Monthly Archives: Wrzesień 2013

Społeczeństwa nieustannego czasu przyszłego

obrazek z bloga trackingthefuture

I do spend time trying to think about what I cannot imagine – Nicholas Negroponte

Trendy stały się naprawdę trendy. Nie przypadkiem. To naturalna konsekwencja wciąż przyspieszających zmian. Każda nowa technologia nie tylko zdobywa szybciej popularność niż technologie, które powstały wcześniej, ale jednocześnie zwiększa możliwość powstania kolejnej. Przyrost ten następuje w tempie wykładniczym.

Zatem już nie sposób opisywać i wyjaśniać rzeczywistości odwołując się do modeli analitycznych, paradygmatów ujmujących świat społeczny, jako powolnego ciągu zdarzeń. Nasza rzeczywistość przybrała formę strumieni, tworzonych przez szereg pomniejszych strumieni i strumyczków. Trendy stały się obowiązkowym składnikiem języka współczesnego marketingu, ale też polityki, socjologii, służby zdrowia, nie wspominając już o modzie i designie.

Jak już wcześniej pisałem coraz rzadziej używamy języka zanurzonego w teraźniejszości (język odwołujący się do przeszłości stał się domeną zawodowych historyków lub przedstawicieli prawicowych stowarzyszeń i organizacji), a coraz częściej opisując nawet codzienne i zawodowe doświadczenia odwołujemy się od razu do przyszłości (planowanie edukacji, kariery). To już nie tyle planowanie, realizacja badań rynku, myślenie o strategii, ale stały wysiłek i koncentracja uwagi na zmianach, które mogą dopiero nadejść.

Myślenie o przyszłości, prognozy, planowanie scenariuszowe stają się obecnie głównym wyznaniem, światopoglądem, poczynając – co jest zupełnie zrozumiałe – od analityków walutowych, dyrektorów marketingu, a nawet – może już znacznie rzadziej – politykach i samorządowcach (ale pewnie jeszcze nie w Polsce), zaś skończywszy na zwykłym Kowalskim panicznie próbującym rozeznać się, w którym kierunku mają kształcić się jego dzieci aby w przyszłości mogły się utrzymać – siebie i swoje rodziny (jeśli je w ogóle zdecydują się je założyć).

Słowo trendy pojawia się, jako myśl przewodnia marek, jest obecne na szyldach sklepów z ubraniami, jedzeniem, tytułach książek na temat biznesu i planowania własnej kariery, czy broszurach reklamowych. Ale czy paradoksalnie nie oznacza to, że za już niedługo poczujemy „przesyt”, i nastąpi początek końca owego trendu na trendy?

Wiadomo, że każdy trend ma swój schyłek w momencie szczytu swojej popularności. Właśnie wtedy kiedy wszyscy o nim mówią i piszą, gdy jest na ustach wszystkich zaczyna się jego koniec –  „wyciera się”, staje się tak czymś oczywistym, aż w końcu następuje znużenie. Coś co jeszcze przed momentem było trendy zamienia się w coś co zaczynamy traktować, jako passe. Czy w takim razie możemy spodziewać się w najbliższych latach, że z naszego języka zniknie słowo trendy? Być może, ale pewnie nie nastąpi to zbyt szybko, a na pewno w sposób gwałtowny, jak jakaś bessa na giełdzie.

Należy raczej spodziewać się ewolucji, paradygmat trendów stanie się jeszcze długo dominującym światopoglądem, może rozpadnie się na szereg drobnych specjalizacji, zostaną udoskonalone metody prognozowania i identyfikacji trendów. Przewidywanie przyszłości stanie się bardziej skuteczne. Już teraz niektórzy twierdzą i mają na to dowody, że pewne zachowania można przewidywać z nawet bardzo dużą trafnością. Albert-László Barabási w jednym ze swoich projektów badawczych odkrył, że znając dane na temat siatki połączeń telefonicznych i miejsc, z których telefonowano można w 80% przewidzieć każdy następny ruch rozmówcy, a w konsekwencji – w jakimś stopniu także jego przyszłe decyzje.

[…] nasze wyniki pokazują, że opracowanie dokładnych modeli predyktywnych dla procesów związanych z ludzką mobilnością, od rozprzestrzeniania się epidemii, przez planowanie miejskie, po inżynierię ruchu, jest możliwe z naukowego punktu widzenia. Schodząc głębiej, do bardziej fundamentalnych kwestii, wyniki te pokazują, że mimo głęboko zakorzenionego w nas pragnienia zmienności i spontaniczności nasza codzienna mobilność w istocie charakteryzuje się głęboko zakorzenioną regularnością.

Na znaczeniu zdobywać będą automatyczne narzędzia do wykrywania anomalii, identyfikujące zmiany w cyberprzestrzeni, co już teraz można obserwować w przypadku technologii rozwijanych przez Google, Facebook, czy inne firmy wyspecjalizowane w monitorowaniu opinii i trajektorii rozchodzenia się memów w mediach społecznych.

Szybkość zmian na pewno nie zwolni, a raczej ulegnie jeszcze przyspieszeniu. Prognostyk trendów stanie się powszechnym zawodem. Jedno jest pewne – zniknie obecny „nimb i splendor” związany z zawodem trendwatchera, czy coolhuntera.

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , ,

Segregacja i miasto

EstesRichardFoundations08

Natura segregacji

Struktura społeczna zakłada relacje, które budowane są w oparciu o status, umiejętności i kompetencje. Segregacja, procesy segregacyjne są immanentnie wpisane w zmiany struktury społecznej (stygmat, dewiacja, wyznaczanie granic grupy, psychiatria, koncepcje psychologiczne i terapeutyczne, religia, czy poszukiwanie tożsamości).

Na każdym z etapów zmiany struktur społecznych (więzi społecznej), jak na przykład: plemiona, klany, rodzina, system feudalnych powinności, nepotyzm, biurokracja, a w końcu sieć (układ klastrów) segregacja tworzona była w oparciu o inne podłoże: mityczne (magiczne), religijne, ideologiczne (para-naukowe) i w końcu techniczne i rynkowe (redukcja kosztów). Segregacja jest też powiązana z władzą (insygnia, dystans, narzędzia kontroli).

Badacze zajmujący się badaniem i analizą sieci społecznych używają pojęcia segregacji, jako jednego z podstawowych pojęć mających opisywać dynamikę sieci społecznych. Przeprowadzono wiele eksperymentów i komputerowych symulacji, które ukazały, że procesy segregacyjne są naturalnym elementem procesów społecznych, często przebiegają zupełnie spontanicznie, jeśli nie napotkają odgórnie nakładanych regulacji, ale nawet i wtedy potrafią je na swój sposób przebudowywać i modyfikować (por. ilustracja poniżej ukazująca jedną z takich komputerowych symulacji).

spatial model_komputerowa segregacja symulacji

This point is ultimately at the heart of the model: although segregation in real life is amplified by a genuine desire within some fraction of the population to belong to large clusters of similar people either to avoid people who belong to other groups, or to acquire a critical mass of members from one’s own group we see here that such factors are not necessary for segregation to occur. The underpinnings of segregation are already present in a system where individuals simply want to avoid being in too extreme a minority in their own local area.

David Easley, Jon Kleiberg Networks, Crowds, and Markets: Reasoning about a Highly Connected World s.127, Cambridge University Press, 2010.

Jednym z obszarów, na którym możemy obserwować procesy segregacyjne jest współczesne miasto (por. ilustracja pokazująca to na przykładzie miasta Chicago).

segregacja rasowa w przestrzeni miasta Chicago w latach 1940-60

Współczesne miasto i segregacja

Przestrzeń współczesnego miasta podzielona jest coraz bardziej na odseparowane od siebie strefy (zony). Niektóre z nich posiadają fizycznie istniejące granice w postaci płotów, ogrodzeń, murów, ekranów wyciszających szum samochodów, a często system monitoringu, kamer i budek ze strażnikami. Inne oddzielone są od siebie jedynie konwencjonalnie ustalonymi strefami wpływów (terytoria działalności gangów) lub granic istniejących jedynie mentalnie w postaci aspiracji lub skrywanej niechęci (modne dzielnice vs. slumsy).

Segmentacja ta przypomina – coraz bardziej boleśnie odczuwaną przez niektórych, a przez innych nawet preferowaną – segregację. Oto mamy dzielnice handlowe, kompleks biurowców, gdzie siedzibę mają duże korporacje i obsługujące je agencje reklamowe, przestrzeń zajmowaną przez hurtownie i drobną przedsiębiorczość (peryferia), odseparowane i sterylne, monitorowane przez 24 godziny na dobę dzielnice mieszkalne.

Każda zona posiada sobie tylko właściwą strukturę, na którą składają się poszczególne elementy o ściśle przypisanych funkcjach. Na przykład dzielnica mieszkaniowa obejmuje supermarket, bazar, przedszkola i szkoły oraz bogaty repertuar miejsc rozrywki (puby, restauracje, kina).

Taką segregację wzmacnia polityka władz miasta, która steruje m.in. komunikacją, dodając lub odejmując niektóre linie autobusowe i tramwajowe, budując w określonych miejscach linie metra. Tym samym tak naprawdę tworzy krwiobieg współczesnego miasta, który pozwala na rozwój niektórym zonom, a inne z kolei skazuje na wegetacje i zapomnienie.

Innym znaczącym aktorem są lokalne media, które opisują lub skrywają milczeniem określone knajpy, miejsca lub dzielnice. Tym,co kształtuje siatkę dzielnic, preferencji i antypatii na mapie miasta są trendy, które może ostatnio już coraz rzadziej oddolnie i spontanicznie każą budzić podziw lub traktować, jako passe określone miejsca.

Należy jednak pamiętać, że procesy segregacji nie wyznaczają raz na zawsze, bezwzględnych i sztywnych granic, ale bardziej nieustannie je przesuwają, tak, że nierzadko są trudno uchwytne dla nieobeznanego obserwatora, ale tak czy inaczej wciąż istnieją.

Źródła ilustracji: pradella.arte,

David Easley, Jon Kleiberg Networks, Crowds, and Markets: Reasoning about a Highly Connected World

Zob też:

Przyszłość miast

Swoisko-obce miasta i fenomen miejskiej turystyki

Segregacja w szkole

Wirtualne tożsamości i anty-lokalność

——-

Edukacja segregacja

How segregated is your city

Maps of extreme income segregation in us cites 2012

How subway networks evolve

Otagowane , , , , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: