Monthly Archives: Luty 2012

Google zmienia wszystko (infografika)

Kliknij aby powiększyć

Otagowane ,

Nieustannie podłączeni – pokolenie Z

Pokolenie Z to osoby urodzone w latach 1995 – 2010, czyli w czasach dynamicznego wzrostu znaczenia internetu i nowych technologii komunikacyjnych. Pokolenie Z czasem określa się też, jako: Cyfrowi tubylcy (Digital Natives), Generacją M (Multitasking), Generacją C (Connected Generation), czy Net Generation. Dla przedstawicieli tego  pokolenia tzw. nowe technologie istniały „od zawsze” – były czymś zwyczajnym i codziennym. Można powiedzieć, że nowoczesna technologia stanowi dla nich naturalne środowisko niezbędne do sprawnego funkcjonowania.

Podstawowym punktem odniesienia jest tu świat cyfrowy. Świat bez komputerów, laptopów, smartfonów, a co najważniejsze bez dostępu do internetu jest prawdziwą abstrakcją.

Konkurencja o uwagę

Kim są ludzie z Pokolenia Z? To przede wszystkim twórcy i to bardzo ambitni. Potrafią robić wiele rzeczy na raz. Trudno skupić się im na jednej czynności – ich uwaga jest rozproszona. Świat składa się z tysiąca fragmentów – puzzli, w których układaniu są mistrzami. Nic dziwnego – bombardowani są tysiącem przekazów reklamowych, „pływają” w morzu aplikacji, a informacja nie jest dla nich poszukiwanym „dobrem”, ale „powietrzem”, którym przywykli oddychać.

Znaczenie designu

Umiejętność korzystania z różnych produktów online i zaawansowanych urządzeń elektronicznych wytwarza potrzebę poszukiwania dobrego designu – preferują proste i łatwe w użyciu projekty, popularność zyskują rzeczy zaprojektowane z myślą o użytkowniku, o jego wygodzie i potrzebach estetycznych.

Społeczna odpowiedzialność

Z racji swobodnego poruszania się po morzu informacji dostrzegają wiele zagrożeń, jak: międzynarodowy terroryzm, czy potencjalnie negatywne konsekwencje zmian klimatycznych. Przez co są bardziej uwrażliwieni od innych na kwestie społeczne i ekologiczne. Mimo, że nie odrzucają takich wartości, jak: samodzielność, przedsiębiorczość to bardziej preferują myślenie skoncentrowane na rozwijaniu własnych pasji niż jedynie na zarabianiu „kasy”.

Nieustannie podłączeni

Są nieustannie podłączeni do sieci: w domu, poza domem, kiedy pracują, rozmawiają, odpoczywają, podróżują. Swoboda, z jaką poruszają się i wykorzystują różne platformy komunikacyjne może powodować spadek znaczenia rozmaitych uwarunkowań kulturowych, czy norm, szczególnie w kontekście wyborów i sposobów podejmowania decyzji.

Książka cyfrowa – to oczywiste!

To, co dla starszych pokoleń stanowi zagrożenie to dla przedstawicieli generacji Z jest obiektem fascynacji i polem do eksperymentowania. Dość często roztrząsany ostatnio dylemat: czy książka cyfrowa może stanowić zagrożenie dla książki drukowanej jest dla pokolenia Z jest czymś zupełnie niezrozumiałym i dziwnym. Dla nich cyfrowa książka to jeszcze jeden z naturalnych elementów krajobrazu, bez którego pewni czuliby się bardzo nieswojo.

Dystans między pokoleniowy coraz mniejszy

Jeszcze jedna ważna obserwacja. Kontekst kulturowy i społeczny, w którym dorastają przedstawiciele pokolenia Z jest zbliżony do tego, w którym żyli ich rodzice. Może technologicznie są znacznie bardziej zaawansowani niż rodzice, ale już w przypadku upodobań związanych z modą, designem, czy sferą kultury mają znacznie więcej wspólnego niż dzieci wobec swoich rodziców ze starszych pokoleń.

Jednak pomimo tego, iż gusta co do formy mogą być podobne to upodobania, co do treści już niekoniecznie. Na przykład, rodzice podobnie, jak ich dzieci mogą lubić muzykę rockową, ale jeśli chodzi o konkretnych wykonawców to ich znajomość i preferencje będą już zupełnie inne.

Poniżej bardzo inspirująca prezentacja, którą polecam. Więcej o pokoleniu Z możecie przeczytać na Wikipedii – Generation Z.

Trend Scout znowu w akcji!

Upływa już prawie siedem miesięcy od ostatniego wpisu na tym blogu. Czy to dużo, czy mało? Niektórzy blogerzy zamieszczają kilka wpisów dziennie, inni piszą systematycznie raz na miesiąc, a z kolei jeszcze inni piszą jakim wypadnie.

Nie przywykłem się tłumaczyć. Ale…

Przez ostatnich kilka miesięcy nie próżnowałem. Z roli obserwatora trendów stałem się praktykiem – postanowiłem wykorzystać trend, jakim jest digitalizacja książki do prowadzenia własnego biznesu.

I tak powstała firma Inpingo, która dostarcza innowacyjne oprogramowanie dla wydawców, ale nie tylko – bo równie dobrze mogą z niego korzystać niezależni autorzy, self-publisherzy, studia graficzne, blogerzy.

Oferujemy rzecz, która jest czymś unikalnym na polskim rynku. Każdy kto chce przygotować książkę, broszurę, katalog, czy jakikolwiek inny dokument dostępny nie tylko w „papierze” ale też na dowolnym urządzeniu cyfrowym (mam tu na myśli e-czytniki , tablety, laptopy, smartfony itp.) może tego dokonać wykorzystując nasze oprogramowanie.

Do tej pory aby przygotować książkę dostępną np. na Kindle (czytnik elektronicznych książek oferowany przez Amazon) trzeba było dokonywać konwersji. Może to nie był zbyt duży problem, ale zawsze trzeba było takie oprogramowanie wpierw odnaleźć, no i efekt nie zawsze był zadowalający.

Możliwości Inpingo są dużo większe. Oferujemy także automatyczną dystrybucję do wielu serwisów zajmujących się sprzedażą treści elektronicznych zarówno w kraju, jak i na świecie. Udostępnimy narzędzia, które pozwalają zapanować nad wciąż rosnącymi zasobami treści. Cała zabawa odbywa się w tzw. „chmurze”.

Wszystkich zainteresowanych naszym projektem zapraszam do odwiedzenia naszej strony www.inpingo.pl Tam także prowadzę bloga, który jest poświęcony technologiom cyfrowym na rynku wydawniczym, jak też rozwiązaniom oferowanym przez naszą firmę.

Czy zagoszczę tu na dobre i zacznę systematycznie pisać? Nie obiecuję, ale postanowiłem, że spróbuję. Poczułem  pragnienie pisania. Jednak wciąż największym moim wyzwaniem jest, jak zwykle N.B.K (czytaj: notoryczny brak czasu).

%d bloggers like this: