Tag Archives: kryzys gospodarczy

A kryzys pojawia się i … nie znika

kryzys-ptaki

Jedno nie ulega wątpliwości. Wszelkie trendy, zmiany trendów, kryzysy gospodarcze, odwrócenie się cykli koniunkturalnych nie zmieniają się według prostego wzorca typu: „bodziec-reakcja”, czy „przyczyna-skutek”.

Na początku możemy dostrzec słabe sygnały, które mogą zapowiadać nadchodzące zmiany. Jednak w końcu nastaje czas kryzysu, rewolucja, czy koniec „pewnej epoki”, po czym ponownie wszystko wydaje się wracać do równowagi. Przełamania jakby odwracają swój kierunek. Ale po upływie pewnego okresu następuję ponownie uaktywnienie się wcześniej zaobserwowanych tendencji (tzw. echo).

Większość zjawisk zależy nie tyle od jednej, czy nawet kilku jednoznacznie zidentyfikowanych przyczyn, a bardziej od pewnego „pola”, systemu, który −  z początku w sposób niezauważalny – zmienia warunki brzegowe. To one pozwalają się rozwinąć lub nie większym, czy mniejszym trendom. Jeśli owe warunki brzegowe ulegną zmianie wszystko inne również odwraca swój bieg. Obserwujemy narastające, kumulujące się jedna za drugą perturbacje, problemy dotykają wielu dziedzin życia społecznego i to nie tylko w kontekście gospodarczym. Przypomina to kulę śniegową, która z czasem staje się coraz większa i większa i niszczy wszystko, co spotka na drodze.

Weźmy na przykład media. Wcześniej przed nastaniem internetu media stanowiły zrozumiały dla wszystkich eko-system. Mieliśmy telewizje, radio, czy w końcu prasę. Często można usłyszeć formułowane w wielkim przekonaniem stwierdzenie, że internet nie spowoduje zaniku prasy drukowanej, tak, jak wcześniej nie zrobiło to radio, czy telewizja. To prawda, po pojawieniu się telewizji radio funkcjonowało nadal, podobnie zresztą drukowana prasa. Ale tylko dlatego, że media funkcjonowały w określonych warunkach brzegowych. Pojawienie jednego medium nie powodowało atrofii, czy zaniku innego, ile co najwyżej jego ewolucję, zmianę. Jednak internet to nie tyle kolejne medium. Może warto powiedzieć: Internet to nie tylko medium. To środowisko, system, który ustanawia zupełnie nowe warunki brzegowe. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przemienia wszystko, co do tej pory funkcjonowało w wersji analogowej w wersje cyfrową, a wszystko, co było „realne” staje się teraz wirtualne.

Kryzysy gospodarcze przed okresem internetu trwały relatywnie krótko po czym ponownie mieliśmy powrót do wzrostu gospodarczego. Dziś powrót do równowagi może i następuje dość szybko jednak po okresie czterech lat mamy do czynienia ze stagnacją (na rynku walut nazywa się to konsolidacją, wystarczy spojrzeć na wykres notowań euro w relacji do dolara, a zobaczymy, że od 2008 roku, czyli od momentu wybuchu kryzysu wykres przypomina coraz bardziej prostującego się węża) czy nawet groźbą ponownego załamania (indeksy amerykańskiej giełdy obijają się o „sufit – pytanie, czy zdołają go w końcu przebić, czy też ulegną załamaniu). Do tego dochodzą szybko następujące zmiany w obrębie technologii, które zupełnie zmieniają zasady funkcjonowania wielu branż, czy życia społecznego w ogólności.

Otagowane , , , , , ,

Widmo kryzysu

Czy grozi nam nowy kryzys gospodarczy o nieznanej wcześniej sile? Zdania są podzielone.

Wystarczy włączyć wieczorne wiadomości lub zajrzeć do gazety, czy też otworzyć dowolny serwis internetowy, na którym publikowane są najnowsze newsy aby spotkać się z czarnymi wizjami na temat grożącej gospodarczej zapaści.

FORUM zamieszcza (za El Pais) tekst niemieckiego socjologa Ulricha Becka, którego książka „Społeczeństwo ryzyka” jest często uznawana za jedną z ważniejszych prac socjologicznych, które ukazały się w ostatnich dziesięcioleciach. Beck zauważa, że prezesi największych banków na świecie gromadnie zwracają się do instytucji państwowych o wsparcie finansowe, zaś ich silna i niewzruszona dotąd wiara w wolny rynek rozpada się, jak domek z kart. Co się dzieje – zastanawia się Beck skoro światowa elita finansowa wyraża przekonanie, że bez interwencji państwa się nie obędzie.

Niemiecki socjolog twierdzi, że już niedługo grożą nam poważne konsekwencje nawet poważniejsze niż te, z którymi mieliśmy do czynienia podczas kryzysu w okresie lat 30-tych. Idzie nawet dalej, przewiduje bowiem, że może być zagrożona stabilność instytucji i struktur demokratycznych, grożą nam poważne niepokoje społeczne, a gdy dodać jeszcze do tego wciąż narastające zagrożenia związane z ociepleniem klimatu i problemami ekologicznymi to przyszłość nie rysuje się zbyt optymistycznie.

Druga znana osobistość, która z niepokojem podchodzi do rozwoju wydarzeń to George Soros – znany finansista, który zbił majątek, jakby nie było na dewaluacji brytyjskiego funta. W swojej nowej książce „The New Paradigm for Financial Markets” stawia tezę, że bez bardziej zdecydowanych regulacji rynki finansowe sobie nie poradzą i możemy spodziewać się silnego załamania gospodarczego o nie znanych nam dotąd skutkach. Twierdzi, że już teraz załamanie na rynku nieruchomości w Stanach zjednoczonych jest najgorsze od czasu strasznego w skutkach kryzysu w latach 30-tych.

Można sobie zadać pytanie, czy owe znane osobistości mogą się mylić? Czy ich poglądy na temat tego, co się teraz dzieje i co może stać się w niedalekiej przyszłości nie są czasem stronnicze i nie służą interesom określonych grup społecznych? Bo przecież można dojść do wniosku, że to dość oczywiste dlaczego przedstawiciele międzynarodowej finansjery zaczynają panikować i proszą o wsparcie instytucje państwowe o pomoc. Zwykle tak się dzieje, że jak ktoś sobie nie radzi na rynku to szuka pomocy i wsparcia na zewnątrz. A co może dać większe poczucie stabilności, jak bycie na garnuszku państwa?

Można też twierdzić, jak czyni to, na przykład Robert Gwiazdowski (prezydent Centrum im. Adama Smitha), że to, całe czarnowidztwo i straszenie kryzysem to jakieś nieporozumienie związane z myleniem zasad wolnego rynku z wolnymi żartami, że George Soros i jemu podobni stawiają całą rzecz na głowie uważając, że jest potrzebny wzrost roli państwa, bo to właśnie wzrost znaczenia państwa, a nie wolny rynek prowadzi do kryzysu.

Ale coś musi być narzeczy – stwierdzi w końcu podejrzliwy obserwator, skoro coraz częściej możemy przeczytać o kryzysie, zbliżającym się kryzysie, czy wręcz katastrofie. Czy czasem to nie jest jedną z głównych przyczyn tego, że w końcu wywołamy wilka z lasu i nie będziemy mieć do czynienia z jedynie z widmem ale już nagą prawdą, czyli znajdziemy się w samym centrum kryzysowego cyklonu?

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
%d bloggers like this: