Tag Archives: lewica

Nadchodzi nowy początek – wybór Donalda Trumpa kolejnym znakiem

donald-trump-white-supremacy-body-image-1476372842

Wybory, wybory i po wyborach. Z jednej stron mamy lęk, a z drugiej poszukiwanie winnych. Wygrana Donalda Trumpa traktowana jest, jak kara, prawdziwy dopust boży. „Okropne” i „złe” elity dostały za swoje, zostały ukarane za swoją ślepotę – to dominująca teraz postawa zarówno po jednej, jak i drugiej stronie barykady, a że barykada rośnie to już chyba nikt nie ma wątpliwości.

Świat jednej oczywistej oczywistości, świat końca historii, międzynarodowych układów i sojuszy, liberalnej demokracji, świat opierający się na spuściźnie lewicowych ruchów i kontrkultury późnych lat 60-tych, świat poprawności politycznej ulega na naszych oczach wyczerpaniu.

Coraz szersze poparcie zyskuje inny świat, świat narodowych interesów, realpolitic, powrotu do konserwatywnych wartości, tzw. demokracji nieliberalnej, która oznacza nierzadko społeczne przyzwolenie na rządy autorytarne, świat, w którym to religia coraz silniej ma wpływ na zasady życia społecznego, a nie oświeceniowe, abstrakcyjne prawo. Świat, w którym poprawność polityczna i prawa człowieka zamieniane są na otwartą wrogość wobec mniejszości religijnych, seksualnych, czy innych narodowości.

Owe “niezrównoważenie”, o którym wcześniej pisałem przemienia się w pęknięcie. Społeczeństwa zachodnie nie tyle znajdują się w sytuacji konfliktu, ile rozpadają się na dwa osobne, coraz mniej przystające do siebie światy. Wybór polityka nie jest motywowany tym, że zgadzamy się z jego poglądami, ile głosuje się na niego tylko po to aby nie wygrał wyborów jego kontrkandydat.

Mimo dynamicznego rozwoju technologii komunikacyjnych coraz trudniej o porozumienie pomiędzy stronami konfliktu. Obie strony coraz mniej nie tylko rozumieją, ale i też wiedzą o tym, jakie potrzeby, czy też problemy mają inni. Taki rozpad nie tylko sprzyja rozniecaniu konfliktu, ale przede wszystkim prowadzi do izolacji. Chęć zrozumienia i zdobycia wiedzy – jedne z kluczowych wyznaczników dobrej komunikacji przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

Jeśli, jakakolwiek solidarność grupowa może mieć miejsce to przede wszystkim ta, której podstawą jest wrogość przeciwko jakiemuś wrogowi – INNEMU, a tym innym może teraz być praktycznie każdy z nas: gej, muzułmanin, osoba o innej niż biała kolorze skóry, Latynos, Rom, kobieta, lewak, ateista, czy Żyd. Solidarność w oparciu o postawy ekskluzywne, wykluczające dominują nie tylko wśród osób o poglądach konserwatywnych, ale też liberalnych, czy lewicowych.

Następuje koniec świata płynnej globalizacji, wolnego rynku i demokracji. Nadchodzi świat nowego Ancien regime.

Przyczyn takiego obrotu sprawy jest kilka. I trudno jednoznacznie uznać jedną z nich za kluczową albo nawet jakąkolwiek ich hierarchię ważności. Mamy do czynienia raczej z płynnym ich przenikaniem – takim stanem wzbudzenia i synchroniczności. Żadna z nich osobno pewnie nie miała by takiego znaczenia, jak w otoczeniu pozostałych. W konsekwencji wszystkie prowadzą do powstania świata o zupełnie odmiennej tonacji niż ta, która była obecna jeszcze niewiele dekadę temu.

Ale spróbujmy je wymienić. Jedną z przyczyn było na pewno powolne i trwające już od wielu lat kurczenie się klasy średniej pod względem materialnym, czy też statusowym. To, co z pewnością przyspieszyło ten proces to kryzys finansowy w 2008 roku. Chociaż sytuacja materialna klasy średniej  ulegała pogorszeniu od końca epoki Ronalda Reagana (jeśli oczywiście mamy na myśli sytuację w USA). Równolegle media rozniecały coraz większe aspiracje. Wśród przedstawicieli tej klasy pojawiło się rozdarcie, wewnętrzny konflikt, który prowadził do frustracji, a potem gniewu. Opowieść o tym, że każdy za sprawą własnej pracowitości, przedsiębiorczości może wspiąć się na wyżyny materialnego snu już dawno przestała być dla wielu wiarygodną opowieścią.

Drugą przyczyną, równie ważną jest problem z tożsamością, a gwoli ścisłości z nieustannym „rozmywaniem” się tożsamości. Co powoduje niepewność i brak orientacji. Gdy przypatrzymy się uważnie, co tak naprawdę jest „mówione”, „pisane”, jaki dyskurs obecnie dominuje to zobaczymy, że jego centralnym punktem jest tożsamość, a tak naprawdę tęsknota za jednoznacznie określoną tożsamością. Wyzwanie, jakie ponowoczesne społeczeństwa postawiły swoim członkom aby byli w stanie siebie określić, umieli znaleźć odpowiedź kim są, czego pragną, co jest dla nich ważne stała się dla wielu nie do wytrzymania. Świat, w którym wyznanie religijne wybiera się nieco na podobnej zasadzie, w jaki dokonuje się wyboru produktu w supermarkecie w końcu okazał się pusty i pozbawiony sensu.

Ponowoczesność, w której wszystko miało być płynne, mobilne i tymczasowe okazała się projektem, na który być może były gotowe wykształcone elity i mieszkańcy dużych aglomeracji, ale nie pozostałe grupy, w których narastała frustracja z powodu utraty statusu i dezorientacja, jeśli chodzi o własną tożsamość.

Trzecia przyczyna tkwi w pamięci albo tak naprawdę zaniku pamięci, która dotyczy II wojny światowej, Holocaustu i mroków systemów totalitarnych. Do głosu dochodzi młode pokolenie, które nie pamięta, bo nie może pamiętać tych wszystkich okropieństw, bólu i cierpienia. Figura żołnierza wyklętego okazała się być bardziej bliska i atrakcyjna niż zaangażowanie społeczne, kariera muzyka rockowego, czy przedsiębiorcy.

A gdyby tak całą ową zmianę w kulturze, nową falę, jak można to inaczej określić, napływ i powolną dominację postaw konserwatywnych, ekskluzywnych, czy wzrost pozytywnych uczuć wobec wiary, religii potraktować, jako pewien zespół reakcji i to reakcji o podłożu lękowym. Innymi słowy w ludziach zaczął narastać strach przed „nowym”, przed „nieznanym”.

Szybkość zmian, jakie obserwujemy w obrębie technologii, rozrywanie dotychczas znanych i stabilnych więzi, atrofia wspólnot, zanik wielu zawodów prowadzi do paranoicznego wręcz lęku, który wzbudza nas coraz silniej chęć zatrzymania, zakwestionowania, czy odwrócenia się od owego ślepego pędu w nieznane. Z utęsknieniem poszukujemy wybawienia właśnie w tym, co może i przez ostatni czas traktowane było jako „przaśne”, przykurzone już patyną czasu, ale właśnie było nam dobrze znane, czuliśmy się w tym swojsko i właśnie bezpiecznie.

Warto przeczytać:

Najnowsi barbarzyńcy

Wszystkie boty prezydenta

 

 

 

Otagowane , , , ,
%d bloggers like this: