Tag Archives: obserwacje ulicy

Emil Zola na warszawskiej ulicy

Parę dni temu zaobserwowałem pewne, dziwne spotkanie dwóch mężczyzn. Cała sytuacja miała miejsce w tramwaju. Wpierw zauważyłem pierwszego mężczyznę. Był to pan w średnim wieku, dość niedbale ubrany, w kraciastą koszulę, która miała rozpięty kołnierzyk, dżinsy, nie ogolony, miał rozbiegamy wzrok, dość mało starannie uczesane włosy, blondyn. Na jego ramieniu wisiała niedbale duża, czarna torba. Kogoś mi bardzo przypominał: aktora, znajomego, osobę, którą kiedyś spotkałem na jakimiś przyjęciu, imprezie – tego już nie pamiętam.

Nie mogłem od niego oderwać wzroku; wciąż patrzyłem i patrzyłem. Oczywiście robiłem to w miarę delikatnie, aby ów mężczyzna tego nie spostrzegł. I w pewnej chwili zaczął do kogoś wołać po imieniu, a następnie skierował się na koniec wagonu.

Skierowałem swoje spojrzenie w tamtą stronę i zauważyłem, że stoi tam drugi mężczyzna, który jest ciemnoskóry, też dość niedbale ubrany, zdecydowanie niższego wzrostu. Panowie się chyba znali, bo zaczęli ze sobą rozmawiać.

Akurat gdy wysiadałem ów czarnoskóry znajomy także wysiadł. Jeszcze przez chwilę szedłem za nim i wtedy zauważyłem, że trzyma on w ręku anglojęzyczne wydanie jednej z powieści Emila Zoli. Niestety, jaki był jej tytuł już nie udało mi się dostrzec.

Reklamy
Otagowane , , , ,

Warszawska ulica

Dzisiaj miałem chwilę wolnego czasu, a zatem usiadłem sobie przy kawiarnianym stoliku w kafejce o dość niepokojącej nazwie „W biegu” i zamówiłem podwójne expresso. Jak zwykle dostałem nie to, co zamawiałem, ale cóż… nawet nie podniosłem żadnego rabanu, nie skrzyczałem kelnerki, bo interesowało mnie zupełnie coś innego. Usiadłem akurat, tam, a nie gdzie indziej, bo chciałem przyjrzeć się w co się ubierają mieszkańcy Warszawy. Udawałem, że czytam gazetę, a tak dyskretnie obserwowałem przechodniów. I aż się zdziwiłem.

Bo wbrew temu, co się ostatnio mówi i piszę, że Polacy zaczynają o siebie dbać, że szukają inspiracji, że obserwują modę, a rosnąca liczba rozmaitych firm odzieżowych całą sytuację tylko ułatwia  trudno mi na podstawie swojej obserwacji zgodzić się z taką opinią (na marginesie, niedaleko miejsca, gdzie prowadziłem swoją obserwacje znajdowało sie kilka sklepów bardzo znanych marek firm odzieżowych).

Mogę powiedzieć, że rzadko, bardzo rzadko w tłumie warszawskich przechodniów da się zobaczyć osobę, która rzeczywiście przykłada uwagę do tego, jak się ubiera, że próbuje podążać za modą lub poszukuje swojego oryginalnego stylu. Przechodniów można podzielić na kilka grup, w zależności od tego, jak chodzą ubrani. Głównym kryterium jest nic innego, jak faza życia. Podczas swojej obserwacji udało mi się zauważyć kilka takich dominujących kategorii :

Styl młodzieżowy to w przypadku chłopców zwykle dżinsy plus t-shirt i to nie zbyt oryginalny, żadnych tam koszulek z prowokacyjnymi napisami typu: „jestem żydem”, „za dwa miesiące będę rodzić”, grafikami, zdjęciami itd. Tylko zwykły, prosty t-shirt i dżinsy, długie lub krótkie, jakieś tam trampki lub wszechobecne nike’i lub buty, które jedynie udają nike’i. W przypadku dziewczyn to dżinsowa bluza, prosta sukienka, tlenione blond włosy, koczki, warkoczyki lub proste niezbyt fantazyjnie obcięte włosy.

Styl yappi. Wydaję się, że w Polsce to styl praktycznie nieśmiertelny, charakterystyczny dla młodych ludzi, którzy znaleźli dobrze płatną pracę. Zwykle są to najrozmaitszego typu marynarki, garnitury czasem niezbyt już pierwszego sortu, ale cóż, jak ktoś dopiero zaczyna wyścig po kasę musi się dostosować, a jak nie ma kasy, bo zwykle na początku jej nie ma to musi improwizować i dlatego z tego wszystkiego wygląda, jak wygląda. Młode polskie bizneswoman zakładają kuse kostiumy, garsonki, a jak dodać do tego poważną minę zimnej profesjonalistki całość nie jest zbyt oryginalna.

Styl małej dziewczynki, lolitki albo inaczej słodkiej blond idiotki, którego można nazwać też stylem lalki Barbie. To okaz młodej dumnej księżniczki, która chce upodobnić się za wszelką cenę do telewizyjnych celebrities. Tlenione blond włosy, na nogach białe szpilki, krótka spódniczka, na górze niebieski top i mała torebeczka na łańcuszku. Słodkie, aż do znudzenia tak słodkie, że aż robi się nie dobrze.

Styl biurowy to już zupełnie inna para kaloszy. Tak ubierają się kobiety koło czterdziestki, że tak można powiedzieć „na stanowisku”, w dłoni dzierżą dużą aktówkę lub torbę, w której skrywa się laptop. Widać, że pędzą na prezentację do klienta lub z niej wracają. Na ich twarzach maluje się: sukces lub smak porażki. Sylwetka wyprostowana. Czasem w drugiej ręce duża, tekturowa torba sygnowana znanym logo. Im się udało. Są kimś. Ale za to ich styl jest tak przewidywalny, że aż nudny.

Babka a’la lata 70’te. Kobieta po przejściach. Rozwódka lub matka mająca problemy z dorastającym synem lub córką. Zresztą czasem można zobaczyć, jak właśnie idą razem na zakupy razem ze swoją córką. Otyłe. Koniecznie garsonka lub tania sukienka, czasem jedwabna bluzka z długim rękawem. Trwała ondulacja na głowie. Twarz pełna zacięcia i frustracji. Lepiej takiej pani zejść z drogi. Torebka udająca coś stylowego, czym absolutnie nie jest. Czasem można zauważyć coś oryginalnego, jakiś ciuch, który powoduje, że panie, których młodość przypada na lata siedemdziesiąte próbują się wtopić w dzisiejszą ulicę. Ale zauważyć można to naprawdę bardzo rzadko.

Styl podstarzałej matrony. To już kobieta mająca sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt lat. Najczęściej otyła, z kwaśną miną. Oczy spuszczone lub obracające się bez ustanku w to jedną lub drugą stronę. Pokraczne kostiumy, sweterki i spódnice opinające ściśle ciało. Torebka. Latem tego nie można zauważyć, ale zimą to z pewnością przedstawicielki „moherowych beretów”.

I na końcu styl, podstarzałego lowelasa. Tak ubierają się mężczyźni w wieku sześćdziesięciu lub siedemdziesięciu lat. Luźna, lniana marynarka lub nawet wykonany z podobnego materiału garnitur. Zwykle pojawiają się na ulicy z dużo młodszą kobietą w stylu lolitki lub babki a’la lata 70’te. Brązowe półbuty z dziurkami. Chcą jeszcze coś światu pokazać. Wyglądają, że są „przy kasie” ale to jak się ubierają, jak chodzą nie za bardzo to potwierdza.

Otagowane , , , , , , , , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: