Przypadek kataryny – konflikt dwóch kultur?
Najpierw byłem wkurzony, potem zniesmaczony, a potem zacząłem się zastanawiać. Co tak naprawdę się stało i z czym mamy do czynienia? Jedna ze znanych gazet opiniotwórczych rozpoczęła wpierw śledztwo, a potem – inaczej tego nie można nazwać – zaczęła szantażować znaną blogerkę polityczną – katarynę.
Wpierw zareagowałem tak jak pewnie większość internautów w kategoriach etycznych. Dużo było w tym też emocji – przyznaję. Jednak sprawa kataryny wciąż nie daje mi spokoju. Po upływie kilku dni zacząłem szukać innych punktów widzenia, które pomogłyby mi zrozumieć to, co się stało.
Jeżeli spróbować odejść od ocen, moralizowania, na problem kataryny można spojrzeć, jako na pewien konflikt dwóch różnych względem siebie „kultur”.
I tak, mamy do czynienia z kulturą mediów tradycyjnych, można też ją określić, jako kulturę starych elit. Główny trzon, rdzeń tej kultury to przywiązanie do autorytetu, szczególnie autorytetu osób, które są znane i szanowane, występują otwarcie na forum publicznym, biorą udział w debacie. Z owym głównym rdzeniem nierozerwalnie wiąże się druga ważna cecha tejże kultury - elitarność. Udział w dyskusji, wyrażaniu na forum publicznym opinii mają prawo jedynie osoby posiadające określoną wiedzę i doświadczenie.
Kultura ta opiera się na określonych wartościach i modelach postępowania. Wysoko ceni erudycję, analityczny umysł, jawność, opieranie się na faktach, rzetelność i pracowitość, nie uleganie emocjom – jednym słowem „rozum”. Odwołuje się do cenionych i uznanych przez „tradycję” wzorach piękna, zasad budowy i kompozycji tekstu, retoryce i formach dyskusji. To, jak można postępować, jak zabierać głos, jak pisać ustalone jest w długiej drodze akumulowania wiedzy przez teksty i książki.
W obrębie tej kultury uznaje się za prawowite jedynie takie czynności, czy zawody, które są znane, czyli znana jest ich przewidywalność i zachowanie, gdyż widomo, jak trzeba postępować aby zdobyć uznanie i prestiż, a przez to prawo do zabierania głosu na forum publicznym.
Drugi model kultury to tzw. kultura nowych mediów lub inaczej kultura nowych elit. Kultura ta dopiero powstaje i to na naszych oczach. Jej głównym trzonem to przywiązanie do informacji. Nierozerwalnie z nim wiąże się taka cecha, jak – egalitarność.
Kultura ta opiera się na technologii i narzędziach komunikacji, które oferują nieznane wcześniej możliwości wyrażania własnych opinii i emocji z jednej strony, zaś z drugiej są zdolne do praktycznie nie ograniczonej czasem i miejscem nawiązywania znajomości i budowania relacji.
Dynamiczny rozwój technologii zawiesza do niedawna uznany sposób wartościowania i budowania autorytetu. Tu praktycznie każdy i na takich samych prawach może stać się autorytetem dla tysięcy wielbicieli lub dla garstki fanów i może nim być przez wiele lat lub jedynie przez kilka dni. Obok otwartości i dyskusji z otwartą przyłbicą, możemy występować pod przybraną tożsamością lub anonimowo. Natychmiastowość, którą oferuję tu technologia umożliwia też bezpośredniość i czasem nawet w sposób skrajny wyrażanie własnych emocji.
Autorytet i uznanie buduje się tu nie posiadana wiedzą (co wcale nie oznacza, że taka wiedza jest ku temu przeszkodą), ale chęcią uczenia się i ponawianymi wciąż od nowa próbami poznania czegoś nowego. Uznanie zdobywa się w bezpośredniej konfrontacji, umiejętnością wyszukiwania i zdobywania nowych informacji i otwartością na krytykę nawet czasem zajadłą i napastliwą.
to tylko jeden ze sposobów obrony jej przedstawicieli przed upadkiem
Inne środki to manipulacja informacją, stygmatyzacja przeciwników, dewaluowanie wartości blogów. Sam byłem w szoku po tym, co zrobił “Dziennik” dlatego wciąż szukam nowych punktów widzenia tego, co się stało. Metafora “dwóch kultur” przyszła mi do głowy po lekturze wielu komentarzy tzw. “uznanych autorytetów” na ten temat, np. Marcina Króla.
czy wysyłanie sms z próbami szantażu to element tej tradycyjnej kultury?