internautów, czy prowadzenia nawet zwykłej rozmowy w internecie.

Zwolennicy „prawdziwej twarzy” nie sprowadzają swoich poglądów tylko do ich wyrażania podczas dyskusji. Jak piszę, autorka bloga socjologia internetu idą dalej. Wprowadzają podział na tzw. profile prawdziwe i profile fałszywe – tak czynią właściciele serwisu nasza-klasa.pl lub idą jeszcze dalej i kasują profile fałszywe, tak jak zdecydowali się zrobić to prowadzący serwis społecznościowy Facebook.

Jak słusznie zauważa autorka bloga takie działania w ogóle nie uwzględniają specyfiki internetu, która wcale nie musi polegać na prostej opozycji prawdziwości i fałszywości. To, że internauci tworzą tzw. fikcyjne profile wcale nie musi oznaczać, że chcą nas oszukać, że w ogóle oszukują i są w tym, co robią nie autentyczni i fałszywi. Wcale nie. Tworzą swój własny profil pod pewny przebraniem nie dlatego, że chcą się schować, to pewnie też, ale dlatego, że chcą pokazać siebie z innej strony, wykorzystać możliwości internetu aby wyrazić to, czego pragną, kim chcieliby być, a nie mają takiej możliwości w „prawdziwym świecie”. Jeśli tak będziemy podchodzić do ich internetowych tożsamości to możemy wiele dowiedzieć się na ich temat, niekoniecznie musimy ich pozycjonować, jak „fałszerzy”, nicponi, fantastów, nie, możemy spojrzeć na to, jak opowiadają na swój temat i spróbować odczytać to, co jest dla nich ważne, o czym marzą, czy poszukują natchnienia w świecie bajek, a może nazywają siebie w kategoriach supermana, walecznych herosów, jakie mają awatary, nicki, czy podają jakieś cytaty, wiersze itd. itd.

Traktowanie wszystkiego tylko w kategoriach prawdy i fałszu, wymuszanie – przecież takie zachowanie owych właścicieli serwisów to przecież nic innego, jak właśnie wymuszanie na innych prezentowania jedynie swojego „prawdziwego” oblicza, wymuszanie pozbywania się własnej prywatności, co trochę już samo w sobie jest niepokojące, a nawet mocno niepokojące.

Otagowane , , , , , , , , , , , , , ,

Kim dzisiaj jesteśmy?

Gdy rozmawiam z różnymi osobami nieraz słyszę, że internet jest zbiorem fikcyjnych postaci, nadesłanych sprzedawców, fantastów, którzy ukrywają swoje prawdziwe ja pod wykreowanymi nickami, że nie ma sensu zajmować się jego badaniem, obserwacją, że to wszystko to jedna wielka bujda i stek bzdur.

To prawda, ale tylko w połowie, a może nawet mniej niż w połowie. Wiele osób ukrywa swoją tożsamość pod przybranym nickiem, awatarem, ale czy jest w stanie ukryć wszystko? Internet kusi swoją anonimowością, ale właśnie dlatego znajdziemy tam wypowiedzi, których nie usłyszelibyśmy od najbliższego przyjaciela przy sobotnim piwie. To raz, a dwa, czy rzeczywiście internauci są aż tak anonimowi, a goldenline, a nasza klasa, przecież tam nie znajdziemy fikcyjnych nicków, ale najprawdziwsze imiona i nazwiska, historie życia, zajmowane stanowiska – dzięki tym śladom możemy wręcz pokusić się o prześledzenie, śmiem twierdzić większej części historii życia najrozmaitszych osób.

Zgadzam się z tym, co pisze Tebe Gada na swoim blogu, że mamy raczej do czynienia z odchodzeniem od anonimowości i odkrywamy prawie wszystkie karty o sobie. Czyżby z czasem ludzie tak oswoili się ze światem internetu, że czują się w nim tak bezpiecznie, że zapominają nawet o minimum bezpieczeństwa? A jak, do tego wszystkiego ma się ustawa o danych osobowych, czy w kontekście postępujących zmian sama nie staje się bytem wirtualnym, podobnie zresztą, jak ustawa o prawach autorskich?

Ale czy nie ważniejszym pytaniem jest to, jak kształtowana jest w ogóle tożsamość dzisiaj, jak obecność internetu wpływa na nasze sposoby postrzegania siebie i prezentacji nas samych wobec innych, czy te dwa obszary: internet i owa „rzeczywistość” czasem coraz bardziej na siebie nie zachodzą, nie zazębiają się? Czy nie jest czasem tak, że obecność świata wirtualnego nie tylko jest pod wpływem tego, co robimy i kim chcemy być poza nim ale też nasze własne strategie prezentacji ulegają wpływom świata wirtualnego?

Otagowane , , , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: