Monthly Archives: Sierpień 2008

Inspiracje do wyszukiwania nowych trendów – tym razem własne

  1. Spontaniczny „dryf” po mieście, wyszukiwanie, charakterystycznych, dziwnych, obleganych, zróżnicowanych społecznie i kulturowo miejsc.
  2. Sporządzanie krótkich, zdawkowych notatek opisujących dane miejsca, zaznaczenie daty, godziny i sekundy, czyli dokładnego czasu, w którym akurat się znaleźliśmy w konkretnym miejscu.
  3. Robienie zdjęć pod różnym kątem i z różnych miejsc, używanie różnych technologii robienia zdjęć, fotografii kolorowej, czarno-białej, fotografii analogowej, cyfrowej, fotografii otworkowej, wykorzystywanie aparatu Labo.
  4. Filmowanie. Szczególnie wtedy, jeśli się coś dzieje, zmienia.
    Nagrywanie dźwięków (rejestracja na różnych urządzeniach, eksperymentowanie ze zwykłym, starym walkmenie lub uzywanie dyktafonu cyfrowego).
  5. Systematyczna dokumentacja znalezisk.

Przykłady ciekawych miejsc do obserwacji:

  • metro,
  • dworzec PKP,
  • przejścia podziemne,
  • różnorakie osiedla, na Woli, na Pradze, na Ursynowie,
  • miejsca spotkań, miejsca kultowe,
  • kluby, knajpy, puby, galerie,
  • ulice, skrzyżowania, mosty i to, co dzieje się pod mostem,
  • centra handlowe,
  • autobusy, tramwaje,
  • jazda samochodem,
  • koncerty, imprezy, wydarzenia, wystawy,
  • ludzie, rozmowy z ludźmi.
Otagowane , , , , , , , ,

Emil Zola na warszawskiej ulicy

Parę dni temu zaobserwowałem pewne, dziwne spotkanie dwóch mężczyzn. Cała sytuacja miała miejsce w tramwaju. Wpierw zauważyłem pierwszego mężczyznę. Był to pan w średnim wieku, dość niedbale ubrany, w kraciastą koszulę, która miała rozpięty kołnierzyk, dżinsy, nie ogolony, miał rozbiegamy wzrok, dość mało starannie uczesane włosy, blondyn. Na jego ramieniu wisiała niedbale duża, czarna torba. Kogoś mi bardzo przypominał: aktora, znajomego, osobę, którą kiedyś spotkałem na jakimiś przyjęciu, imprezie – tego już nie pamiętam.

Nie mogłem od niego oderwać wzroku; wciąż patrzyłem i patrzyłem. Oczywiście robiłem to w miarę delikatnie, aby ów mężczyzna tego nie spostrzegł. I w pewnej chwili zaczął do kogoś wołać po imieniu, a następnie skierował się na koniec wagonu.

Skierowałem swoje spojrzenie w tamtą stronę i zauważyłem, że stoi tam drugi mężczyzna, który jest ciemnoskóry, też dość niedbale ubrany, zdecydowanie niższego wzrostu. Panowie się chyba znali, bo zaczęli ze sobą rozmawiać.

Akurat gdy wysiadałem ów czarnoskóry znajomy także wysiadł. Jeszcze przez chwilę szedłem za nim i wtedy zauważyłem, że trzyma on w ręku anglojęzyczne wydanie jednej z powieści Emila Zoli. Niestety, jaki był jej tytuł już nie udało mi się dostrzec.

Otagowane , , , ,

Jak szukać nowych trendów – zasady

Niedawno, w którymś numerze miesięcznika Elle (teraz już niestety nie pamiętam, w którym) ukazał się bardzo ciekawy artykuł na temat poszukiwaczy nowych trendów. Tu zapisuje tylko kilka porad dla osób, które chcą się zajmować poszukiwaniem, wynajdywaniem nowych zjawisk, trendów, tego, co dopiero nadejdze:

  • W podróży daj się ponieść instynktowi, nie bój się zbaczać z utartych szlaków, szukaj miejsc odwiedzanych przez tubylców, spróbuj lokalnej kuchni, rozmawiaj, miej oczy szeroko otwarte.
  • Ucz się języków, zacznij uprawiać sport, zapisz się na dodatkowy kierunek studiów. Poszerzaj horyzonty.
  • Żyj sztuką. Oglądaj wystawy, spektakle, chodź na koncerty.
  • Czytaj dzienniki, serwisy informacyjne i oglądaj wiadomości. Czerp z różnych źródeł, by móc sobie wyrobić własną opinię na każdy temat.
  • Interpretuj rzeczywistość, wyciągaj wnioski, wykorzystuj wiedzę z różnych dziedzin, porównuj. Myśl.
  • Słuchaj ludzi. Każdy z twoich znajomych ma do opowiedzenia historię, która może być dla ciebie inspirująca. Albo ma propozycję z której warto skorzystać. Zaryzykuj.
  • Zapisuj swoje obserwacje i wnioski. Noś przy sobie aparat fotograficzny i dyktafon, by móc utrwalić to, co wyda ci się ciekawe.
  • Dużo czytaj!!!
Otagowane , , , , , , , ,

Codzienne obserwacje 2

Jak co dzień, może nie jak co dzień, ale jak co jakiś czas musiałem wyjść z domu i udałem się po zakupy do supermarketu Tesco.

Zamierzałem kupić jakąś rybę, frytki, natkę pietruszki, pomidory i pieczywo, a zatem niewiele. Wziąłem mały koszyk, taki z tej serii czerwonych i wszedłem.

Może to moja paranoja lub złudzenie, ale od razu poczułem się jakoś źle. Trudno mi teraz jasno i precyzyjnie to wytłumaczyć, ale ze strony mijanych ludzi odczuwałem wrogość, niechęć.

Zaobserwowałem, że większość z nich porusza się szybko, a nawet jakoś tak majestatycznie – w tym sensie, że chce pokazać zawartość swojego wózka. Im ta zawartość jest większa, im bardziej właściciel wózka wiezie w nim więcej produktów, tym jego „majestat” jest bardziej wyrazisty.

Ciekawe, czy to tylko moje złudzenie, czy też symptom jakiś zmian. Czyżby zakupy stały się już prawdziwym rytuałem, a wielkość zakupów manifestacją pozycji społecznej? Może ci mijani przeze mnie klienci Tesco mieli negatywne do mnie nastawienie bowiem nie okazywałem im, w jakiś sposób należytego szacunku, nie kłaniałem się im w pas lub nie wystarczająco szybko ustępowałem z drogi?

Otagowane , , , , ,

Ukrywanie się za maską – ZABRONIONE !!!!

Wracam do problemu tożsamości, autentyczności w internecie. Nie tylko mamy zarzuty tego typu, że nigdy nie poznamy prawdziwej tożsamości osób, które piszą na forach, czy są autorami blogów, że zawsze ich prezentacja siebie nie jest do końca prawdziwa, a nawet są zdania, że pełna jest fałszywych i nie prawdziwych informacji. Zarzut ten stawia pod znakiem zapytania sensowność badania, analizowania, poznawania wzorów zachowań, opinii internautów, czy prowadzenia nawet zwykłej rozmowy w internecie.

Zwolennicy „prawdziwej twarzy” nie sprowadzają swoich poglądów tylko do ich wyrażania podczas dyskusji. Jak piszę, autorka bloga socjologia internetu idą dalej. Wprowadzają podział na tzw. profile prawdziwe i profile fałszywe – tak czynią właściciele serwisu nasza-klasa.pl lub idą jeszcze dalej i kasują profile fałszywe, tak jak zdecydowali się zrobić to prowadzący serwis społecznościowy Facebook.

Jak słusznie zauważa autorka bloga takie działania w ogóle nie uwzględniają specyfiki internetu, która wcale nie musi polegać na prostej opozycji prawdziwości i fałszywości. To, że internauci tworzą tzw. fikcyjne profile wcale nie musi oznaczać, że chcą nas oszukać, że w ogóle oszukują i są w tym, co robią nie autentyczni i fałszywi. Wcale nie. Tworzą swój własny profil pod pewny przebraniem nie dlatego, że chcą się schować, to pewnie też, ale dlatego, że chcą pokazać siebie z innej strony, wykorzystać możliwości internetu aby wyrazić to, czego pragną, kim chcieliby być, a nie mają takiej możliwości w „prawdziwym świecie”. Jeśli tak będziemy podchodzić do ich internetowych tożsamości to możemy wiele dowiedzieć się na ich temat, niekoniecznie musimy ich pozycjonować, jak „fałszerzy”, nicponi, fantastów, nie, możemy spojrzeć na to, jak opowiadają na swój temat i spróbować odczytać to, co jest dla nich ważne, o czym marzą, czy poszukują natchnienia w świecie bajek, a może nazywają siebie w kategoriach supermana, walecznych herosów, jakie mają awatary, nicki, czy podają jakieś cytaty, wiersze itd. itd.

Traktowanie wszystkiego tylko w kategoriach prawdy i fałszu, wymuszanie – przecież takie zachowanie owych właścicieli serwisów to przecież nic innego, jak właśnie wymuszanie na innych prezentowania jedynie swojego „prawdziwego” oblicza, wymuszanie pozbywania się własnej prywatności, co trochę już samo w sobie jest niepokojące, a nawet mocno niepokojące.

Otagowane , , , , , , , , , , , , , ,
%d bloggers like this: