Monthly Archives: Czerwiec 2008

Czy t-shirt musi być nudny?

Nawiązując do poprzedniego wpisu chciałbym przedstawić inne spojrzenie na zwykły t-shirt. T-shirt nie musi być banalną koszulką, może nie tylko mieć jakiś smieszny napis, obrazek, czy zdjęcie, ale jego noszenie może wyrażać naszą postawę, zaangażowanie w rozwiązywanie różnych społecznych, zresztą nie tylko społecznych problemów.

Love-Josi – to marka odzieżowa funkcjonująca na terenie Republiki Południowej Afryki – wypuściła ostatnio na rynek niby zwykły t-shirt, który jest nie tylko zaprojektowany dla młodych, miastowych tubylców, ale jednocześnie poprzez jasny, zrozumiały dla wszystkich symbol komunikuje naszą dbałość o środowisko. Niby banalna, prosta rzecz, a jak może zmienić nasz sposób myślenia, przestrzeń, ludzkie relacje. Przytaczam za PSFK.

Reklamy
Otagowane , , , , ,

Warszawska ulica

Dzisiaj miałem chwilę wolnego czasu, a zatem usiadłem sobie przy kawiarnianym stoliku w kafejce o dość niepokojącej nazwie „W biegu” i zamówiłem podwójne expresso. Jak zwykle dostałem nie to, co zamawiałem, ale cóż… nawet nie podniosłem żadnego rabanu, nie skrzyczałem kelnerki, bo interesowało mnie zupełnie coś innego. Usiadłem akurat, tam, a nie gdzie indziej, bo chciałem przyjrzeć się w co się ubierają mieszkańcy Warszawy. Udawałem, że czytam gazetę, a tak dyskretnie obserwowałem przechodniów. I aż się zdziwiłem.

Bo wbrew temu, co się ostatnio mówi i piszę, że Polacy zaczynają o siebie dbać, że szukają inspiracji, że obserwują modę, a rosnąca liczba rozmaitych firm odzieżowych całą sytuację tylko ułatwia  trudno mi na podstawie swojej obserwacji zgodzić się z taką opinią (na marginesie, niedaleko miejsca, gdzie prowadziłem swoją obserwacje znajdowało sie kilka sklepów bardzo znanych marek firm odzieżowych).

Mogę powiedzieć, że rzadko, bardzo rzadko w tłumie warszawskich przechodniów da się zobaczyć osobę, która rzeczywiście przykłada uwagę do tego, jak się ubiera, że próbuje podążać za modą lub poszukuje swojego oryginalnego stylu. Przechodniów można podzielić na kilka grup, w zależności od tego, jak chodzą ubrani. Głównym kryterium jest nic innego, jak faza życia. Podczas swojej obserwacji udało mi się zauważyć kilka takich dominujących kategorii :

Styl młodzieżowy to w przypadku chłopców zwykle dżinsy plus t-shirt i to nie zbyt oryginalny, żadnych tam koszulek z prowokacyjnymi napisami typu: „jestem żydem”, „za dwa miesiące będę rodzić”, grafikami, zdjęciami itd. Tylko zwykły, prosty t-shirt i dżinsy, długie lub krótkie, jakieś tam trampki lub wszechobecne nike’i lub buty, które jedynie udają nike’i. W przypadku dziewczyn to dżinsowa bluza, prosta sukienka, tlenione blond włosy, koczki, warkoczyki lub proste niezbyt fantazyjnie obcięte włosy.

Styl yappi. Wydaję się, że w Polsce to styl praktycznie nieśmiertelny, charakterystyczny dla młodych ludzi, którzy znaleźli dobrze płatną pracę. Zwykle są to najrozmaitszego typu marynarki, garnitury czasem niezbyt już pierwszego sortu, ale cóż, jak ktoś dopiero zaczyna wyścig po kasę musi się dostosować, a jak nie ma kasy, bo zwykle na początku jej nie ma to musi improwizować i dlatego z tego wszystkiego wygląda, jak wygląda. Młode polskie bizneswoman zakładają kuse kostiumy, garsonki, a jak dodać do tego poważną minę zimnej profesjonalistki całość nie jest zbyt oryginalna.

Styl małej dziewczynki, lolitki albo inaczej słodkiej blond idiotki, którego można nazwać też stylem lalki Barbie. To okaz młodej dumnej księżniczki, która chce upodobnić się za wszelką cenę do telewizyjnych celebrities. Tlenione blond włosy, na nogach białe szpilki, krótka spódniczka, na górze niebieski top i mała torebeczka na łańcuszku. Słodkie, aż do znudzenia tak słodkie, że aż robi się nie dobrze.

Styl biurowy to już zupełnie inna para kaloszy. Tak ubierają się kobiety koło czterdziestki, że tak można powiedzieć „na stanowisku”, w dłoni dzierżą dużą aktówkę lub torbę, w której skrywa się laptop. Widać, że pędzą na prezentację do klienta lub z niej wracają. Na ich twarzach maluje się: sukces lub smak porażki. Sylwetka wyprostowana. Czasem w drugiej ręce duża, tekturowa torba sygnowana znanym logo. Im się udało. Są kimś. Ale za to ich styl jest tak przewidywalny, że aż nudny.

Babka a’la lata 70’te. Kobieta po przejściach. Rozwódka lub matka mająca problemy z dorastającym synem lub córką. Zresztą czasem można zobaczyć, jak właśnie idą razem na zakupy razem ze swoją córką. Otyłe. Koniecznie garsonka lub tania sukienka, czasem jedwabna bluzka z długim rękawem. Trwała ondulacja na głowie. Twarz pełna zacięcia i frustracji. Lepiej takiej pani zejść z drogi. Torebka udająca coś stylowego, czym absolutnie nie jest. Czasem można zauważyć coś oryginalnego, jakiś ciuch, który powoduje, że panie, których młodość przypada na lata siedemdziesiąte próbują się wtopić w dzisiejszą ulicę. Ale zauważyć można to naprawdę bardzo rzadko.

Styl podstarzałej matrony. To już kobieta mająca sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt lat. Najczęściej otyła, z kwaśną miną. Oczy spuszczone lub obracające się bez ustanku w to jedną lub drugą stronę. Pokraczne kostiumy, sweterki i spódnice opinające ściśle ciało. Torebka. Latem tego nie można zauważyć, ale zimą to z pewnością przedstawicielki „moherowych beretów”.

I na końcu styl, podstarzałego lowelasa. Tak ubierają się mężczyźni w wieku sześćdziesięciu lub siedemdziesięciu lat. Luźna, lniana marynarka lub nawet wykonany z podobnego materiału garnitur. Zwykle pojawiają się na ulicy z dużo młodszą kobietą w stylu lolitki lub babki a’la lata 70’te. Brązowe półbuty z dziurkami. Chcą jeszcze coś światu pokazać. Wyglądają, że są „przy kasie” ale to jak się ubierają, jak chodzą nie za bardzo to potwierdza.

Otagowane , , , , , , , , , , , , , ,

Nadchodzi apokalipsa?

Pojawia się coraz więcej różnych zjawisk, które wskazują, że możemy mieć do czynienia ze wzrostem obaw i niepokoju wobec zagrożeń, jakie niesie ze sobą intensywny rozwój cywilizacyjny. Może są to drobne i z pozoru mało znaczące zjawiska, ale jednak coś na podstawie ich można próbować odczytać, zwłaszcza, że pojawiają się w pewnym określonym kontekście.

Jaki jest to kontekst? Wszyscy wiemy, jak w ostatnim okresie rosły ceny ropy. Niektórzy analitycy prognozują, że w 2010 roku baryłka ropy osiągnie poziom 200 dolarów. Bardzo ciekawe opracowanie pokazujące, jak zmieniały się ceny ropy w okresie ostatnich 140 lat mozna przeczytać na stronie WTRG.

Systematycznie rosną ceny żywności, co w konsekwencji prowadzi do wzrostu inflacji w krajach wysokorozwiniętych, a wiele krajów rozwijających stawia przed realnym zagrożeniem klęską głodu. Intensywny wzrost gospodarczy takich krajów, jak Chiny, czy Indie powoduje wzrost cen innych surowców naturalnych i oznacza coraz większą degradację środowiska naturalnego. Raport omawiający m.in  konsekwencje wzrostu cen żywności na polską gospodarkę znajduje się na stronach CASE (Centrum Analiz Sołeczno-Ekonomicznych).

Nic dziwnego, że wzrasta zainteresowanie ekologią, a tzw. green marketing staje się coraz częściej wykorzystywany w strategiach firm. Wiele z nich w swoich reklamach, promocjach zaczyna odwoływać się do ochrony środowiska, prowadzi akcje uświadamiające klientów, których celem jest pokazanie, jak należy obchodzić się z zakupionymi towarami, jak je składować po zużyciu. Wiele firm zaczyna używać opakowań, które nie stanowią zagrożenia dla środowiska naturalnego.

Ale to nie koniec. Pojawia się nowa kategoria konsumentów, a może anty-konsumentów, którzy praktycznie zupełnie rezygnują z oficjalnych kanałów konsumpcji. Zwykle określani mianem freeganów często organizują wspólne akcje i uczty wykorzystując do tego celu internet. Ruch freegan narodził się w USA, ale coraz silniej zyskuję popularność także w wielu krajach europejskich. Ich podstawową zasadą jest d.i.y – do it yourself, czyli zrób to sam. Prócz tego, że pozyskują żywność na śmietnikach, starają się, jak najmniej kupować i konsumować, wymieniają się ubraniami, meblami, książkami i innymi produktami.

Wielu z nich rezygnuje także z zakupu mebli, a swoje mieszkania wyposaża w przedmioty i urządzenia konstruowane z surowców wtórnych, wykorzystując w tym celu na przykład porzucone pudła i kartony. Przykładem takiej osoby jest Jose Avila, który z początku może nie całkiem świadomie zrezygnował z zakupu mebli. Przyczyna była prosta. Wszystkie swoje pieniądze wydał na zakup mieszkania i nie miał już za co go urządzić. Aby móc jakoś funkcjonować zaczął wykorzystywać kartony firmy kurierskiej FedEx. Potem już poszło. Sam zbudował sobie łóżko, biurko, stół, krzesła. Wszystko meble zostały zbudowane z opakowań używanych przez firmę FedEx. W konsekwencji powstała strona internetowa, a sposób jaki Jose znalazł na rozwiązanie swojego problemu zaczął znajdywać uznanie wśród innych internautów.

Może to krótkotrwała moda, a może początek zupełnie nowego trendu i całkowitego zmiany postaw wobec świata konsumpcji? Przecież już nie raz mieliśmy do czynienia z modą na ekologię. Ale teraz kontekst jest już inny. Obecnie świat stoi wobec prawdziwych zagrożeń i wyzwań, które powoduje niepohamowana żądza konsumpcji i bogacenia się.

Na ile te drobne obecnie, może nawet niezauważalne w skali społeczeństw zjawiska mogą prowadzić w dłuższej perspektywie do poważnych zaburzeń w systemie liberalnego kapitalizmu? Trudno dzisiaj jednoznacznie stwierdzić, ale warto jest na pewno je śledzić i obserwować. Bo czasem nawet niewielka z pozoru grupka osób, która silnie skoncentrowana jest tylko na jednym punkcie, dla której ważne są określone wartości może z czasem wywrócić wszystko do góry nogami.

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , ,

TNS i Gfk razem

Nie mogłem się powstrzymać aby nie napisać parę słów na ten temat. TNS i Gfk – jedne z największych firm badawczych na świecie postanowiły się połączyć. Wydarzenie to w sumie nie powinno nikogo dziwić. Od lat na światowym rynku badań obserwować można silny trend do konsolidacji. Duże firmy albo przejmują mniejsze albo postanawiają połączyć swoje siły z innymi dużymi organizacjami. Podobne tendencje występują także na rynku firm, które są klientami instytutów badawczych.

 

Mimo to połączenie dwóch tak dużych grup badawczych niesie ze sobą poważne konsekwencje zarówno dla światowego, jak i też polskiego rynku badań.

 

Nowa firma o nazwie Gfk-TNS będzie drugą, pod względem uzyskiwanych przychodów firmą badawczą na świecie zaraz po grupie Nielsen, a jej wartość rynkowa osiągnie poziom około 4 miliardów dolarów. W wyniku fuzji jej usługi dostępne będą w 111 krajach. Nowa firma będzie obsługiwać także największe korporacje, które raczej nie żałują pieniędzy na badania rynku, takie jak: Procter & Gamble i Unilever (dotychczas obsługiwane przez TNS), czy Panasonic i Henkel (do tej pory klienci GfK). Obie firmy szacują, że fuzja przyniesie też spore oszczędności, które po okresie trzech lat mają wynieść 76 milionów funtów. Ostateczne sfinalizowanie umowy ma nastąpić w ostatnim kwartale tego roku.

 

Połączenie Gfk i TNS w jeden organizm przyniesie zapewne też poważne zawirowania na polskim rynku badań. Obie firmy w 2007 roku, według danych PTBRiO, miały przychody wynoszące w sumie ponad 100 milionów złotych, co daje im 17% udział w rynku. Oznacza to tylko tyle, że jeśli dynamika wzrostu przychodów nowopowstałej firmy, a także pozostałych firm utrzyma się na tym samym poziomie, co w 2007 roku to uzyska ona automatycznie palmę pierwszeństwa w rankingu polskich firm badawczych i wyprzedzi dotychczasowego, wieloletniego lidera, jakim była firma MillwardBrown SMG/KRC.

 

Fuzja też jeszcze bardziej skonsoliduje polski rynek badań. W 2007 roku wartość przychodów uzyskiwanych przez pięciu największych graczy stanowiła ponad 51% wartości całego rynku. Fuzja TNS i Gfk sprawi, że teraz podobny udział w rynku uzyskają w sumie tylko cztery firmy, jak: Gfk-TNS, MillwardBrown SMG/KRC, AC Nielsen Polska oraz grupa IPSOS.

 

Otagowane , , , , , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: