Category Archives: badania rynku

Trendy technologiczne 2014 – komentarz do raportu Gartner’a

Gartner opublikował kolejny raport na temat trendów w sektorze IT tym razem dotyczący 2014 roku. Jakiś czas temu komentowałem poprzedni raport tej firmy dotyczący trendów w 2013 roku. Wiele rzeczy się powtarza, jak np. rozwój „chmur” osobistych, czy hybrydowych, wzrost różnorodności na rynku urządzeń mobilnych i aplikacji, konieczność rozwoju narzędzi wspomagających zarządzanie treściami i komunikacją, niektóre tropy to rozwinięcie tych wcześniejszych, jak Internet Wszechrzeczy (Internet of Everything, wcześniej był Internet of Things), ale jest kilka zupełnie nowych (inteligentne maszyny i rozwój druku 3D).

Tym razem Gartner wszystkie trendy podzielił na trzy grupy. Pierwsza grupa, nazwana Converging Forces obejmuje takie zjawiska, jak wzrost różnorodności urządzeń mobilnych i zarządzania, rynku aplikacji mobilnych oraz dynamicznego rozwoju tzw. Internetu wszechrzeczy oraz chmur hybrydowych i rozwoju usług brokerskich na rynku IT. Druga nazwana Derivative Impact dotyczy rozwoju technologii usług w chmurze, chmur osobistych, wpływu oprogramowania na wszystkie czynności i procesy ludzkiego świata, czy rosnącego znaczenia ilości dostępnych danych i wymaganych w tym celu technologii skalowalnych. W końcu ostatnia, Future Distruption prognozuje wzrost roli takich zjawisk, jak druk 3D, czy inteligentne maszyny.

Analitycznym podłożem jest tu model o nazwie Nexus of Forces (splot wydarzeń?) grupujący cztery wymiary wpływu technologii, jak: wymiar społeczny, informacyjny, mobilność, czy pracę w chmurzę.

gartner 2014

Relacje między maszynami zaczynają definiować sferę ludzkich doświadczeń i relacji. To nie tylko urządzenia, czy sieć, poszczególne wynalazki, ale kompletny ekosystem stworzony na bazie sieci i urządzeń, który coraz bardziej „rozgrywa się” niejako w tle, za naszymi plecami, niekoniecznie przy udziale naszej świadomości (w raporcie Gartnera mamy tu zmianę z internetu rzeczy, na właśnie znacznie lepiej chwytające te zjawiska określenie, jak Internet wszechrzeczy).

Technologia zaczyna pełnić rolę niańki dla ludzkich ułomności (rozkojarzenie, brak koncentracji), czy wyręcza nas z wielu uciążliwych codziennych obowiązków. Nie musimy już pamiętać aby wydrukować potrzebne dokumenty przed udaniem się na ważne spotkanie one po prostu zostaną wydrukowane kilka sekund po tym, jak się tam pojawimy dzięki urządzeniom umiejącymi zlokalizować nasze położenie (techniki geolokalizacji).

Czasem mam wrażenie, że tak naprawdę wszystkie te trendy to jedynie semantyczny zabieg, bo w istocie mamy do czynienia wciąż od nowa z tym samym procesem. To już nie tyle digitalizacja, czyli zamiana realnego świata i realnych doświadczeń na nieustannie rosnący strumień bitów, ile powstawanie nowego środowiska, które powoli zaczyna żyć własnym życiem i kieruje się własnymi prawami rozwoju. Do tego można dorzucić i to, że cyfrowa stanie się już niedługo sama przestrzeń i świat przedmiotów (dynamiczny rozwój druku 3D). Poniżej film pokazujący, co już teraz oferuje druk 3D. Wszystko to można zobaczyć na wystawie w Londyńskim Muzeum Nauki.

Mówi się, że to dla wygody użytkowników. Na pewno trudno nie przyznać takiej opinii racji, ale czy tylko dlatego? Jakie będą tego konsekwencje, jeśli chodzi o rynek pracy, model rodziny, wzajemne relacje? Bo w dłuższym okresie może i rzeczywiście wszystko stanie się proste, ale czy tak będzie w ciągu dziesięciu, czy dwudziestu następnych lat? Nie jestem już tego taki pewien.

Czy zauważyliście, że dzisiaj coraz trudniej mówić, pisać na temat nowych trendów bez odwoływania się do technologii? Technologia zaczyna dominować już nie tylko w obszarze produkcji, komunikacji, ale w obszarze nawet najdrobniejszych i często już bardzo intymnych detali naszego codziennego życia. Nasze postawy, wartości, cele, czy aspiracje nie mogą już być kreowane, rozwijane obok niej, czy poza nią. Jesteśmy zmuszeni w taki, czy inny sposób się do niej ustosunkować. Coraz bardziej zatem ważne staje się obserwowanie nie tylko tych segmentów, czy grup konsumentów, którzy w takim, czy innym stopniu wykorzystują nowe technologie, ale też to w jakim stopniu akceptują lub też odrzucają tak dynamiczny i wszechobecny rozwój technologiczny.

Zob też

Gartner’s Top 10 Strategic Technology Trends for 2014

Future of printing

Reklamy
Otagowane , , , , ,

Segregacja i miasto

EstesRichardFoundations08

Natura segregacji

Struktura społeczna zakłada relacje, które budowane są w oparciu o status, umiejętności i kompetencje. Segregacja, procesy segregacyjne są immanentnie wpisane w zmiany struktury społecznej (stygmat, dewiacja, wyznaczanie granic grupy, psychiatria, koncepcje psychologiczne i terapeutyczne, religia, czy poszukiwanie tożsamości).

Na każdym z etapów zmiany struktur społecznych (więzi społecznej), jak na przykład: plemiona, klany, rodzina, system feudalnych powinności, nepotyzm, biurokracja, a w końcu sieć (układ klastrów) segregacja tworzona była w oparciu o inne podłoże: mityczne (magiczne), religijne, ideologiczne (para-naukowe) i w końcu techniczne i rynkowe (redukcja kosztów). Segregacja jest też powiązana z władzą (insygnia, dystans, narzędzia kontroli).

Badacze zajmujący się badaniem i analizą sieci społecznych używają pojęcia segregacji, jako jednego z podstawowych pojęć mających opisywać dynamikę sieci społecznych. Przeprowadzono wiele eksperymentów i komputerowych symulacji, które ukazały, że procesy segregacyjne są naturalnym elementem procesów społecznych, często przebiegają zupełnie spontanicznie, jeśli nie napotkają odgórnie nakładanych regulacji, ale nawet i wtedy potrafią je na swój sposób przebudowywać i modyfikować (por. ilustracja poniżej ukazująca jedną z takich komputerowych symulacji).

spatial model_komputerowa segregacja symulacji

This point is ultimately at the heart of the model: although segregation in real life is amplified by a genuine desire within some fraction of the population to belong to large clusters of similar people either to avoid people who belong to other groups, or to acquire a critical mass of members from one’s own group we see here that such factors are not necessary for segregation to occur. The underpinnings of segregation are already present in a system where individuals simply want to avoid being in too extreme a minority in their own local area.

David Easley, Jon Kleiberg Networks, Crowds, and Markets: Reasoning about a Highly Connected World s.127, Cambridge University Press, 2010.

Jednym z obszarów, na którym możemy obserwować procesy segregacyjne jest współczesne miasto (por. ilustracja pokazująca to na przykładzie miasta Chicago).

segregacja rasowa w przestrzeni miasta Chicago w latach 1940-60

Współczesne miasto i segregacja

Przestrzeń współczesnego miasta podzielona jest coraz bardziej na odseparowane od siebie strefy (zony). Niektóre z nich posiadają fizycznie istniejące granice w postaci płotów, ogrodzeń, murów, ekranów wyciszających szum samochodów, a często system monitoringu, kamer i budek ze strażnikami. Inne oddzielone są od siebie jedynie konwencjonalnie ustalonymi strefami wpływów (terytoria działalności gangów) lub granic istniejących jedynie mentalnie w postaci aspiracji lub skrywanej niechęci (modne dzielnice vs. slumsy).

Segmentacja ta przypomina – coraz bardziej boleśnie odczuwaną przez niektórych, a przez innych nawet preferowaną – segregację. Oto mamy dzielnice handlowe, kompleks biurowców, gdzie siedzibę mają duże korporacje i obsługujące je agencje reklamowe, przestrzeń zajmowaną przez hurtownie i drobną przedsiębiorczość (peryferia), odseparowane i sterylne, monitorowane przez 24 godziny na dobę dzielnice mieszkalne.

Każda zona posiada sobie tylko właściwą strukturę, na którą składają się poszczególne elementy o ściśle przypisanych funkcjach. Na przykład dzielnica mieszkaniowa obejmuje supermarket, bazar, przedszkola i szkoły oraz bogaty repertuar miejsc rozrywki (puby, restauracje, kina).

Taką segregację wzmacnia polityka władz miasta, która steruje m.in. komunikacją, dodając lub odejmując niektóre linie autobusowe i tramwajowe, budując w określonych miejscach linie metra. Tym samym tak naprawdę tworzy krwiobieg współczesnego miasta, który pozwala na rozwój niektórym zonom, a inne z kolei skazuje na wegetacje i zapomnienie.

Innym znaczącym aktorem są lokalne media, które opisują lub skrywają milczeniem określone knajpy, miejsca lub dzielnice. Tym,co kształtuje siatkę dzielnic, preferencji i antypatii na mapie miasta są trendy, które może ostatnio już coraz rzadziej oddolnie i spontanicznie każą budzić podziw lub traktować, jako passe określone miejsca.

Należy jednak pamiętać, że procesy segregacji nie wyznaczają raz na zawsze, bezwzględnych i sztywnych granic, ale bardziej nieustannie je przesuwają, tak, że nierzadko są trudno uchwytne dla nieobeznanego obserwatora, ale tak czy inaczej wciąż istnieją.

Źródła ilustracji: pradella.arte,

David Easley, Jon Kleiberg Networks, Crowds, and Markets: Reasoning about a Highly Connected World

Zob też:

Przyszłość miast

Swoisko-obce miasta i fenomen miejskiej turystyki

Segregacja w szkole

Wirtualne tożsamości i anty-lokalność

——-

Edukacja segregacja

How segregated is your city

Maps of extreme income segregation in us cites 2012

How subway networks evolve

Otagowane , , , , , , , , , ,

Prognozowanie przyszłości – znaczenie historii

Harappa

Do prognozowania przyszłości używa się różnych technik, narzędzi, wykorzystuje się rozmaite podejścia teoretyczne. Jednak prognoza osadzona jest zawsze w tym, co już wiemy na temat przeszłości. Posiadamy określone doświadczenia, nawyki, a nasze myślenie uzależnione jest od określonej perspektywy, według której nauczyliśmy patrzeć się na świat. Najczęściej widzimy to, co jesteśmy w stanie zobaczyć i to, co oczekujemy zobaczyć. W prognozowaniu przyszłości świadomość naszych doświadczeń i wiedza na temat historii odgrywają niebagatelną rolę.

Możemy sobie wyobrazić dwuwymiarowym świat, w którym żyją Płaszczaki. Są to stworzenia, które nauczyły się doświadczać świata jedynie w dwóch wymiarach. Czy kiedykolwiek będą zdolne do tego aby zobaczyć świat w trzech wymiarach? Albo inny przykład, patrzymy na wykres i widzimy, że tendencja przebiega w ściśle określonym kierunku, na przykład wzrostowym. Zakładamy zatem, że również w przyszłości tendencja będzie podobna. Jednak wystarczy, że pojawi się nowa technologia, zdarzy się jakaś katastrofa, powódź, czy nieoczekiwany krach na giełdach, a wszystko nagle, praktycznie w jednej chwili ulega zmianie. Wykres, który do tej pory stanowił dla nas „wyrocznie” przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

Oba te przykłady jednak wcale nie muszą dewaluować znaczenia historii. Jest wręcz przeciwnie. Właśnie dobrze znając historię możemy rozumieć to, jaki może mieć wpływ na nasze zachowanie i myślenie teraz i w przyszłości. Historia może być także doskonałą skarbnicą analogii, perspektyw przydatnych lub nie w przygotowywaniu scenariuszy przyszłości.

Stephen M. Millett uważa, że badanie przeszłości i przyszłości mają ze sobą znacznie więcej wspólnego niż się wydaje. Twierdzi, że każdy kto zajmuje się prognozowaniem przyszłości może bardzo dużo nauczyć się od tego, w jaki sposób pracuje historyk. W swoim eseju przedstawił pięć zasad, które warto wziąć pod uwagę podczas naszych wędrówek w przyszłość.

Zasada I Przyszłość to połączenie ciągłości i zmiany.

Analizując jakieś wydarzenie post-factum zwykle poszukujemy jakiś przyczyn, które mają wyjaśnić jego powstanie. Staramy się na nie spojrzeć z perspektywy znacznie dłuższego czasu i próbujemy odnaleźć jakiś odpowiedzialny za taki, a nie innych rozwój wypadków proces. Ale wiemy równie dobrze, że główni aktorzy uczestniczący w tym wydarzeniu mogli podjąć inne decyzje, ba nawet często się nad nimi zastanawiali, mogli równie dobrze nic nie robić. W ten sposób można traktować dane wydarzenie, jako nieuniknione. W rzeczywistości, to nasze podejście zakłada taki determinizm i nie koniecznie stanowi rzeczywistą przyczynę pojawienia się wydarzenia.

Przyszłość zawsze będzie synergią ciągłości i nieciągłości. Zrozumienie, na jakich zasadach takie połączenie funkcjonuje jest niezwykle trudne. Dlatego podczas identyfikacji trendów nigdy nie należy ślepo zakładać, że przyszłość to nic innego, jak powtórzenie i zwielokrotnienie tego wszystkiego, co dzieje się obecnie. Oczywiście należy uwzględnić dotychczasowe trendy i to, co wydarzyło się w przeszłości – to jest nasz punkt wyjścia, nasza baza, innej po prostu nie mamy. Ale jednocześnie należy zastanowić się, jak obecne warunki i na jakich zasadach mogą lub nie odgrywać rolę w przyszłości.  Stephen M. Millett uważa, że analiza tendencji jest „koniecznym, ale niewystarczającym” warunkiem prognozowania przyszłości; to samo odnosi się do wyobrażania sobie tych wszystkich zmian, które mogą lub nie wystąpić w przyszłości.

Zasada II Prognozy są zawsze osadzone w pewnym kontekście.

Chociaż przyszłości nie można dokładnie przewidzieć, można spodziewać się określonych wydarzeń, o różnym stopniu niepewności, w zależności od warunków. Obojętnie, jak będzie wyglądać przyszłość zawsze mamy jakieś względem niej oczekiwania, nawet jeśli są to tylko jakieś magiczne zaklęcia. Wszystkie zdarzenia w przyszłości będą prawie na pewno występować w kontekście określonych warunków.

Możemy nie być w stanie przewidzieć dokładnie wszystkich zdarzeń, ale możemy dobrze przemyśleć nasze oczekiwania wobec przyszłych wyników, uwzględniając określone warunki i scenariusze wydarzeń. Na przykład zadając pytanie: kiedy Polska osiągnie roczny wzrost PKB na poziomie 7% lub więcej? trudno nam będzie sobie dokładnie wyobrazić, że jest to w ogóle możliwe, ale już to samo pytanie, postawione nieco inaczej: w jakich warunkach można byłoby oczekiwać, że w Polsce nastąpi wzrost PKB na poziomie 7% lub więcej? stawia problem zupełnie inaczej, uruchamia inny sposób myślenia, pozwala zobaczyć przyszłość od różnych stron, w kontekście określonych warunków.

dubaj1(1)

Zasada III Przewidywanie przyszłości i tworzenie wizji to różne perspektywy spoglądania na przyszłość, które mogą się wzajemnie uzupełniać.

Należy zawsze pamiętać, że czym innym jest przewidywanie przyszłości, zajmowanie się budowaniem prognoz, a czym innym jest tworzenie wizji przyszłości. Zajmowanie się przewidywaniem przyszłości, czy – bardziej współcześnie należałoby mówić – identyfikacją nowych trendów to poszukiwanie możliwych scenariuszy, które powinny wydawać nam się w jakimś stopniu wiarygodne, prawdopodobne. Staramy się opracować takie scenariusze biorąc pod uwagę określone warunki. Poszukujemy związków, głównych, znaczących aktorów, kluczowych technologii, czy badamy kontekst społeczny, ekonomiczny.

Tworzenie wizji, opiera się bardziej na naszych aspiracjach wobec przyszłości. To jest dokładnie to wszystko, co chcemy zobaczyć w przyszłości, wszystko to, co chcemy aby się zdarzyło, do czego dążymy. Opieramy się tu bardziej na naszym systemie wartości, celach, dążeniach niż na chłodnej analizie obecnie występujących tendencji, czy warunków.

Oczywiście, to, że chcemy pewnej przyszłości wcale nie musi oznaczać, że ona nastąpi.
Niekiedy planowanie strategiczne jest przejawem tworzenia takiej wizji. Jeśli dana organizacja lub firma nie zajmuje się prognozowaniem na bazie rygorystycznych założeń, czy metod, samo planowanie strategiczne może okazać się jedynie pobożnym życzeniem. Firmy często nie umieją odróżnić od siebie tych dwóch podejść i popadają w myślenie życzeniowe. Jednak są to dwie osobne i różniące się od siebie podejścia. Co nie zmienia faktu, że zarówno planowanie przyszłości, jak i tworzenie wizji są równie ważne i powinny iść ręka w rękę, należy tylko być świadomym, czym naprawdę się zajmujemy i dlaczego.

Zasada IV Każda prognoza, scenariusz powinny być dobrze przemyślane, oparte na dobrze udokumentowanych i rzetelnych analizach.

Należy pamiętać, że oprócz różnych metodologii prognozowania trendów istnieją trzy główne obszary, którymi zajmuje się trendwatching. Są to: diagnoza sytuacji, analiza trendu i planowanie scenariuszowe. Diagnoza obecnych zjawisk i tendencji polega na dokładnym zrozumieniu, co z czym się wiąże i dlaczego, skąd w ogóle się to wzięło. Na bazie diagnozy poszukuje się tych wszystkich śladów i znaków, które obrazują (lub mogą obrazować) początki nowych trendów.

W końcu trzecia sprawa: planowanie scenariuszowe, czyli przedstawienie kilku (najczęściej czterech) różnych, często wykluczających się scenariuszy wydarzeń, które w mniejszym stopniu stanowią ilościową prognozę pewnych zjawisk (co oczywiście nie zakłada, że nie mogą takich prognoz zawierać), a bardziej są pewną historią, która dopiero ma się wydarzyć. Szczególnie tu przydatna jest ugruntowana wiedza historyczna, nie koniecznie w tym sensie, że na jej bazie próbujemy przewidzieć przyszłość, ile bardziej, jako właśnie – wspomniany już wcześniej – zbiór analogii, pomysłów, czy inspiracji do naszych opowieści z przyszłości. Zresztą historyczne metody badawcze mogą odgrywać ważną rolę w każdym z tych wymienionych, wyżej obszarów.

Nasze prognozy opierają się zawsze na tym, czym dysponujemy teraz lub tym, co uda nam się odszukać w historii, nie mamy żadnych danych dotyczących przyszłości. Nie możemy wiedzieć, czy nasza prognoza okaże się „prawdziwa”, „dokładna” lub nawet „bliska prawdzie”, lub jakakolwiek inna, ale powinniśmy być dogłębnie świadomi i umieć przekonująco bronić na jakiej podstawie ją „wymyśliliśmy” . Nasze podejście powinno opierać się rzetelnych założeniach i konkretnym podejściu teoretycznym. Ważna jest wiedza na temat praktyk badawczych, wykorzystywanych w naukach społecznych, chociaż możemy poszukiwać inspiracji także w fizyce, czy biologii (np. wiedza na temat powstawania i rozprzestrzeniania się wirusów, czy epidemii).

Zasada V Nie ma czegoś takiego jak niezmienna prognoza

Każda prognoza jest przemyślanym oczekiwaniem określonych wydarzeń w przyszłości, świadomą spekulacją, czy zbiorem hipotez. Jednak zawsze powstaje w określonym czasie, warunkach. Należy zatem traktować prognozowanie przyszłości nie, jako raz na zawsze ustaloną wyrocznie, ale bardziej, jako proces, który podlega nieustannym zmianom. Badania przyszłości podobnie, jak badania przeszłości nigdy nie są zakończone. W miarę upływu czasu coraz więcej wiemy na temat historii, jak i naszej przyszłości.

Znamy dobrze takie powiedzenia, jak historia lubi się powtarzać lub nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Paradoksalnie oba mogą okazać się prawdziwe, zależnie od czasu, zmieniających się warunków, czy kulturowych wzorów.

[…] wiedza o historii jest bardzo silnie powiązana z badaniem przyszłości. Podczas 40 lat pracy, jako historyka wielokrotnie byłem zaangażowany w badanie przyszłości. Używałem przeszłości aby odkrywać przyszłość. Podobnie jak w badaniu historii, przewidywanie przyszłości jest silnie oparte na faktach, dowodach, solidnych badaniach i logice – wbrew pozorom mamy tu znacznie więcej nauki niż science fiction.

Prognozowanie można określić, jako „historię stosowaną”, innymi słowy chodzi o wykorzystanie wiedzy historycznej do rozwiązywania teraźniejszych problemów. Kluczowe jest tu powiązanie odpowiedzi na pytanie „co się stało i dlaczego?” z odpowiedzią na inne pytanie „jak może to wyglądać w przyszłości i jakie będą tego konsekwencje?” Prognozowanie, przynajmniej w kontekście zarządzania, łączy historię stosowaną z innymi dziedzinami nauki: matematyką, czy analizą systemów. Głównym celem jest identyfikacja możliwych scenariuszy rozwoju wydarzeń. W konsekwencji ma nam to pomóc w podejmowaniu takich decyzji, które będą miały pozytywne konsekwencje w przyszłości. W języku biznesu, prognozowanie jest wyrazem należytej staranności w zarządzania ryzykiem.

Historia dostarcza wskazówek co do przyszłości. Identyfikacja trendów historycznych pozwala nam uchwycić i zrozumieć wzory i długoterminowe konstelacje w kulturalnym zachowaniu.

Stephen M. Millett Five Principles of Futuring as Applied  History

Wpis powstał na podstawie tekstu:

Stephen M. Millett Five Principles of Futuring as Applied  History

Zobacz też:

Managning Future Forecasting Strategic Planning

Zmierzch demokracji i średniowiecze 2.0

obrazki ze stron Nowa Atlantyda i sw-extreme

Otagowane , , , , , , , ,

Dawne reguły już nie obowiązują!

Mam dla Was pytanie. Czy jak widzicie szybką zmianę trendu to zwykle uważacie, że ta tendencja będzie się jeszcze utrzymywać, czy też jesteście zdania, że to już koniec i za chwilę nastąpi zwrot w drugą stronę?

W analizie trendów pojawiają się trzy ważne słowa: nasycenie, przełamanie i kontynuacja (tendencji trendu).

Mary Meeker, partner w firmie Kleiner Perkins Caulfield & Byers zaprezentowała na konferencji D11 kilka kluczowych trendów na temat internetu i ich konsekwencji dla światowej gospodarki. O wielu z nich wiedzieliśmy już dużo wcześniej (nawet dobrych klika lat wcześniej), że nadchodzą. Mimo to, że wydawałoby się, że już niedługo mogą osiągnąć stan nasycenia to, jak pokazuje Meeker w swojej prezentacji wciąż zyskują na znaczeniu.

Liczba użytkowników sieci wciąż rośnie, liczba telefonów komórkowych też, a nowe typy urządzeń, jak tablet, czy smartfon nie tylko sprzedają się coraz lepiej, ale wywracają reguły gry na rynku IT. Następuje istotne przetasowanie głównych graczy. Firm, które do nie dawna odgrywały rolę liderów już praktycznie nie ma, a ich miejsce zajęły firmy do niedawana mające znaczenie – delikatnie mówiąc – niszowe.

Druga rzecz, na co warto zwrócić uwagę to, że wraz ze wzrostem nasycania naszego świata technologią rośnie coraz mocniej znaczenie liderów rynkowych. Takie firmy, jak Facebook, czy Google od początku funkcjonujące w sieci uzyskują coraz większy zasięg na innych rynkach. Mimo, że ich pozycja na rodzimym amerykańskim rynku jest nadal bardzo silna to najwięcej użytkowników pozyskują w innych krajach czyszcząc rynek z lokalnej konkurencji. Dzieje się to trochę na zasadach kuli śniegowej: im jesteś większy tym szybciej stajesz się jeszcze większy!

Prezentacja Mary Meeker pokazuje na przykład, że liczba treści (dokumentów tekstowych, filmów, plików audio) pojawiających się w sieci wzrosła 9-krotnie w ciągu ostatnich pięciu lat i nadal rośnie. Zmienia się jeszcze jedno. W porównaniu do początków rozwoju sieci kiedy internauci mogli pozostać anonimowi dziś widać nie tylko każdy nasz ruch, ale i naszą tożsamość. Bardzo dobrze ilustruje to jeden ze slajdów prezentacji Mary Meeker.

427080_10151471699987005_1025833210_n

Zmieniają się warunki brzegowe funkcjonowania nie tylko różnych segmentów rynkowych, ale też wszelkich dziedzin naszego życia. Na naszych oczach powstają nie tylko nowe reguły gry. Mamy do czynienia z punktem przełamania. Jesteśmy zmuszeni porzucić nasze dotychczasowe doświadczenie i wiedzę, bo świat, który nadchodzi (a tak naprawdę ten świat już nadszedł) wymusza na nas zupełnie inne spojrzenie i strategie.

Przy okazji prezentacji Mary Meeker warto sobie przypomnieć inną prezentacje, którą w 2010 roku opublikował znany bank inwestycyjny Morgan Stanley (znamienne, że wśród jego autorów znajdowała się także Mary Meeker). Analitycy banku już wtedy trafnie prognozowali kierunek tych zjawisk i ich natężenie, o których mówi najnowsza prezentacja Meeker. Ale nie tylko to jest ciekawe. Wykazali równocześnie, że rozwój każdej technologii tworzy kolejne technologie, które nie tylko wywołują gigantyczne zmiany na rynkach (punkt przełamania), ale rozwijają się coraz szybciej (zarówno pod względem liczby użytkowników, ale też generowanych przychodów).

Tylko to ostatnie zjawisko dotyczy też głównych liderów. Nie tylko jest ich coraz mniej, ale coraz szybciej stają się coraz więksi.

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Trend Big Data – mapa jest tym samym, co terytorium

data-center-13

Nowa farma serwerów i baz danych firmy Facebook

Trend zwany BIG DATA staje się coraz bardziej nośnym tematem w mediach, podczas zażartych dyskusji w serwisach społecznościowych, trendbooków, czy też rozmaitych konferencji. Obok trendu CLOUD COMPUTING, który swoje chwile chwały przeżywał jakieś dwa-trzy lata temu, BIG DATA to na pewno jeden z ważniejszych obecnie cool-topic. Wzrost zainteresowania tym tematem potwierdzają też dane uzyskane na bazie google trends (czerowna linia – zainteresowanie cloude computning, niebieskia – big data).

trend big data_cloud computing

Liczba zapytań w wyszukiwarce google słów: „Big Data” i „Cloud Computing” w latach 2004-2013

Wielkie hurtownie i bazy istniały już w latach 90-tych. Idea aby integrować i analizować wiele różnych rodzajów danych, na przykład dotyczących sprzedaży, relacji z klientami, zmian cen i wykorzystać je w trakcie procesu decyzyjnego pojawiła się pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku [1]. Rozwój rynku komputerów osobistych i dedykowanego oprogramowania służącego do analiz dużych zbiorów danych wykreował w latach 90-tych praktycznie nową dziedzinę wiedzy – data mining (eksploracja danych). Obok zaawansowanych technik statystycznych zaczęto wykorzystywać sieci neuronowe, algorytmy genetyczne, czy nawet sztuczną inteligencję.

To co wyróżnia trend BIG DATA to sposób, w jaki dane obecnie są zbierane i analizowane. Wcześniej dane były pozyskiwane dzisiaj powstają w każdej sekundzie. Rozwój technologii cyfrowych wykreował świat, w którym każda nasza czynność, podejmowana decyzja, kupowane produkty, oglądane strony www, filmy, czy zmiany w naszym położeniu stanowią gotowy zbiór danych. Nasze zachowanie, czy w końcu całe życie zostawia ślady, w postaci ciągłego i nieustannie odnawialnego strumienia danych.

Big Data często określany jest, jako tzw. 3V: Volume, Velocity, Variety:

  1. Volume (rozmiar) – każdego dnia na świecie powstaje 2,5 kwintylionów bytów danych, szacuje się, że od 1980 roku pojemność danych podwaja się co trzy lata. Tak szybki wzrost ilości danych wyprzedza możliwości obliczeniowe i analityczne obecnych działów IT nawet największych korporacji. Liczba danych ma rosnąć w kolejnych latach w tempie 40%, zaś wzrost inwestycji w IT na poziomie 5%.
  2. Velocity (szybkość) – danych przybywa coraz szybciej. Wraz z przyrostem sieci internetowej, ilości urządzeń mobilnych, nowych modeli biznesowych, zmian w zachowaniu potencjalnych klientów konieczne jest przyjęcie zupełnie nowych technik zbierania i analizowania danych i to najlepiej takich, które umożliwiają to w czasie rzeczywistym.
  3. Variety (różnorodność) – wraz z przyrostem liczby danych rośnie ich różnorodność. To nie tylko dane z terminali transakcyjnych, dane sprzedażowe, ale też obejmujące informacje o poruszaniu się na stronach www, wypowiedzi na mediach społecznościowych, pliki video i audio. Ale też informacje o ruchu drogowym, rejestracja obrazów za pomocą kamer, dane biometryczne itd. itp.

Źródła trendu BIG DATA

Wszystkiemu winna jest szeroko pojęta digitalizacja. Zamiana analogowego świata na bity. Krok po kroku postać cyfrową przyjmują: handel, usługi, produkcja, media, systemy wspierające zarządzanie (nie tylko firm, ale organizacji, miast, czy rynków finansowych i państw).  Nawet jeśli wzrost liczby użytkowników internetu w niektórych krajach już zwalnia to nadal rośnie czas jaki spędzamy w sieci, czy liczba rozmaitych usług, z których możemy korzystać dzięki sieci.

Jednak kluczowym driverem przyspieszającym rozwój i wzrost popularności modelu BIG DATA są dwa silnie wpływające na siebie zjawiska. Pierwsze to dynamiczny wzrost popularności urządzeń mobilnych (tablety, smartfony, e-czytniki, czy też inne urządzenia z dostępem do sieci, jak GPS-y itd.). Drugie to rozwój mediów społecznych (serwisy społecznościowe, blogi).

Oba te zjawiska praktycznie w czasie rzeczywistym pozwalają zbierać i analizować olbrzymi zasób danych zarówno dotyczących naszych poglądów, opinii, ale też relacji i związków z innymi. Dane uzyskane dzięki korzystaniu z urządzeń mobilnych pozwalają na wgląd, jak nasze życie cyfrowe przekłada się na życie offline, jak to, co piszemy w sieci odnosi się do zachowania i podejmowanych decyzji poza siecią (dane geo-lokalizacyjne, sieci znajomych, połączenia telefoniczne, dokonywane zakupy).

Rośnie moc obliczeniowa, powstają nowe modele i techniki analityczne, następuje rozwój oprogramowania do zbierania i analizowania nowych rodzajów danych (Brand24, Sotrender). Na pewno bardzo dużą rolę odgrywa tu także cloud computing pozwalający na gromadzenie i analizowanie rosnącej liczby danych.

Nie tylko ilość ale jakość

Obok dostępności i różnorodności rośnie jakość danych. Oprócz danych transakcyjnych, informacji ze strony klientów mamy do dyspozycji dane semantyczne (aktywność w mediach społecznych), dane na temat połączeń telefonicznych, historii rachunków bankowych, czy nawet informacje pochodzące z baz danych instytucji pożytku publicznego (elektrownie, gazownie, spółdzielnie mieszkaniowe).

Obecnie dane tworzone są w czasie rzeczywistym (real-time), są dobrowolne, tworzone przez samych użytkowników (voluntary), wiarygodne (credible), opisujące zachowanie, będące bezpośrednim wskaźnikiem zachowania (behavioral), kontekstowe (contextual), dużym stopniu złożoności (complex).

diagram2_2_pop_zm

Dywersyfikacja rodzajów danych: od danych strukturalnych do danych nie-strukturalnych, od danych transakcyjnych (ale też danych opartych na deklaracjach) do danych behawioralnych.

BIG DATA – główne problemy, wyzwania

Wszystko to może wygląda dość przerażająco. Niektórzy już wieszczą nadejście epoki, w którym antyutopie w rodzaju powieści Rok 1984 Orwela będą jedynie bladym odbiciem rzeczywistości. Jednak nie jest to tak proste i oczywiste. Możliwości śledzenia, analizowania, czy w końcu podglądania naszego prywatnego życia są na pewno zatrważające. Wciąż to jednak bardziej wielkie ambicje działów marketingu, czy rządów niż realne możliwości.

Zagrożenie rosnącym chaosem i brakiem stabilności

Olbrzymia liczba danych może prowadzić do chaosu i paraliżu decyzyjnego. Rodzi brak stabilności rozmaitych systemów (bańki finansowe, memy, wirusy, wojny cybernetyczne). Kluczowe jest posiadanie spójnej strategii, pozyskiwania danych i ich wykorzystania. Waga posiadania takiego planu jest dzisiaj ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Kłania się stara prawda: „jeśli wrzucimy śmieci na wejściu do uzyskamy również śmieci na wyjściu”.

Strategia pozyskiwania danych musi zostać w pełni zintegrowana z ogólną strategią firmy. Już teraz wykorzystuje się wiele elementów modelu BIG DATA jednak znaczna część firm gubi się w szumie danych i podejmuje jedynie działania ad-hoc. Bardzo ważna jest odpowiedź na pytanie, czy koszty wprowadzenia strategii BIG DATA przyniosą rzeczywiste korzyści firmie, a przede wszystkim jej klientom? Czy koniecznie musimy korzystać z wszystkich możliwych do pozyskania danych? Czego tak naprawdę chcemy się dowiedzieć? Czy chcemy zwiększyć przychody dzięki pozyskaniu nowych, precyzyjnie zdefiniowanych grup klientów, czy też zwiększyć prawdopodobieństwo spłaty zobowiązań kredytowych lub też lojalność obecnych klientów dzięki poprawie jakości obsługi? Bez precyzyjnych odpowiedzi na te i podobne pytania firma może utonąć w prawdziwej inflacji danych.

Wzrost znaczenia kontekstu, rozumienia danych

Nawet dane mające te samo źródło (szczególnie dotyczy to wypowiedzi na serwisach społecznościowych) mogą znacznie się różnić w zależności od lokalnych uwarunkowań, trendów kulturowych, czy społecznych. Decydujące znaczenie ma tu kontekst – te same słowa, frazy mogą co innego znaczyć w innym czasie, podczas dyskusji na temat przebiegu meczu piłkarskiego, czy też opinii związanych z konkretną książką, czy filmem. Szczególną rolę odgrywają wypowiedzi odnoszące się do emocji. Wiele firm zajmujących się monitoringiem mediów społecznych ogranicza się do automatycznej klasyfikacji dzieląc je na wypowiedzi pozytywne, negatywne, czy neutralne, a przecież istnieje znacznie więcej emocji, a każda może mieć swoje indywidualne natężenie, kierunek, czy w końcu znaczenie.

Moc obliczeniowa i integracja danych

Aby móc wykorzystać w pełni możliwości trendu BIG DATA konieczny jest model ich integracji, czy później także analizy. Często na przeszkodzie stoi moc obliczeniowa komputerów, wykorzystywane oprogramowanie, przyzwyczajenia i firmowa rutyna.

Ograniczenia w pozyskiwaniu danych

Tu na pewno duże znaczenie mają kwestie prawne związane z dostępem do danych. Regulacje pod tym względem są inne w Europie, w Stanach Zjednoczonych, czy w takich krajach, jak Indie, czy Chiny. Podczas gdy w państwach europejskich dostęp do wielu baz danych chronią ustawy związane z ochroną danych osobowych (m.in. ostatni wprowadzony wymóg informowania użytkowników o tym, że strony www zbierają cookies) to w USA, czy w innych częściach świata takich regulacji nie ma. Szacuje się na przykład, że około 75% danych zbieranych przez amerykańskie serwisy internetowe jest potem odsprzedawanych innym firmom.

Ograniczenia mają też charakter biznesowy. Niektóre firmy z racji działania akurat w takiej, a nie innej branży mają naturalny dostęp do pewnego rodzaju danych (np. banki i informacje o aktywności kredytowej), a nie mają do dostępu do innych ich rodzajów (supermarkety i dane o transakcjach).

Konsekwencje trendu BIG DATA

Wzrost znaczenia ochrony prywatności

Największe obawy związane z rozwojem trendu BIG DATA na pewną są związane z ochroną prywatności użytkowników. Powstają różnego rodzaju instytucje, które monitorują i próbują nadzorować niepokojące zjawiska (jak np. międzynarodowa organizacja Privacy International, czy polska fundacja Panoptykon), powstaje też wiele inicjatyw, projektów artystycznych, społecznych, czy nawet produktów chroniących prywatność. Pojawiają się pomysły stworzenia specjalnych programów edukacyjnych związanych z budowaniem świadomości po stronie użytkowników i klientów w zakresie technik i umiejętności związanych z ochroną własnej prywatności. Chociaż nadal wielu użytkowników jest gotowych na rezygnacje z własnej prywatności w zamian za wzrost jakości rozmaitych produktów, czy usług.

Przetasowania w obrębie sektorów rynkowych

Możemy także spodziewać się rosnącej fuzji lub wchodzenia w rozmaitego rodzaju partnerstwa, czy porozumienia. Firmy, które do tej pory działały w różnych, często dalekich od siebie branżach, jak na przykład firmy telekomunikacyjne i banki lub nawet supermarkety będą dążyć do pozyskania dostępnych źródeł danych (dane finansowe i dane o zakupach plus dane dotyczące połączeń i rozmów telefonicznych).

Za rozwojem wdrażania strategii opartej na wykorzystaniu Big Data kryje się zmiana modeli biznesowych na rynku bankowym (odchodzenie od rynku detalicznego w kierunku korporacyjnego, koncentracja na wąskich, bardzo dokładnie wyselekcjonowanych segmentach klientów, od sprzedaży usług bankowych off-line do sprzedaży online i coraz częściej mobile). W związku z tym postępuje przetasowanie struktury zawodowej (badania pokazują, że mimo, iż polski rynek bankowy przeżył ostatnio silną falę zwolnień to jednak była to w mniejszym stopniu redukcja etatów, a bardziej mierze migracja z jednych do innych stanowisk).

Redefinicja i zanik w dotychczasowym kształcie branży badań rynkowych

Zanik branży badań rynku, przynajmniej istniejącej w dotychczasowym kształcie (badania ankietowe, dane deklaratywne), takie profesje, jak badacz rynku, czy ankieter staną się zbędne lub mało istotne.  Coraz więcej danych będzie miało charakter obserwacyjny (dane z kamer), behawioralny (dane na temat naszego poruszania się po sieci, czy w rzeczywistym świecie), tekstowy (dane z wypowiedzi zostawianych przez nas w cyfrowym świecie), neuronalny (dane na temat pracy naszego mózgu), czy w końcu nawet biologiczny (kod genetyczny, dane biometryczne).

Skoro coraz więcej danych będzie zbieranych praktycznie w czasie rzeczywistym i w czasie rzeczywistym będą mogły być analizowane wzrośnie znaczenie umiejętności zawiązanych z analizą danych lub nawet kompetencji programistycznych. Na znaczeniu będą zyskiwać zawody analityka, programisty, językoznawcy, lingwisty, czy specjalisty od neuromarketingu, nie wspominając już o rosnącym znaczeniu fizyków i matematyków.

Powstaną zupełnie nowe rodzaje firm zajmujących się pozyskiwaniem danych na temat konsumentów (firmy analizujące szum na temat marek w sieci, wykorzystujące analizy sieci społecznych, agencje monitoringu przestrzeni publicznej), firm wyspecjalizowanych tylko i wyłącznie w pogłębionych analizach danych, czy dostarczających technologie cloud computing.

Redefinicja modelu konsumenta

Na początku rola konsumenta była znikoma, liczył się produkt, który kierowany był do szerokiej masy odbiorców, później pojawiły się różnego rodzaju podejścia definiowania grup docelowych i modele segmentacji, w końcu na popularności zyskał marketing oparty na relacjach, czy pojęcie prosumenta. Na kanwie rodzącego się trendu big data konsument sprowadzony zostanie do wzorców zachowania i preferencji, roli, jaką odgrywa w sieci społecznej, czy nawet – jak prezentują to dane neuro-marketingu – wiązki impulsów.

Nadchodzi świat, w którym dane rodzą się w każdym ułamku sekundy. Świat, w którym nie będzie już żadnej różnicy między mapą a terytorium.

Na podstawie raportu Grail Research Big Data Just Got Bigger

oraz tekstów na serwisie McKinsey: Making Data Analytics Work

Zobacz także:

Nie masz jeszcze swojego hobby – kup sobie drona i szpieguj sąsiadów

Nowoczesne technologie w służbie badań rynkowych

Co to znaczy wirtualnie – wyłanianie się nowego porządku społecznego

iPhone i etnografia

Wywiad z Dominikiem Batorskim

Chmury, magia i śmierć pecetów

Otagowane , , , , , , , , , , , ,

Starość już przeżywana inaczej niż dawniej

Mimo, że społeczeństwa Zachodu się starzeją starość przeżywana jest już inaczej niż bywało to dawniej. Ciekawa infografika na podstawie badań zrealizowanych na zlecenie agencji reklamowej EURO RSCG.

Otagowane , ,

Trendy infografika

Wsadzam kolejne zestawienie.

Kliknij aby powiększyć.

Otagowane ,

Nieustannie podłączeni – pokolenie Z

Pokolenie Z to osoby urodzone w latach 1995 – 2010, czyli w czasach dynamicznego wzrostu znaczenia internetu i nowych technologii komunikacyjnych. Pokolenie Z czasem określa się też, jako: Cyfrowi tubylcy (Digital Natives), Generacją M (Multitasking), Generacją C (Connected Generation), czy Net Generation. Dla przedstawicieli tego  pokolenia tzw. nowe technologie istniały „od zawsze” – były czymś zwyczajnym i codziennym. Można powiedzieć, że nowoczesna technologia stanowi dla nich naturalne środowisko niezbędne do sprawnego funkcjonowania.

Podstawowym punktem odniesienia jest tu świat cyfrowy. Świat bez komputerów, laptopów, smartfonów, a co najważniejsze bez dostępu do internetu jest prawdziwą abstrakcją.

Konkurencja o uwagę

Kim są ludzie z Pokolenia Z? To przede wszystkim twórcy i to bardzo ambitni. Potrafią robić wiele rzeczy na raz. Trudno skupić się im na jednej czynności – ich uwaga jest rozproszona. Świat składa się z tysiąca fragmentów – puzzli, w których układaniu są mistrzami. Nic dziwnego – bombardowani są tysiącem przekazów reklamowych, „pływają” w morzu aplikacji, a informacja nie jest dla nich poszukiwanym „dobrem”, ale „powietrzem”, którym przywykli oddychać.

Znaczenie designu

Umiejętność korzystania z różnych produktów online i zaawansowanych urządzeń elektronicznych wytwarza potrzebę poszukiwania dobrego designu – preferują proste i łatwe w użyciu projekty, popularność zyskują rzeczy zaprojektowane z myślą o użytkowniku, o jego wygodzie i potrzebach estetycznych.

Społeczna odpowiedzialność

Z racji swobodnego poruszania się po morzu informacji dostrzegają wiele zagrożeń, jak: międzynarodowy terroryzm, czy potencjalnie negatywne konsekwencje zmian klimatycznych. Przez co są bardziej uwrażliwieni od innych na kwestie społeczne i ekologiczne. Mimo, że nie odrzucają takich wartości, jak: samodzielność, przedsiębiorczość to bardziej preferują myślenie skoncentrowane na rozwijaniu własnych pasji niż jedynie na zarabianiu „kasy”.

Nieustannie podłączeni

Są nieustannie podłączeni do sieci: w domu, poza domem, kiedy pracują, rozmawiają, odpoczywają, podróżują. Swoboda, z jaką poruszają się i wykorzystują różne platformy komunikacyjne może powodować spadek znaczenia rozmaitych uwarunkowań kulturowych, czy norm, szczególnie w kontekście wyborów i sposobów podejmowania decyzji.

Książka cyfrowa – to oczywiste!

To, co dla starszych pokoleń stanowi zagrożenie to dla przedstawicieli generacji Z jest obiektem fascynacji i polem do eksperymentowania. Dość często roztrząsany ostatnio dylemat: czy książka cyfrowa może stanowić zagrożenie dla książki drukowanej jest dla pokolenia Z jest czymś zupełnie niezrozumiałym i dziwnym. Dla nich cyfrowa książka to jeszcze jeden z naturalnych elementów krajobrazu, bez którego pewni czuliby się bardzo nieswojo.

Dystans między pokoleniowy coraz mniejszy

Jeszcze jedna ważna obserwacja. Kontekst kulturowy i społeczny, w którym dorastają przedstawiciele pokolenia Z jest zbliżony do tego, w którym żyli ich rodzice. Może technologicznie są znacznie bardziej zaawansowani niż rodzice, ale już w przypadku upodobań związanych z modą, designem, czy sferą kultury mają znacznie więcej wspólnego niż dzieci wobec swoich rodziców ze starszych pokoleń.

Jednak pomimo tego, iż gusta co do formy mogą być podobne to upodobania, co do treści już niekoniecznie. Na przykład, rodzice podobnie, jak ich dzieci mogą lubić muzykę rockową, ale jeśli chodzi o konkretnych wykonawców to ich znajomość i preferencje będą już zupełnie inne.

Poniżej bardzo inspirująca prezentacja, którą polecam. Więcej o pokoleniu Z możecie przeczytać na Wikipedii – Generation Z.

Badanie mobilnego świata

Jak zwykle doskonała prezentacja autorstwa Tima Stock’a o tym, jak należy badać świat, który staje się coraz bardziej mobilny. Badania refleksyjne versus badania ekspresyjne. A cóż to znaczy? Zobaczcie sami.

Odkrywanie kulturowych wzorów i marki – prezentacja

%d blogerów lubi to: