Tag Archives: kryzys na Cyprze

Teoria trzech kręgów – zmiany Unii Europejskiej

Obecnie Unia Europejska coraz bardziej oddala się od swoich ideałów. Najbardziej widoczne zmiany zaczęły mieć miejsce w momencie wybuchu kryzysu gospodarczego na przełomie 2007 i 2008 roku. Co prawda były widoczne wcześniej, ale to dziś ich konsekwencje powoli prowadzą do zupełnej przebudowy europejskiej wspólnoty.

Unia nie przypomina już tej, do której dążono na samym początku jej istnienia. Różni się też od tej, która w jakimś stopniu funkcjonowała w latach 90-tych, czy na początku XXI wieku.

Projekt Unii zakładał, z jednej strony zrównoważony rozwój wszystkich państw członkowskich, a z drugiej działanie na zasadzie wspólnoty i pomoc silniejszych państw państwom słabszym. Obecnie jest to organizacja, w której coraz widoczniej rysują się różnice w poziomie rozwoju, naturze i zakresie problemów, a na pewno, co raz wyraźniej sprzecznych interesów poszczególnych państw.

Paradoksalnie problemy zaczęły się w momencie przyjęcia wspólnej waluty. Uwidocznił się wówczas rosnący dystans pomiędzy bogatymi krajami północy, jak Niemcy, Holandia, czy Luksemburg lub Norwegia, a krajami południa, jak Hiszpania, Portugalia, czy Grecja.

Wbrew powszechnej opinii, że przyjęcie wspólnej waluty okazało się być dodatkowym bodźcem wzrostu szczególnie dla słabiej rozwiniętych państw, dostępne dane wskazują na coś innego. Wiele państw odczuło nawet spadek swojego PKB, tak było na przykład w Hiszpanii, we Włoszech, czy Francji, a w Portugalii PKB był nawet ujemny, spadły inwestycje i w niektórych krajach w niewielkim stopniu wzrosła także inflacja. Poziom bezrobocia praktycznie się nie zmienił.

To, co się rzeczywiście stało to niejako „sprasowanie” dynamik rozwoju. Kraje, które przed przyjęciem euro notowały dość wysoki wzrost produktu krajowego brutto (co prawda nie był on stabilny) zrównały swoje tempo rozwoju wobec krajów bardziej rozwiniętych, w których PKB rośnie zazwyczaj jedynie 1-2% rocznie. Taka na przykład Hiszpania przed wprowadzeniem euro rozwijała się nawet w tempie 4-5% rocznie, po przyjęciu euro PKB tego kraju zaczął rosnąć już dużo wolniej, bo 2-3% rocznie. W niektórych krajach, jak na przykład Francja, spadek był jeszcze większy, bo spadł z 3% do 1-1,5%, czy Holandia, w której PKB zjechał z poziomu 4% do 1,5%.

Jednak kiedy wybuchł kryzys widoczne już wcześniej różnice w poziomie rozwoju poszczególnych państw, a przez to konsekwencje przyjęcia wspólnej waluty praktycznie podzieliły Europę na zupełnie osobne kręgi. Podział ten mimo, że mocno skrywany już dużo wcześniej – pod dyskursem poprawności politycznej – ukazał prawdziwe oblicze UE, która tak naprawdę nigdy nie była jednolitym organizmem. Niektórzy mówią o Europie dwóch prędkości (kraje północy skoncentrowane wokół Niemiec vs. kraje południa), ale nie jest to pełna prawda. Możemy wyróżnić kilka różniących się między sobą grup państw. Nazywam je tu wykorzystując pewną metaforę – trzema kręgami. (dystrykty)

Pierwszy krąg, nazwijmy go tu Centrum lub Core Unii Europejskiej to przede wszystkim Niemcy i ich niemieckojęzyczni sąsiedzi lub kraje posiadające dość podobną kulturę (kraje protestanckie), czyli Holandia, Luksemburg, Austria, czy w jakiejś mierze też Norwegia. Oprócz Norwegii wszystkie te państwa przyjęły w 2002 roku wspólną walutę. Grupa ta charakteryzuje się niskim, bo będącym na poziomie poniżej 5% poziomem bezrobocia i dość wysokim, jak na czasy kryzysu wzrostem PKB, bo w granicach od 1,5% do 2,5%.  Niemcy i Holandia to także prawdziwe potęgi eksportowe (dynamika ich eksportu zaczęła wyraźnie rosnąć po przyjęciu euro).

Drugi krąg – nazywam go Semi-peryferia – składa się z Belgii, Danii, Wielkiej Brytanii, Finlandii, Szwecji, Czech w części też Francji i Włoch (tym ostatnim coraz bardziej grozi spadek do niższego kręgu). Kraje te charakteryzują się już znacznie wyższym poziomem bezrobocia od 7% do 12%, ich wzrost gospodarczy waha się od 0,5% do 2%.

Trzeci krąg to kraje z grupy tzw. PIGS, czyli Portugalia, Irlandia, Grecja i Hiszpania, ale też w jakimś zakresie na pewno kraje Europy Środkowo-Wschodniej i kraje nadbałtyckie. Jest jeszcze Słowenia. Grupa ta najdotkliwiej odczuła kryzys, bezrobocie jest tu na poziomie od 13% do 26%,  są to kraje, które borykają się już z prawdziwą recesją, narastającym długiem publicznym przekraczającym 100% PKB (Grecja ma dług publiczny sięgający już 170% PKB) i deficytem budżetowym sięgającym nawet 10% PKB.

W obu ostatnich kręgach obserwujemy nie tylko wysokie bezrobocie, ale też jego wzrost w przeciwieństwie do Centrum, gdzie bezrobocie w przeciągu ostatnich kilku lat wyraźnie spadało ( w takich Niemczech bezrobocie spadło z 11,5% w 2005 roku do 5,3% w 2013 (styczeń).

bezrobocie_ver1

Trzy kręgi Unii Europejskiej – poziom bezrobocia, dane Eurostat 2012.

Rozwiązania problemów „poszkodowanej kryzysem części Europy” szuka się we zwiększonej centralizacji i dyscyplinie budżetowej. Co prawda wprowadzono euro, jako wspólną walutę, a nawet bank centralny, ale nie wprowadzono wspólnej polityki fiskalnej. Miało to powodować brak kontroli nad dyscypliną budżetową, szczególnie krajów południa, a przez to gigantyczny wzrost zadłużenia.

Jednak tak naprawdę nie tu kryje się problem. Główna przyczyna tkwi w zbyt dużych różnicach kulturowych między osobnymi segmentami Unii. Różnice dotyczą bardzo szerokiego zakresu spraw, od stylu podejmowania decyzji, definiowania autorytetu, zarządzania czasem, aspiracji, czy kultury pracy do sposobów nauczania, zdobywania wiedzy i wychowania. Inaczej traktowany jest pieniądz, inaczej też podchodzi się do kredytu i kwestii oszczędzania. Jakie konsekwencje mogą rodzić te różnice podczas  „odgórnie” przyjętego i realizowanego modelu polityki gospodarczej można zobaczyć na przykładzie np. Bułgarii, która od dłuższego już czasu próbowała wzorować się na modelu niemieckim.

Moment wprowadzenia euro był momentem przełomowym. Karty zostały odkryte. Kraje do tej pory marginalizowane zapragnęły szybko zmodernizować swoje gospodarki. Nie posiadając przy tym wystarczających zasobów finansowych oparły stymulacje gospodarki na kredycie.

Z jednej strony, główne instytucje Unii obecnie starają się zwiększyć kontrolę nad rozbieżnościami poszczególnych państw. Wchodzą w rolę policjanta mając nadzieję, że dzięki temu uzyskają większą sterowność w przyszłości (pakt fiskalny). Jednak z drugiej strony kraje peryferyjne tracą kontrolę nad własnym zadłużeniem, bo decyzje dotyczące ich polityki fiskalnej zaczynają być podejmowane gdzie indziej.

W najbardziej dramatycznej sytuacji znajdują się osoby młode. Poniżej prezentuje dane zmian w poziomie bezrobocia wśród młodzieży w wybranych krajach Unii. Oprócz tego, że i tu widać bardzo wyraźnie różnicę pomiędzy np. krajami z „Centrum” (Niemcy, czy Austria), a krajami peryferii (jak Hiszpania, czy Portugalia) to wstrząsający jest poziom bezrobocia w krajach peryferyjnych, w takiej Hiszpanii, czy Portugalii nie ma pracy już ponad 55% ludzi w wieku poniżej 25 lat. Można oczywiście się spierać, że jest to grupa wiekowa, która jeszcze w jakimś zakresie się uczy lub studiuje, ale poniższe dane na pewno wskazują na potencjalne problemy, z jakimi ci młodzi ludzie zetkną się lub już stykają się chcąc wejść na rynek pracy.

in-spain-the-epicenter-of-europes-youth-unemployment-crisis-the-rate-has-soared-to-556

spain-is-second-only-to-greece-where-576-of-those-under-25-are-unemployed

portugals-youth-unemployment-rate-has-followed-a-similar-pattern-but-edged-down-slightly-in-december-to-383

finally-there-is-germany-which-doesnt-really-have-a-youth-unemployment-problem-only-80-of-those-under-25-are-jobless

źródło danych: Eurostat, wykresy pochodzą ze strony Businessinsider, por. artykuł Europe’s Youth Unemployment Nightmare In 18 Charts

Zob. więcej:

European economy guide

Rezygnacja z niezależnej polityki pieniężnej może dużo kosztować

 

Otagowane , , , , , , , , , ,

Echa kryzysu na Cyprze w mediach

7f05931c-96a6-11e2-a77c-00144feabdc0.img

Ciekawi mnie nie tylko rozwój i sekwencją wydarzeń związanych z kryzysem na Cyprze (negocjacje między Eurogrupą, a cypryjskim rządem, reakcje rynków finansowych, czy mieszkańców wyspy, czy też reakcje mieszkańców w innych krajach).

Interesuje mnie również, jak mówi, piszę się na temat tego kryzysu. Uważam, że to również jest istotne (jeśli nie bardziej istotne) aby dobrze zrozumieć rozwój wydarzeń. Nie jest to proste bowiem media poruszają się według swoistej dla siebie logiki (opisywanie świata poprzez kontekst rozmaitych uwikłań i nacisków grup interesów, odwoływanie się do zwykłego interesu na zasadzie, że silne emocje zawsze zwiększają sprzedaż).

Można wyróżnić cztery główne postawy, czy sposobu opisywania sytuacji na Cyprze. Nazywam je tu: (1) Cypr jest sam sobie winien, (2) Nie jest to najlepsze rozwiązanie, ale rozumiem, że musicie zabrać moje pieniądze, (3) Złodzieje, nie macie prawa ruszać prywatnych pieniędzy i czwarte, o najbardziej analitycznym charakterze podejście: (4) Cypr to tylko wierzchołek góry lodowej, a następstwa będą jeszcze bardziej bolesne od przyjętego rozwiązania.

Dwa pierwsze podejścia są charakterystyczne dla mediów o orientacji centro-lewicowej, najczęściej mocno sprzyjającej polityce Unii Europejskiej. Wśród polskich dziennikarzy najbardziej skrajną postawę w tym zakresie zaprezentował Jacek Żakowski, który bez pardonu napisał, że dobrze tak Cypryjczykom, którzy kryli kapitał niewiadomego pochodzenia i nie przedstawiali obywatelskiej postawy. Zatem rozwiązania przyjęte przez Eurogrupę na pewno oczyszczą atmosferę i wyraźnie pokażą, że na takie postępowanie w UE nie ma już miejsca. „Koniec kropka pl” – jak zwykł mówić mój syn.

Drugie podejście, nieco mniej skrajane, reprezentują analitycy, na pewno też pro-unijni, którzy są przekonani, że nie było lepszego rozwiązania i de facto jest to powrót do normalności. Może bolesny, ale konieczny zabieg związany z obcięciem, zbędnej dysfunkcjonalnej nadwyżki – „niezdrowych aktywów”.

Trzecią postawa najczęściej spotkać można wśród dziennikarzy, czy blogerów o orientacji konserwatywnej, czy liberalnej, którzy przyznają, że UE cierpi na rozrost regulacji, a chęć odebrania części zasobów finansowym zgromadzonym na prywatnych kontach to dalszy rozrost tej unijnej biurokracji. Cała UE jest bytem przeregulowanym, nieefektywnym, prowadzącym do rozrostu biurokracji i do nieustannego ograniczania wolnego rynku. Czyli UE to samo zło. Tu w jakimś stopniu najwyraźniej kryje się lęk i obawa, a czasem też zupełny upadek zaufania do sfery bankowej (nastały takie czasy, że pieniądze najlepiej teraz jest trzymać w skarpecie).

Czwarte natomiast ujęcie, obecne zwykle w mediach amerykańskich mniej odwołuje się do moralnych aspektów przyjętego rozwiązania, a bardziej zastanawia się nad jego dalszymi, możliwymi konsekwencjami. Nie chodzi tu tylko o potencjał wywołania paniki wśród mieszkańców innych krajów zagrożonych zapaścią finansową, ale przede wszystkim o zatory w przepływach gotówki (np. przez ograniczenie zagranicznych przelewów w obawie przed ucieczką kapitału), co według niektórych obserwatorów może już teraz sztucznie wartościować potencjał samego euro ze względu na kraj pochodzenia (cypryjskie euro jest np. mniej warte niż euro niemieckie). Prowadzić może to w dłuższym okresie do jeszcze częstszych podobnych „wypadków przy pracy”, przedłużającej się recesji, wzrostu różnic w dynamice rozwoju pomiędzy poszczególnymi krajami, a w dłuższej perspektywie do dezintegracji całej Unii Europejskiej.

photo_1364244889537-1-0_0

W dłuższym okresie sam sposób pisania o kryzysie może okazać się samospełniającą się przepowiednią. W zależności, która z powyższej przedstawionych definicji sytuacji zacznie dominować możliwe są zatem różne dalsze scenariusze wydarzeń. Całe szczęście, że mamy mnogość kanałów, z których możemy czerpać treści i informacje.

Jak przedstawiłem to wyżej, na chwilę obecną można zidentyfikować, co najmniej cztery główne sposoby opisywania tej sytuacji kryzysowej. Pewnie żaden z nich nie jest w stanie przyciągnąć uwagi szerokiego audytorium. Jednak można traktować je w pewnym sensie, jako symptomy przyszłych postaw i strategii (racjonalizacji) radzenia  sobie z kryzysem.

Źródło pochodzenia obrazka http://www.ft.com

Otagowane , , ,

Banki na Cyprze zostały otwarte…

Scientist fingers holding a glass test tube in a research lab

Klocki domina nie zaczęły się przewracać, przynajmniej na Cyprze i przynajmniej nie teraz. Banki zostały otwarte. Najwięcej zamieszania pochodziło od licznie zgromadzonych w pobliżu banków dziennikarzy, którzy zaczaili się w oczekiwaniu na chaos, mając nadzieje na naprawdę „gorącego” newsa.

Oprócz nich w kolejkach stali zwykle starsi ludzie chcący wypłacić gotówkę na codzienne zakupy. Pojawiły się też i takie informacje, że sporo mieszkańców jednak próbowało wszelkimi możliwymi sposobami wypłacić jak najwięcej pieniędzy.

Na pewno poskutkowały: silne ograniczenia wysokości wypłat, przelewów i transferu kapitału zagranicę oraz zapewnienie rządu, że posiadaczom kont poniżej 100 tys. euro nic nie grozi.

Rynki wytraciły impet. Pojawiła się korekta na euro i złotym. Co prawda wcześniej zareagowały mocno nerwowo. Obserwowaliśmy gwałtowne wahania kursów, szczególnie na samym początku cypryjskiej historii, a zaraz potem po wywiadzie z szefem eurogrupy. Czy zatem była to przedwczesna reakcja?

Cypr powoli przestaje być tematem numer jeden dla mediów. Dla mieszkańców wyspy to jednak dopiero początek. Już dzisiaj na Cyprze niektóre firmy zbliżyły się do krawędzi bankructwa w związku z wprowadzonym limitem wysokości przelewów. Bank Laiki przestał praktycznie istnieć, a jego złe aktywa, czyli nie ubezpieczone depozyty w wysokości powyżej 100 tys. euro zostały przejęte do wysokości 40%.

zainteresowanie kryzysem na cyprze google trends

Zainteresowanie kryzysem na Cyprze – wyniki google trends

Sytuacja mieszkańców na pewno zacznie się dopiero pogarszać. Uważa się, że naprawdę bolesne konsekwencje Cypryjczycy odczują po okresie kilku tygodni, czy nawet miesięcy – kiedy nastąpi fala bankructw cypryjskich firm i wzrost bezrobocia.

Ale czy to już tylko historia Cypru? Czy tego typu wstrząsy mamy już za sobą? Mam wrażenie, że to nie koniec całej historii. Można przypuszczać, że Cypr był rodzajem testu, za pomocą którego sprawdzano, co się stanie kiedy depozyty w bankach wykorzysta się do ratowania zadłużonego państwa. Czy rynki ogarnie panika, czy mieszkańcy rzucą się gwałtownie do wypłacania swoich oszczędności z banków?

Nic takiego się nie stało, nie w takim zakresie, o jakim pisały media i przynajmniej na razie. Czy zatem oznacza to otwartą drogę dla realizacji tego typu strategii w przypadku innych, europejskich państw, które borykają się z rosnącym zadłużeniem? Cypr to nieduży kraj i można się zastanowić, czy tego typu rozwiązanie uda się przeprowadzić na znacznie większym organizmie? Ale może właśnie dlatego świetnie nadawał się, jako obiekt testów?

Otagowane , , ,

Dlaczego doszło do kryzysu na Cyprze?

domino

Nieudolne zarządzanie finansami, rozrost administracji, niska dyscyplina i swoista lokalna kultura pracy to z pewnością przyczyny cypryjskiej zapaści finansowej. Ale nie jedyne i chyba nawet nie najważniejsze.

Nierzadko silne powiązania gospodarcze są dobrodziejstwem, na Cyprze okazały się przekleństwem. Silne związki gospodarcze z Grecją i Rosją to istotny kontekst bez którego trudno zrozumieć sytuacji na Cyprze.

W przypadku powiązań z Grecją mieliśmy prawdziwy efekt domina. Inwestycje, powiedzmy to sobie, bardzo duże inwestycje i zakupy papierów wartościowych w greckich bankach, które już wcześniej miały poważne problemy finansowe musiały w końcu również doprowadzić do zapaści sfery bankowej na Cyprze.

Druga sprawa. Silne związki z Rosją, z której pochodziła znaczna część klientów cypryjskich banków. Rosjanie skorzy do konsumpcji lub zamrażania swoich kapitałów niż do inwestycji, traktowali wyspę bardziej, jako swój własny, prywatny kurort lub bezpieczną przystań dla swoich pieniędzy, pochodzących z rozmaitych nie zawsze krystalicznie czystych interesów.

W końcu brak dywersyfikacji dochodów − oparcie gospodarki tylko na jednym segmencie biznesu, jakim były banki, doprowadziło to do utraty elastyczności, a wręcz sytuacji patowej kiedy banki zaczęły mieć problemy.

Uważam jednak, że powiązania z Grecją i Rosją to tylko wierzchołek góry lodowej całego systemu powiązań, w której funkcjonowała cypryjska gospodarka. Cypr spełniał bowiem w systemie europejskiej gospodarki bardzo poważną rolę. Stanowił swoisty bufor przed rozdmuchaną europejską biurokracją i szeregiem regulacji, zwłaszcza w obrębie przepływów kapitałowych. Pytanie tylko, czy jego – tak przecież bolesny – upadek nie spowoduje teraz poważnych perturbacji w innych obszarach europejskich instytucji, jak całej sfery gospodarczej.

Trudno podejrzewać, że kryzys cypryjski rozleje się na inne kraje. W tym kontekście efekt domina jest już mało prawdopodobny. Żaden inny kraj europejski nie miał tak silnych powiązań z Cyprem, jak Grecja, czy Rosja. Natomiast podmuch może nadejść z innej strony i mieć wymiar bardziej psychologiczny niż bezpośrednio wynikać z powiązań między bankami – wiele mieszkańców niektórych krajów Europy (szczególnie chodzi o kraje z tzw. grupy PIGS) może ulec panice i zacząć likwidować konta w bankach w obawie przed utratą swoich zasobów finansowych.

1032523

Cały czas w poważnym zagrożeniu jest status samego Cypru. Mimo, że rząd robi co może aby zabezpieczyć się przed skutkami ewentualnej paniki (zmasowany transfer aktywów) to tak naprawdę nie wiadomo, co się wydarzy kiedy banki zostaną otwarte.

Grafika za GW i inbrevi.blox.pl, pensamentos-sincronizados.blogspot.com

Otagowane , , , , , , , ,

Żarty się skończyły – mamy efekt Dijsselbloema

cypr1

Widać, że porozumienie zawarte między trojką, a rządem Cypru okazało się być grząskim gruntem albo inaczej – kruchym lodem. Prezydent Cypru miał niezbyt zadowoloną minę po zakończeniu rozmów, a i na samej wyspie mimo, że mieszkańcy może i poczuli chwilową ulgę to tak do końca nie byli zadowoleni – nadal trwały protesty i demonstracje.

Wydawało się, że rano rynki wracają do równowagi, euro ponownie zaczęło drożeć, ale również i polska waluta zaczęła się umacniać. Jednak poczynione ustalenia tak do końca chyba nikogo nie zadowoliły. Wystarczyła iskra – zupełnie nie przemyślane – słowa szefa eurogrupy Dijsselbloema, że sposób, w jaki został rozwiązany problem Cypru odtąd będzie wzorcem dla innych krajów przeżywających problemy finansowe. Rynki odczytały to jednoznacznie: depozyty w bankach europejskich nie są już bezpieczne. Chwilę potem rozpętała się prawdziwa panika. Euro zaczęło spadać na łeb na szyję, zaś polski złoty w niektórych momentach tracił wobec dolara aż blisko 2% swojej wartości.

I co teraz? Mleko rozlało się już dużo wcześniej jednak wszyscy jeszcze do południa mieli nadzieje, że blat zostanie jakoś umyty. Może zostaną ślady, ale zaufanie wobec banków nie tyle zupełnie się załamie, a jedynie mocno osłabnie. Będziemy na chwilowym kacu, po którym znowu wróci nam dobre samopoczucie. Jednak po wypowiedzi Jeroen Dijsselbloema nikt już chyba nie wierzy ani bankom ani rządom.

Czyli zapalnik jednak odpalił. Czy to prawdziwy początek czarnej serii i efektu domina, spadania na dno?

Z Rosji pod wpływem cypryjskich wydarzeń inwestorzy wycofali już ponad 300 milionów dolarów. Również w Hiszpanii ludzie zaczynają wypłacać z banków swoje oszczędności lub tworzyć nowe konta, tak aby na żadnym z nich nie dysponować kwotą ponad 100 tys. euro. Od początku kryzysu, czyli od 2008 roku z Hiszpanii „wyparowało” już prawie 300 miliardów dolarów.

Niektórzy są zdania, że jeszcze nawet nie zaczęliśmy spadać.

Otagowane , , , ,

Dzisiejszej nocy mieszkańcom Cypru będzie śnił się koszmar

To już nie stan zawieszenia, ale prawdziwy pat. Wygląda na to, że obojętnie jakie rozwiązanie wybierze cypryjski rząd Cypr i tak wpadnie w otchłań.

Dotychczas zaproponowane rozwiązania polegające m.in. na nacjonalizacji funduszy emerytalnych i restrukturyzacji sfery bankowej zostały odrzucone przez trojkę. Wciąż trwają rozmowy, ale przedstawiciele grupy euro i MFW stawiają ostre warunki – Cypr nie ma innego wyjścia, jak opodatkować depozyty.

cypruschart

Zmiany struktury cypryjskich depozytów według pochodzenia

Na wyspie zaczyna brakować gotówki. Do tej pory mimo, że banki były zamknięte można było wypłacać niewielkie sumy pieniędzy do 200 euro. Dziś mieszkańcy mogą pobrać jedynie do 100 euro.

Ludzie koczują przed bankomatami. Można się spodziewać, że w poniedziałek lub we wtorek kiedy mogą zostać otwarte bankomaty wybuchnie panika. Wciąż trwają demonstracje przeciwko opodatkowaniu depozytów i w obawie przed utratą pracy. Znaczna część mieszkańców Cypru pracuje w sektorze bankowym, a wiadomo już, że banki będą zmuszone dokonać masowych zwolnień.

Należy podejrzewać, że nawet jeśli strony dojdą do porozumienia znaczna cześć funduszy kiedy tylko zostaną otwarte banki wyparuje za granicę. Sytuacje podsumował Prof. Hubert Faustmann, profesor nadzwyczajny w Uniwersytecie w Nikozji (katedra historii oraz nauk politycznych) oraz dyrektor Fundacji Friedricha-Eberta na Cyprze:

Bardzo trudno powiedzieć, co będzie dalej. Pewne jest tylko jedno – Cypr jest gospodarczym trupem i teraz pozostało mu już tylko zdecydować, jaką śmierć wybiera.

 Natomiast Fabrizio Goria, włoski dziennikarz finansowy ujął całą sprawę następującymi słowy:

Dobra wiadomość jest taka, że Cypr może być uratowany tej nocy, zaś zła wiadomość − kryzys w strefie euro pokazał kruchość projektu sfery euro.

Bankructwo Cypru zatem będzie szybkie albo kraj będzie konał w długich i męczących konwulsjach. Cały czas aktualne pozostaje pytanie, czy zapalnik odpali? Jak zareagują rynki w poniedziałek rano na oba te warianty przebiegu wypadków na Cyprze? Czy zapanuje chaos, czy też po kilku silnych konwulsjach i wahaniach kursów wszystko wróci do normy? Oczywiście „norma” w tym kontekście oznacza powolne spadanie na dno.

Otagowane , , , , , ,

Przed ostatnim rozdaniem kart – ciąg dalszy cypryjskiego eksperymentu

Protests Outside The Cypriot Parliament Building As Bailout Debate Continues

Zapalnik jednak nie wypalił. Jeszcze.

Jeden test mamy już za sobą. Cypr nie otrzyma pomocy ze strony Rosji. Wynika z tego jasno, że władze w Nikozji nie mają jednak innego wyjścia, jak nadal rozmawiać z przedstawicielami Komisji Europejskiej, MFW i Europejskiego Banku Centralnego inaczej Cypr stanie się bankrutem.

Zapalnik jeszcze nie wypalił, ale czasu zostało też już bardzo niewiele. Rząd Cypru do poniedziałku musi znaleźć 5,8 miliardów euro inaczej nie otrzyma pomocy w wysokości 10 mld euro ze strony sfery euro i MFW. Czyli mamy ponownie stan zawieszenia?

Dopóki dopóty rozmowy trwają rynki powróciły – można tak rzec – do stanu równowagi, ale bardziej jest to stan wyczekiwania niż – jak to w zwyczaju się mówi – korekta. Nadal aktualne jest pytanie, w jaki sposób uda się Cyprowi wygospodarować te 5,8 miliardów. Wczoraj rząd w Nikozji przyjął pakiet ustaw, który m.in. zakłada utworzenie tzw. funduszu solidarnościowego opartego głównie na funduszach emerytalnych i plan restrukturyzacji największych cypryjskich banków.

Powrócił pomysł opodatkowania depozytów o wartości powyżej 100 tys. euro. tym razem w wysokości bagatela 25%! Do wtorku na Cyprze banki i giełda pozostaną zamknięte, zatem wszystkie konta są nadal zamrożone. Przed nami jeszcze drugi test. Co się stanie, gdy banki zostaną otwarte?

Dostępne zdjęcia ukazujące to, co obecnie dzieje się na Cyprze zaczynają przypominać objawy paniki. Tysiące ludzi demonstruje, niektórzy koczują nieopodal zamkniętych bankomatów. W oczach Cypryjczyków widać strach, gniew, rozpacz, czy wręcz desperacje. Oliwy do ognia dodały też ostatnie informacje o planowanej restrukturyzacji dwóch największych cypryjskich banków: Laiki Popular Bank oraz Bank of Cyprus, które zapewne przestaną istnieć. Na ich gruzach ma powstać jedna centralna instytucja finansowa oczyszczona z tzw. złych aktywów. Wystarczy powiedzieć, że sam Laiki Popular Bank zatrudnia na Cyprze ponad 8 tys. osób, czyli 1 proc. mieszkańców wyspy.

Co może przynieść najbliższa przyszłość? Można wyobrazić sobie dwie ścieżki rozwoju wydarzeń.

Pierwsza to bankructwo i wyjście Cypru ze sfery euro, a pewnie też i z UE. Oznacza to gwałtowny spadek wartości wspólnej waluty. Teoretycznie do pewnego momentu korzyści z tego scenariusza mogą czerpać Niemcy, dla których tania waluta oznacza wzrost eksportu i znaczne umocnienie pozycji na rynkach globalnych zwłaszcza wobec Japonii. Ale jeśli uruchomi się efekt domina może to oznaczać prawdziwą eskalacje kryzysu, który również wstrząśnie niemiecką gospodarką. Jednak ten scenariusz wydaje się być mało prawdopodobny. Niedługo w Niemczech odbędą się wybory, co pozwala przypuszczać, że obecny rząd tego kraju zapewne wcześniej nie będzie ryzykował i wszelkimi możliwymi sposobami (jeśli takowe jeszcze istnieją) będzie starał się uniknąć krachu.

Druga droga to „uratowanie” Cypru i powrót do sytuacji chwiejnej równowagi, która zapewne będzie znacznie bardziej chwiejna niż dotychczas. Oznacza to dość bolesne zawieszenie zaufania wobec europejskiego systemu bankowego, zwłaszcza w tych krajach, które stoją już praktycznie na granicy swoich możliwości finansowych (Hiszpania, Portugalia, czy Włochy o Grecji nie wspominając). Co w dłuższej perspektywie na pewno znacznie utrudni wychodzenie sfery euro z recesji.

Otagowane , , ,

Rynki potrafią zaskakiwać – sprawa Cypru

rewolucja_na_cyprze_ludzie_panikuja_640x480

Rynki potrafią zaskakiwać, rynki są nieprzewidywalne, chaotyczne, kapryśne i bezlitosne. Może nie tyle dotyczy to samych rynków, co ich reakcji na pewne wydarzenia. Chociaż to, co się stało na Cyprze można pewnie było przewidzieć. Raz, że problemy banków cypryjskich znane były już dużo wcześniej, a dwa, że opodatkowanie prywatnych kont to naprawdę bardzo ryzykowny pomysł.

A wydawało się, że już powoli wszystko wraca do normy. Może jeszcze nie zaczęliśmy wychodzić z recesji (bezrobocie wciąż rosło, a w takich krajach, jak Hiszpania, Portugalia, czy Grecja sytuacja była nada bardzo zła), ale dobre wieści z Ameryki i kolejna „mała hossa” na Wall Street dawały nadzieję na poprawę sytuacji w kolejnych miesiącach.

Niekiedy małe zmiany mogą prowadzić do wielkiego tsunami. Wydarzenia na Cyprze mogą okazać się istnym „Czarnym Łabędziem”. Pomysł aby wykorzystać prywatne konta bankowe aby ratować kraj przed zapaścią może całkowicie złamać zaufanie do banków.

Co mają myśleć teraz mieszkańcy takich krajów, jak Włochy, czy Hiszpania? Czy będą spać spokojnie? Co zrobią, jeśli rządy ich krajów także spróbują wykorzystać ich prywatne konta do ratowania państwa przed katastrofą?

Jesteśmy w punkcie zawieszenia. Na razie dobre wieści ze Stanów Zjednoczonych przykryły, czy odsunęły na dalszy plan problem sytuacji na Cyprze. Na jak długo?

Tempo zmian w gospodarce na pewno jest inne w USA niż w Europie. Stany Zjednoczone chociaż wciąż balansują na cienkiej linie mają płynną gospodarkę, elastyczny rynek pracy i przede wszystkim nadal darzone są zaufaniem inwestorów. Europa ze swoimi strukturami biurokratycznymi, regulacjami, paktami staje się powolnym i ociężałym organizmem. Organizmem, który, jak pokazała to reakcja rynków może lada chwila wpaść w bardzo poważną spiralę kryzysu, z której może nie być już odwrotu.

Wydarzenia na Cyprze można traktować, jako pewien test. Test, który z jednej strony sprawdza wytrzymałość klientów banków, z drugiej strony możliwość szukania pomocy finansowej poza strukturami Unii. Zarówno jedno, jak i drugie poważnie podważa zaufanie do efektywności instytucji unijnych.

Jak napisał to Clive Crook, felietonista Bloomberga „w świat poszedł przekaz: w Unii ubezpieczone depozyty nie są bezpieczne”. Jego zdaniem niebezpieczeństwo runu na banki jest wciąż realne.

Otagowane , , ,
%d blogerów lubi to: