Wojny ekologiczne
Czy dostrzegacie, jak dyskusja na temat globalnego ocieplenia zaczyna przypominać religijną krucjatę?
Z jednej strony, mamy przedstawicieli walki z globalnym ociepleniem, którzy twierdzą, że jeśli nie powstrzymamy naszego popędu do nieograniczonej konsumpcji to nasze dni są policzone i nastąpi definitywny koniec ludzkiej cywilizacji, ba nie tylko cywilizacji, ale wszelkiego życia na Ziemi. Do takiego stanowiska zbliża się m.in. Al. Gore, który w filmie „Niewygodna prawda” (ang. An Inconvenient Truth) próbuje przedstawić opłakane dla ziemi skutki działalności człowieka.
Z drugiej strony, mamy wcale nie tak znowu nieliczny obóz „heretyków”, którzy zdecydowanie zaprzeczają, że coś takiego, jak „globalne ocieplenie” ma w ogóle miejsce, a jeśli już coś się dzieje to nie z powodu ludzkiej działalności, ale na skutek naturalnych zmian klimatycznych, które występowały także w przeszłości i to niejednokrotnie w większej skali niż obecnie.
„Heretycy” to nazwa niezbyt dobra, bo w grupie tej można odnaleźć nie tylko prawicowych aktywistów, ale też naukowców zajmujących się badaniami zmian klimatycznych. Należałoby mówić tu raczej o zwolennikach poglądu, że obserwowane ostatnio zmiany klimatyczne mają przyczyny naturalne niż wynikają z działalności człowieka. Nie trzeba szukać daleko, bo wystarczy zobaczyć, jakie stanowisko w tej sprawie ma na przykład Komitet Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk.
Obie strony powołują się na wiele „faktów” mających potwierdzić ich własną wersję wydarzeń. Jednak odnajdziemy tam często odwoływanie się do wartości, które skrzętnie przykrywa się z jednej strony „faktami historycznymi”, zaś z innej – wysublimowanymi prognozami i przewidywaniami przyszłości.
Większość ludzi może tylko podejrzewać, że coś ważnego się dzieje, ale nie jest zbyt pewna, co to takiego i jakie może to przynieść konsekwencje. Bowiem język „klimatycznej” debaty staje się coraz bardziej skomplikowany i przez to, coraz trudniej go zrozumieć.
Implikacje
Debata zapewne jeszcze długo będzie kontynuowana, co prowadzić może do jeszcze większej polaryzacji obu stanowisk.
Radykalni ekolodzy, którzy uważają, że duże bogactwo jest moralnie podejrzane rozwijać będą swój program o wyraźnym anty-konsumpcyjnym i anty-kapitalistycznym nastawieniu, którego główne punkty to: kontrola populacji, wyższe podatki, nowe systemy regulacyjne i radykalna zmiana osobistych postaw i zachowań.
Po drugiej stronie, będziemy mieć do czynienia z argumentacją, że umysł człowieka jest w obecnych czasach zdominowany przez lęk i niepokój, które znikną kiedy obserwowane zmiany klimatyczne zmienią swój kierunek.
Możliwości
Wyraźna polaryzacja opinii może stanowić problem dla wielu organizacji, które będą w końcu zmuszone do przyjęcia jakiegoś stanowiska. A może tak naprawdę nie mają czego się obawiać – przecież ludzkie wątpliwości można świetnie wykorzystać, jako punkt wyjścia do planowania i realizacji kampanii reklamowych obiecujących poprawę jakości życia milionów ludzi.
Link
Globalne ocieplenie, globalne ochłodzenie, zielone oczyszczenie, spadek zaufania (lub wzrost cynizmu)


