Monthly Archives: Maj 2010

Struktura trendów

Ominąć szum – etnograficzne badania nad komunikacją

Już po raz drugi Agencja Associated Press zaangażowała antropologów do zbadania zmian, jakie zachodzą na rynku treści i reklam. Pierwszy projekt zrealizowany przez firmę specjalizującą się w badaniach etnograficznych Context-Based Research Group ujawnił, że ludzie – wbrew obiegowej opinii – nie koncentrują się jedynie na krótkich tekstach, ale są zainteresowani lekturą obszernych i pogłębionych artykułów i komentarzy.

Nowa edycja badania pokazuje, że osoby korzystające z mediów oczekują dwustronnej komunikacji zamiast bombardowania ich reklamami opartych na perswazji. Niby rzecz oczywista, ale czy aby na pewno?

Wbrew pozorom konsumenci wcale nie chcą świata bez reklam. Doceniają ich przydatność. Jednak oczekują otwartości i większego zaangażowania – ze strony reklamodawców. Pragną rozmawiać w sposób otwarty i uczciwy. Tak, jak ma to miejsce pomiędzy ludźmi, którzy sobie ufają. To jest dla nich najważniejsze, a nie tylko wartościowa treść, czy użyteczność przekazu reklamowego.

Na podstawie lektury raportu (gorąco polecam lekturę całego raportu, bo jest niezwykle interesujący) można zaobserwować, że mamy do czynienia z kolejnym ważnym trendem w obrębie komunikacji reklamowej.

Do niedawna uważano, że najbardziej skuteczne są reklamy o silnym, perswazyjnym charakterze, liczył się zasięg i właśnie bardziej „przymus” aniżeli otwartość na współpracę.

Następnie rozpoczęto poszukiwania miejsc, odpowiedniego kontekstu dla reklam tak aby najcelniej móc trafić w potrzeby i zainteresowania odbiorców (tzw. planowanie kontekstowe, czy wykorzystanie w internecie narzędzi do planowania behawioralnego). Obecnie, na skutek dynamicznego rozwoju serwisów społecznościowych pojawia się nowy model. Należy „…

oswoić przestrzeń zanim wykorzystasz ją do zarabiania pieniędzy”, twierdzi Robbie Blinkoff, antropolog z firmy Context i dodaje: Rozwiązaniem nie jest tworzenie bardziej angażującego przekazu, ale kreowanie bardziej angażującego środowiska, miejsca dla tego przekazu.

Na razie niewiele firm potrafi rozmawiać – tak zupełnie po ludzku, bez owijania w bawełnę – ze swoimi konsumentami. To prawda zaczęto dostrzegać siłę serwisów społecznościowych, jednak wykorzystuje się je przeważnie do „handlu” znajomymi, czy budowania „zasięgu”, a bardzo rzadko właśnie do rozmowy.

W swojej analizie badacze wykorzystali pojęcie Communitas autorstwa Victora Turnera. Zdaniem Jima Kennediego z APS pozwala to spojrzeć na komunikację marketingową z punktu widzenia teorii kultury, co jest niezwykle inspirujące.

Communitas charakteryzują się egalitarną wymianą informacji. To miejsca, w których konsumenci czując się komfortowo, spontanicznie angażują się w wymianę informacji między swoimi przyjaciółmi i znajomymi. Uczestnicy rozmowy mają tu równe prawa. Ważne są lojalność i zaufanie. Zdobycie umiejętności poruszania się w tym świecie może mieć decydujące znaczenie w przebiciu się przez szum informacji , jaki panuje dzisiaj na rynku mediów – twierdzą autorzy raportu.

Fotografia trendów

Przytaczam za blogiem Cultural Espionage. Krótka, ale wyglądająca na ciekawą książka – przewodnik po fotografii trendów. Ciekawe również jest to, że została napisana przez autorkę wyżej wymienionego bloga.

Graffiti 2.0

Graffiti analysis pozwala na tworzenie wzorów i przenoszenie ich do świata wirtualnego. Przestrzeń miasta zastąpiona zostaje tutaj przestrzenią ekranu komputera lub iPhona.

Projekt został stworzony przez Evan’a Roth’a, który jest artystą i badaczem koncentrującym się na nowych technologiach, rozwoju programów open source i kulturze popularnej. Jest autorem takich prac, jak: L.A.S.E.R. Tag and LED Throwies (razem z Graffiti Research Lab), White Glove Tracking, EyeWriter, Explicit Content Only.

Graffiti analysis jest rozwinięciem i udoskonaleniem graffiti 1.0 polegającym przede wszystkim na rzutowaniu szablonów przy wykorzystaniu projektora.

Obecny projekt umożliwia aktualizacje, śledzenie, odtwarzanie, kontrolę i tworzenie wszelkiego typu elementów graficznych wykorzystywanych przy tworzeniu graffiti. Oparty jest na otwartym kodzie źródłowym, co umożliwia rozwój własnych autorskich projektów (pliki do pobrania dla systemów Windows, Mac i Linux). Podłączony jest do otwartej bazy danych zawierającej wzory przygotowane przez znanych writerów.

Dla zainteresowanych został opracowany praktyczny przewodnik.

Graffiti – niechciany wirus miasta

Graffiti pojawiło się w momencie kiedy pojawiła się farba w spray’u. Od początku było cichym protestem wobec oficjalnych definicji sytuacji, pozornie ugładzonemu spokojowi mieszczańskiego życia, ludzkiej próżności, karykaturą uznanych autorytetów. Bardziej ukryte niż widoczne. Znaczyło granice przestrzeni, wydzielonych rewirów miast, pojawiało się, jako sygnał ostrzegawczy dla niechcianych nuworyszy.

Historia zmian postaw wobec graffiti pozwala prześledzić powolny, ale systematyczny proces komercjalizacji przestrzeni i ludzkich relacji. Proces ten objawia się oprócz tworzeniem zamkniętych osiedli także „sterylizacją” i czyszczeniem – swoistą higieną stosowaną wobec miejskiego życia. Głównym wrogiem, bakterią, niechcianym wirusem jest właśnie graffiti wobec którego stosuje się rozmaite strategie kontroli i nadzoru. Od karania, komercjalizacji, próby „legalizacji”, wirtualizacji (graffiti wyświetlane z rzutników) – wszystkie one mają jeden cel: całkowite przejęcie kontroli nad ostatnim wolnym skrawkiem miejskiego świata, jakimi są mury budynków, parkany, bramy kamienic.

Podobnie, jak w świecie wirtualnym, gdzie trwa nieustanna wojna pomiędzy tymi, którzy pragną utrzymać kontrolę, a tymi, którzy chcą wolności wypowiedzi, tak samo w świecie miast trwa wojna pomiędzy tymi, którzy pragną „czystych murów”, a tymi, którzy pragną znaczyć swoją przestrzeń i miejsce pobytu.

Wszędzie tam, gdzie pojawia się graffiti mamy do czynienia albo z miejscem, które „spisano na straty” i pozostawiono samemu sobie albo też ze swoistą „międzysferą” (Inter-zone), na którego terytorium trwa wojna o władzę. Jego losy wciąż się ważą i albo przewagę uzyskają ci, którzy postawią ogrodzenie, kamery, czyste i sterylne mury wyznaczając jednocześnie standardy dla ludzkiego oka albo banda nieokrzesanych chuliganów, którzy wprowadzą chaos i bezprawie. Do tego dochodzi centrum miasta z jego nieustanną kakofonią reklam i handlu, prezentacją własnego statusu i hałasem zakorkowanych ulic.

Coś takiego, jako przestrzeń wspólna, publiczna, wolna od dominacji jakiejkolwiek strony powoli przestaje istnieć. Nie tyczy się to tylko przestrzeni, ale wszelkich ludzkich relacji. Jak piszę Paul Virilio: „… przestrzeń reklamowa nie mieści się już w przerwach w nadawanych filmach i nie wyczerpuje się w spotach telewizyjnych, lecz staje się rzeczywistą czasoprzestrzenią wszelkiej komunikacji.” Tak też dzieje się z graffiti, które przestaje być jedynie swobodnym środkiem wyrazu, a staje się zaplanowaną grą dla osiągnięcia zysków.

%d blogerów lubi to: