Tag Archives: rynek pracy

10 totalnych trendów

Oto dziesięć trendów, które nie tylko rządzą ale i będą rządzić naszym życiem w przyszłości. Należy się spodziewać ich intensyfikacji, rozmaitych, często nie zawsze przyjemnych konsekwencji i wpływu na rozmaite dziedziny społecznego i gospodarczego życia.

Wszystko we własnych rękach.

majsterkowanie_1

Początki tego trendu nikną w pomrokach dziejów. Pewnie dobrym przykładem jest tu Ikea, ale można znaleźć przykłady innych firm, które postanowiły część pracy potrzebnej na wytworzenie produktów przerzucić na klientów. Alexander Bard zauważył kiedyś, że być może początkiem oddania tak dużej  kontroli (naprawdę dość pozornej) w ręce konsumentów był dość pragmatyczny manewr firm telekomunikacyjnych, które poszukiwały nowego źródła contentu (treści tworzone przez użytkowników to przecież prawie zupełny brak kosztów, a dodatkowe przychody z reklamy).

Media ulegają indywidualizacji, blogi, serwisy społecznościowe to nie tymczasowe zjawiska, ale przejaw znacznie większego trendu. Mamy tu też drukarki 3D, zrób to sam (DIY), self-publishing, pochwała roweru jako środka komunikacji miejskiej, a na rynku usług turystycznych wzrost zainteresowania wyjazdami indywidualnymi, czy pojawienia się „mody” na nomadyzm.

Czy to czasem nie kolejna odsłona prywatyzacji? Próba przeniesienia kosztów? Jakie są tego konsekwencje? Wystarczy spojrzeć, co się dzieje z rynkiem pracy. Obok postępującej automatyzacji i robotyzacji podobnie, jak inne dziedziny ulega też wirtualizacji. Wraz zanikaniem całych branż znikają miejsca pracy, a wśród modeli biznesowych zaczynają mieć znaczenie: wszystko za darmo lub freemium.

Jak to przekłada się na zawody? Znany serwis rekrutacyjny pracuj.pl stwierdził, że teraz najbardziej poszukiwanymi na rynku pracy są takie profesje, jak: content designer, bloger, specjalista od nowoczesnych technologii, trendsetter, sex coach. Prawie wszystkie są związane internetem lub eksplorują tereny związane z ludzkimi przyjemnościami (dogadzanie, które widać też w popularności serwisów i blogów kulinarnych, seks), albo też są odpowiedzią na rosnący clutter reklamowy (trendsetter). A zatem jeśli już to w sieci możemy pracować, poza nią potrzebni są zawodowcy od umilania życia (couching).

Nasz status społeczny budowany jest już teraz w dużym zakresie na bazie naszej aktywności online. Pisałem już o tym na blogu. Piszę o tym także Marina Gorbis, dziennikarka Fast Company w artykule Your Reputation Will Be The Currency Of The Future. Bardzo „nowoczesne” i „przerażające” zarazem! Bo trudno mi sobie wyobrazić, że wszyscy pewnego dnia osiągniemy status internetowego celebryty, sławnego blogera, czy vlogera (w 2020 roku 40% Amerykanów ma pracować w charakterze freelansera).

Wieczna tymczasowość. Gdy wyschło źródło utrzymania stabilne i przewidywalne konieczna jest zmiana perspektywy, ruszenie się z miejsca. Przemieszczanie się z miasta do miasta, z kraju do kraju tam gdzie jest praca. Internet, urządzenia mobilne także stymulują ruch i wieczną migrację nie tylko zresztą za pracą. Małe mieszkania stają się cool. Tymczasowe staje się też to z kim mieszkamy, co robimy, przebieg kariery, który przestaje być liniowy, a przyjmuje postać rozmaitą: cyklów, wzlotów i upadków, zmiany profesji, intensywnej pracy przeplatanej z okresami bezczynności, spokoju, odpoczynku.

W krajach wysokorozwiniętych do niedawna powodem była chęć poszukiwania „nowego”, spełnienia w samej podróży teraz w niektórych państwach mamy zjawisko „zwijania się klasy średniej”, rośnie liczba emigrantów, którzy podróżują z konieczności, za pracą, aby utrzymać swoje rodziny. Dobrym przykładem jest Hiszpania, gdzie widać migracje w odwrotnym kierunku niż bywało to kiedyś, tym razem z metropolii do dawnych kolonii (Ameryka Południowa).

Wszystko musi zostać sfotografowane. Piękne zdjęcia, piękne widoki. Twórcy serwisu Pinterest wyczuli to idealnie. Nie tylko następuje skrócenie wypowiedzi tekstowych (twitter, czy facebook), ale słowa zastępują obrazy i infografiki.

foto_n

Dzisiaj fotografia to nie tylko efekt kolekcjonerskich pasji i rejestracja rodzinnych wydarzeń, pamiątek, ale „upiększanie życia”, propagowanie określonego stylu, czy postaw. Fotografia, która kiedyś poszukiwała inspiracji w malarstwie teraz zapożycza narracje i rozmaite figury z reklamy. Jest zapisem rozmaitych projektów artystycznych, fetyszyzuje codzienne przyjemności (design jedzenia), ale przede wszystkim stanowi źródło danych (techniki rozpoznawania twarzy). Stanowi cyfrowy zapis naszych emocji przeżywanych nie tylko w sytuacjach ważnych, ale nawet w najdrobniejszych chwilach każdego dnia (zdjęcia wyrażające zdziwienie, smutek, dumę i wiele innych emocji).

Tęsknota za starymi dobrymi czasami i… spokojem. W stronę minimalizmu i ograniczenia konsumpcji. To vintage, styl retro, czy szerzej idealizowanie dawnych czasów. To opozycja do dynamicznie rozwijającego się świata cyfrowych technologii, szybkiego życia w wielkich aglomeracjach. Kryje się tu tęsknota za spokojem, zwolnieniem, zawieszenia potrzeby ciągłego biegu, presji uzyskiwania coraz to wyższego statusu materialnego.

Zbliżone znaczenie mają tu takie zjawiska, jak: Slowly Life, Slowly Fashion, Slowly Food.  Paradoksalnie ta sama cyfrowa rzeczywistość daje nam do rąk coraz więcej narzędzi, które pozwalają nam obcować z przeszłością (archiwalne zdjęcia, filmy, blogi koncentrujące się na przeszłości) – nie tylko mix tego, co rzeczywiste i wirtualne, ale też tego, co obecne i przeszłe. Pisał o tym Manuel Castells, bezczasowy czas, wszystko dzieje się tu i teraz, w tym samym momencie: jesteśmy „tutaj” i jednocześnie gdzieś indziej w innych czasach.

Skrawki, wycinki, skanowanie rzeczywistości. Konsekwencje przyjęcia hipertekstu i jego wpływ na kulturę staje się coraz bardziej widoczny. To już nie tylko, jak czytamy, co czytamy, ale też co i jak piszemy. Przykłady można mnożyć. O tym m.in pisze Ewa Stusińska w swoim tekście Książka po książce .

Budzą się obawy, że niedługo nie będziemy zdolni przeczytać jakiegokolwiek dłuższego tekstu. Potwierdzają to także badania pokazujące zmiany w naszych mózgach, jakie w ostatnich latach miało spowodować częste korzystanie z internetu.

Trudno nie zauważyć pewnej dozy lęku w tych komentarzach, obserwacjach i przypuszczeniach. Czy czasem nie są to obawy przed zmianą, która z pewnością ma miejsce, ale która nie koniecznie musi przyjmować tylko jeden określony kierunek (narastanie debilizmu), a być jedynie przejawem jakiś większych i znacznie szerszych zmian w sposobie, w jaki przyswajamy dziś wiedzę i które mogą na przykład polegać bardziej na większym zróżnicowaniu pewnych kompetencji i zdolności, których przebieg może teraz odbywać się zupełnie odmiennie w różnych grupach społecznych.

Coraz bardziej widać, że hipertekst staje się też matrycą naszej tożsamości, jest mapą nie tylko tego, jak poruszamy się w sieci, czy nawet już po jakimkolwiek tekście (kartkowanie, skanowanie, a nie dogłębna lektura), ale też jak zaczynamy poruszać się w tzw. rzeczywistości. Nasze „ja” zawsze składało się z jakiś cząstkowych tożsamości, ale były one bardziej związane z funkcją, pełnioną rolą teraz jest to raczej pastisz, czy bricolage.

Nasze tożsamości mogą składać się z dowolnych elementów, wcześniej nawet sobie przeciwstawnych, nie spójnych, jak na przykład młode eleganckie dziewczyny przyjmujące poglądy konserwatywne. Nie jest jednak to już ten, klasyczny, „sędziwy” konserwatyzm to raczej pewien sztafaż potrzebny aby się na zagubić w tym coraz bardziej płynnym, i nie określonym świecie, funkcjonujący tak samo i na podobnych zasadach, jak feminizm, magia, new age, czy okultyzm. Zresztą grupy aktywnie poszukujące swojej tożsamości, a zwykle są to młodzi ludzie, wzajemnie się przenikają, ich relacje są tymczasowe, ale wzorce i zasady funkcjonowania wobec siebie na wzajem, czy wobec świata bardzo podobne.

Cyfrowa osmoza, internet rzeczy, Big Data.

Podglądamy i jesteśmy podglądani. Społeczny wojeryzm stał się naszym naturalnym środowiskiem. Nie musimy już zaczajać się w krzakach aby zobaczyć ukradkiem zakochanych. Każdego dnia każdy nasz ruch rejestrują coraz bardziej inteligentne kamery, które już nie tylko potrafią rejestrować obraz ale też przewidywać nasze zachowanie.

Cyfrowa osmoza  definiuje prawie każdą relację pomiędzy ludźmi, ich doświadczenia z przedmiotami, czy też  komunikacje w świecie przedmiotów i rozmaitych urządzeń. To nie tyle epoka Wielkiego Brata, ale ekosystem, którego nośniki naturalnej komunikacji (zapachy, feromony) przyjmują cyfrową postać. Nasz system nerwowy, układ odpornościowy, czy wręcz relacje społeczne reprodukowane są w cyberprzestrzeni.

Świat staje się pozbawiony centrum. Stąd wzrost popularności rozmaitych teorii spiskowych, które próbują uchwycić, odnaleźć główne ośrodki władzy. Metafora Wielkiego Brata jest coraz mniej adekwatna do opisu obecnych zmian w zakresie kontroli i władzy, zakłada bowiem istnienie jakiegoś wyraźnego centrum. Natomiast władza staje się doraźna, zależna od kontekstu, zmienna i płynna, podobnie tak jak cała sieć.

Obraz 000

Sublimacja przemocy

Już od bardzo długiego czasu obserwujemy w krajach Zachodu lub innych wysokorozwiniętych państwach systematyczny spadek przemocy, szczególnie, tej która jest związana ze śmiercią. Pokazują to także statystki związane z liczbą zabójstw w dużych aglomeracjach wskazujące systematyczny spadek liczby takich przestępstw. Oczywiście jest to wynik szeregu czynników i uwarunkowań związanych z procesami cywilizacyjnymi (pisali m.in. o tym Norman Elias, Michel Foucault), na pewno znaczenie ma tu szereg strategii zapobiegania przestępczości, czy narastający proces monitoringu i nadzoru.

Należy spodziewać się kontynuacji tego trendu. Na przykład gry komputerowe często oskarża się za stymulowanie przemocy, szczególnie tej o brutalnym charakterze. Jednak w dłuższej perspektywie prawdziwa przemoc przyjmować będzie właśnie postać fantazji, co wcale nie oznacza, że nasz świat stanie się jej pozbawiony. Stanie się ona nieuchwytna, precyzyjna albo wręcz spektakularna. Dlatego też mimo spadających statystyk dotyczących zabójstw będziemy świadkami kolejnych głośnych masowych morderstw z użyciem broni palnej (często wzorowanej na bohaterach gier komputerowych, czy innych postaci znanych z mediów, czy filmów). Równolegle odbywać się będzie cichy, niewidoczny proces śmierci zadawanej przy użyciu komputerów i zdalnie sterowanych dronów.

Lęk przed starością

Fakt demograficznego starzenia się społeczeństw oraz wydłużania się życia ludzkiego, zauważalny niemal we wszystkich krajach europejskich, uznaje się za jedno z palących wyzwań współczesności. Badacze szacują, iż w 2020 roku liczba ludzi starych osiągnie blisko 30% całej populacji. W tym samym roku w Polsce, zgodnie z prognozami Głównego Urzędu Statystycznego, około 24% mieszkańców przekroczy 60 rok życia, stanowiący umowną granicę między średnią a późną dorosłością. Okres późnej dorosłości charakteryzuje się wieloma zmianami, zachodzącymi we wszystkich obszarach funkcjonowania osoby: fizycznym, intelektualnym, emocjonalnym, społecznym, religijnym, moralnym i duchowym.

Konferencja „Oblicza starości we współczesnym świecie” 15 czerwca 2013 r., Lublin

Mamy różne obrazy starości, a ściślej lęku przed starością. Ten najdłużej panujący to zdjęcia twarzy celebrytów sukcesywnie wypełnianych botoxem. Inne to starsi panowie udający nastolatków, czy starsze panie ubierające w stylu przedstawicielek młodzieżowych subkultur. Niektórzy mówią o zacieraniu widocznej granicy, która oddziela poszczególne kategorie wiekowe pod względem dopuszczalnych (lub nie) symboli, insygniów, czy wzorów zachowania. Tak się działo w czasach kiedy jeszcze społeczeństwa były pełne optymizmu i radosnej konsumpcji. Niedługo będą pojawiać się inne obrazy. Nie tylko lęk przed zniedołężniałym i pomarszczonym ciałem, ale też obawa przed upadkiem systemu ubezpieczeń społecznych i emerytalnych, brakiem dostępu do służby zdrowia i rynku pracy.

Na pewno na zasadzie kont-trendu wciąż będzie widać obrazy propagujące akceptacje starości i promowanie samorealizacji w podeszłym wieku.

Media stają się światem samym dla siebie. Światłem odbitym.

Dziennikarstwo śledcze zamienia się na dziennikarstwo interacyjne  oparte tylko i wyłącznie na materiałach opublikowanych w innych mediach bez należytej weryfikacji. Dopiero w momencie protestów, czy pojawienia się nowych, innych informacji dokonuje się zmiany, redefinicji, updatów itd. Totalne PR – przyjmuje się, że już 60-80% zawartości niektórych tytułów prasowych to materiały tworzone przez agencje Public Relations, storytelling, treść dla wydawców tworzona przez marki (sic!), przechodzenie dziennikarzy do agencji PR.

Przy niebywałym wręcz wzroście dywersyfikacji kanałów dostępu do rozmaitych treści obserwujemy wciąż rosnącą konsolidację na rynku mediów.

Wojny walutowe

currency-wars-chart

stały się obok hackerskich napadów i bitew rozgrywanych w cyberprzestrzeni, wywiadu online i szpiegostwa stałym elementem współczesnej globalnej polityki. System finansowy stał się wirtualny: platformy transakcyjne działające 24 godziny na dobę, programy komputerowe zastępujące ludzi w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.  Spekulacja na własnej walucie w celu, chociażby krótkotrwałego i minimalnego jej osłabienia jest tylko kolejnym przykładem wirtualizacji polityki gospodarczej. Tu liczy się każdy pips, delikatna, mało uchwytna zmiana powoduje echo trwające znacznie dłużej w sferze tzw. realnej gospodarki.

Rozmaite sfery kultury nowoczesnych społeczeństw coraz słabiej funkcjonują jako autonomiczne obszary, a coraz częściej stają się sumą wypadkową strategii i decyzji podejmowanych przez „niewidocznych”, jak hackerzy inwestorów.

Wojny walutowe były prawdopodobnie jedną z ważniejszych przyczyn wybuchu I i II wojny światowej.

Zobacz też:

Iluzja wyboru

Koniec obsesyjnej konsumpcji i nadejście ery nowego konsumenta?

Starość już przeżywana inaczej niż dawniej

Otagowane , , , , , , , , , , , , , ,

Nadchodzi nowa generacja…

generacja Y.

w majowym numerze Manager Magazine można przeczytać artykuł o nowej generacji młodych, ambitnych ludzi, którzy wkraczają teraz na rynek pracy. Urodzeni w latach 1982-1988, zwani generacją Y albo generacją millenium, charakteryzują się zupełnie innym podejściem do życia i pracy niż ich rodzice, czy pokolenie, które rozpoczynało karierę w latach 90-tych ubiegłego wieku.

W porównaniu do swoich poprzedników, którzy byli przede wszystkim żądni sławy i pieniędzy millennialsi prócz ciekawej pracy chcą mieć jeszcze czas dla siebie, a jednocześnie poszukują sensu w tym, co robią. To co ich motywuje do działania to nie tyle kariera zawodowa, wielkie pieniądze i praca od świtu do nocy dla wielkiej korporacji ale rozwój własnych kompetencji, samorealizacja i poczucie uczestnictwa w czymś ważnym i sensownym.

Autorzy tekstu wspominają też o takich atutach przedstawicieli generacji Y, jak:

  • niezwykle wysokie umiejętności obchodzenia się z nowymi technologiami – internet, komunikatory, telefony komórkowe to dla nich wręcz naturalne środowisko, w którym czują się, jak ryby w wodzie;
  • silne poczucie sprawstwa – czują, że gdy tylko będą widzieć sens swoich działań są w stanie dokonać bardzo wiele
  • są nastawieni optymistycznie szukają rozwiązań, a nie przeszkód;
  • są niezwykle ambitni, mają wysokie wymagania wobec siebie i innych, nie uznają czegoś jedynie za wystarczająco dobre – wówczas to nie jest dla nich do przyjęcia, nie znoszą braku kompetencji
  • są kreatywni;
  • w swoim działaniu kierują się etyką.
  • same liczby też są imponujące, jak piszą autorzy wspomnianego artykułu, w Stanach Zjednoczonych grupa przedstawicieli generacji Y liczy 30 milionów, zaś w Europie 51 milionów.

Tekst porusza sprawę nowej generacji w kontekście rynku pracy, ale może warto też przyjrzeć się jej także od strony zachowań konsumenckich? Na pewno warto.

Warto też chyba rozejrzeć się za materiałami w sieci na ten temat. Tu podaje link do bloga, który może nie dotyczy polskich millenialsów, ale tematykę nowej generacji omawia niezwykle drobiazgowo z punktu widzenia różnych sfer życia.

Otagowane , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: